Jan Kisielewicz – Pocztówka z Nancy – Wielka i mała armia: wojsko francuskie na granicy Rosji
Share
Zdjęcie ilustracyjne – Wikipedia
W cyklu artykułów publikowanych w latach 2024 i 2025 starałem się przypomnieć czytelnikom „Tygodnika Polskiego” podstawowe fakty biograficzne i dokonania urbanistyczne i cywilizacyjne Stanisława Leszczyńskiego w Lotaryngii, gdzie w XVIII wieku piastował funkcję Księcia Baru i Lotaryngii z nadania Ludwika XV. Zmuszony do zrzeczenia się tronu polskiego w 1733 roku, Leszczyński wraz z gwardiami koronnymi oraz ministrami wycofał się do Gdańska, gdzie z pomocą przybył mu oddział francuski w sile 2,5 tysiąca żołnierzy wysłanych mu do pomocy przez Ludwika XV. Oddział ten, dowodzony przez pułkownika Księcia de Plélo wylądował na Westerplatte w maju 1734 roku, a sam de Plélo poległ 27 maja. Nawiasem mówiąc, żołnierze francuscy walczyli bardzo dzielnie stawiając opór i ulegając przeważającym siłom wroga, czyli Sasom i Rosjanom.
Warto przypomnieć ten mało znany szerszej publiczności epizod w historii polsko-francuskiego braterstwa broni, gdyż bardzo dobrze ilustruje co najmniej dwie, istotne od zarania dziejów kwestie dla polskiego interesu narodowego: historyczny wymiar politycznego, wojskowego i kulturalnego sojuszu z Francją – Gall Anonim, poparcie Francji na rzecz obozu reform w Polsce (Sobieski, Leszczyński), epopeja napoleońska, I wojna światowa (Błękitna Armia), apogeum zbliżenia między obu państwami w okresie międzywojennym, Armia Polska we Francji w czasie II wojny czy, bardziej nam współczesny, szczyt francusko-polski w Nancy, kt który odbył się w dniu 9 maja 2025 roku. Po drugie, przypomina o znaczeniu Gdańska dla polskiej polityki i gospodarki – od starań Łokietka o odzyskanie Pomorza Gdańskiego, ww. lądowanie w nim żołnierzy francuskich w 1734 roku, przyłączenie Gdańska do Księstwa Warszawskiego w dobie wojen napoleońskich, Zaślubiny Polski z Morzem czy wreszcie bohaterską obronę Westerplatte i Poczty Gdańskiej w 1939 roku.
Historia nigdy się nie kończy i lubi zataczać koła, jak płaski kamień rzucony na taflę stawu. Naturalnym i współczesnym dalszym ciągiem ww. faktów historycznych jest wysłanie przez francuski rząd do „Inflant”, a konkretnie do Estonii, 350 francuskich żołnierzy rozmieszczonych w bazie NATO w Tapa, gdzie szkolą się do walki w ekstremalnych warunkach wraz z innymi sojusznikami Sojuszu. „Sierżancie, jestem ranny” krzyczy francuski żołnierz, któremu kule z km uszkodziły lewe biodro. Strużka krwi przecieka przez spodnie w kolorze khaki, plamiąc na czerwono nieskalaną biel zamrożonej pokrywy śniegu. Sześciu kolegów Charlesa ukrytych za świerkami bez chwili wahania odpowiada ogniem ze swych pistoletów maszynowych HK-416 rozdzierając w drobny mak martwą ciszę estońskiego lasu. Sześciu napastników pada martwych na śnieg. „Naprzód, naprzód biegiem marsz “krzyczy sierżant, ale w tej samej chwili celny pocisk z granatnika kładzie trupem połowę francuskiego plutonu i unicestwia natarcie.
Na szczęście, powyższa scenka nie stanowi relacji ze starcia żołnierzy francuskich z żołnierzami rosyjskimi i trumny dla tych pierwszych, które przygotował rosyjski rząd mogą pozostać puste… Jest to opis „gier wojennych”, jakie miały miejsce między Francuzami a żołnierzami brytyjskimi u boku Estończyków w ramach kontyngentu NATO stacjonującego w Estonii. Ponad tysiąc żołnierzy szkoliło się przez 11 dni w wielkim zimnie pod kątem warunków na polu walki.
Czołgi, działa, piechota, drony, środki łączności, taktyka i strategia wszystko, oprócz pocisków, do złudzenia przypominało na tym poligonie, nazwanym „Obóz zimowy”, realia prawdziwej bitwy. Jak już wspomniałem, powyżej 350 żołnierzy francuskich z estońskiej bazy w Tapa uczestniczyło w ćwiczeniach „Obóz zimowy”. Bez względu na stopień i na kolor flagi, żołnierze spali w namiotach w trudnych warunkach klimatycznych, a nierzadko przy temperaturze – 20°C. Jak nas informuje jeden z żołnierzy, abstrahując od zadań czysto wojennych, podstawowa misja żołnierzy przypomina „survival”, to znaczy nauczenie się technik potrzebnych do przeżycia we wrogim środowisku. Jego pododdział szykuje się do wdarcia się do sektora lasu bronionego przez żołnierzy estońskich: żołnierze wkładają kamizelki kuloodporne i peleryny maskujące.
Z punktu widzenia etnicznego, francuski kontyngent to mozaika kultur i narodowości. Prowansalczycy, rekruci z północnej Francji i z Polinezji francuskiej. Pomimo różnic w akcentach, wszyscy dobrze się rozumieją i wiedzą, co to francuski interes narodowy. Nigeryjczyk, Kalu, wyjaśnia nam, że do Francji przyjechał, by zostać zawodowym rugbistą. Z jego twarzy widać tylko oczy, gdyż śnieżnobiały kamuflaż z zielonymi plamami i czapka przykrywają resztę. Stopniowo dojrzewała w nim myśl, by „zdradzić” rugby na rzecz Legii Cudzoziemskiej. Dziś jest kierowcą „Griffon”, czyli odpowiednika „Rosomaka” wielofunkcyjnego transportera opancerzonego armii francuskiej, zdolnego do poruszania się po śniegu lub po piasku.
Zaledwie około 100 km dalej, na drugim brzegu rzeki Narwa, która stanowi granicę Estonii, rozciąga się bezkresna Rosja. To właśnie dlatego, by móc się obronić przed agresywnym sąsiadem, najmniejszy kraj z Państw bałtyckich, czyli Estonia, poprosiła o umieszczenie na jej terytorium sił NATO. Armia francuska jest obecna w Estonii od 2017 roku, ale dopiero od 2022 roku posiada tam stały kontyngent w reakcji na rosyjską agresję na Ukrainę. Wojska te to zgrupowanie piechoty szkolonej do walk na wyczerpanie w surowym klimacie, które luzowane jest co 4 miesiące.
Podstawowa misja wojsk NATO w Estonii i ogólnie w Europie Wschodniej polega na odstraszaniu potencjalnych przeciwników. Co stałoby się z tym małym Państwem z 1,3 miliona mieszkańców, gdyby Francuzi i Brytyjczycy tam nie stacjonowali? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Francja i Zjednoczone Królestwo posiadają broń atomową i potrafiły na różnych teatrach wojennych pokazać swoją wiarygodność jako sojusznik. Jak wyjaśnia pułkownik Clément Launay, szef wojsk francuskich w Estonii: „Gdyby Rosjanie przekroczyli granicę estońską, na ich drodze stanęliby żołnierze francuscy i brytyjscy, co z pewnością zmusiłoby Rosjan do namysłu. Biorąc pod uwagę, że 30% mieszkańców Estonii mówi po rosyjsku, władze tego kraju obawiają się „scenariusza à la Ukraina”.
Francuzi uczą się współpracować z Anglikami w kontekście podobnym do tego w jakim mogą się znaleźć na Ukrainie w przypadku dyslokacji wojsk NATO. Żołnierze brytyjscy prowadzą pojazdy francuskie i vice-versa, sojusznicy starają się opracować kody radiowe zrozumiałe dla wszystkich, harmonizują protokoły i procedury.
Między dwoma armiami istnieje mnóstwo wymian na wszystkich poziomach. 6 stycznia 2026 Prezydent Macron oświadczył, że kilka tysięcy żołnierzy francuskich może być wysłanych wraz z Anglikami na Ukrainę w ramach „Koalicji Chętnych”, pod warunkiem że między Moskwą a Kijowem zostanie zawarty rozejm. Z racji klimatu i położenia geograficznego, Estonia jest laboratorium dla decyzji i działań, jakie zostaną podjęte względem Ukrainy.
Na zakończenie, może warto przedstawić punkt widzenia estońskich czynników oficjalnych odnośnie do obecności sił NATO na terytorium ich Państwa. W tej sprawie wypowiedział się Margus Tsakhna, minister spraw zagranicznych tego państwa. Na pytanie dziennikarza czy obecność żołnierzy francuskich na terytorium Estonii jest ważna, pan Tsakhna odpowiada, że biorąc pod uwagę agresywną politykę Rosji, rzeczą nader ważną jest móc wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że w ramach NATO łączą nas silne więzy z Francuzami jak też z innymi partnerami obecnymi w bazie w Tapa i że nie boimy sią podjęcia walki. Na kolejne pytanie czy można postawić tezę, że obrona Estonii to obrona Francji? Pan Tsakhna bez chwili wahania odpowiada twierdząco. Na przykładzie Ukrainy widzimy, jaki koszt dla reszty Starego Kontynentu przedstawia wojna na Ukrainie. Łatwo sobie wyobrazić, ile kosztowałby atak Rosji na Państwo NATO z puntu widzenia obywatela UE.
W Estonii wojska tego kraju wraz z francuskimi i brytyjskimi sojusznikami są dobrze zintegrowane jedne z drugimi i współpracują ręka w rękę. Taka jedność to przesłanie dla Putina by wiedział, że jeśli zaatakuje Estonię zaatakuje również Francję i Wlk Brytanię. Odnośnie do wzrostu napięcia z Rosją, pan Minister precyzuje, że napięcie zawsze było duże i że Estonia już przed agresją na Ukrainę wiedziała do czego zdolna jest Rosja. Paradoksalnie, estońskie czynniki oficjalne cieszą się, że inne kraje UE wreszcie to zrozumiały. Od szczytu w Wilnie w 2023 roku posiadamy wraz z naszymi partnerami w NATO nowy plan obronny. Jeśli Rosja zaatakuje, wiemy co robić i nie oddamy ani 1cm kwadratowego naszej ziemi. Czy 650 żołnierzy brytyjskich i 350 francuskich wystarczy, by stawić czoła rosyjskiej potędze?
Pan minister zaznacza, że Estonia chciałaby przyjąć więcej żołnierzy, ale ich obecny stan jest zadowalający. Dla nas istotne jest to, że wiemy, że w razie eskalacji konfliktu, alianci zachodni wyślą kolejne jednostki by wzmocnić obecny kontyngent. Nie zapominajmy ponadto, że Estonia posiada własne siły zbrojne i nie liczy wyłącznie na pomoc sojuszników.
Na koniec dodaje, że docenia postawę francuskich żołnierzy gotowych oddać swe życie za Estonię i w tym miejscu przypomina, że między obu krajami istnieje pełna wzajemność w tym względzie, gdyż wojska estońskie jako pierwsze wsparły Francję w Mali. Między dwoma Państwami istnieją więzy historyczne. Już w 1919 roku żołnierze francuscy – w tym przypadku marynarze – brali udział w wojnie Estonii o niepodległość. Francja i Estonia wiedzą, że mogą na siebie liczyć w każdych okolicznościach -dobrych czy złych.
Źródło:
1) Dziennik Regionalny „L’Est Républicain”, 6 lutego 2026.
21/02/2026
Jan Kisielewicz


