Jan Kisielewicz – Pocztówka z Nancy – Kryzys energetyczny a życie we Francji
Share
Zdjęcie ilustracyjne Pixabay
Drożejące paliwa zmuszają Francuzów do ograniczania podróży, rozrywki i codziennych wydatków, a niepewność finansowa wpływa także na plany rodzinne. Władze szukają sposobów złagodzenia skutków kryzysu energetycznego, mierząc się z rosnącym niezadowoleniem społecznym.
Gwałtowne podwyżki cen ropy naftowej, będące konsekwencją wojny na Bliskim Wschodzie, wywołują poważne zaburzenia zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym Francuzów. Zmuszeni są do dokonywania wyborów i do rezygnowania z wizyt u rodziny czy przyjaciół. Na przykład Kévin, student w Tuluzie, nie wraca na weekendy do rodziców.
Nicolas, cieśla w departamencie Charente, odmawia podjęcia się prac na budowach ze względu na koszt paliwa. Wysokie ceny paliw są hamulcem zmuszającym do zmniejszenia wydatków i ograniczenia rozrywek. W trakcie kilku ostatnich miesięcy 47% kierowców zrezygnowało z wizyty u bliskich ze względu na cenę paliwa na stacji benzynowej. Podobny odsetek – 54% (w tym 28% kilka razy lub często) – zrezygnował z wyjścia do restauracji, kina lub kawiarni. Dla jednej trzeciej ankietowanych nawet dojazd do pracy staje się zbyt drogi.
Nowa podwyżka cen paliw we wrześniu pogłębiła uczucie bezsilności i podsyciła nastroje społecznego niezadowolenia. Pani Sophie Binet, sekretarz generalna związku zawodowego CGT, oświadczyła na Forum Stowarzyszeń Dziennikarskich, że obecna sytuacja jest krytyczna i rząd musi podjąć środki zaradcze. Związek zawodowy napisał list do premiera z prośbą o zwołanie okrągłego stołu w sprawie siły nabywczej oraz zamrożenia cen paliw i żywności.
Ze swej strony Emmanuel Macron prosi rząd o pełną mobilizację w sprawie cen i zaopatrzenia. Ceny paliw na stacjach i pierwsze skutki suszy w działach warzyw i owoców spowodowały, że część Francuzów już zmieniła podejście do konsumpcji. Pan Franck Lehuede, dyrektor ds. badań rynku w Crédoc, wyjaśnia, że klienci bardzo szybko reagują na zmiany cen, ponieważ następują one po okresach chaosu, takich jak inflacja w latach 2022–2023. Będą decydować się na dobrze przemyślane zakupy, szukając promocji i ograniczając przejazdy. Ogólnie mówiąc, ludzie będą ograniczać przejazdy, robić więcej rzeczy za jednym razem i rezygnować z samochodu, kiedy jest to możliwe. Będą też zwracać uwagę na marki własne dystrybutorów. Od lat 2022–2023 marki te bardzo się rozwinęły i dziś osiągają 35% udziału w obrocie produktami podstawowej konsumpcji. W 2000 roku było to 15%.
Niemniej w dobie kryzysu energetycznego kupowanie tańszych produktów może nie wystarczyć. Część Francuzów kieruje się w swoim zachowaniu „narzuconą wstrzemięźliwością”, to znaczy rezygnuje z niektórych form rozrywki, które stały się zbyt drogie, takich jak wyjścia do restauracji, na przedstawienia czy zakupy ubrań. Sposoby konsumpcji zmieniają się również: ludzie kupują rzeczy po okazyjnych cenach lub decydują się na naprawy. Wspomniana narzucona wstrzemięźliwość uległa nasileniu na początku października, kiedy trzeba było włączyć ogrzewanie. Presja związana z bieżącymi wydatkami zaburza też wybory życiowe. Jak wynika z badania Państwowej Unii Stowarzyszeń Rodzinnych, 67% rodziców deklaruje, że nie posiada odpowiednich rezerw finansowych, aby mieć kolejne dziecko.
Również jeśli chodzi o przyszłość dzieci, horyzont mocno się kurczy: ponad połowa rodziców (53%) uważa, że nie ma środków, aby zapewnić przyszłość swojemu dziecku. To o 10 punktów procentowych więcej niż w 2024 roku. 33% uważa, że nie jest w stanie sprawić dziecku przyjemności z powodu napiętego budżetu. Perspektywa długotrwałej inflacji będzie podsycać niepokój i stres.
A co na to władze?
W swoim przemówieniu w dniu 24 września 2026 roku Emmanuel Macron starał się przekonać Francuzów, że wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie mają bezpośredni wpływ na ich życie codzienne, o czym świadczą bijące wszelkie rekordy ceny paliw na stacjach benzynowych. Prezydent Republiki przypomniał, że nie stał z założonymi rękami, lecz podejmował inicjatywy dyplomatyczne w celu zmniejszenia presji na ceny ropy naftowej i zabezpieczenia dostaw na zimę. W sierpniu 2026 roku przyjął Mohameda ben Salmana, saudyjskiego następcę tronu. Obaj przywódcy mówili nie tylko o saudyjskiej inwestycji w wysokości 6 miliardów euro w trzy parki rozrywki w Île-de-France. Podjęli też kwestię zabezpieczenia ropociągów w Arabii Saudyjskiej i cieśniny Bab-el-Mandeb, która daje dostęp do Kanału Sueskiego i pozwala na obejście cieśniny Ormuz, kontrolowanej przez Iran. Jeśli chodzi o bardziej namacalne formy pomocy, rząd ustanowił premię finansową w wysokości 100 euro miesięcznie dla „pożeraczy kilometrów”, która objęła 5 milionów Francuzów. Niektórzy z nich uważają, że nie jest to wystarczające, tym bardziej że rząd nie zgadza się na obniżenie podatków od paliw.
W czasie spotkania z prezydentem Trumpem w Nowym Jorku Emmanuel Macron zaproponował amerykańskiemu prezydentowi pomoc w ograniczeniu podwyżek cen ropy naftowej poprzez ochronę baz energetycznych w Arabii Saudyjskiej, będącej pierwszym producentem czarnego złota na świecie, przed atakami proirańskich Hutich. Przemawiając z trybuny ONZ, Emmanuel Macron wezwał do podwójnego moratorium na uderzenia w bazy energetyczne i infrastrukturę cywilną w Rosji i na Ukrainie. Wezwanie to nawiązuje do apelu Donalda Trumpa, który usilnie wzywał Kijów do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie i infrastrukturę naftową. Ukrainę oskarża się o to, że jest odpowiedzialna za niedobory oleju napędowego na świecie. Przesłanie prezydenta do narodu stanowi echo przesłania, jakie wygłosił w ostatni piątek do szefów partii i kandydatów na prezydenta, zebranych w sali kryzysowej Pałacu Elizejskiego. Emmanuel Macron ostrzegł ich, że za 7 miesięcy, w momencie wyborów prezydenckich, mogą stanąć w obliczu takich samych kryzysów międzynarodowych jak te na Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie.
Jest mało prawdopodobne, że ceny paliw wrócą do poziomu sprzed wybuchu wojny w Zatoce Perskiej, nawet jeśli kroki polityczne mogłyby pozwolić na obniżkę poniżej 2 euro za litr. Francja przygotowuje się też na ewentualne ataki hybrydowe Rosji wymierzone w nią. Emmanuel Macron poinformował o tym polityków w ostatni piątek.
Po ostatnich wyborach parlamentarnych w Rosji, spreparowanych w ten sposób, by zapewnić mu zwycięstwo, Władimir Putin wzmocnił swoją pozycję, ponieważ ma „carte blanche”, by dalej prowadzić wojnę na Ukrainie. Istnieje też ryzyko, że prezydent Rosji będzie poddawał próbie kraje europejskie, by poznać granice, do których może się posunąć. Atak drona z ładunkiem wybuchowym w dniu 4 sierpnia 2026 roku na lotnisku w Lipsku w Niemczech wywołał zimne poty
u funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa w Europie. Dron, który na szczęście nie eksplodował, mógł spowodować śmierć ludzi w Europie. Kraje bałtyckie są w stanie podwyższonej gotowości, a Francja niedawno wprowadziła na swoim terytorium nowy system ostrzegania i bezpieczeństwa państwa, tuż poniżej stanu doraźnego.
Zabierając głos na temat kryzysu paliwowego, Emmanuel Macron mierzy się z ryzykiem, że znajdzie się na pierwszej linii społecznego niezadowolenia. Prezydencja Francji liczy jednak na to, że wezwania do mobilizacji „żółtych kamizelek” przejdą bez echa, ponieważ kontekst jest inny. Wysokie ceny paliw na stacjach są konsekwencją wydarzeń zewnętrznych, w przeciwieństwie do sytuacji z roku 2018, a ponadto Francuzi będą mieć okazję do wyrażenia swojej opinii w czasie przyszłorocznych wyborów prezydenckich.
Źródło:
1) Dziennik regionalny „L’Est Républicain”, 24 września 2026 roku.
Jan Kisielewicz
03/10/2026


