Marek Baterowicz – Beczka prochu
Share
Po kilku dniach wojny z Iranem świat stał się beczką prochu, a ceny ropy poszybowały w górę. Jak pamiętamy rewolucja francuska w 1789 wybuchła z powodu wysokiej ceny chleba…Czy teraz grozi nam też rewolucja, gdy cena baryłki ropy sięgnęła już prawie 120 dolarów? Wątpię, nie wszyscy mają samochody. Raczej grozi nam ubóstwo, a w dalszej przyszłości głód, epidemie dziwnych chorób i pogłębiająca się katastrofa. To samo – bez wojny – grozi też Polakom pod „rządami” Tuskowej mafii… Jak to satyrycznie ujął pewien sąsiad z Manly “Każdy akronim ma swoje sekrety/ Polska – kraj piękny i żyzny/ PO zaś to Przekręt Ojczyzny!”. Tak, niestety, ale tymczasem patrzmy, jak rozwija się scenariusz irański, bo łatwiej rozpocząć wojnę, ale trudniej skończyć… Przekonał się o tym duchowy wnuk Stalina grzęznąć na kresach Ukrainy… Optymizm Trumpa wymaga jeszcze weryfikacji, choć wygląda na to, że jednak wojna skończy się wkrótce wraz z intensyfikacją nalotów na cele strategiczne. Ale we francuskich mediach pojawiło się pytanie czy aby Rosja oraz Chiny nie pomagają ukradkiem ajatollahom? Nie wiadomo, ale przywódca Kremla gratulował synowi zabitego Ali Khamenei wyboru oraz zapewnił go, iż będzie wspierał Teheran. FBI natomiast obawia się, że Iran może zaatakować Kalifornię dronami z jakiegoś statku na Pacyfiku… Chyba jednak nie zdążą, siła ognia po stronie USA jest olbrzymia. Nowy przywódca Iranu grozi atakami na bazy amerykańskie, zamknął też cieśninę Ormuz, a wielkim atutem Irańczyków jest wysepka Kharg w głębi zatoki, nazywana „pływającą ropą”, zatem nikt nie ośmiela się jej bombardować. A cena baryłki w 13 dniu wojny spadła na 101,95 dolarów. A wojna trwa, powstał też front w Libanie przeciwko Hezbollah, co wywołało ewakuację Libańczyków (już ponad 800 tys.) na północ, ale bombardowany jest nawet Bejrut, więc giną niewinni ludzie. Premier Libanu oświadczył, że „tę wojnę nam narzucono i że jego kraj pogrąża się w otchłani”. Francja wysłała samolot z pomocą humanitarną dla tych uciekinierów. Wszyscy się modlą o pokój, a jeśli panuje pogarda dla piątego przykazania, to przynajmniej powinno się zakazać wojen, ponieważ to one są także przyczyną kontaminacji atmosfery, a więc rujnują dalej i tak rozstrojone klimaty. Mogą też zatruć zatokę Perską, morza i oceany, już płoną tankowce z ropą… Zatem módlmy się o powszechny pokój… A wojen przybywa na planecie, to nasza tragiczna, jakby globalna codzienność, a w niej trwamy
patrząc z rozpaczą na gruzy miast, ofiary bombardowań. Broni się jeszcze nadzieja, że ludzie znajdą spokojne miejsce na planecie, by uprawiać ziemię czy hodować kwiaty. Być może, ale czteroletnia tragedia Ukrainy i wysyłanych tam najeźdźców – często wbrew ich woli – nakazuje nam nie ulegać naiwności. A cieśnina Ormuz jeszcze zablokowana, w potrzasku setki okrętów. Australia wysyła defensywne uzbrojenie do krajów arabskich, zagrożonych rakietami z dawnej Persji, która kiedyś nękała antyczną Grecję. I tak wojny nękają nas od starożytności. A nowe już na horyzoncie, bo kto zatrzyma północną Koreę, która ma podobne ambicje atomowe jak Iran i pracuje nad tym od lat, nawet jej próby są mocno zaawansowane. A wyspy Kurylskie dalej pod okupacją… Tymczasem na lotnisku w Sydney siedem irańskich dziewcząt z drużyny futbolowej, która grała tu w turnieju azjatyckim, wybrało azyl na antypodach. Nie chcą wracać do kraju ogarniętego wojną i czymś jeszcze ponadto… Módlmy się o lepszy świat, może jednak jest szansa ratunku? Papież Leon XIV modli się w Rzymie, aby umilkły bomby na Bliskim Wschodzie… Ale na Ukrainę nieustannie lecą rakiety, bomby i drony… Widać wnuk Stalina nie śpieszy się do pokoju, jak zresztą negocjować – jak szydzi Boris Johnson – z krokodylem, który pożarł ci jedną nogę, a jeszcze grozi, że ugryzie ci drugą… I właśnie telefon z Kremla przypomniał prezydentowi Trumpowi, że krokodyl chciałby przyśpieszyć negocjacje, a nawet dostarczać jak dawniej gaz i ropę krajom europejskim, oczywiście po otrzymaniu jakiegoś sygnału z Brukseli…To niesłychana propozycja po czterech latach konfliktu i wielu pakietów sankcji…, ale cuda podobno się zdarzają, ale czy Trump naprawdę sądzi, że wojnę na Ukrainie napędza osobista nienawiść między Putinem a Żeleńskim? Módlmy się…
Przyparci do murów miast
w domach, niekiedy w kościołach,
naszych doczesnych twierdzach,
odpieramy fale
podstępnej śmierci
Broniąc się modlitwą,
przekazaną od tylu pokoleń
w pamięci niezatartej
szeregów cieni
Bezbronni jak ptaki
pozbawione powietrza
ustępujemy przed nieznanym wrogiem,
gdy w Requiem toną narody
– przyjdź Królestwo Twoje!
Marek Baterowicz


