Z Polski Na Gorąco – Od ożywiania zmarłych do awatarów opinii publicznej
Share
Młode, ładne kobiety na filmach z TikToka mówiły szokujące rzeczy. Słuchały ich setki tysięcy osób, tysiące akceptowały przekaz. Tyle, że wszystkie filmy były oszustwem. Zostały stworzone przez sztuczną inteligencję.
Użytkownicy TikToka, Facebooka, X, Instagrama, mogli w grudniu obejrzeć krótkie filmiki, na których ładne, sympatyczne, młode kobiety wygłaszały skrajnie prawicowe opinie.
„Tak chcę Polexitu. Dość rządzenia Polską z Brukseli. Dość straszenia, że bez zgody z zewnątrz sobie nie poradzimy. To nasze prawo nasze, pieniądze i nasze decyzje” – mówi jedna z nich.
„13 grudnia. Dziś rocznica stanu wojennego w Polsce, ale też niestety to rocznica powstania zdradzieckiego rządu…” – to początek wypowiedzi drugiej kobiety. Kolejna namawia do dyskusji, kto jest lepszym przywódcą prawicy, Kaczyński czy Braun…
To nie były żywe, istniejące osoby, ale wygenerowane przez sztuczną inteligencję influencerki. Wybuchła afera. Nie z powodu treści jakie kobiety przekazywały. Oburzenie, i to rządu, wywołało to, że wspomniane słowa wypowiadały doskonale spreparowane twory internetowe.
Filmiki, było ich siedem, umieszczone w sieci na początku grudnia, obejrzało na TikToku około 200 tysięcy osób. Po interwencji rządu tuż przed Sylwestrem zostały zablokowane. Zdążyło je jednak polubić co najmniej 20 tysięcy odbiorców.
Po nagłośnieniu afery we wszystkich portalach, kolejne setki tysięcy dowiedziały się o sprawie. Kto umie szukać w internecie, mimo blokady na TikToku, mógł nadal obejrzeć fałszywe influencerki.
Zabawy ze sztuczną inteligencją
Wykorzystywanie sztucznej inteligencji do tworzenia filmów było hitem internetu przez cały ubiegły rok. Bawiły złośliwe montaże, gdzie w sposób technicznie doskonały pokazywano błaznów z twarzami nielubianych polityków. Trump tańczący lub ściskający się z Putinem. Wytatuowany Kaczyński prężący muskuły, albo z kibolską pałką, Tusk upodobniony do Hitlera mi… Były to złośliwe żarty, często obraźliwe, które tylko głupców mogły oszukać, a służyły rozbawieniu internautów. Satyryczne memy były także elementem propagandy politycznej, bo szybko zapadały w pamięć. Nikt jednak nie robił z tego powodu afery.
Nikt nie reagował także, gdy w sieci modne stało się ożywianie nieboszczyków. Chodzi o sytuację, kiedy ktoś miał zdjęcie zmarłej mamy, ojca, męża, żony, dziadków itp. i przy pomocy sztucznej inteligencji zamieniał fotografię w realistyczny filmik, na którym zmarli poruszali się, przytulali, tańczyli. Ożywianie nieboszczyków, zacieranie granicy między fikcją a prawdą, życiem a śmiercią, niepokoiło i mogło prowadzić do nadużyć, a nawet przestępstw. Właściciele AI, przy pomocy algorytmów ograniczających takie praktyki, mogli to powstrzymać. Wówczas był czas na interwencję, a przynajmniej ostrzeżenie odbiorców. Wyraziste komunikaty mogły prewencyjnie uwrażliwić odbiorców na manipulacje, nim dojdzie do groźnych dezinformacji z wykorzystaniem łatwo dostępnych programów do AI. Zaniechano takich działań.
Prawicowe awatary
Sztuczną inteligencję w opisanych na początku filmach wykorzystano do gry politycznej i to w taki sposób, aby oszukać odbiorców. Ministerstwo Cyfryzacji złożyło do Komisji Europejskiej pismo z żądaniem interwencji w sprawie kampanii dezinformacji udostępnionej na TikToku.
Na portalu X Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji z Lewicy napisał:
„W ostatnich dniach na TikToku nastąpił prawdziwy wysyp filmików generowanych za pomocą AI, siejących dezinformację ws. członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Skala tego procederu może sugerować, że mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją. Zwróciłem się wczoraj do Wiceprzewodniczącej @EU_Commission @HennaVirkkunen z wnioskiem o podjęcie działań nadzorczych oraz wszczęcie postępowania w sprawie TikToka na gruncie przepisów Aktu o usługach cyfrowych. „
W piśmie do Henny Virkkunen stwierdził, że opublikowane treści stanowią zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa informacyjnego oraz integralności procesów demokratycznych w Polsce i całej Unii Europejskiej. Charakter narracji, sposób ich rozpowszechniania oraz wykorzystanie syntetycznych materiałów audiowizualnych wskazują, że platforma nie wywiązuje się z nałożonych na nią obowiązków. TikTok nie wdrożył odpowiednich mechanizmów moderowania treści generowanych przez sztuczną inteligencję ani nie zapewnił skutecznych rozwiązań w zakresie transparentności w odniesieniu do pochodzenia takich materiałów. Minister zaproponował zablokowanie treści generowanych przez sztuczną inteligencję.
Nie oznacza to, że można zabronić tworzenia takich filmików, ani głoszenia poglądów antyunijnych. Jeżeli jednak pojawią się produkcje stworzone przez sztuczną inteligencję, muszą one o tym wyraźnie informować, a zleceniodawcy takich reklam muszą być jawni. Tak w tym przypadku nie było.
Ta obrona przed dezinformacją, a mówiąc wprost, przed internetowym oszustwem, to jednak musztarda po obiedzie. Treści zostały tylko zwielokrotnione, a oświadczenie wiceministra zostało odebrane jako zakaz krytykowania Unii Europejskiej i namawiania do wystąpienia z tej organizacji. Tymczasem tak nie jest.
Mamy wolność każdego słowa?
Nadal, bez zmian, istnieje w Polsce wolność słowa. Można więc głosić pogląd, że Unia Europejska jest spełnieniem marzeń Adolfa Hitlera, który pisał o wielkiej Europie, zjednoczonej pod przewodnictwem Niemiec. Za taką opinię można być co najwyżej zbanowanym, czyli mieć zablokowany dostęp do platformy społecznościowej za naruszenie regulaminu, zasad społeczności lub prawa. O tym czy to faktycznie nastąpi, zdecydują jednak nie ludzie, ale algorytmy portalu.
Tego jak system jest nieszczelny dowodzi możliwość dostępu do Mein Kampf, programu politycznego Hitlera, osiągalnego zarówno w księgarniach jak i w internecie, chociaż kodeks karny w art. 256 zakazuje nie tylko propagowania faszyzmu, nazizmu i komunizmu, ale także rozpowszechniania, zbywania, a nawet posiadania takich treści! Jak widać to martwe prawo.
W księgarniach jest też książka pod tytułem „Debil” o prezydencie Andrzeju Dudzie i książka pt. „Alfons” o prezydencie Karolu Nawrockim. Nie czytałem, bo chamstwa nie lubię, nawet gdyby było zgodne z prawem. A czy jest? W przypadku „debila” sąd stwierdził, że zniewaga ma charakter marginalny, stanowiła też uzasadnioną w kontekście całej wypowiedzi ocenę, a intencją była polemika z Prezydentem, podyktowana troską o polską rację stanu. Sąd zatem umorzył postępowanie. W ten sposób puszka została otwarta i wyskoczyły z niej demony. Pierwszy nazywa się Alfons.
Czy chcemy wystąpić z Unii Europejskiej?
Wracając do Polexitu, według sondażu United Survey IBRS dla Wirtualnej Polski, aż 24,7 proc. badanych uważa, że Polska powinna rozpocząć procedurę wyjścia z UE, a prawie 10 proc. nie ma w tej sprawie zdania. To dramatyczny wzrost w ciągu ostatnich kilku lat. Może więc rząd, zamiast rozsyłania książeczek o tym jak zachować się w przypadku wojny, powinien wydrukować taką, która opisuje korzyści jakie mamy z Unii Europejskiej
Dla wielu osób to UE jest winna chaosowi panującemu w Polsce, gdzie według jej orzecznictwa niektórzy sędziowie są nielegalnie powołani, wskazane sądy, a nawet Trybunał Konstytucyjny nie mają prawa orzekać. Jakby się uprzeć prezydent jest nielegalny, bo wybory zatwierdziła Izba, która też jest nielegalną, a skoro tak to i cały parlament także, bo wybory zatwierdzała ta sama Izba. To nie jest jedyna wina Unii Europejskiej. Przez nią jest problem z imigrantami, coraz droższe ogrzewanie, straszenie zakazem produkcji samochodów spalinowych, zapowiadany „przymus” jazdy elektrycznymi. To UE winią rolnicy za napływ konkurencyjnej cenowo żywności z Ukrainy, za nadchodzącą umowę z Ameryką Południową, czyli Wspólnym Rynkiem Południa, mogącą dobić nasz rynek. Mamy też żal o to, że państwa członkowskie przeznaczają ze swoich budżetów dwa razy mniej niż my, na przygotowanie się do ewentualnej wojny z Rosją.
Co mamy z UE w zamian? Rząd próbuje to przy każdej okazji przypominać. Robi to jednak na tyle nieudolnie, że nie jest w stanie zbijać argumentów krytyków. W dużym stopniu dlatego, że mając niewielkie zaufanie społeczne, zbyt często powołuje się na autorytet Unii Europejskiej, chociażby w przypadku niezrozumiałych i zawikłanych sporów o sądy, a przez to próbuje się uwolnić od odpowiedzialności za mało popularne decyzję.
Tak samo jest w przypadku opisanych na początku politycznych reklam z trzema kobietami stworzonymi przez sztuczną inteligencję. Niezrozumiałe wydaje się skarżenie na TikToka do Brukseli. Ta chińska firma, ma w Polsce swoją spółkę – córkę i zapewne przy odpowiednim działaniu rządu pomogłaby w ujawnieniu zleceniodawców filmików. To przecież doskonała okazja do popisania się skutecznością służb zajmujących się cyberprzestępczością. Ale my woleliśmy poskarżyć się Unii. Poza tym, skarżąc się na narzędzie, rząd nawet nie podjął próby udowodnienia fałszywości treści dezinformacji.
Tymczasem mleko już się rozlało, a wszelkie dotychczasowe działania rządowe nie dają żadnego efektu. Jak bowiem w swojej rozprawie doktorskiej tłumaczy psycholog Klara Austeja Buczel zajmująca się dezinformacją, jej kwestionowanie jest praktycznie nieskuteczne, szczególnie w sytuacji mniejszej wiarygodności prostującego fałszywą informację. Wręcz nieprawdopodobne, ale z jej badań wynika, że tak jest nawet wtedy, gdy odbiorcy mają świadomość, że jest ona nieprawdziwa! Skuteczna jest tylko prewencja lub bardzo mocne argumenty z pewnego źródła. Taki mechanizm jest widoczny szczególnie gdy dezinformacją dociera do osób mniej pewnych siebie, zagubionych w skomplikowanej rzeczywistości.
·Twory sztucznej inteligencji zmieniają myślenie o prawdzie. Do tej pory fałszowano rzeczywistość, przede wszystkim słowem. Teraz narzędziem kłamstwa stał się obraz. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Upada kolejny bastion. W coraz mniej można wierzyć. Awatar zastępuje żywego człowieka. Pozostaje kontakt bezpośredni… ale tylko do chwili, gdy naukowcy nie wynajdą realistycznych fantomów.
Krzysztof Zając
Polska/Łódź
Scan/Interia/X/AI
„Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych”.
Artykuł jest dostępny na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowa. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz autora/autorów oraz właściciela portalu. Utwór powstał w ramach zlecania przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, a od 01 lipca 2024 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadań w zakresie wsparcia Polonii i Polaków za granicą 2023 roku. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji i o posiadaczach praw.


