Z Polski Na Gorąco – Snikersy dla premiera Tuska
Share
Fot.AI/ ChatGPT: mapa Polski, ze wschodu kowadło, z zachodu młot
Takiego zamieszania w kraju dawno nie było. Wszystko za sprawą wyborów w… Niemczech, gdzie zwycięzcą okazała się prawicowa, nacjonalistyczna, oskarżana o rasizm i faszyzm AfD, czyli Alternatywa dla Niemiec.
Wyniki wyborów do parlamentu Saksonii-Anhalt zaskoczyły całą Europę. Rządząca do tej pory CDU (chrześcijańsko – demokratyczna) zdobyła tylko 17,2 proc. głosów, a AfD aż 43,8 proc.
Rok temu niemieckie służby wywiadowcze zakwalifikowały partię jako prawicowo-ekstremistyczną. Tymczasem w landzie sąsiadującym z Polską, na terenie dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, przy frekwencji 78 procent, partia zyskała poparcie większości społeczeństwa. Nikt nie kwestionował legalności wyniku. Wybory były w pełni demokratyczne. Jak się okazało, głosujących nie odstraszyły oskarżenia partii o faszyzm, rasizm, nienawiść do muzułmanów.
Piszę tak dużo o tych wyborach, bo stała się rzecz bez precedensu. Premier Donald Tusk napisał w jednym z portali, że ” z wygranej skrajnie prawicowej AfD w Niemczech, w Polsce cieszyć się mogą albo zdrajcy, albo idioci.” To wyjątkowo brutalna ocena wyborów w innym państwie, a zarazem ocena wyborców niemieckich. Szef rządu uważa jednak, że AfD to partia antypolska i prorosyjska.
Niemiecki eurodeputowany tej partii Tomasz Froehlich skomentował wypowiedź naszego premiera i nawiązując do reklamy, która stała się wiralem, napisał: „Herr Tusk, zjedz Snikersa”. Zamiast agresywnej odpowiedzi, zakpił sugerując, że to nieuzasadnione zadęcie, napuszenie szefa naszego rządu i powinno się je po prostu zlekceważyć.
Cieszą się ze zwycięstwa AfD, według premiera, politycy PiS i Konfederacji. Podaje on przykład Mateusza Morawieckiego, który nie tak dawno mówił, iż polityków niemieckiej partii nie należy bojkotować, ale z nimi rozmawiać. Co w tym zdradzieckiego?
Jarosław Selin z PiS uważa, że jego i niemiecka partia mają podobną diagnozę sytuacji w Europie. Brak natomiast zgody co do ocen historycznych wydarzeń. Odmienna jest też ocena Rosji i Ukrainy. PiS chce zatrzymać rosyjski imperializm, natomiast AfD dogadywać się z Putinem. Tego nie mówi idiota ani zdrajca.
Inny polityk PiS, poseł Andrzej Śliwka uważa, że zwycięstwo AfD to nie powód ani do euforii, ani do przerażenia. Wygrana wynika z błędów niemieckiego rządu, który doprowadził do wzrostu poparcia prawicowych nacjonalistów.
Konfederaci (trzecia partia według sondaży wyborczych) uważają, że mają z AfD zgodne poglądy na temat polityki migracyjnej, klimatycznej, licznych, absurdalnych przepisów i dominacji centralizmu Unii Europejskiej nad państwami narodowymi, a nawet likwidacji euro – wspólnotowej waluty. Problemem może być prorosyjskość części działaczy AfD.
Jeżeli takie podejście polskiej prawicy to zdrada, tak samo można ocenić pobłażliwość obecnego rządu dla nacjonalistycznych i antypolskich wystąpień Ukraińców.
Sytuacja jest zadziwiająca. Prawa strona polityków patrzy z pewną sympatią na zmiany w Niemczech, a centrum i lewica z przerażeniem. Może więc przyjdzie czas, że Donald Tusk zerwie przyjazne stosunki z Berlinem, albo … to nowy rząd nie zechce z nim rozmawiać. AfD podkreśla chęć do współpracy, ale nie z tymi, którzy odmawiają jej prawa do istnienia.
Odwrotnie wygląda sytuacja na wschodniej granicy. Tu centrum i lewica starają się utrzymać przyjazne stosunki z coraz bardziej nacjonalistyczną Ukrainą. Prawica zaś mocno naciska na szacunek dla Polaków i pilnowanie własnych interesów, tam gdzie kolidują z ukraińskimi.
Jakby na to nie patrzeć, Polska znalazła się między dwoma państwami, których narody mają utrwalone żale do Polski. To nie wróży nic dobrego. Znaleźliśmy się między młotem a kowadłem.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


