Jan Kisielewicz – Pocztówka z Nancy – Mirabelka kanikuły się nie lęka!
Share
Jak już pisałem w kilku poprzednich artykułach zmiany klimatu, a szczególnie ocieplenie, które w tym roku bardzo mocno dało się we znaki już w maju, skutkuje wieloma negatywnymi konsekwencjami dla przyrody i ludzkości zmuszając do adaptacji do nowych warunków. W dwóch poprzednich reportażach omówiłem wysiłki architektów i pracowników branży budowlanej, by dostosować domy i mieszkania do wysokich temperatur oraz trudności z jakimi muszą radzić sobie pszczoły z racji wpływu kanikuły na roślinność. W dzisiejszym tekście zajmę się owocami i warzywami w kontekście upałów i suszy.
Łatwo stwierdzić, że ekstremalne warunki meteorologiczne mają i będą mieć negatywne skutki dla zawartości działów z owocami i warzywami w supermarketach. Wielka dystrybucja stara się ostrzec konsumentów: muszą zmienić swoje przyzwyczajenia i prawdopodobnie płacić więcej. Warzywa i owoce uprawiane we Francji bardzo mocno odczuły skutki upałów i suszy.
Ten stan rzeczy będzie się przekładał na ceny w działach warzyw i owoców. Thierry Cotillard, prezes sieci Intermarché ostrzega, że w najbliższych miesiącach będziemy mieć do czynienia z kryzysem w rolnictwie. Z kolei Prezes Coopérative U Dominique Schelcher mówi o możliwych brakach produktów i o końcu epoki, kiedy wszystkiego było pod dostatkiem. Na przykład już brakuje sałaty. Jej produkcja spadła o 30%, półki są puste, a braki w dostawach osiągają 80%.
Dla hurtowników warzyw trudności rozpoczęły się od fasady zachodniej Francji i od Bretanii, regionu najbardziej dotkniętego upałami i suszą z prostego powodu, że fermy tam prosperujące nie potrzebują nawadniać pól, ponieważ występują tam często deszcze. Ale w tym roku deszczu było bardzo mało do tego stopnia, że niektórzy rolnicy nie posadzili warzyw z powodu złych prognoz meteorologicznych i tendencja ta będzie się utrzymywać w przyszłości. Dotyczy to na przykład porów i kapusty, produkcja kukurydzy spadła o 35% w porównaniu z ubiegłym rokiem, zbóż o 12%, a ziemniaków. O 22%!
Przejdźmy do działu „warzywa i owoce”: produkcja brzoskwiń i moreli pozostała na tym samym poziomie, co w roku ubiegłym. Niestety zbiór jabłek będzie na bardzo niskim poziomie. Nie będzie to odczuwalne na półkach supermarketów, lecz spowoduje zmniejszenie eksportu. Mniejszy wolumen produkcji w sposób automatyczny da się odczuć w portfelach konsumentów. Szacuje się, że średnio ceny w sklepach wzrosły o 13%. Chlubnym wyjątkiem jest śliwka mirabelka, która była tańsza o około 1€ w stosunku do roku ubiegłego.
W tym dosyć alarmistycznym kontekście, istnieje jednak pewna kategoria warzyw i owoców, dla których jest on korzystny są to te osobniki, które nie spełniają norm piękności i są zwane z tej przyczyny „brzydulami”: za mało okrągłe i czerwone pomidory, śliwki bez koloru i zbyt małe papryki itd. Upały i deficyt deszczu w ostatnich miesiącach bezpośrednio wpłynęły na wielkość i wygląd warzyw i owoców. W tegorocznym lecie wspólnota „brzydul” dominuje w zbiorach, czasem nawet jest to 70%!
Do tej pory wielka dystrybucja przywiązywała dużą wagę do estetyki warzyw i owoców i dlatego „brzydule” nie miały szans, by znaleźć się na półkach gigantów jak Auchan, Leclerc czy Intermarché. Wzbudziły one jednak zainteresowanie kupców walczących z marnotrawstwem, których punkty sprzedaży rosną jak grzyby po deszczu i przyciągają coraz więcej klientów zarówno z powodu swojej doktryny jak niskich cen. Świadczy o tym sukces aplikacji „Too good to go”, która podwoiła liczbę wejść między 2023 i 2025 rokiem przechodząc z 11.5 do 20 milionów użytkowników. Wśród sklepów spożywczych lider nazywa się „Nous Antigaspi” (My przeciw marnotrawstwu). Sieć ta posiada 30 sklepów w Paryżu, Rennes, Nantes i Bordeaux.
Zaopatrują się u tych samych producentów jak wielka dystrybucja. Odkłada się dla niej owoce i warzywa nie spełniające norm: zły rozmiar lub kolor, zadrapania, skóra spalona przez słońce etc. W tym roku obserwujemy duży wpływ kanikuły na warzywa, sałaty, pomidory i zioła zapachowe. Wobec napływu produktów „brzydul”, trend, który będzie się wzmacniał w przyszłych latach w wyniku ocieplenia klimatycznego, wielkie sieci handlowe zmuszone będą zmienić swoje podejście do „brzydul”.
Jednak w tym raczej smutnym raporcie o stanie warzyw i owoców w tym roku jest też kilka pozytywnych punktów. Słynna śliwka mirabelka dosyć dobrze zniosła suszę i upały. W tych dniach dobiegają końca w lotaryńskich sadach zbiory ostatnich mirabelek. W okolicach miasta Bayon w bliskim sąsiedztwie wioski Rozelieures pracownicy sezonowi gorączkowo pracują w sadzie w Borville zbierając do wiader ostatnie mirabelki. Jędrne, smaczne i soczyste tak w trzech słowach można scharakteryzować mirabelki w tym roku. Ich kolor przypomina kolor złota z lekko czerwonymi prążkami. Właścicielka sadu, Charlotte Cunat, jest w pełni zadowolona z jakości owoców w tym roku.
Pani Cunat posiada 4 ha sadów, którymi zarządza wraz ze swoim mężem Nicolasem. Dojrzałe owoce zbierane są ręcznie przez pracowników sezonowych. W tym roku zbiory rozpoczęły się 27 lipca, a zakończą się w pierwszych dniach września. Poza uprawą mirabelek PP. Cunat mają inne zajęcia: Nicolas jest pracownikiem rolnym, a pani Charlotte pracuje w Federacji gospodarstw wiejskich w Meurthe-et-Moselle. Tak więc zajmowanie się sadem to ich wakacje. Praca jest ciężka szczególnie w słońcu, ale mogą liczyć na pracowników sezonowych i rodzinę, która nie waha się przyjść z pomocą.
Pani Cunat wyjaśnia, że całe lato spędzają w sadzie w zgodzie z tradycją rodzinną, gdyż jej rodzice też uprawiali mirabelkę. W tym roku uzyskali 35 ton. Sad jest wydajny w czym dużą zasługę ma gleba gliniasto-wapniowa. Ogólnie ziemia jest bardzo dobrej jakości – jest głęboka w dolinach wokół Bayon, a klimat dobry, ponieważ mirabelka lubi ciepło i zimno.
Owoce dosyć dobrze zniosły kanikułę. W każdym razie spełniają wszystkie wymagane kryteria – mają ponad 22 mm, są żółte, a poziom cukru jest wyższy od 20°Brix. Zbiory z sadu w Borville tradycyjnie zostaną zakupione przez spółdzielnię skupu owoców Vegafruits, która zrzesza 200 plantatorów mirabelki w Lotaryngii. Dyrektorem Vegafruits w Saint-Nicolas-de-Port jest Arnaud Colin. Powstała w 1991 roku, spółdzielnia zarządza 40% światowego rynku mirabelki. Według jego słów, w tym roku mirabelki wykazały się odpornością na niedostatek wody. To nie brak wody, lecz kanikuła najbardziej dokuczyła mirabelkom. Korzenie drzew weszły głęboko w ziemię by szukać tam wody i wilgoci. Z drugiej strony kanikuła, wysokie temperatury i ekspozycja na słońce spowodowały opóźnienia w nabieraniu kolorów. Pomimo zielonego koloru mirabelki są dojrzałe.
Poziom cukru jest o wiele wyższy od średniej. Największym wyzwaniem Vegafruits jest przekonanie klientów o dobrej jakości owocu, symbolu Lotaryngii. Tegoroczna mirabelka bardzo dobrze zniosła zaburzenia klimatyczne w porównaniu do innych upraw. Podobnie jak ma to miejsce z winną latoroślą, upały i brak deszczu pozwoliły mirabelkom ustrzec się chorób przenoszonych przez wilgoć. Biorąc pod uwagę „dobre zdrowie”, mirabelki są owocem, który dobrze się przechowuje.
Jan Kisielewicz
09/09/2026
Źródło:
1) Dziennik Regionalny “L’Est Républicain”, 31 sierpnia 2026.
2) Dziennik Regionalny “L’Est Républicain”, 2 września 2026.



