Beata Joanna Przedpełska – Echa Warszawskich Salonów
Share
Ilustracja do felietonu „Jazz w ambasadzie”
JAZZ W AMBASADZIE
W przeddzień Święta Narodowego Wielkiego Księstwa Luxembourg na zaproszenie Pani Ambasador J. E. Peggy Frantzen spotkaliśmy się w kameralnym gronie na koncercie jazzowym „Rise and Shine”. W sali recepcyjnej Ambasady wystąpił Veda Bartringer Quartet i była to niepowtarzalna okazja, aby zapoznać się bliżej z tym interesującym zespołem. W słowie wstępnym skierowanym do zaproszonych gości Pani Ambasador przedstawiła artystów, którzy zaproponowali utwory ze swojej najnowszej płyty, zatytułowanej właśnie „Rise and Shine” (koncert był etapem na trasie promocyjnej albumu). Veda Bartringer uważana jest za jedną z najciekawszych osobowości na scenie jazzowej Luksemburga. W dzieciństwie uczyła się gry na pianinie, potem na gitarze klasycznej oraz wokalistyki. Ale jako nastolatka odkryła jazz i zdecydowała się pójść w tym kierunku. W 2022 roku ukończyła Royal Conservatory w Brukseli, specjalizując się w grze na gitarze w stylu jazz. Dzięki wyspecjalizowanej kadrze profesorskiej mogła realizować swoje eksperymenty z muzyką świata (Brazylia, Indie), stylami fusion i funk, co wykorzystuje w swoich projektach. Interesuje ją bowiem improwizacja, dialogi kulturowe, podróże dźwiękowe. Tuż po ukończeniu studiów ukazała się płyta „The Butterfly Effect”, będąca zapowiedzią pierwszego albumu „Deep Space Adventure”. Utwory z tego longplaya prezentowała nie tylko w Luksemburgu, ale również na festiwalach jazzowych w Kosowie i Szkocji, w Belgii, Francji i w Niemczech. Warto zwrócić uwagę, że Veda Bartringer występuje w rozmaitych salach: zarówno w filharmoniach, jak i w teatrach i klubach; z różnym repertuarem i z zespołami w różnym składzie. W swojej muzycznej biografii ma na przykład współpracę z gitarzystą z Madagaskaru (Joel Rabesolo), urodzoną w Paryżu syryjską flecistką (Naissam Jalal), belgijską pianistką mieszkającą w Los Angeles (Margaux Vranken). Od sześciu lat występuje z własnym kwartetem, z którym przyjechała do Warszawy (w składzie: Julien Cuvelier – saksofon, Lauret Peckels – bas, Maxime Magotteaux – perkusja). Łącząc na estradzie klimaty jazzowe i klasyczne, zespół przeniósł słuchaczy w atmosferę kosmicznej podróży, pełną emocji i energii. Zgodnie z tytułem nowego albumu, kompozycje obiecują wiele nadziei i blasku, świeżości i błyskotliwego brzmienia, o czym opowiadała Veda Bartringer podczas koktajlu po zakończeniu koncertu.
*
WIECZÓR Z NIESPODZIANKĄ

Luis Bunuel zapisał się w historii kina takimi słynnymi produkcjami jak debiutancki „Pies andaluzyjski” (zrealizowany wspólnie z Salvadorem Dali), „Piękność dnia” (z Catherine Denevue), „Dziennik panny służącej” (z Jeanne Moreau), „Tristana” (znów z Catherine Denevue oraz z muzyką Fryderyka Chopina!), „Mroczny przedmiot pożądania”, „Dyskretny urok burżuazji”. Jego dzieła wielokrotnie nagradzano na prestiżowych międzynarodowych festiwalach filmowych w Cannes, Berlinie i Wenecji. „Anioł zagłady” z 1962 roku, nakręcony w stolicy Meksyku nie przyniósł mu aż takiego sukcesu, ale scenariusz zainteresował gruzińskiego reżysera Data Tavadze, który postanowił przenieść opowieść z ekranu na scenę warszawskiego Teatru Dramatycznego. Tavadze znany jest z odważnych, zaangażowanych społecznie spektakli; interesują go przemiany we współczesnym świecie, problem wolności i ograniczeń kulturowych, socjologicznych i psychologicznych. Często klasyczne teksty przedstawia w nowoczesnej formie. I tym razem sięgnął do tematu, znanego z filmu sprzed lat, by skonfrontować jego wymowę z teraźniejszością i poszukać odpowiedzi na pytanie, czy problemy bohaterów Bunuela są wciąż aktualne. Spektakl zaczyna się…na widowni. Aktorzy poruszają się między publicznością w eleganckich, wieczorowych strojach, co jest wyjątkowo atrakcyjne, bo można przyjrzeć się z bliska i podziwiać kostiumy, zaprojektowane przez Gosię Baczyńską. Początkowo czujemy się zaproszeni do udziału w eleganckim przyjęciu w salonie. Wszystkim obecnym dopisuje dobry humor; rozbawione towarzystwo komplementuje wystrój mieszkania (scenografia – Agata Skwarczyńska). Wystudiowane, sztuczne pozy i uśmiechy, banalne zdania, chichoty. Zachwyt nad samym sobą, high life. Tu każdy jest kimś i wszystko musi być wyjątkowe. Ekscentryczni gospodarze domu serwują kolację: stół niespodziewanie zjeżdża z sufitu. Ale to tylko przystawka do tego wieczoru, który ma być inny niż dotychczasowe i zapowiada się sensacyjnie. Jaką niespodziankę przygotowano, aby zaskoczyć i zachwycić gości? Za chwilę okaże się, że wszyscy staną się elementami gry, specyficznego eksperymentu. Film Bunuela jest kpiną ze snobistycznej burżuazji; Tovadze w swoim spektaklu drwi ze współczesnych celebrytów. Eleganckie towarzystwo zostaje wystawione na próbę: w niejasnych okolicznościach nikt nie może opuścić salonu. Pogrążeni w dziwnej inercji nie są w stanie wyjść z tej dziwacznej, stresującej sytuacji. W dusznej, zamkniętej przestrzeni tracą poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Atmosfera gęstnieje, staje się męcząca – i to napięcie udziela się widzom. Mijają godziny, a nawet dni w oczekiwaniu na szczęśliwe zakończenie. Po kolei wszystkie postacie tej groteskowej historii (12-osobowa doborowa stawka aktorska zasługuje na brawa!) ujawniają swoje mroczne instynkty. Maski opadają, zanikają dobre maniery i konwenanse, wyuczone uprzejmości i zasady kultury. Party z niespodzianką kończy się jak koszmarny sen, bohaterowie wracają do rzeczywistości, a publiczność – do domów.
*
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

Marius von Mayenburg należy obecnie do najpopularniejszych współczesnych autorów niemieckich. Urodzony w 1972 roku w Monachium, pracuje w Berlinie: jest reżyserem i tłumaczem. Jego sztuki wystawiane są na całym świecie – nawet w Australii, bo „Perplex” miała swoją premierę w kwietniu 2014 roku w Sydney Theatre Company. Utwory tego dramaturga obecne są od lat na polskich scenach pod tytułami: „Ogień w głowie”, „Pasożyty”, „Brzydal”, „Kamień”, „Eldorado”, „Zimne dziecko” i „Męczennicy”. Na zakończenie sezonu, tuż przed wakacjami, warszawski Teatr Ateneum (Scena 61) sięgnął do jednej z najnowszych sztuk tego autora. „Eks” jest pierwszą częścią trylogii („Eks”, „Ellen B.”, „Egal”), a jej prapremiera odbyła się w 2021 roku w Riksteatern w Sztokholmie. „Eks” (w reżyserii Artura Tyszkiewicza i przekładzie Karoliny Bikont) to kameralny, intrygujący komedio-dramat psychologiczny, mocno wciągający widzów w duszną atmosferę pozornie zwyczajnego wieczoru. Bohaterami gry są tylko trzy osoby: Daniel (Łukasz Simlat), jego żona Sybille (Olga Sarzyńska) i dawna przyjaciółka Franziska (Milena Suszyńska). Nic nie zapowiada erupcji emocji, które za chwilę wybuchną, burząc dotychczasowy ustalony porządek. Małżeństwo z wieloletnim stażem, dwoje dzieci, ładny apartament, dobrze płatne prace. Komfortowa stabilizacja, ład, o którym marzy wielu ludzi. Ale ten pozorny spokój pryska nagle jak bańka mydlana, obnażając głęboko ukryte wzajemne żale i pretensje, rozczarowanie monotonią codzienności. Daniel i Sybille prowadzą nudne i przewidywalne życie, zawieszone między pracą i domem. Właściwie już prawie ze sobą nie rozmawiają, wymieniając niewiele znaczące, zdawkowe zdania. I nagle pojawia się ona: Franziska, dawna dziewczyna Daniela. Porzuciła swojego partnera i szuka miejsca, gdzie mogłaby przenocować. Wciąż ma telefon do Daniela. Sybille instynktownie przeczuwa, że lepiej zaryzykować i skonfrontować się z atrakcyjną dziewczyną; wyczuć, czy Daniel jest wciąż zaangażowany uczuciowo. Z czasem okazuje się, że dawna miłość może być realnym zagrożeniem. Sybille staje do rywalizacji, nie przebiera w środkach, aby ratować małżeństwo. Daniel sentymentalnie powraca do wspomnień, do swojej młodości i marzeń, nadziei. Ale co może teraz zaoferować dawnej dziewczynie? Tylko spotkanie raz na jakiś czas jako odskocznię od codzienności, bo przecież stabilizacja, dzieci. Na nic więcej nie ma odwagi. Interesujący spektakl z niewesołą refleksją, że żelazna logika weryfikuje wartość marzeń.
*
HOTEL VICTORIA – 50 LAT

Taki jubileusz zdarza się raz na pięćdziesiąt lat. Hotel Sofitel Warsaw Victoria (tak brzmi obecnie nazwa) świętował swoje 50. urodziny w sali balowej, a w wydarzeniu wzięło udział czterystu gości: przedstawiciele biznesu, kultury, mediów, wieloletni partnerzy, pracownicy i przyjaciele hotelu. Dla mnie Hotel Victoria ma wyjątkowe znaczenie: mieszkam w bliskim sąsiedztwie Placu Zwycięstwa (obecnie Piłsudskiego) i na moich oczach budowano tę placówkę, która stała się wizytówką Warszawy i znaną marką. Hotel, otwarty hucznie w 1976 roku, stał się szybko symbolem luksusu i elegancji, przepustką do okna na świat. Jako nastolatka patrzyłam na niego z zachwytem i podziwem, napisałam wiersz: „Jak nierealny barwny slajd, dzisiaj on znowu nas opętał, neonów blask, high life zza szyb – Victoria Intercontinental”. Potem, po latach, oglądałam go nie tylko zza szyb, bywając wielokrotnie na prestiżowych imprezach, nawet balach, uczestnicząc w konferencjach prasowych i interesujących, kameralnych eventach – na przykład… prezentacji pereł z Australii. Uroczystość jubileuszową otworzył występ taneczny zespołu, następnie powitali gości: Dyrektor Generalna Sofitel Warsaw Victoria: Aneta Lewandowska, Minister Sportu i Turystyki: Ireneusz Raś i pozostali mówcy. W części artystycznej usłyszeliśmy Orkiestrę Adama Sztaby, był oczywiście jubileuszowy tort i uczta kulinarna. Z okazji 50-lecia ukazało się wyjątkowe wydawnictwo: księga pamiątkowa, poświęcona historii hotelu. Pół wieku jego działalności to czas znaczących przemian historycznych, co przełożyło się również na jego funkcjonowanie. To czas wspomnień pracowników i gości, a także mieszkańców stolicy, bo hotel wpisał się mocno w tkankę miasta, a nawet…był planem zdjęciowym kilku filmów fabularnych. O tym wszystkim opowiada album pełen archiwalnych i najnowszych zdjęć oraz esejów tematycznych. Jak pisze w słowie wstępnym Dyrektor Generalna Aneta Lewandowska: „historia hotelu wciąż pisze się – każdego dnia, z każdym kolejnym gościem i każdym nowym doświadczeniem”. A lista polityków, muzyków, aktorów, którzy zatrzymali się właśnie tutaj jest długa i imponująca: Jasir Arafat, Jimmy Carter, Krzysztof i Elżbieta Pendereccy, Eric Clapton, Demis Roussos, zespół Boney M, Benny Goodman, Roberta Flack, mistrz świata Formuły 1 – James Hunt, pierwszy polski kosmonauta – Mirosław Hermaszewski, Charles Aznavour, grupa rockowa Iron Maiden, Miles Davis, Omar Sharif, Jane Fonda, Jose Feliciano, Francois Mitterand, Stevie Wonder, Ronal i Nancy Reagan, Donna Summer, Bob Geldof, Liv Ullmann, Madeline Albright, Jean-Michelle Jarre, Sophie Marceau, Ennio Morricone, Juliette Binoche. Światowa elita – i fantastyczne wspomnienia.
Beata Joanna Przedpełska


