Beata Joanna Przedpełska – Echa Warszawskich Salonów
Share
Zdjęcie ilustracyjne do felietonu „Bal w teatrze”.
CHINY I POLSKA

Przyjęcie z okazji 77. rocznicy proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej jest jednym z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu dyplomatycznym. W tym roku swoją obecnością w salach recepcyjnych Ambasady ChRL w Warszawie zaszczycili: Sekretarz Stanu MSZ – Władysław Teofil Bartoszewski, ministrowie, wojewodowie, posłowie, ekscelencje, ambasadorowie i przyjaciele Ambasady. Wszystkich dostojnych gości powitał na początku uroczystego spotkania Ambasador J. E. Lu Shan, który od sierpnia ubiegłego roku kieruje placówką w Warszawie i jest 21. Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym ChRL w Polsce. Na wstępie przypomniał, że dzień 23 września 2026 roku w chińskim kalendarzu rolniczym przypada na okres równowagi jesiennej i jest to Chińskie Święto Zbiorów. W tym wyjątkowym dniu przypadła historyczna rocznica proklamacji ChRL i jest to okazja do podsumowania dotychczasowych osiągnięć państwa, jego przyjaznych relacji z innymi krajami – w szczególności z Polską. A także podziękowań przedstawicielom resortów gospodarki, handlu, kultury i nauki, którzy od lat wspierają wzajemne kontakty. Ambasador J. E. Lu Shan szczegółowo omówił obecną sytuację Chin na arenie międzynarodowej i strategię dalszego rozwoju, osiągnięcia naukowo-techniczne, współpracę dyplomatyczną (m. in. wzajemne spotkania przywódców Chin i Stanów Zjednoczonych o historycznym znaczeniu), koncepcję Pasa i Szlaku (znaną jako Nowy Jedwabny Szlak, który połączy Chiny z Europą, Azją i Afryką). Wiele miejsca w swoim przemówieniu poświęcił Polsce. 77. rocznica powstania ChRL to jednocześnie 77. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych Chiny – Polska. Historia kontaktów między Chinami i Polską jest długa i bogata, obfituje w znaczące daty. Założona w 1951 roku Chińsko-Polska Spółka Żeglugowa Chipolbrok była pierwszym joint venture z udziałem kapitału zagranicznego w ChRL. Obecnie stała się światowym liderem w transporcie morskim. Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze” był pierwszym zespołem artystycznym z zagranicy, który odwiedził Nowe Chiny, popularyzując polską sztukę ludową w ChRL. Wciąż rozwija się współpraca gospodarcza i handlowa, coraz więcej polskich produktów rolnych trafia na chińskie stoły. W Chinach 16 uczelni prowadzi kierunki studiów, związane z językiem polskim, a ponad 10 polskich uniwersytetów oferuje wydziały z nauką języka chińskiego. Handel, inwestycje, innowacje technologiczne, edukacja, turystyka, kultura – to dziedziny dobrych wzajemnych relacji, co daje poczucie satysfakcji i dumy. Jak powiedział J. E. Lu Shan, Polska jest znaczącym państwem, odgrywa istotną rolę w Europie i Chiny z zadowoleniem odnoszą się do dalszego umacniania wzajemnych kontaktów, czego dowodem jest niedawna wizyta w Pekinie Min. Bartoszewskiego – impuls do dalszego dialogu. Spotkanie w Ambasadzie Chin uświetniła muzyczna uczta: koncert pianistki Lu Tianyao – laureatki IV nagrody w ubiegłorocznym Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim.
Fot. Ambasador ChRL w Polsce, J. E Lu Shan
ROCZNICA NIEPODLEGŁOŚCI

Ambasador Republiki Uzbekistanu, J. E. Amirsaid Agzamkhodjaev kieruje placówką dyplomatyczną w Polsce od grudnia 2023 roku. Z okazji 35. rocznicy Niepodległości Republiki Uzbekistanu zaprosił na uroczyste przyjęcie, które było okazją do spotkania w gronie dyplomatów, przedstawicieli rządu, Sejmu i Senatu, instytucji państwowych, biznesu, środowiska akademickiego oraz społeczności uzbeckiej. Ambasador wyraził serdeczne podziękowania za obecność na obchodach Święta, a przede wszystkim za coraz lepiej rozwijającą się współpracę na rozmaitych płaszczyznach: dyplomatycznej, gospodarczej, handlowej, kulturalnej, naukowej oraz w obszarze turystyki. Na wstępie nawiązał do historii państwa i starożytnej cywilizacji, której początki sięgają ponad trzech tysięcy lat wstecz. Przypomniał wielkich uczonych i myślicieli renesansu, zasłużonych dla dziedzictwa intelektualnego, szczególnie bohatera narodowego, zapisanego złotymi zgłoskami na kartach historii. To Sahibqiron Amir Temur (znany jako Timur lub Tamerlan) – jeden z największych wodzów i strategów, uznawany za symbol państwowości, sprawiedliwości i twórczego rozwoju. Za jego czasów Samarkanda stała się wspaniałym centrum nauki, architektury i sztuki, słynnym na całym świecie. Odzyskanie niepodległości w 1991 roku przywróciło – powiedział J. E. Ambasador – godność, rangę języka ojczystego i dawno zapomniane wartości narodowe. Obecnie państwo stoi przed kolejnymi wyzwaniami, ale ważnym, perspektywicznym partnerem pozostaje od lat Polska. Oba kraje łączą głębokie więzi historyczne i kulturowe, będące solidną podstawą wzajemnej korzystnej współpracy. Sprzyjają temu liczne spotkania na wysokim szczeblu. Warto odnotować, że Polska znajduje się w pierwszej piątce partnerów handlowych Uzbekistanu w Europie. Rozwijają się kontakty w sektorze rolnym, energetycznym i górnictwie, technologiach cyfrowych, informatyce, innowacji. Dynamicznie rozwija się współpraca kulturalna i naukowa. Ostatnio polska 60-osobowa delegacja na czele z Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego gościła w Uzbekistanie. W ramach współpracy na tym polu w Samarkandzie odbył się Kongres Rektorów Uniwersytetów „Azja Centralna – UE 2026” oraz III Forum Rektorów Polski i Uzbekistanu. Uczestniczyli w nim rektorzy oraz uczeni z Niemiec, Czech, Węgier, Włoch, Danii, Słowacji, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu, co stworzyło ważną platformę wymiany doświadczeń i dalszego zacieśniania więzi akademickich. Istotnym obszarem jest turystyka. Coraz więcej podróżnych z Polski odwiedza Samarkandę, Bucharę, Chiwę i inne starożytne miasta, położone wzdłuż Jedwabnego Szlaku. Sprzyjają temu wygodne bezpośrednie połączenia lotnicze między Warszawą a Taszkentem, realizowane zarówno przez Polskie Linie Lotnicze LOT jak i Uzbekistan Airways w myśl hasła „Odkryj niezapomniane piękno serca Azji Centralnej”.
Fot. Ambasador Republiki Uzbekistanu w Polsce, J.E. Amirsaid Agzamkhodjaev
WINNY CZY NIEWINNY?

W 1957 roku amerykański reżyser Sidney Lumet zrealizował film „Dwunastu gniewnych ludzi” na podstawie teatralnego przedstawienia telewizyjnego Reginalda Rose’a, które miało premierę dwa lata wcześniej. Historia ławy przysięgłych, obradujących po procesie chłopaka oskarżonego o morderstwo ojca okazała się strzałem w dziesiątkę. Intrygujący scenariusz, gwiazdorska obsada, błyskotliwe dialogi, trzymająca w napięciu akcja – wszystko to przesądziło o niebywałym sukcesie. W 1986 roku indyjski reżyser Basu Chatterjee nakręcił według tej opowieści film w języku hindi; dziesięć lat później reżyser William Friedkin przeniósł ten prawniczy, zarazem psychologiczny thriller do telewizji, a w 2007 roku sięgnął do niego Nikita Michałkow w filmie „Dwunastu”. W tym samym roku Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych umieściła „Dwunastu gniewnych ludzi” na liście amerykańskiego dziedzictwa filmowego jako istotny pod względem kulturowym, historycznym i estetycznym, o mocnym wydźwięku społecznym i moralnym. Teraz mamy okazję uczestniczyć w fenomenalnej przygodzie intelektualnej i podziwiać stawkę doskonałych aktorów (Leon Charewicz, Marcin Bubółka, Sławomir Orzechowski, Marcin Stępniak, Sebastian Świerszcz, Dariusz Dobkowski, Mariusz Ostrowski, Filip Kowalczyk, Krzysztof Wakuliński, Szymon Roszak, Piotr Bajor, Przemysław Kowalski) na scenie Teatru Współczesnego w Warszawie, w reżyserii Piotra Ratajczaka, który ma w swoim dorobku artystycznym ponad 80 spektakli na terenie całej Polski. Interesuje go reportaż, dokument i literatura faktu, podejmująca problemy społeczno-polityczne. W „Upadku” Albert Camus pisał, że Sąd Ostateczny jest co dzień. Ludzie wydają nieustannie sądy („sądzę, że…”), ocieniając wszystkich i wszystko dookoła. Spektakl mówi o czymś więcej: tu stawką jest czyjeś życie. Ławnicy, zamknięci w klaustrofobicznym pomieszczeniu mają naradzić się i zdecydować o niewinności lub winie oskarżonego. W konsekwencji jednogłośnego werdyktu zostanie zwolniony lub skazany na śmierć. Ranga obrad nie mobilizuje ławników do starannego rozpatrzenia szczegółów raportu z miejsca przestępstwa, wiarygodności zeznań świadków. Żonglerka słowna ma doprowadzić jedynie do podjęcia szybkiej decyzji i do zakończenia spotkania. Jednak okazuje się to nie takie proste, bo jeden z nich nie jest stuprocentowo przekonany o winie oskarżonego. Jego wątpliwości i rozważania prowadzą stopniowo do zmiany stanowiska pozostałych „gniewnych ludzi” i w finale postanawiają uniewinnić chłopaka. Ten finezyjny spektakl uświadamia jak łatwo i przypadkowo można decydować o życiu i śmierci, manipulować ludźmi i jaka jest siła perswazji. To także opowieść o prawniczych sztuczkach, wybiegach, wywodach logicznych i o zawiłościach ludzkiej psychiki. Autor – Reginald Rose – napisał scenariusz na podstawie własnych, osobistych doświadczeń i wspominał: „Co za scenariusz dla dramatu!”. Faktycznie: życie pisze najlepsze scenariusze.
BAL W TEATRZE
Artur Barciś jest aktorem ze znaczącym dorobkiem artystycznym, uwielbianym przez publiczność. Tworzy kreacje w teatrze, filmie, radiu; w rozmaitych stylistykach, gatunkach scenicznych i konwencjach, a lista jego ról jest imponująca. Do kolekcji licznych nagród i wyróżnień dołączył Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, który otrzymał z rąk Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Marty Cienkowskiej po premierze monodramu „Bal w operze” Juliana Tuwima w Teatrze Polonia. To doskonały prezent na jego 70. urodziny. W programie przedstawienia czytamy: „nasz przyjaciel, genialny aktor, gwiazda wielu naszych spektakli i ulubieniec naszej publiczności”. „Bal w operze” jest szczególnym spotkaniem z jubilatem, który nie tylko mierzy się z tekstem poematu jako jedyny wykonawca na scenie, ale jednocześnie reżyseruje. To duże wyzwanie dla artysty, jednak poradził sobie z nim perfekcyjnie. Potrafi skupić na sobie uwagę widzów, błyskawicznie zmieniając miejsce, interpretację, po mistrzowsku nadając rytm i tempo. Tuwim napisał „Bal w operze” w 1936 roku, ale poemat został wydany drukiem dopiero dziesięć lat później na łamach satyrycznego czasopisma „Szpilki” i to w niepełnej wersji: bez wstępnych i końcowych cytatów z „Objawienia św. Jana” czyli Apokalipsy. I bez wulgaryzmów, których nie wypadało wówczas używać poecie – luminarzowi tzw. kultury wysokiej. Pełne wydanie ukazało się dopiero w 1982 roku czyli niemal 30 lat po śmierci autora. O czym jest ten utwór? Czesław Miłosz określił go jako „satyrę polityczną napisaną przez człowieka zrozpaczonego”. Stanisław Godlewski, autor eseju zamieszczonego w programie spektaklu, analizując tekst Tuwima stawia tezę, że jest to poemat o końcu świata. W konwencji balu, w ciągłym hałasie, jazgocie i ruchu, przesuwa się taneczny korowód. Postacie zatracają się w rozpasanej zabawie, w orgii świata, w którym rządzi głupota, pieniądze i niepohamowana konsumpcja. Wyraziste sceny przypominają chocholi taniec z „Wesela” Wyspiańskiego, bal u Senatora z „Dziadów” Mickiewicza czy orkiestrę na tonącym Titanicu. A także symboliczny danse macabre straceńców. To obraz rozpadającego się, zmurszałego, zdegenerowanego świata. Finał brzmi katastroficznie: „Wszystkich wszyscy diabli wzięli”. Zapada ciemność, a potem brawa na widowni. Zachwyty nad utworem, uznawanym za arcydzieło XX-wiecznej literatury polskiej; wizjonerskim, zarazem prowokacyjnym i – jak się okazuje – bardzo wizualnym i scenicznym. Oprawę kreacji Artura Barcisia tworzą: Jerzy Satanowski (muzyka), Wojciech Stefaniak (scenografia), Zuzanna Markiewicz (kostiumy), Waldemar Zatorski (światła), Franciszek Barciś (wizualizacje). Spektakl budzi niewesołe refleksje, uświadamia powtarzalność historii, ale przede wszystkim w pamięci pozostaje kunszt aktorski Artura Barcisia i jego popisowa rola poety-narratora-wodzireja.
Beata Joanna Przedpełska



