Z Polski Na Gorąco – Wojna zdrajców z patriotami
Share
Fot. Screen/MON
Minister finansów stwierdził, że przeciwnicy wzięcia ogromnego kredytu z Unii Europejskiej to zdrajcy albo głupcy. Spór idzie o 20 wagonów euro, które mamy przeznaczyć na zbrojenia.
Przyjęty przez Radę Unii Europejskiej w dniu 27 maja 2025 r. program SAFE (Działania na rzecz bezpieczeństwa w Europie) jest nowym instrumentem finansowym UE mającym na celu zapewnienie wsparcia państwom członkowskim w celu przyspieszenia gotowości obronnej. Zapewnia w sumie 150 miliardów euro w postaci pożyczek. Pożyczki będą oparte na wspólnych zamówieniach publicznych, obejmujących co najmniej jedno państwo członkowskie, a także Ukrainę i Norwegię, Islandię, Liechtenstein i Szwajcarię. Tylko pierwszą transzę będzie mogło dostać samodzielnie jedno państwo. Umowy muszą też gwarantować, że nie więcej niż 35% kosztów będzie mogło pochodzić z państw spoza tej listy, czyli np. USA, czy Korei Południowej.
W styczniu UE zatwierdziła polski wniosek o ten kredyt na kwotę 43,7 miliarda euro, czyli około 200 miliardów złotych. Dziennikarze publicznego Radia 24 obliczyli, że taka ilość banknotów o nominale 100 euro, gdyby ją fizycznie dostarczyć do Polski, zapełniłaby 20 wagonów pociągu. Pobudza wyobraźnię. To jednocześnie kwota odpowiadająca rocznemu budżetowi kraju na obronność.
Zasady rodzą pytania
Polski Plan Narodowy, zaakceptowany przez Unię, zawiera listę 139 inwestycji. Nie był on głosowany przez Parlament. Decyzję o jego treści opracowały ministerstwa i przyjął rząd, zaakceptowała Unia. Jakie zakupy i inwestycje są planowane, tego się nie dowiemy. Jest to utajnione ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Tak samo, na słowo, musimy uwierzyć rządowi i premierowi Donaldowi Tuskowi, że aż 80 procent z tych środków zostanie wydana w Polsce – co na jeszcze bardziej rozpędzić naszą gospodarkę. Tylko Huta Stalowa Wola ma otrzymać 20 miliardów złotych na zbrojeniowe inwestycje. W ten sposób ochronimy się przed sytuacją, że pożyczone pieniądze wydamy na zakupy np. w Niemczech czy Francji, wzbogacając tamte firmy. Rząd twierdzi, że zagraniczni przedsiębiorcy działający w kraju również mogą skorzystać z SAFE. Tyle, że te 80 procent na polski przemysł zbrojeniowy to tylko słowa. Brak jest ustawowych gwarancji – co podkreśla Prawo i Sprawiedliwość, jako argument przeciw pożyczce.
Opozycja o niemieckim bucie
Posłowie opozycji uważają, że pożyczka nadmiernie nas zadłuży. Bierzemy ją bowiem na 45 lat, a więc obciążymy jej spłatą następne pokolenie. Odsetki, według zapewnień rządu, mają wynieść ok. 3 procent (nie ma na to żadnych ujawnionych dokumentów), co jest najtańszym, dostępnym kredytem. Oprocentowanie ma być zmienne, a zatem nie wiadomo, ile wyniesie w kolejnych latach. Jednak chociaż dług będziemy spłacać dopiero za 10 lat, to bez odsetek będzie to 1,2 miliarda euro rocznie, czyli blisko 5 miliardów złotych. Odsetki będą płacone już od pierwszego roku, to co najmniej 1,3 miliarda euro – czyli kolejne 5 miliardów złotych.
W porównaniu do budżetu Polski na bieżący rok, czyli wydatków zaplanowanych na ponad 900 miliardów złotych, to niewiele. Jednak to znacznie więcej niż np. wynosi całkowity tegoroczny koszt podwyżek dla pracowników budżetowych i nauczycieli.
Inwestycja w obronność wiąże się bowiem z ograniczeniem innych wydatków, przede wszystkim socjalnych. Nie należy spodziewać się obiecywanych podwyżek kwot wolnych od podatków, progów podatkowych szybkiego wzrostu płacy minimalnej itp.. A na obronność zaplanowane jest już, bez pożyczki SAFE, ok. 200 miliardów zł, blisko 5 procent Produktu Krajowego Brutto, najwięcej w Unii Europejskiej.
Opozycja obawia się także mechanizmu kontroli pożyczki przez UE. Sądzi, że będzie ona warunkowana politycznie i przy zmianie rządu na prawicowy, może zostać zablokowana. Jednak gdyby tak się stało, żadnych strat z tego tytułu nie poniesiemy. Każda rata pożyczki jest odrębnie podpisywana i akceptowana. Unia może więc zablokować kolejne transze, ale i Polska nie musi się dalej zadłużać, gdy uzna, że jest to nieopłacalne.
Opozycja obawia się także dyktatu Unii, jeżeli chodzi o to na co wydamy pożyczkę. Obiecywane ustnie przez rząd 80 procent wydatków z SAFE w polskie firmy może okazać się niewykonalne. Obiecać można wszystko, o czym przekonujemy się przy kolejnych wyborach. Poza tym ograniczeniem mogą być możliwości techniczne polskich firm. Dodatkowo przepisy unijne przewidują, że tylko pierwsze 15 procent z przyznanej kwoty – 6,5 miliardów euro – Polska dostanie od razu i sama. Potem, zgodnie z rozporządzeniem UE, kredyt musi być brany wspólnie z co najmniej jednym, innym państwem. Może się okazać, że potencjalni partnerzy wymuszą większy udział ich produkcji we wspólnych inwestycjach, lub produkcję dla ich wojsk. Jednak tego argumentu opozycja nie podnosi.
Jarosław Kaczyński, prezes PiS wylicza zarzuty do programu pożyczki. Ma wątpliwości, czy kredyt jest faktycznie korzystny dla Polski. Boi się mechanizmu kontroli i wprowadzenia warunkowości politycznej przy wypłacie kolejnych rat. Uważa, że ten system kredytowania będzie praktycznie odwróceniem się od dotychczasowych partnerów zbrojeniowych: USA i Korei Południowej. Ich pożyczki są może droższe, ale nie uzależniają nas politycznie. A SAFE to praktyczny dyktat polityczny Niemiec, które swoją drogą pożyczki nie bierze. Proponowane mechanizmy kontroli stawiają nas ” pod niemieckim butem”, a Niemcy są państwem postnazistowskim – twierdzi Prezes. Ta ostatnia ocena nie znajduje pokrycia w rozporządzeniu unijnym dotyczącym SAFE. Jest tylko projekcją Jarosława Kaczyńskiego nie popartą żadnym dowodem.
Radosław Sikorski, wicepremier i minister spraw zagranicznych, skomentował ostro antyniemieckie wystąpienie: prezesowi wprost się coś „odkleiło”, argumenty nie wystarczą, potrzebne są egzorcyzmy – kpił.
Prawo i Sprawiedliwość namawia prezydenta do zawetowanie ustawy z powodów, które wcześniej opisałem.
Kto przeciw, ten zdrajca
Stanowisko rządu najbardziej wyraziście przedstawił minister finansów, Andrzej Domański. Powiedział w Sejmie: każdy kto głosuje przeciwko programowi SAFE jest albo głupcem, albo zdrajcą interesów Polski. Tym jednym zdaniem nie tylko obraził ludzi o innych niż on poglądach. Minister podzielił naród na dobrych i złych. Nie wiadomo co jest gorsze: być głupcem czy zdrajcą. Z takim podejściem nie można dyskutować, a inne argumenty za SAFE nie są potrzebne, szczególnie, że swój głos w sprawie dołożył premier Donald Tusk nazywając stanowisko opozycji politycznym sabotażem.
A jednak oddajmy głos zwolennikom tej pożyczki. Minister powołując się na ekonomistów z Citi, jednego z największych amerykańskich banków, podaje że korzyści dla Polski z SAFE wyniosą 48 miliardów złotych. Rozkładając to na 45 lat, to miliard zł rocznie. Oczywiście jest tu przekłamanie. Na kredycie nie zarobimy, a jedynie stracimy mniej niż byśmy zapożyczali się emitując obligacje na zbrojenia. Tyle, że w tym droższym wariancie nie bylibyśmy od nikogo zależni.
Pieniądze są nam pilnie potrzebne, chociażby na tarczę antydronową. Unia oferuje je najszybciej, bo mamy czas do końca marca, w kwietniu zaczną się negocjacje umów pożyczkowych, dopiero wtedy dowiemy się o ich warunkach). Pierwszą transzę dostaniemy, jeżeli umowę o zamówienie publiczne podpiszemy do końca maja. Stąd też naciski rządu na szybkie procedowanie. Tyle, że pośpiech nie zawsze jest dobrym doradcą, o czym przekonał się rząd PiS kupując w czasie covidu bezwartościowe maseczki i przygotowując wybory „kopertowe”.
Ustawę dotyczącą tego programu pożyczkowego uchwalono w Sejmie w zeszłym tygodniu. Przeciwni byli posłowie PiS i Konfederacji co wywołało polityczną awanturę. Nie wiadomo jak zachowa się prezydent Karol Nawrocki. Podpisze?
Nie mamy nic do gadania
I tu robi się ciekawie. Nie ma to znaczenia. Ustawa, o którą jest awantura nie dotyczy decyzji o zaciągnięciu kredytu w tym programie. Ta została już podjęta. Sejm głosował jedynie nad sprawami technicznymi, czyli sposobem obsługi pożyczki i kontrolowania jej wydatkowania.
– W przypadku weta prezydenta Karola Nawrockiego do programu SAFE, Rada Ministrów i tak może podpisać umowę z Komisją Europejską, do tego ta ustawa nie jest potrzebna – powiedziała Magdalena Sobkowiak – Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. Programu SAFE w wywiadzie w radiowej, publicznej Trójce. Premier Donald Tusk to potwierdził.
Wszystko już zostało zdecydowane! O zaciąganiu kredytów parlament nie decyduje. O co zatem spierają politycy? O słupki w sondażach!
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


