Jerzy Leszczyński – Od Europodów dla Antypodów – Urokliwe Eurozakątki: Wyspy Morza Śródziemnego
Share
Zdjęcie ilustracyjne: Jaelo, Minorka. Wikipedia Commons.
THALASSA – 3
I HISZPANIA SWE SEKRETY ODSŁANIA
SŁUPAMI HERAKLESA starożytni Grecy nazwali dwie masywne skały, na których ich zdaniem kończyła się Thalassa. Chodziło o Skałę Gibraltarską oraz Monte Hacho w afrykańskiej Ceucie. Obawiając się gniewu i gromów olimpijskiego boga, nie wypuszczali się poza owe słupy. W przeciwieństwie do nich odważni Fenicjanie, swych bogów nie mający na Olimpie, lecz gdzieś w górach Syrii, Libanu i Antylibanu, tamtych z Olimpu nic a nic się nie lękali, przeto wypływali sobie daleko w Atlantyk, a nawet jest wielce możliwe, iż przez Azory docierali do wschodnich wybrzeży kontynentu znanego nam dziś jako Ameryka, o czym naucza się w libańskich i syryjskich szkołach. Herakles i Thalassa ani odrobinę ich nie interesowali. Grecy swoje horyzonty rozwojowe zawęzili do i tak wąskiej Cieśniny Gibraltarskiej, co oczywista ze szkodą dla samych siebie. Starożytna Thalassa obejmowała w takim razie dzisiejsze Baleary, a oprócz nich pomniejsze hiszpańskie wysepki Morza Śródziemnego, przez Rzymian nazwanego Maremagnum, czyli Morzem Wielkim. Właśnie o owych wyspach pisać będę w dzisiejszym artykule. Wszystkim miłej lektury!
Historycznej sytuacji owych wysp nie sposób zrozumieć bez dokładniejszej analizy wszystkiego, co wydarzyło się we w okresie średniowiecza, a zwłaszcza tutejszych konfliktów na tle religijnym. A zaczęło się w roku 476 od definitywnego rozpadu żelaznego Cesarstwa Rzymskiego na część zachodnią, z głównym centrum w samym Rzymie, oraz część wschodnią, ze stolicą w dawnym Bizancjum, wówczas zwanym już Konstantynopolem, ku sławie cesarza Konstantyna I. Wkrótce po stronie Rzymu stanęły królestwa Neapolu i Longobardii (Lombardii), republiki Wenecka i Genueńska, a wraz z nimi szereg pomniejszych republik, na ten przykład Republika Noli, czy Najjaśniejsza Republika San Marino. Dwadzieścia lat po rozpadzie Imperium (496 n.e.) rzymską religię przyjęli germańscy Frankowie, zaś w roku 589 iberyjscy Wizygoci. Wkrótce cała zachodnie oraz środkowa Europa, a wraz z nimi Skandynawia i Wyspy Brytyjskie stały się rzymskokatolickie. Na obszarach takich dzisiejszych zachodnioeuropejskich krajów jak Włochy, Austria, Francja i Hiszpania osiadło też niemało Żydów zaciągniętych na owe tereny jeszcze po zwycięstwie generała Tytusa w Wojnie Żydowskiej z lat 66 do 70 naszej ery. Jedni i drodzy z początku sobie nie przeszkadzali.
Tymczasem w roku 610 naszej ery prorok Mahomet miał otrzymać od Najwyższego Boga (Al-Laha) w jaskini Hira w pobliżu Mekki na Półwyspie Arabskim szereg objawień, po czym spisał je w jedną świętą księgę nazwaną Koranem i począł nawoływać do ich wypełniania, co zyskało ogromny posłuch. Wkrótce powstała trzecia monoteistyczna religia, niezwykle ekspansywna w basenie Morza Śródziemnego: islam. Ta w krótkim czasie zdołała opanować cały Bliski i Środkowy Wschód oraz północ Afryki aż po Mauretanię. Wojowniczych wyznawców mahometanizmu zaczęto na Półwyspie Iberyjski nazywać Moros, po polsku Maurami. Mahometanie w początkach swej historii pobłażliwie tolerowali Żydów, uważając ich poniekąd za swoich braci, mieli przecie wspólnego ojca, Abrama (Abrahama). Za to z niezwykłą agresją poczynali sobie z rzymskimi katolikami, uważając ich w świetle swojego prawa za niewiernych, a przez to zasądzonych na śmierć. Liczne muzułmańskie ataki na Europę ostatecznie zakończyły się zdobyciem w roku 711 Gibraltaru, a wkrótce po nim zajęciem całego Półwyspu Iberyjskiego aż po Pireneje, a nawet niemałego skrawka dzisiejszej Francji. W roku 902, na rozkaz emira Kordoby, Abdallaha, niejaki Isam al Jaulani wyruszył z Walencji na podbój wysp Yuzur al-Biluar, co w ówczesnej arabszczyźnie oznaczało Wyspy Wschodnie, w języku dla wszystkich bardziej zrozumiałym Baleary. W roku 1214 królem Korony Aragońskiej koronowano sześciolatka o imieniu Jaume (Jakub) nadając mu tytuł Jaume I. Pontyfikujący wówczas papież Innocenty III skierował doń przez swoich delegatów polecenie: „Rozpoczniesz wojnę. Katalonia albo będzie chrześcijańska, albo jej nie będzie”. W dniu 5 września 1229 roku, wówczas już dwudziestoletni król zebrał swą flotyllę w Salou, na południu Katalonii i wyruszył z nią ma podbój Majorki, największej spośród Wysp Wschodnich. Jego śmiały manewr zakończył się pełnym sukcesem. W dniu 31 grudnia 1229 roku Majorka, największa z Wysp Wschodnich, ponownie stała się rzymskokatolicką. Pokonani Maurowie odpłynęli do Afryki. Tak oto w roku 1229 rozpoczęła się rekonkwista, najdłuższa wojna w historii Europy, która ciągnąć się miała przez niemal 263 lata, do roku 1492. W dniu 2 stycznia owego roku mahometański kalif Boabdil przekazał hiszpańskiej parze królewskiej klucze rezydencji Alhambra, po czym udał się wraz z całym swym dworem do Afryki. Minęły niespełna trzy miesiące. W ostatnim dniu marca 1492 roku król Ferdynand II Aragoński podpisał Edykt z Grenady – czarny dokument hiszpańskiej historii, zmuszający Żydów do przechrzczenia się na katolicyzm, a w wypadku odmowy wypędzenie opornych z terenów Królestwa Hiszpanii. To miało stać się państwem czysto katolickim. Za nakazem króla Karola I na municypalnych granicach miejscowości, w których mieszkały jedynie rodziny katolickie, poczęto ustawiać okazałe krzyże dla zademonstrowania swego zwycięstwa oraz związanej z nim potęgi, których innym zabrakło. Do dziś w całej Hiszpanii pozostało takich bez liku, przypominających mroki średniowiecza. Po zwięzłym, ale rzeczowym opisaniu historii hiszpańskiej części Thalassy pora najwyższa przejść nam do szczegółów.
*
BALEARY
Archipelag ów tworzą cztery większe wyspy: Majorka, Minorka, Ibiza i Formentera – a prócz nich cały szereg mniejszych, bezludnych. Kiedy w starożytności wyspy owe atakowały wojska punickie i kartagińskie, miejscowi przed ich atakami bronili się głównie ostrymi kamieniami wystrzeliwanymi z proc. Takich Kartagińczycy nazywali ba ‘lé yaroh, co w ich języku oznaczało mistrzów w strzelaniu kamieniami. I tak narodziła się nazwa archipelagu. Jego największą wyspą jest
MAJORKA (kat. MALLORCA) – zajmuje powierzchnię 3640,1 km2, w roku 2025 zamieszkana była przez 972.000 stałych rezydentów. Największym na Majorce miastem jest Palma de Mallorca, aktualnie zamieszkane przez 470.000 człowieczych istot. Najwyższym szczytem wyspy jest Puig Major w paśmie gór Serra de Tramuntana na północy, wznoszący się ponad poziom morza na 1.445 metrów, niekiedy zimą ośnieżony. W roku 2011 zacna UNESCO deklarowała jego teren Światowym Dziedzictwem Kultury z uwagi na jego walory przyrodnicze i krajobrazowe. Linia brzegowa wokół Majorki mierzy około 550 kilometrów a doliczono się na wyspie 345 plaż, które przyciągają tu rzesze turystów (w roku 2025 wakacje na Majorce spędziło co najmniej 13.557.000 obcych przybyszów, najwięcej z Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz z innych regionów Hiszpanii. Niezła statystyka: niemal piętnastu obcych na jednego miejscowego.
W roku 1276, będący niemal na łożu śmierci Jakub I Zdobywca, przekazał odbite muzułmanom Baleary w lenno swojemu synowi Jaumemu II, ogłaszając powstanie na wyspach Królestwa Majorki, niezależnego od Korony Aragońskiej. Jakub II, jego pierwszy monarcha wkrótce polecił rozbudować warowne twierdze w Perpignan i w Collioure (aktualnie we Francji), pragnąc zabezpieczyć się przed atakami muzułmanów z Afryki jak również Katalończyków z południa Pirenejów. Z tymi drugimi stosunki układały się wszak nader pomyślnie. Do czasu, bowiem w październiku 1349 roku król Piotr IV Aragoński najechał na Majorkę a wygrawszy ważną bitwę pod Llucmajor podporządkował sobie wyspiarskie królestwo, nie pozbawiając wszak Jaume III tytułu królewskiego. Takim sposobem Królestwo Majorki przetrwało do roku 1715, kiedy to król Filip V ostatecznie włączył je do Hiszpanii. Tak więc i dziś Baleary są wyspami hiszpańskimi. Po owym zwięzłym zapoznaniu się z geografią i z historią Majorki warto nam teraz zapoznać się z wyspą.
Uwielbiam płynąć do Majorki promem. Kiedy o świcie dobijamy do wyspy, już z daleka ukazuje się naszym oczom najczęściej oświetlana promieniami wschodzącego słońca panorama PALMY DE MALLORCA – stolicy wyspy a głównie jej majestatycznej, gotyckiej katedry (La Seu) pod wezwaniem Panny Marii. Żeby ją zbudować, postanowiono najpierw całkowicie zburzyć główny muzułmański meczet zwany Medina Mayorqa. Zaraz potem rozpoczęto budowanie La Seu, którą konsekrowano w roku 1346, chociaż prace budowlane przy wznoszeniu kaplic bocznych trwał aż do roku 1601. W tak długim okresie trudziło się przy jej wznoszeniu wiele osób; historia wyróżnia dwóch architektów: Jaumego Fabre i Guillema Sagrerę. Majorska katedra doprawdy okazała się majstersztykiem hiszpańskiego gotyk. Szczególną uwagę od zewnątrz przykuwają dwa wejścia: Portal Major (Portal Główny) i Portal del Mirador (Portal Widokowt) – ten drugi umożliwiający podziwianie przepięknego widoku w kierunku morza. Imponuje wnętrze katedry z 21 kaplicami bocznymi. Do jego aktualnego wyglądu wydatnie przyczynił się w początkach dwudziestego stulecia przesławny architekt Antoni Gaudí. Na początek usunął ze środka centralnej nawy ołtarz główny oraz chór, przenosząc oba owe elementy do prezbiterium dzięki czemu zyskał w katedrze więcej miejsca, czego życzył sobie biskup Pere Joan Campins. W roku 1912 zaprojektował, a też dopilnował wykonania sześciobocznego baldachimu ponad ołtarzem oraz przebudował nieco zaniedbaną kaplicę Trójcy Przenajświętszej. Do tego wszystkiego wielki artysta zaprojektował dziewięć witraży w odcieniach różnych barw, których zadaniem jest odbijanie światła słonecznego wpadającego do wnętrza katedry przez wielką rozetę i następnie rozpraszanie go w różnych barwach po wnętrzu świątyni. Doprawdy zachwyca owa naturalna jej iluminacja! Katedrę w Palma de Mallorca szczególnie warto odwiedzić w noc wigilijną, kiedy to ma zakończenie Pasterki śpiewa się w niej, w miejscowym języku proroczą Pieśń Sybilli, pamiętającą wczesne średniowiecze.
Katedra jest najważniejszym wszak nie jedynym zabytkiem majorskiej stolicy. Czołowej jej fasady niemal dotyka kaplica świętej Anny, zbudowana w XIV wieku z nakazu króla Jakuba II. Tuż u jej stóp, od strony morza zachowały się pozostałości La Drassana – średniowiecznych stoczni, w których budowano okręty dla spektakularnych bitew morskich. W przeciwnej, już górzystej części miasta miejscowy architekt Lluís Rey Forteza, zainspirowany sztuką Antoniego Gaudiego, zaprojektował w 1909 roku i dopilnował do wzniesienia domu Can Forteza Rey, która z żadną królewską fortecą absolutnie nie ma nic wspólnego. Pomimo nakazu króla Jakuba I, żeby po zwycięstwie równać z ziemią wszystko, co zalatuje islamem, w centrum Palmy dobrotliwie oszczędzono arabskie łaźnie z ogrodami, znajdujące się tuż obok katedry, a nieco dalej wspaniałe ogrody S’Hort del Rei, pamiętające czasy obecności na balearskiej wyspie Maurów. W pełni królewski charakter zachowuje za to Palau Miravent, letnia rezydencja hiszpańskiej rodziny królewskiej. Pałac wraz z ogrodami zaprojektował w roku 1923, z nakazu króla Alfonsa XIII miejscowy architekt Guilles Forteza Pinya. Monarszej rezydencji, co oczywiste, się nie zwiedza. Latem rodzina królewska zamyka się w Marivent na wszystkie spusty, deponuje wszystkie telefony w pałacowych komórkach, ażeby móc zażywać w swej rezydencji przenajświętszego spokoju, cokolwiek działoby się na świecie i w Hiszpanii. Prócz spokoju monarcha Filip VI kocha żeglowanie i udział w regatach, w których jego jacht zawsze wygrywa. Takie jego prawo i basta.
Wyjątkowym obiektem Palmy zapewne jest imponujące zamczysko Castell de Bellver, wzniesione w początkach XIV stulecia z polecenia króla Jakuba II. Z jego murów, a zwłaszcza z imponującego donżonu, roztacza się przepiękny widok (kat. bellver) niemal na całą Majorkę, aż po jej wschodnie krańce. W zamku ma siedzibę Muzeum Historii Majorki, a na jego dziedzińcu urządza się różne imprezy kulturalne, niekiedy nawet, choć raczej sporadycznie turnieje rycerskie. Poniżej fortecy, w tej samej górskiej grupie godzi się zajść do Coves de Gènova (Jaskinie Genui), jeszcze jedno interesujące miejsce w stolicy Balearów, położonego 36 metrów poniżej poziomu wejścia.
Przybywających na Majorkę Polaków szczególnie interesuje VALDEMOSSA – niewielkie miasteczko (mniej więcej 2.000 mieszkańców), położone na północ od Palmy i oddalone od jej centrum, o dwadzieścia kilometrów. Zimę z roku 1838 na 1839 spędzili tu Fryderyk Chopin wraz z francuską pisarką epoki romantycznej, George Sand. O ich pobycie na Majorce wiadomo jedynie tyle, iż spędzili go w dawnym klasztorze cysterskim, dla niepoznaki wynajmując dwie cele. To na Majorce, natchniony swą romantyczną Francuzką, skomponował Chopin swe słynne Preludium deszczowe – widocznie owej zimy na Majorce obficie polewało, co o tej porze roku jest tam normalne. W dawnym klasztorze Cystersów znajduje się obecnie Muzeum Fryderyka Chopina. Niezbyt daleko, niemalże po sąsiedzku romantycznej Valldemossy znajduje się podobnie niewielka wioseczka BUNYOLA, a w niej Jardins d’Alfabia – najpiękniejsze ogrody arabskie, jakie zachowały się na Majorce. W górach Serra de Tramuntana, w których znajdują się obie wioski nie napotka się ośrodków narciarskich, chociaż najwyższe partie owych gór są zimą całkowicie zaśnieżone. Okres ów jednak jest zbyt krótki, żeby opłacało się tu montować kosztowne wyciągi.
Na Majorce zbudowano 117 kilometrów torów kolejowych, z czego 85 kilometrów publicznych i 32 prywatnych. Linia publiczna łączy Palmę z miejscowością Inca i tu rozwidla się na dwa kierunki: ku północy do Sa Pobla i bardziej na wschód do Manacor, drugiego co do wielkości miasta na wyspie. Kolej prywatna Ferrocarril de Sóller wiedzie ze stolicy na północ, do Sóller, miasta liczącego niespełna 14.000 mieszkańców, ale ważnego portu. W SÓLLER najważniejszym zabytkiem jest kościół świętego Bartłomieja, pochodzący z XIII stulecia, jeden z pierwszych wzniesionych po zakończeniu przez Jakuba I rekonkwisty Majorki. W kompleksie stacji kolejowej zlokalizowano galerie sztuki współczesnej Sala Picasso i Sala Miró, ze stałymi ekspozycjami głównie ceramiki. Jeśliby tak, co ostatnimi czasy nader często zdarza się w Hiszpanii pociąg nasz zepsuł się na stacji INCA, nie kłopotajmy się zbytnio. Niedaleko stąd do uroczego ratusza, ponoć pamiętającego koniec szesnastego stulecia choć potem wielokrotnie przebudowywanego. A prócz niego z pewnością godnymi uwagi okażą się Klasztor Dominikanów i jeszcze kościół Santa Naria Major. Szczęśliwie dotarłszy do SA POBLA, z całą pewnością zwrócimy naszą uwagę na parafialny kościół pod wezwaniem świętego Antoniego, poświęcony w 1357 roku. W jego pobliżu zachowała się wszak muzułmańska nekropolia pamiętająca czasy wczesnego średniowiecza. W tej, wschodniej części Majorki znajdują się Coves del Drach słynne jaskinie z największym w całej Europie podziemnym jeziorem o intensywnie szmaragdowej barwie wody.
Miasto MANACOR, drugie po Palmie największe na Majorce (50.000 mieszkańców) znane jest przede wszystkim z tego, iż to w nim urodził się i przeżył dziecięce lata Rafael Nadal, najsłynniejszy hiszpański i jeden z najwybitniejszych w świecie tenisistów. Prócz jego szkoły wszak warto w Manacor zobaczyć kościół Matki Bożej Bolesnej, dominikański klasztor świętego Wincentego i jeszcze obronną wieżę Torre dels Enagistes, aktualnie Muzeum Historii Manacor. Na Majorce zachłanni przedsiębiorcy zbudowali ponad 690 hoteli, wszystkie z basenami, ażeby ściągać na w sumie niewielką wyspę wielkie rzesze „turlystów”, których przede wszystkim interesuje jedynie turlanie się pomiędzy plażami i dyskotekami, a do tego jeszcze „balconing” – nielegalne przełażenie pomiędzy hotelowymi pokojami przez balkony. Na pożegnanie z Majorką wypada kupić smaczniutką emsaïmadę- tradycyjny tutejszy kołacz przyrządzony z mąki, jajek, bakalii oraz wieprzowego smalcu (saïm). Jak z owego skromnego, ale rzetelnego i starannego opisu wynika, prócz prymitywnych hotelowych atrakcji Majorka ma o wiele więcej do zaoferowania.
MINORKA (kat. MENORCA) – Jak z samej jej nazwy wynika jest wyspą mniejszą od Majorki. Liczy 70 kilometrów kwadratowych powierzchni, zamieszkanych w roku 2025 przez 101 tysięcy osób. Niezwykłością historii Minorki jest jej przynależność do Wielkiej Brytanii formalnie przez okres 89 lat. (1713 – 1802). Brytyjczycy zawładnęli wyspą już w roku 1708, ale musieli czekać pięć lat, żeby Traktat Utrechcki zatwierdził ich prawo własności do śródziemnomorskiej wyspy. Hiszpanom przywrócił Minorkę Traktat z Amiens, zawarty w 1802 toku. Ot, historyczna ciekawostka, o której w Hiszpanii bardzo rzadko publicznie się wspomina. Niewiedza daje spokój?
Bardzo urozmaicona linia brzegowa Minorki liczy 216 kilometrów. W samym środku wyspy wznosi się Monte Toro, najwyższy jej punkt, kulminujący nad nią z wysokości 359 metrów nad poziomem morza. Do owego miejsca da się dojechać wyasfaltowaną drogą z miasteczka Es Mercadal, którego parafialny kościół świętego Marcina konsekrowano w końcu XVIII stulecia. Wzniesione w XIII wieku na szczycie wzgórza sanktuarium Virgen del Toro pamięta jeszcze czasy muzułmańskiej obecności na Minorce. Z placu przed kaplicą rozpościera się najbardziej spektakularny widok na calutką wyspę z jej wszystkimi malowniczymi zatokami i plażami. W okresie przez całe lato odbywa się na Minorce przesławne święto zwane jaleo, co po polsku oznacza bałagan albo zamieszanie, najważniejsze z okazji czerwcowych dni świętego Jana (20–24 czerwca) w mieście Ciutadella. Jeźdźcy (caixers), dosiadłszy koni miejscowej rasy menorquí wjeżdżają wierzchem, w rytm muzyki na centralny plac, wypełniony tłumem. Teraz zmuszają rumaki do stawania dęba i tańczenia na zadnich nogach, zaś widzowie starają się zbliżać do koni, żeby dotknąć ich piersi, bowiem to ma zapewnić szczęście i uważane jest za przejaw odwagi.
Stolicą Minorki, choć nie najludniejszym jej miastem, jest MAÓ (hiszp. MAHÓN), położone na jej wschodnim wybrzeżu i liczące w 2025 roku 30 660 mieszkańców. Z pokładu wpływającego do portu promu albo stateczku przede wszystkim widać Twierdzę La Mola zwaną również Fortecą królowej Izabeli II. Jej wzniesienie zajęło dwadzieścia pięć lat (1850 – 1875), w czasach rządów królowej Izabeli II, zasiadającej na tronie Hiszpanii w latach 1833 – 1868). Ona to nakazała zbudowanie tu warownej, hiszpańskiej twierdzy dla chronienia dostępu do mahońskiego portu. Znacznie wcześniej, w roku 1710, kiedy Minorka do nich jeszcze formalnie nie należała, inną fortyfikację, Fort Marlborough rozpoczął budować Brytyjczycy. Niemal dziesięć lat zajęło im wkopywanie się w litą skałę celem osadzenia w niej wnętrza fortecy, ale w roku 1726 jej zewnętrzna struktura ujrzała światło dzienne. Pod koniec XVIII stulecia wojskowy Inżynier Cecil Dudgeon D’Arcy rozbudował fort, ale zaraz w roku 1802 brytyjska armia musiała go opuścić, po utracie wyspy. W architekturze minorskiej stolicy zdecydowanie wyróżnia się okazała sylweta barokowego kościoła pod wezwaniem Panny Marii, wzniesionego w latach 1748 – 1772. Wnętrze świątyni jest wszak neogotyckie. Na liście zabytków Maó znalazły się również XVIII-wieczne krużganki klasztoru Karmelitów. Z zabytków świeckiej z pewnością wspomnieć wypada Casa Consistorial czyli po prostu ratusz miasta, stojący na swym miejscu od roku 1613 choć gruntownie przebudowany w 1789 roku. I wreszcie Teatre Principal, główny teatr miejski, inaugurowany w roku 1829. Jak na niewielkie miasto zabytków jest w Maó doprawdy niemało.
Oprócz stołecznego Maó Minorka ma jeszcze sporo więcej do zaoferowania. CIUTADELLA DE MENORCA, położona na zachodzie wyspy i zamieszkana przez 32.430 osób też ma kilka atrakcji. Centralnym punktem miasta jest Plaça des Born z imponującym obeliskiem o wysokości 22 metrów. Pomnik ów wzniesiony został w roku 1858, w trzechsetną rocznicę tureckiej napaści na Minorkę. Casa Consistorial (ratusz) wzniesiono na przełomie stuleci XIX i XX. Za to katedra Panny Marii pamięta wiek XIII, a jej obecne kształty powstały w latach 1301-62. W centrum miasta, w latach 1852 – 1857 zbudowano również niewielki, ale elegancki Teatre des Born. Nieco dalej od centrum miasta w niezłym stanie zachował się Castell de Sant Nicolau – zamek z końca XVII wieku, aktualnie miejsce spotkań o charakterze historyczno-kulturalnym. Obiektem osobliwym w pobliżu Ciutadelli zapewne jest Naveta des Tudons – prehistoryczny grobowiec, najprawdopodobniej pochodzący z drugiego tysiąclecia przed naszą erą. Spośród miast Minorki na uwagę z pewnością zasługuje SANT LLUÍS, na południu wyspy. W roku 1761 założył je hrabia Hiacinthe Gaetan de Lennon, w czasie krótkiej, trwającej siedem lat okupacji Minorki przez wojska francuskie i czołobitnie nazwał imieniem miłościwie wówczas panującego króla Ludwika XV. Jedynym godnym uwagi zabytkiem jest tu zbudowany w tamtych czasach kościół pod wezwaniem świętego Ludwika choć królowi do rangi świętego brakowało jeszcze aureoli.
Minorka posiada niezwykle urozmaiconą linię brzegową o długości 216 kilometrów. Dookoła wyspy o powierzchni mniej więcej odpowiadającej polskiemu Gdańskowi znajdziemy 119 uroczych zatoczek z piaszczystymi plażami Bodaj te najbardziej malownicze ukształtowały się na północy, w okolicy miasta Fornells, dodatkowo przyozdobione wieżą strażniczą wzniesioną w latach 1801-02. Minorka słynie wszakże ze stanowisk archeologicznych. Doliczono się ich na wyspie ponad półtora tysiąca(!). Jeśli o to chodzi, żaden Eurozakątek nie może z nią konkurować. Na każdy kilometr kwadratowy przypadają tu ponad dwa! Do tych najbardziej interesujących należą owe z okresu hellenistycznego, z tak zwanej kultury talatotyckiej. Cała Minorka upstrzona jest nimi niczym dobra kasza skwarkami a to zaświadcza, iż bogini Thalassa nieźle się na Minorce rozsiadła. Wypada nam teraz zapoznać się z Pitiusami: Ibizą i Formenterą.
IBIZA (kat. EIVISSA) – zajmuje powierzchnię 571 kilometrów kwadratowych. To niewiele więcej niż aktualny obszar polskiej Warszawy. Wysepka zaludniona jest przez z górą 161.000 stałych mieszkańców. Stolicą i największym miastem wyspy jest Eivissa, położona na jej południowo wschodnim wybrzeżu i zamieszkana przez 56.550 osób. Jak informuje hiszpańskie Ministerstwo Przemysłu i Turystyki na tak niewielkim obszarze jest aż 2.816 hoteli, a prócz nich jeszcze apartamenty i kwatery prywatne. Wedle tego samego źródła w roku 2025 Ibizę odwiedziło 3.391.836 turystów – 21 na jednego miejscowego! To tak, jakby do Melbourne w jednym roku zjechało 114 milionów turystów, a do takiej Warszawy 39 milionów, calusieńka Polska! Znaczna część hotelowego personelu wegetuje latem w przyczep kempingowych, bo nie ma dla nich miejsca w hotelowych „służbówkach”. Ja nie znam podobnego przypadku na calutkim świecie. Ale: cóż to konia obchodzi, że się mu wóz przewrócił? Najważniejszy przecie jest szeleszczący pieniądz, bo wokół niego świat się skręca, a na Ibizie kręci się miliardami euro, z roku na rok pobijając rekordy.
Ktoś, kogo na Ibizie niekoniecznie zainteresują hotele, apartamenty, nocne kluby i dyskoteki, znajdzie na wyspie coś więcej. Zabytkiem najstarszym zapewne jest Castell d’Eivissa, warowny zamek wzniesiony w połowie XIII stulecia. W tym też okresie, na miejscu dawnego meczetu wzniesiono katedrę pod wezwaniem Panny Marii Śnieżnej. Wkrótce potem osiedlili się na Ibizie dominikanie i pobudowali tu swój okazały klasztor. W centrum Eivissy, największego miasta na wyspie wyróżniają się okazałe mieszczańskie domy z XVI wieku. Prócz stołecznej Eivissy istnieją jeszcze na wyspie cztery inne miasteczka: Santa Eulàlia des Riu, Sant Antoni de Portmany, Sant Joan de Labritja i Sant Josep de Sa Talaia, wszystkie z odpowiednimi przyległościami. Okrążając wokół wyspę napotkamy kilka interesujących miejsc. Bodaj najoryginalniejszym z nich będzie Sa Pedrera – naturalne baseny w zatoczce Cala d’Hort, niedaleko miasteczka Sant Josep de Aa Talaia. W dawniejszych czasach był tu kamieniołom, stąd i nazwa miejsca. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia miejsce owo szczególnie upodobali sobie hippisi z zachodniej Europy, nazywając je Atlantis. Całkiem niedaleko napotkamy pozostałości osiedla fenickiego Sa Caleta. Nieopodal Sant Antoni de Portmany zostały Ses Torres d’en Lluc – pozostałości warowni z okresu średniowiecza. Ozdobą zatoczki Sant Joan de Labritja jest Far de Sa Punta Grossa – latarnia morska wzniesiona w latach 1864 – 1877 na jednym z najdalej na wschód wysuniętych przylądków Ibizy. A nieco dalej na południe, już na ziemiach Santa Eulàlia des Riu napotkamy Torre d’En Valls – wieżę strażniczą z XIII stulecia. O gospodarce Ibizy decydują aktualnie hotele, nocne lokale i dyskoteki, ale szczęściem udało się zachować historyczne dziedzictwo owej wyspy.
FORMENTERA – Owa najmniejsza z na stałe zamieszkanych wysp balearskich mierzy 83,2 km2 powierzchni – mniej więcej tyle, ile w Polsce Tarnowskie Góry. W roku 2025 zamieszkiwało ją 11.660 osób, małych i dużych. Jedynym miastem na niej jest Sant Francesc Xavier, gdzie żyje 3.360 mieszkańców, pozostali rozproszeni są po innych zakątkach wyspy. Bodaj jedynym w nim zabytkiem jest kościół pod wezwaniem świętego Franciszka Ksawerego, pochodzący z XVIII wieku. Wycieczka wokół rozczłonkowanej wyspy pozwoli jeszcze zobaczyć malowniczy przylądek Cap de Barbaria z wieżą strażniczą i latarnią morską. W wioseczce La Savina, na północy wyspy wykąpać można się w Canteres – naturalnych basenach ukrytych pośród skał, na wschodzie zaś zobaczyć wieżę strażniczą Torre de Punta Prima z XVIII stulecia. W tej części Formentery znajduje się również stanowisko archeologiczne Ca Na Costa, najważniejsze na wyspie i datowane na późną epokę brązu. To też pradawna historia.
Opisałem w miarę dokładnie cztery na stałe zamieszkane wyspy archipelagu balearskiego, na nich wszak Thalassa się nie kończy. Jak informuje Instituto Geográfico Nacional (Narodowy Instytut Geograficzny), oprócz czterech głównych wysp do grupy Balearów należy jeszcze 148 wysepek mniejszych, pośród nich pięć stanowiących własność prywatną: Sa Ferrara, Sa Conillera i Tagomago u wybrzeży Ibizy, S’Espalmador u brzegów Formentery oraz Colom w cieniu Minorki. Ich właściciele zbudowali na nich dla siebie luksusowe ośrodki wypoczynkowe, które niekiedy wynajmuję chętnym za iście przyzwoitą ceną przynajmniej 20 tys. euro za jedną noc. Ot, ile na Balearach kosztuje odseparowanie się od pospolitych „turlystów”, nawet tych z pięciogwiazdkowych hoteli. Kogoś wszak na takowy luksus stać i dobrze mu tak. Grupą szczególną pośród bezludnych wysepek balearskich jest Cabrera, położona na południe od Majorki. Wysepkę, w roku 1991 deklarowaną parkiem narodowym. Orgamizuje się do niej kilkugodzinne wycieczki stateczkiem z Majorskiego portu Colonia de Sant Jordi, w czasie których wolno nie tylko kąpać się w ciepłych wodach ale też zejść na ląd, pójść do zamku z końca XIV wieku i zwiedzić tam interesujące Muzeum Etnograficzne. Baleary to nie tylko hotele, dyskoteki, nocne kluby i balconing.
A CÓŻ JESZCZE OPRÓCZ BALEARÓW?
TABARCA ma zaledwie 30 hektarów (0,3 km²) powierzchni. Na stałe zamieszkuje ową wysepką, położoną u wybrzeża Alicante niespełna pół setki osób. Na wysepce nie ma ani jednej szkoły, ale za to są tam dwa hotele i kilkanaście niemałych lokali gastronomicznych a do tego wszystkiego katolicki kościół pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła, konsekrowany w roku 1729. W zachodniej i północnej części wysepki zachowały się resztki murów obronnych z trzema bramami. Naprzeciw niewielkiego portu zobaczymy zainstalowany całkiem niedawno reloj sólar de Tabarca (zegar słoneczny Tabarki), obłożony płyteczkami ceramicznymi.
WYSPY DELTY EBRO – Rzeka Ebro jest najdłuższą spośród wszystkich rzek Hiszpanii; od swych źródeł w Kantabrii do ujścia rozległą deltą do Morza Śródziemnego mierz 930 kilometrów. W delcie Ebro usadowiły się cztery wyspy: Buda, Gràcia, Sant Antoni i Sapinya. Największą z nich jest BUDA, mierząca od 10 do 14 kilometrów kwadratowych powierzchni, zależnie od aluwialnego stanu rzeki oraz zmieniającego sią poziomu morza. Owa największa katalońska wyspa jest całkowicie płaska; jej najwyższy punkt wznosi się zaledwie na jeden metr ponad średni poziom morza. Zlokalizowano na niej stanowisko obserwacyjne wraz ze stacją meteorologiczną. W końcu osiemnastego stulecia Don Francisco González, zamożny handlowiec z pobliskiej Tortosy wydzierżawił Budę od rządu Korony Aragońskiej, dla uprawiania na niej ryżu. W roku 1924 północną częścią wyspy zawładnęła kantabryjska, hrabiowska rodzina Bores. Pomimo swej zagmatwanej historii wyspa Buda aktualnie stanowi własność rządu Generalitat de Catalunya.
W latach 1862-64 zbudowano na morskim cyplu wystu Buda latarnię morską sięgającą 53 metrów. Ta wszak w czasie powodzi w roku 1961 runęła w wodę i jej szczątki zalegają dziś na dnie. Jedynym domem na wyspie jest La Masia de l’Illa de Buda, zbudowany pod koniec XIX wieku. Rezydują w nim cztery osoby, jedyni stali mieszkańcy wyspy. W swojej siedzibie utworzyli oryginalne centrum turystyki wiejskiej. Osobliwością kompleksu jawi się niewielka kaplica pod wezwaniem świętego Piotra. W całej Thalassie nie znajdzie się niczego podobnego.
Teraz pozostało mi opisać jeszcze kilka bezludnych, ale niezmiernie interesujących wysepek.
WYSPY MEDES – Jest ich siedem. Największa, Meda Gran ma zaledwie 0,19 kilometra kwadratowego powierzchni, nieco mniejsza od niej jest Meda Xica. Pomiędzy nimi ostro wystrzela na 72 metry w górę skała Carall Bernat, jeszcze nie tak dawno bojaźliwie nazywana Cavall Bernat. W czym tkwi owo nieporozumienie? Ano, w tym, że katalońskie słowo cavall oznacza konia zaś carai fallusa, bardziej zrozumiale penisa w pełnej gotowości bojowej. I o tóż chodziło! W Katalonii znajdziemy trzy skały o podobnym kształcie: jedną pośród archipelagu Wysp Medes, drugą na północnych krańcach plaży w Platja d’Aro, trzecią zaś wśród skał dziewiczego, bogobojnego Montserratu. Dyskusje i spory o prawidłową nazwę w kręgach naukowych przeciągały się aż po XXI stulecie. Dopiero w roku 2014 Institut d’Estudis Catalans (Instytut Studiów Katalońskich) powziął odważną, męską decyzję, przywrócić męską, falliczną formę carall i właśnie taką znajdujemy dziś na Google mapach, a też na owych klasycznych, papierowych.
W czasach dawniejszych Wyspy Medes były zamieszkane, najpierw przez greckich osadników. W IX stuleciu opanowali je Maurowie, a po nich Turcy, nękający wybrzeże licznymi wypadami, zwłaszcza w okresie, kiedy dowodził nimi niejaki Dragut, przez Katalończyków przezwany piratem, jakby to oni byli lepsi. To stąd w roku 1572 wypadli na Palamós, biorąc tam do niewoli Miguela de Cervantesa. W roku 1808 wysepki spodobały się wielce Napoleonowi Bonaparte. Ów nakazał zbudowanie na Meda Gran baraków i rozmieszczenie w nich swoich żołnierzy. Zaraz w roku 1814 rychło ich jednak stamtąd wycofał. Francuskie baraki przez szereg lat służyły miejscowym rybakom. Z górą pół stulecia później hiszpańska monarchini Izabela II, choć osobiście nigdy wysp nie odwiedziła, nakazała wzniesienie na Meda Gran latarni morskiej, istniejącej do dziś i osiedlenie w niej latarnika. W latach późniejszych kolejni latarnicy mieszkali w L’Estartit albo w L’Escala i tylko przed wieczorem przemieszczali się na wysepkę, żeby zapalić już elektryczną latarnię – tak było do roku 1999, od owej pory medejska latarnia funkcjonuje automatycznie. Region wokół Wysp Medes sławi się niezwykle bogatą fauną morską. Są tu nawet rafy koralowe.
ALBORÁN I PEREJIL – Alborán, znajdująca się pomiędzy Hiszpanią a Marokiem, ale bliżej Afryki niż Europy. Przepływają obok niej promy zmierzające z Almerii i z Motril do Melilli, a też na powrót, ale się tu nie zatrzymują. Wysepka ma zaledwie 600 metrów długości i 260 metrów szerokości i nie zamieszkują na niej cywile, lecz jedynie kilkunastu żołnierzy hiszpańskiej marynarki wojennej, w każdej chwili gotowych walczyć a nawet oddać życie za króla (jak historia historią żaden z hiszpańskich monarchów nigdy na Alborán nie zawitał, mieli widocznie ważniejsze sprawy do załatwienia w Madrycie). W roku 1997 wyspa Alborán ogłoszona została rezerwatem przyrody. Wysepka Perejil jest jeszcze mniejsza. Ma zaledwie 15 hektarów (0,15 km²) powierzchni. W lipcu 2002 roku wojska marokańskie niespodziewanie zajęły pietruszkowatą wysepkę (po hiszpańsku perejil oznacza pietruszkę), na co Hiszpanie posłali ku niej jednego ścigacza i cztery pośpieszne uciekacze. Zaraz też u stołu zasiedli pokojowo nastawieni politycy obu krajów i oto, co ustalili: na wysepce Perejil nie zamieszka żaden Hiszpan ani Marokańczyk, zwłaszcza umundurowany. Uprawę tamtejszej pietruszki pozostawi się tamtejszym kretom, bardziej pokojowo usposobionym niż istoty ludzkie. Dla ludzi nie ostała się nawet pietruszkowa natka.
I tak oto dotarliśmy do słupów Heraklesa, zamykających obszar Thalassy od zachodu. Spośród licznych jej wysp: tureckich, greckich, albańskich, czarnogórskich, chorwackich, włoskich, francuskich i na koniec hiszpańskich pozostaje jeszcze jedna: Cypr. To jej poświęcę kolejny artykuł, ostatni z serii Thalassa. Niemało czasu kosztowało mnie zgromadzenie potrzebnych informacji, bo też musiałem poszukiwać ich w kilku krajach i wcale nie było to łatwe choć wszystkie je znam niezgorzej. Jestem wszak pewien, że ktokolwiek z naszych Czytelników zechce je zwiedzić, będzie potrzebował na to o wiele więcej czasu a też wysiłku. A mnie właśnie o to chodziło.
20 września 2026
Jerzy Leszczyński



