Z Polski Na Gorąco – Znieważenie krzyża, czyli kryminał w trzech aktach
Share
Fot. Facebook
Uczniowie przynieśli do szkoły krzyż. Powiesili na ścianie. Nauczycielka go zdjęła i wyrzuciła do kosza. Incydent ten wywołał ogólnokrajową awanturę, w której uczestniczy policja, prokuratura, biskupi, politycy, a nawet parlament. Internet aż się grzeje od komentarzy.
W internecie krąży zdjęcie, które skopiowałem i zaczyna ten tekst. Obejrzało je kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset tysięcy osób. Chłopcy wyciągnęli z kosza na śmieci krucyfiks z ukrzyżowanym Chrystusem. Jeden z nich podnosi go do góry. Chłopcy są poważni. Jeden z nich nawet zaciska pięść. Z tyłu nieostry wizerunek nauczycielki. W tle klasa. Na ścianie białoczerwona flaga, godło i inny krucyfiks. Fotografia jest oszustwem wyprodukowanym przez sztuczną inteligencję. To nie są uczniowie z Kielna, nie ta klasa. I nie krucyfiks (czyli krzyż z Chrystusem), trafił w szkole do kosza, ale prosty krzyż.
Zdjęcie nie ma autora. Nic na nim nie jest też prawdziwe. To manipulacja. Ma budzić emocje. Nie te dobre, złe: nienawiść do tej, która poniżyła krzyż, do wszystkich którzy jej bronią. Nie są to chrześcijańskie uczucia.
Akt pierwszy: w obronie krzyża
Zdarzenie z krzyżem miało miejsce 15 grudnia, w Kielnie, dwutysięcznej wiosce na Kaszubach, niedaleko Wejherowa. Na lekcję angielskiego, w miejscowej szkole podstawowej, któryś z uczniów przyniósł krzyż. Ktoś powiesił go na ścianie. Nauczycielka go zdjęła i wyrzuciła do kosza. Tyle było wiadomo na początku. Szybko zaczęto o tym pisać na lokalnych portalach. Od samego początku była mowa o profanacji.
Pod koniec grudnia posłanka Prawa i Sprawiedliwości wystąpiła w tej sprawie do Kuratorium Oświaty w Gdańsku… które o niczym jeszcze nie wiedziało. Tymczasem dyrektorka szkoły i wójt gminy złożyli do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez nauczycielkę. Policja zabezpieczyła krzyż, a prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie o obrazę uczuć religijnych.
Podstawą był art. 196 kodeksu karnego. Mówi on, że kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Ponieważ lokalna, ale coraz bardziej także ogólnopolska, społeczność katolików zaczęła komentować incydent, dyrektorka szkoły, gdzie miało miejsce zdarzenie, dopiero po uroczystościach Święta Objawienia Pańskiego, czyli potocznie „Trzech Króli”, gdy w parafii wrzało, opublikowała uspokajający apel do rodziców.
„… Mam świadomość, że zdarzenie budzi emocje, ale proszę o powściągliwość w ocenach i zachowanie spokoju. Moim nadrzędnym celem jest zadbanie o bezpieczeństwo i dobro dzieci, dla których ta sytuacja może być niezrozumiała i budząca lęk. W szkole uczniowie mogą liczyć na pomoc wszystkich nauczycieli, szczególnie wychowawców, pedagoga i psychologa. Natomiast Państwa – Rodziców bardzo proszę, aby chronili Państwo swoje dzieci przed dostępem do niesprawdzonych i szkodliwych dla nich treści, wyciszali emocje i pomogli w skupieniu się na zadaniach sprzyjających ich rozwojowi.”
Zareagował także wójt Gminy Szemud, do której należy wioska, który pod presją rozszerzających się szybko plotek, wydał komunikat.
„W związku z informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej, dotyczącymi rzekomego wyrzucenia krzyża przez nauczycielkę w jednej z sal lekcyjnych Szkoły Podstawowej w Kielnie, informuję, że w tej sprawie złożyłem stosowne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie, a Dyrektor Szkoły Podstawowej w Kielnie zawiesiła nauczyciela w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy.
Jednocześnie apeluję do wszystkich zainteresowanych o powstrzymanie się od spekulacji, mowy nienawiści, rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji oraz publicznych komentarzy, które mogą utrudniać obiektywne ustalenie faktów oraz eskalować napięcia społeczne. Do czasu zakończenia postępowania proszę o zachowanie spokoju, rozwagi i odpowiedzialności w przekazie publicznym.
Pragnę jednoznacznie podkreślić, że jako wójt gminy sprzeciwiam się niszczeniu, usuwaniu lub znieważaniu jakichkolwiek symboli religijnych, niezależnie od wyznania. Gmina konsekwentnie stoi na stanowisku poszanowania wszelkich przekonań religijnych, wzajemnego szacunku oraz dialogu opartego na faktach. „
Akt drugi: nadchodzi fala nienawiści
Te uspokajające apele nie powstrzymały emocji, szczególnie, że głos zabrali hierarchowie Kościoła.
Oświadczenie opublikował Metropolita Gdański, Tadeusza Wojda:
„Z ubolewaniem przyjąłem informację o akcie profanacji krzyża, do którego doszło w jednej ze szkół na terenie naszej archidiecezji. Krzyż – znak ofiary, którą z miłości do każdego człowieka złożył Jezus Chrystus – zajmuje szczególne miejsce nie tylko w sercach ludzi wierzących, ale także w naszej polskiej tradycji i kulturze. Każdy akt jego znieważenia rani uczucia religijne wiernych i budzi uzasadniony niepokój i sprzeciw ludzi dobrej woli.”
Głos zabrał również biskup Wojciech Osiadl:
„W związku z wydarzeniem zdjęcia i profanacji krzyża w szkole w Kielnie Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski wyraża oburzenie faktem, że dochodzi do tego rodzaju aktów wymierzonych przeciwko chrześcijaństwu oraz prawu dzieci do wychowania zgodnego ze światopoglądem ich rodziców. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy odważnie stanęli w obronie krzyża. Niech to bolesne doświadczenie nas nie dzieli, ale uczy wzajemnego szacunku dla własnych przekonań religijnych.”
Kościół zatem też nie czekał na wyjaśnienia, a podgrzewał atmosferę. Zaczął miejscowy proboszcz, pewny winy nauczycielki, który odprawił nabożeństwo ekspiacyjne, czyli pokutne, wynagradzające za grzech profanacji krzyża. Potem hierarchowie. Wszyscy przed prokuraturą, przed wysłuchaniem relacji nauczycielki, rozstrzygnęli o tym, że doszło do skandalicznego nieposzanowania świętego symbolu cierpienia Chrystusa.
Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP również wypowiedział się bardzo ostro na portalu X:
” Krzyż to znak wiary, ale także wartości cywilizacji zachodu – wolnego świata. Jego miejsce jest także w szkole, NIE na śmietniku”
Z kolei Barbara Nowacka, ministra oświaty, też już nauczycielkę osądziła, uznała jej zachowanie za niedopuszczalne, chociaż postępowanie wyjaśniające jeszcze trwało, w TVN24 mówiła:
„Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek.”
W dniu 8 stycznia emocje zaczęły sięgać zenitu, gdy Konfederacja Korony Polskiej (ta od europosła Grzegorza Brauna słynnego, że zgaszenia gaśnicą świecy chanukowej w Sejmie) zorganizowała pod szkołą pikietę połączoną z publicznym różańcem w obronie krzyża.
Na pikiecie wszystko było oczywiste. Nauczycielkę uznano za winną profanacji. Żądano jej przykładnego ukarania, zwolnienia z pracy, a nawet pozbawienia prawa wykonywania zawodu w szkołach publicznych, czyli wydania tzw. wilczego biletu. Dzieci, które powiesiły krzyż na ścianie porównano do tych sprzed ponad stu lat, we Wrześni, które broniły prawa do polskiego katechizmu, sprzeciwiając się niemieckiemu zaborcy. Inni mówili, że uczniowie zachowali się jak obrońcy Westerplatte.
Jednocześnie w mediach rozpoczęło się publiczne piętnowanie nauczycielki. Rzecz jasna obrońcy krzyża żądali najsurowszej kary.
„To, co wydarzyło się w szkole, to nie jest incydent bez znaczenia. To celowy akt pogardy wobec krzyża – symbolu wiary, który przez wieki kształtował polską tożsamość, kulturę, prawo i system wartości. Krzyż nie jest „przedmiotem dekoracyjnym”, który można demonstracyjnie wyrzucić do kosza. Dla milionów Polaków to znak Boga, sensu, nadziei i moralnego kompasu. Ta sytuacja jest dziś próbą dla katolików. Prawdziwym testem – jak zareagujemy. Czy będziemy udawać, że to drobiazg i nic się nie stało, czy jasno powiemy: na deptanie naszej wiary zgody nie ma! Milczenie w takich sprawach nie jest neutralnością – jest zgodą. A na to zgody być nie może!” – pisała na Facebooku Dorota Arciszewska-Mielewczyk, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, która bardzo aktywnie uczestniczyła na wiecu pod szkołą.
Akt trzeci: odwet
Do tej pory jednak cała obrona krzyża opierała się jedynie na relacji uczniów i ich rodziców twierdzących, że nauczycielka angielskiego wielokrotnie zdejmowała krzyż, a dzieci ponownie go wieszały. Nie było wiadomo co ma do powiedzenia oskarżana kobieta.
Przełom nastąpił, gdy policja przekazała dziennikarzom krzyż zatrzymany jako dowód w dochodzeniu. Był z plastiku. Chłopcy zrobili go ponoć na drukarce. Identyczny można kupić na Allegro za kilka złotych. Sprzedawany jest nie pośród dewocjonaliów, ale razem z akcesoriami na Halloween – wydarzenia potępianego przez Kościół, uznawanego za pogańskie, okultystyczne, promujące kulturę śmierci.
Co zatem wyrzuciła do kosza nauczycielka? Plastikową zabawkę w kształcie krzyża, czy symbol kultu?
Ideę „zabawki” szybko podchwycili obrońcy anglistki, a zarazem przeciwnicy kościelnej i prawicowej narracji. Zaczęli wstawiać do internetu zdjęcia przedmiotów w kształcie krzyża ironicznie pytając, czy krzyżyki używane przy układaniu glazury też należy traktować z należnym szacunkiem? Szczytem chamstwa, niedopuszczalnym poniżeniem wierzących, było zdjęcie pisuaru z otworami odpływowymi układającymi w kształcie krzyża i pytanie, czy do tego krzyżyka też należy się modlić.
Nic zatem dziwnego, że wypowiedź nauczycielki, że nie wyrzuciła krzyża, ale zabawkę, którą uczniowie dla złośliwego figla powiesili nad akwarium z chomikiem, jedni przyjęli jako wykręt, inni z satysfakcją pytali, o co ta awantura.
Przydługi epilog
To, czy krzyż dla chłopców z klasy miał wymiar religijny, czy też był zwykłą zabawką musi rozstrzygnąć prokuratura. Tak samo jak ustalić, czy wcześniej nauczycielka zdejmowała również zawieszane krzyże, czy nigdy ich w tej sali nie było.
Na szali leży przyszłość zawodowa anglistki, chociaż zapewne, niezależnie od wyniku dochodzenia, do nauczania w tej szkole już nie wróci. Nie podlega dyskusji, że krzyża nie powinna wyrzucać do kosza, nawet gdy potraktowała go jak zabawkę, gdy poniosły ją emocje, a co najwyżej zabrać i oddać po lekcji.
To czy krzyż powinien wisieć w klasie, to decyzja szkoły i rady rodziców – nie uczniów. To czy w polskich szkołach powinny one wisieć, wynika nie tylko z decyzji rodziców, ale zezwalającego na to polskiego prawa, a nawet orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Rozpatrywał on skargę rodziny ateistów wniesioną przeciwko państwu włoskiemu. Orzekł, że krzyż może w klasie wisieć. Po pierwsze Trybunał stwierdził, że krzyż na ścianie klasy nie jest elementem indokrynacji religijnej. Po drugie, nie stanowi dyskryminacji osób innych wyznań i niewierzących. Po trzecie i najważniejsze, obecność krzyża może wynikać z odwołania do wielowiekowej tradycji danego narodu, której wyrazem są miłość bliźniego i wzajemne poszanowanie.
W tej sprawie, jak się zdaje, zarówno miłości bliźniego jak i poszanowania niestety zabrakło. Wybuchła wojna polsko – polska (kolejny raz) gdzie nie ma miejsca na jakikolwiek kompromis. Wyrazem tego jest poselski wniosek uchwały Sejmu potępiającej wydarzenie z krzyżem i uznające je za zamach na najcenniejsze wartości narodu.
Prokuratura nie ustaliła jeszcze, co na prawdę się stało i nie wiadomo, czy sprawa trafi do sądu i jaki będzie wyrok. Ja chciałbym jedynie przypomnieć, że nawet dwa patyki złożone w krzyż, dla osoby wierzącej mogą być obrazem cierpienia Jezusa i należy to uszanować. Ale szacunek obowiązuje w obie strony. Nikogo nie należy zmuszać do oddawania pokłonów bogom, w których nie wierzy.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź
„Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych”.
Artykuł jest dostępny na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowa. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz autora/autorów oraz właściciela portalu. Utwór powstał w ramach zlecania przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, a od 01 lipca 2024 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadań w zakresie wsparcia Polonii i Polaków za granicą 2023 roku. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji i o posiadaczach praw.


