Z Polski Na Gorąco – Wygrała godność i honor…
Share
Fot. AI/ChatGPT: Prezydent Zełenski i prezydent Nawrocki zwróceni do siebie profilami. Nad nimi łuk złotego napisu: ŁĄCZY NAS HONOR
Prezydent W. Zełenski ośmielił się elitarnej formacji swojej armii nadać nazwę „Bohaterów UPA”. Oburzony prezydent Karol Nawrocki odpowiedział wnioskiem o odebranie przywódcy Ukrainy Orderu Orła Białego, najwyższego polskiego odznaczenia.
Każdy naród ma swoich bohaterów. Potrzebuje ich szczególnie ten, który ledwo co okrzepł w swojej niepodległości. Ukraina jest państwem niepodległym od 1991 roku. Bohaterów, wokół których można było zjednoczyć naród nie było łatwo znaleźć. Nacjonalistyczna UPA walcząca zarówno z sowiecką Rosją jak i Polską, a w pewnym okresie także z hitlerowskimi Niemcami (chociaż także z nimi współpracowała), nadawała się idealnie jako lepiszcze budującej swoją odrębność Ukrainie. Nie miało znaczenia, że za ludobójstwo na mieszkających na kresach Polakach, już w 1950 roku polski Sąd Najwyższy uznał Ukraińską Powstańczą Armię za organizację zbrodniczą. Ukraińcy nigdy tego nie zaakceptowali. W 2006 r ówczesny prezydent Wiktor Juszczenko uznał UPA za ruch wyzwoleńczy. W 2015 r. parlament uznał członków tej organizacji za bojowników walczących o wolność Ukrainy. W 2021 r. Rada Najwyższa przyjęła uchwałę o ważnych rocznicach godnych upamiętnienia, wśród których znalazła się przypadająca w 2022 r. okrągła, 80 rocznica powstania UPA.
Decyzja prezydenta W. Zełenskiego o uhonorowaniu jednostki specjalnej wojska imieniem „Bohaterów UPA” nie jest niczym zaskakującym. Stepan Bandera, jeden z przywódców tej zbrodniczej formacji, od którego nazwiska nazywano ją potocznie „banderowcami”, ma w Ukrainie ulice i place swojego imienia, pomnik Bandery we Lwowie jest siedmiometrową rzeźbą, są urządzane marsze jego pamięci, a rocznica powstania UPA jest co roku uroczyście świętowana.
Patriotyzm to miłość do ojczyzny. Piękna cnota. Nacjonalizm to pogląd, że jedno państwo to jeden naród. Czasem wyradza się w rasizm, przekonanie, że inne rasy, inne narody są gorsze. W skrajnej wersji odbiera tym „innym” cechy człowieka, a nieczłowiekowi nie przysługują żadne prawa, żaden szacunek. Może to prowadzić do ludobójstwa. Tak stało się na Ukrainie, gdy „banderowcy” okrutnie mordowali Polaków, nie tylko na Wołyniu.
Dlatego gdy prezydent Ukrainy w zeszłym tygodniu „Bohaterami UPA” nazwał Odrębne Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, natychmiast zareagował prezydent Polski. Karol Nawrocki oświadczył, że na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego wystąpi o odebranie tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy. Mocno stwierdził, że Ukraina gloryfikująca bandytów, morderców z UPA, nie zasługuje na to, by być w Unii Europejskiej.
Order był przyznany w. Zełenskiemu niedawno, w 2023 roku, przez prezydenta Andrzeja Dudę, „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”.
Jak napisano wówczas na oficjalnej stronie prezydenta, Andrzej Duda mówił, że obserwując służbę Zełenskiego dla ojczyzny, trudno ukryć łzy wzruszenia.
To ta sama Ukraina, ten sam prezydent, co dziś. Tyle, że w ciągu trzech lat zmieniły się nasze emocje. Ze współczucia dla zaatakowanego państwa do rezerwy, a nawet nieufności i niechęci.
Symbolicznym wyrazem tej przemiany jest sprawa ukraińskiego influencera, który swoją luksusową, sportową Corvettą wjechał nad samo Morskie Oko i pochwalił się tym na filmiku opublikowanym w internecie. Trasa jest całkowicie wyłączona z ruchu samochodowego, ale policjantom (filmu nie widzieli), którzy go zatrzymali Ukrainiec sprytnie nakłamał, że wjechał przez pomyłkę, że szlabanu nie zauważył i dostał jedynie mandat w wysokości 100 zł. Zrobiła się z tego sprawa polityczna, interweniował sam premier Donald Tusk i minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński ( jakby nie miał nic innego do roboty), który poinformował, że Ukrainiec trafi na listę osób niepożądanych w Polsce z zakazem wjazdu na 5 lat.
Skoro taką głupotę tak surowo ukarano, to odebranie orderu za popieranie zbrodniczej organizacji to zdecydowanie za mało. Proporcjonalność winy i kary nie została zachowana. Adekwatne wydaje się skorzystanie z kodeksu karnego. Wystarczy na początek zamykać tych wszystkich Ukraińców, którzy powiewają czerwono-czarną flagą UPA, a potem poczekać aż prezydent Ukrainy pojawi się w Polsce… Artykuł 256 i 257 kk mówi, że kto publicznie propaguje ideologię nazistowską, komunistyczną, faszystowską, kto wzywa do nienawiści na tle różnic narodowościowych, kto nawet tylko posiada symbole tych ideologii… może trafić do więzienia na 3 lata. Tymczasem odebranie nawet najbardziej zaszczytnego orderu to tylko drażnienie lwa. Ukraina jest dwa razy od nas większa, a ludności ma wprawdzie nieco mniej, ale dobrze zaprawionych w walce…
Ale nie żartujmy sobie z poważnej sytuacji.
Order Orła Białego to najstarsze odznaczenie państwowe ustanowione w 1705 roku. Nikomu jeszcze nie zostało odebrane, chociaż był taki wniosek i to niedawno. Dotyczył kardynała Henryka Gulbinowicza. Odznaczył go w 2009 r. Prezydent Lech Kaczyński za wspieranie nielegalnej opozycji w okresie stanu wojennego. Order zaś chciała mu odebrać lewica z powodu uzasadnionych oskarżeń o molestowanie seksualne i ukrywanie pedofilii, ale kardynał „szczęśliwie” zmarł i postępowanie zostało wstrzymane.
Wracając do awantury o UPA. Wszyscy politycy w Polsce byli zgodni, że wyróżnienie jednostki wojskowej nazwą Ukraińskiej Powstańczej Armii i do tego „bohaterskiej” jest brakiem szacunku dla ofiar rzezi Wołyńskiej, policzkiem Polsce wymierzonym. Donald Tusk jednak konflikt łagodził, wprawdzie wyraził oburzenie, ale umiarkowane, bo konflikt z Ukrainą to woda na młyn putinowskiej propagandy.
Prawica była ostrzejsza w sformułowaniach uważając pochwałę UPA za międzynarodowy skandal. Z kolei oficjalni przedstawiciele Ukrainy umniejszali konflikt twierdząc, że decyzja ich prezydenta nie była skierowana przeciwko Polsce, że nie dotyczyła ludobójstwa na Polakach z Wołynia. W. Zełenski nawet o tym nie pomyślał. Dla Ukraińców UPA to żołnierze walczący z sowiecką i niemiecką okupacją. Padały też ostrzejsze sformułowania o tym, że Polacy nie będą Ukrainie wybierać bohaterów godnych czci.
Żadna ze stron sporu nie wspomniała ani słowem o słupkach sondaży. Tymczasem prezydent W. Zełenski musi uwolnić się od korupcyjnego smrodku jaki go otacza za sprawą osób z jego otoczenia. Z kolei w Polsce zaczęła się nieoficjalna kampania wyborcza przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Poparcie społeczne jest ważne dla polityków ukraińskich i polskich. A dane są jednoznaczne.
Tylko w ciągu pierwszej doby po informacji o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” było w polskim internecie 23 milionów reakcji. Ponad 90 procent to jednoznaczna dezaprobata i lawina oburzenia. Stwierdzenie, że decyzja Zełenskiego to otwarte plucie w twarz ofiarom Wołynia i Polakom zbierało 95 proc. poparcia. Propozycja odebrania Orderu Orła Białego zyskała 97,4 proc. poparcia internautów.
Z kolei w ukraińskim Telegramie tylko 29 maja informacja o decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu orderu wywołała 40 milionów wyświetleń. Aż 98 procent wpisów było po stronie prezydenta W. Zełenskiego. Przypominano polskie zbrodnie na Ukraińcach, m.in. akcję „Wisła”, terror J. Piłsudskiego wobec Ukraińców w Galicji, zarzucano hipokryzję, tchórzostwo prezydenta K. Nawrockiego, który nie pojawił się na ogarniętej wojną Ukrainie. To wszystko zobiektywizowane dane działającego w Polsce, Res Futura, Europejskiego Kolektywu Analitycznego, który jedynie bada mechanizm bez zajmowania stanowiska.
Awantura o UPA spowodowała, że prezydent W. Zełenski zrealizował cel jakim było uzyskanie większego poparcia społecznego. Stał się obrońcom godności i honoru Ukraińców. W Polsce zyskały środowiska prawicowe występujące również w obronie godności i honoru Polaków.
I o to tylko w tym sporze wszystkim chodziło.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


