Marianna Łacek OAM – Majowe Święto w polskim Marayong
Share
Maj to polski miesiąc ważnych rocznic, świąt kościelnych oraz państwowych uroczystości, celebrowanych w Kraju i wszędzie na świecie, gdzie tylko znajdują się polonijne skupiska.
W tym roku 3-Majowe Święto wypadło w niedzielę. Do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Marayong przybyli jak zawsze, rodacy z wielu zakątków rozległej metropolii sydnejskiej.
Piszę – jak zawsze – bo w pamięci wracam do wielu poprzednich uroczystości, a szczególnie tej sprzed 55 lat, kiedy to po raz pierwszy uczestniczyłam tutaj w Święcie 3-Maja.
Wówczas było to Święto Polskiej Edukacji. Przedstawiciele Polskiej Macierzy Szkolnej, Nauczyciele, zaangażowani Rodzice – wszyscy promowali polskie szkolnictwo w Australii. Do tej pory mam w pamięci osobę prof. Jerzego Goebla, Stanisława Śronka, Brunona Kowalskiego, panią Marię Krupską, Magdę Rzóskę, byłam i ja, która od paru tygodni do tej grupy dołączyła. Oczywiście nie mogło zabraknąć Witolda Szupryczyńskiego – otoczony grupą harcerzy zawsze promował polski język i wspierał polskie szkoły.
Władze Australii nie popierały wówczas nauki języków etnicznych. W najlepszym przypadku jedynie tolerowały takie ‘zachcianki nowoprzybyłych’. Zbierano więc do puszek datki na polskie szkoły, przypinając w zamian plakietki z orłem w koronie (rok 1971). Nie było wówczas Sali Jana Pawła II. Kiedy polski Kardynał Wojtyła odwiedził to miejsce dwa lata później, wszystkie uroczystości odbyły się w kościele. Rzęsisty deszcz nie pozwolił na wykorzystanie przygotowanej specjalnie na tę uroczystość sceny. Nie było nawet jeszcze chodników.
Była natomiast Świątynia, w surowym stanie, ale z kopią obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej – Millenijnym darem Kardynała Wyszyńskiego dla Australijskiej Polonii. Duszpasterzem w Marayong był wówczas ks Andrzej Duczkowski (TChr). Przepiękny witraż nad ołtarzem oraz zdobiące ściany płaskorzeźby zostały wykonane dzięki staraniu ówczesnego Prowincjała, śp. Ks. Zbigniewa Pajdaka.
Obecnie, od kilku już lat aktywnie uświetnia to Sanktuarium, obecny Kustosz ks. Artur Botur, poprzez nowe eksponaty cenne religijnie, artystycznie i kulturowo
Tegoroczna uroczystość okazała się także wyjątkowa. Celebrowanie 3 Maja w Marayong uświetnił swoją obecnością ks. biskup Robert Chrząszcz, Delegat Episkopatu Polaki do Spraw Duszpasterstwa Emigracji Polskiej.
Świątynie wypełnili wierni. Popołudniową uroczystość rozpoczął wspólny śpiew maryjnej pieśni. Kiedy powtarzano refren ‘O Matko Boska, Królowo Polska…’ Kapłani, w uformowanej wcześniej procesji, zmierzali do uroczyście przystrojonego ołtarza. Zakwitły kolorami strojów i mundurów pierwsze ławki zarezerwowane dla harcerzy i polskich zespołów. U stopni ołtarza stanęli ministranci. Po obu stronach umieszczono Sztandary – kombatantów, harcerzy, stowarzyszeń i organizacji społecznych.
Kustosz Maryjnego Sanktuarium, ks. Artur Botur serdecznie powitał Kapłanów, Siostry Zakonne, młodzież harcerską, członków zespołów oraz zebranych w świątyni wiernych.
Rozpoczęła się Msza św., którą celebrował jego Ekscelencja ks. biskup Robert Chrząszcz w asyście 7 kapłanów. Byli to: Koordynator Polskiej Misji Katolickiej na Australię i Nową Zelandię, ks. Tadeusz Przybylak (TChr); Prowincjał Chrystusowców ks. Grzegorz Gaweł (TChr); kustosz Sanktuarium, ks Artur Botur (TChr); ks. dr Antoni Dudek (TChr); ks Edmund Budziłowicz (TChr) oraz ks. Marek Woldan, który w oczekiwaniu na powrót z Nowej Gwinei do Polski, posługuje w australijskiej parafii Manly, a także emeryt, ks. Stanisław Skibicki z diecezji Broken Bay.


Czytania przeznaczone na Święto Matki Bożej wykonał artysta – Adam Woronowicz, który przebywając od paru dni w Sydney, wraz ze swoją rodziną uczestniczył w naszej Majowej Uroczystości. W homilii ks. Biskup nawiązał do sceny spod Krzyża, gdy Jezus powiedział wskazując na Maryję – Oto Matka Twoja, a Jan wziął Ją do siebie. Do siebie – to znaczy do domu, do swojej rodziny. Maryja, to symbol Kościoła Chrystusowego. Niech zamieszka w naszych domach, w naszych rodzinach. Rodzina to wspólnota, w której kształtuje się tożsamość. Tak ważna, szczególnie na emigracji. Emigracja, to nie zerwanie z tożsamością, to kontynuacja tej tożsamości, która opiera się na naszej kulturze, naszych tradycjach, naszej wierze…

Po Mszy św. odprawione zostało krótkie Nabożeństwo Majowe, z wystawieniem Najświętszego Sakramentu ora Litanią Loretańską. Po błogosławieństwie odśpiewano hymn ‘Boże coś Polskę’.

Poprzedniego dnia, w sobotę, 2 Maja przypadało Święto Flagi. Celebrowanie tej uroczystości odbyło się na zewnątrz kościoła. Na tle błękitnego, bezchmurnego nieba powiewały na wysokich masztach biało-czerwone flagi, akcentujące polskość tego Ośrodka. Natomiast niżej, stojąc na także polskiej tu ziemi, każdy, kto tylko mógł dosięgnąć – młodzież harcerska, tancerze Zespołów i dorośli – rozciągnęli na całą długość kilkumetrową biało-czerwoną flagę, śpiewając przy tym uroczyście, z głębi serc Polski Hymn. Wykonano pamiątkowe fotografie i kontynuacja uroczystości przeniosła się do przykościelnej sali Św. Jana Pawła II.
Po krótkiej przerwie na posiłek, goście zwrócili się w kierunku sceny. Na tle biało-czerwonej dekoracji stanęła Pni Urszula Lang. Pani Urszula, to córka polskich emigrantów z drugiej wojny światowej, znana ze swojej działalności społecznej. Po raz kolejny została wybrana wiceprezeską Federacji Polskich Organizacji w NPW. Aktywnie współpracuje z Fundacją Kościuszko Heritage. Jest także założycielką, dyrektorem i choreografką Polskiego Zespołu Folklorystycznego ‘Lajkonik’. Tym razem przyjęła prowadzenie artystycznej części majowej uroczystości.

Po serdecznym powitaniu wszystkich gości nienaganną polszczyzną, do mikrofonu Pani Urszula poprosiła Pana Konsula Mariusza Stusa. W krótkim patriotycznym przesłaniu Pan Konsul podkreślił istotę celebrowania 235. rocznicy uchwalenia Majowej Konstytucji. Podkreślił wartości, które to celebrowanie kreuje wśród kolejnych, wychowanych z dala od Kraju generacji Polaków.
Prawdziwie polską, serdeczną atmosferę wywołał Chór ‘Lajkonika’ w pięknych strojach śląskich, wykonując trzy pieśni – Piękna Nasza Polska Cała; Polonez Warszawski. Natomiast do trzeciej pieśni – Jak długo w naszych sercach – włączyli się wszyscy uczestnicy. ‘…Zwycięży Orzeł Biały, zwycięży polski lud, stać będzie Kraj nasz cały…’ śpiewali razem z Chórem, nie kryjąc wzruszenia, tak młodzi jak i najstarsi.
I tu refleksja – dla nas, to zwycięstwo Orła Białego oznacza zachowanie polskiej kultury tutaj, z dala od Kraju. Można tę kulturę wyrazić pysznym pączkiem i pierogami, można ją ozdobić pięknym strojem, można ją wytańczyć prawie profesjonalnymi figurami… Nic jednak nie zastąpi języka – tego twórcy i przekaziciela kultury – tego łącznika pokoleń. I dlatego marzy nam się włączenie Polskich Szkół do wspólnego celebrowania Uroczystości Majowych tutaj w Marayong. Tak, jak to było przed laty, jeszcze zanim wybudowano przestronną, doskonale wyposażoną Salę Jana Pawła II. Tak jak to czynią szkoły z Melbourne w Essendon.
Ale wróćmy do sceny, którą zawładnęły Zespoły – „Lajkonik” oraz „Kujawy”. Wielkie uznanie i niemilknący aplauz zdobyły dwie pary Lajkonika. Duet krakowski w wykonaniu Moniki Dąbrowskiej i Damiana Wysockiego oraz Duet polonez- mazur odtańczony przez rodzeństwo Angelikę i Patryka Druciów. Należy tutaj nadmienić, że oboje są absolwentami pierwszego stopnia kursu w Krakowskiej Szkole Tańca. W lipcu tego roku będą uczestniczyć w dwu ostatnich sesjach tego kursu.

Kolejny przepiękny taniec kujawiak-oberek wykonał Zespół „Kujawy”. Na zakończenie występów, osiem tancerek Lajkonika w pięknych łowickich strojach wykonało kujawiaka z oberkiem. Natomiast Kujawy zakończyły dzisiejszą celebrację dynamicznym krakowiakiem.
Podobnie jak „Lajkonik”, „Kujawy” również wyjeżdżają w tym roku do Polski. W lipcu odbywa się jubileuszowy, 50. Światowy Festiwal Polskich Zespołów.
Przed laty czworo moich dzieci (tancerze Syrenki) uczestniczyło w tych Festiwalach. Zapytani po powrocie, jakie wspomnienie wywieźli z Rzeszowa, odpowiedzieli, że było mnóstwo młodzieży i ze wszystkimi mogli się porozumieć po polsku. Bez względu na to czy byli oni z Niemiec, Francji, Argentyny, z Litwy, z Danii, czy z innych krajów – mogli mówić troszkę inaczej, ale wszyscy rozumieli się nawzajem…
Zanim młodzież i honorowi goście ustawili się do wspólnej fotografii, o mikrofon poprosił ks. Biskup. W serdecznych, wzruszających słowach podkreślił Zacny Gość ważną rolę celebrowania polskich uroczystości. One są łącznikiem z Polską a także między pokoleniami. Ubogacają również kraj, w którym przyszło żyć Polakom.
„Choć dzielą nas tysiące kilometrów, zakończył Ksiądz Biskup, pozostajemy jedną wspólnotą złączoną językiem, historią, wiarą i sercem”.
Kiedy rozjeżdżaliśmy się do domów, zapadł już wczesny o tej porze jesienny zmrok. Na tle rozgwieżdżonego nieba wyraźnie rysowały się wieże świątyni, jak złożone do modlitwy dłonie. Światło umieszczonego na szczycie krzyża rzucało blask na maszt z łopoczącą flagą. Koloru nie było widać, ale wiemy, że to biało czerwona.
Marianna Łacek OAM


