Z Polski Na Gorąco – Piekło i niebo kobiet
Share
Screen: facebook/ Chrześcijańskie VETO
„To my kobietę Matkę Bożą uczyniliśmy królową Polski. Nie wiedzą tego lewacy, którzy krytykują i negują tę rzeczywistość — polską, chrześcijańską rzeczywistość. To dzisiaj państwo Tuska i lewaczek od Czarzastego urządzają w Polsce piekło kobiet.”
To fragment długiego przemówienia Przemysława Czarnka, wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości, nominowanego przez Jarosława Kaczyńskiego, w minioną sobotę, na przyszłego premiera rządu polskiego. Przemówienie wygłoszone zostało na konwencji PiS w Krakowie. O roli kobiety przyszły premier mówił w kontekście najważniejszej ich roli: macierzyństwa i problemu z ujemnym przyrostem naturalnym.
„Jest zupełnie oczywiste, że dzieci się rodzą wówczas, kiedy się promuje rodzinę, kiedy się promuje małżeństwo. Kiedy się promuje kobietę, kiedy się dba o kobietę! Jest zupełnie oczywiste, że dzieci rodzą się wówczas, kiedy kobiety czują się bezpiecznie, nie są przedmiotem wykorzystywania, tylko są przedmiotem czci i szacunku, bo do tego nas zobowiązuje kultura chrześcijańska.” – to słowa przyszłego premiera.
Pomnik macierzyństwa
Ten kult kobiecości obrazowany jest w Polsce w nadaniu szczególnej roli Marii, Matce Boskiej. To dlatego właśnie w naszym kraju powstaje najwyższy na świecie jej pomnik. Monumentalny posąg o wysokości 55 metrów ma być odsłonięty 15 sierpnia, w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej. To także rocznica Cudu Nad Wisłą, czyli nagłego odwrotu wojsk radzieckich, w chwili gdy już zbliżali się do Warszawy w czasie wojny w 1920 r. Przełom nastąpił, kiedy atakujący polskie wojsko sowieccy napastnicy wpadli w panikę po tym jak ujrzeli na niebie Matkę Boską z tarczą odbijającą strzały. Są spisane relacje świadków tego cudu, po którym bolszewicka Rosja przegrała wojnę z Polską.
Wracając do pomnika, jego fundatorami są małżonkowie Grażyna i Roman Karkosik, jedni z najbogatszych ludzi w Polsce. Staje on we wsi Konotopie, w województwie Kujawsko -pomorskim, miejscu pielgrzymek wiernych od XIX wieku.
Pierwsza dama i aborcja
Matka Boska jest królową Polski, a Marta Nawrocka, Pierwszą Damą Polski. Gdy w niedawnym wywiadzie z dziennikarką TVN została spytana o stosunek do aborcji, odpowiedziała, że jest jej przeciwna. Podkreśliła, że jako młoda osoba stanęła przed trudnym wyborem, ale nie żałuje tej decyzji. Chodzi o jej syna z poprzedniego związku, którego urodziła mając 17 lat.
Pani Marta Nawrocka nie narzekała, nie rozczulała się nad sobą, ale też nie podkreślała jaką jest religijną Polką. Z jej życiorysu widać, że niełatwo jej było. Od 10 do 15 roku życia chodziła do ogólnokształcącej szkoły baletowej. Taniec musiała porzucić. Już po urodzeniu syna, jako bardzo młoda mama ukończyła Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. Potem studiowała na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Pani Prezydentowa w sprawie aborcji nie ocenia innych, ona skorzystała z wolności wyboru.
O tę wolność, a zatem o szacunek dla innych wyborów niż nasze, zawsze walczyliśmy. Ale okazuje się, że nie wszyscy tak samo ją pojmują.
– W sprawie aborcji wykręcało ją z miną „Pani wi, pani rozumi”. No właśnie nie rozumi. Dlaczego mamy się mnożyć jak króliki? Bo prezydentowa była małoletnią matką, jak Matka Boska? – złośliwie skomentowała we wpisie na Instagramie Manuela Gretkowska, bardzo znana polska pisarka.
Polak katolik
Polaków jako naród utożsamia się z katolicyzmem. Rzeczywistość jest inna. Jak wynika z corocznego badania prowadzonego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, udział wiernych w niedzielnej Mszy św. wynosi obecnie niecałe 30 %. Tymczasem jako katolicy deklaruje się 27 mln osób, 71 procent populacji. Skąd ta różnica?
Wielu jest wierzących, ale niepraktykujących. Paradoksalne. To tak jakby wegetarianin jadał mięso. Ta deklaracja nie musi się wiązać z przestrzeganiem dekalogu i uznawaniem wartości głoszonych przez Kościół Katolicki. Ale też może być odwrotnie. Do kościoła nie chodzę, albo chodzę rzadko, jednak wyznaję światopogląd katolicki.
Najostrzejszym przedmiotem konfliktu nie jest w Polsce ocena poszczególnych decyzji polityków, prawo do związków jednopłciowych, tożsamość seksualna, ale spór o to, kiedy zaczyna się życie.
Kiedy zaczyna się życie
Dla kościoła katolickiego sprawa jest oczywista: życie zaczyna się od poczęcia. Tak samo sądzą te kobiety, które pragną dziecko urodzić. Poronienie to dla nich traumatyczne przeżycie i to niezależnie od tego czy wierzą w Boga, czy odrzucają jego istnienie. Ale to nie jedyna opcja.
W Chinach do niedawna o tym, gdzie jest granica życia decydowały władze państwowe. Gdy ludności było za dużo, państwo nie tylko popierało aborcję, ale wręcz karało za wielodzietność. Teraz to samo państwo zmieniło front i popiera rodzenie, bo okazuje się, że Chińczyków rodzi się coraz mniej. W tym wariancie człowiek jako istota samodzielna nie ma znaczenia. Ma służyć państwu, które jest jego totalnym właścicielem.
W demokracji, a za takie chcemy uważać Polskę, państwo pełni wobec ludzi służebną rolę. Ma jedynie regulować relacje między jednostkami i wspólnotami, tak by ani mniejszości, ani większości nie odbierały wolności innym. Jedną z najważniejszych wartości jest prawo do życia. W Polsce parlament i prezydent przyjęli definicję życia tak jak rozumie ją kościół katolicki, czyli od poczęcia. Stąd aborcja jest zakazana, karana pomoc w jej dokonaniu. Wyjątek dotyczy zaledwie dwóch przypadków: ciąży powstałej w wyniku przestępstwa oraz zagrożenia życia lub zdrowia kobiety w ciąży. To bardzo restrykcyjne prawo.
Tymczasem definicja życia nie jest tak oczywista. W większości europejskich państw uznaje się, że o życiu może być mowa, gdy płód będzie w stanie samodzielnie istnieć (chociażby z pomocą farmakologiczną). Państwo polskie narzucając jedną definicję, wcale nie oczywistą, staje się władcą totalnym zarządzającym człowiekiem od poczęcia aż do śmierci, a nawet dłużej. Regulacje sięgają dalej, bo prawo decyduje o plemnikach i jajeczkach chociażby przy zapłodnieniu in vitro. Rozstrzyga też o naszym prawie do godnej śmierci i co można zrobić z naszymi prochami.
Spór o definicję życia nabiera w Polsce drastycznego charakteru w praktycznych sytuacjach. Kilka dni temu zapadł wyrok w sprawie śmierci ciężarnej Izabeli z Pszczyny. Sąd Okręgowy skazał trzech lekarzy na bezwzględne kary pozbawienia wolności – od roku do półtora roku więzienia – za narażenie pacjentki na utratę życia. Dodatkowo orzeczono kilkuletnie zakazy wykonywania zawodu. Ponadto jeden z lekarzy został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania jej śmierci.
Kobieta trafiła do szpitala w 22 tygodniu ciąży. Płód miał poważne wady rozwojowe. Umierał w brzuchu matki. Jednak lekarze nie przerwali ciąży. Izabela zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Dlaczego w szpitalu tak długo czekali z aborcją? Nie chcieli naruszyć bardzo surowego, polskiego prawa i obawiali się oskarżenia o nielegalną aborcję.
Obrońcy życia
Ten strach jest w dużym stopniu uzasadniony. Przeciwnicy aborcji są bowiem bardzo aktywni i to w sposób widowiskowy. Utratą pracy przez lekarkę zakończyła się ubiegłoroczna interwencja Grzegorza Brauna, europosła, który oskarżył zastępczynię dyrektora w szpitalu w Oleśnicy o nielegalną aborcję. Prokuratura wprawdzie nie potwierdziła zarzutów G. Brauna, ale szpital i tak zrezygnował z doskonałej lekarki, zapewne ze strachu przed kolejnymi naciskami obrońców życia od chwili poczęcia.
Fundacja Kai Godek jest chyba najbardziej znaną wśród przeciwników aborcji. Niedawno prowadziła agresywną akcję pod szpitalem w Gdańsku. Władze miasta rozwiązały legalne zgromadzenie jej fundacji. Pikieta, podobna do prowadzonych także pod innymi szpitalami, była bardzo drastyczna. Blokowano wejścia do szpitala, odtwarzano z głośników dźwięk przypominający przeraźliwy płacz dziecka, rozpinano banery prezentujące zakrwawione, zmasakrowane płody.
Na takie działania skarżyli się pacjenci szpitala, odwiedzający i lekarze. Gdański Sąd Okręgowy uznał, że zgodne z prawem było rozwiązanie przez miasto tego zgromadzenia antyaborcyjnego. Nie miały znaczenia treści i forma protestu, lecz manifestowanie tuż pod szpitalem, gdzie przechodziły osoby nie związane ze sporem o aborcję, a także stygmatyzowanie pacjentek niekoniecznie związanych z aborcją i obniżenie komfortu ich leczenia. Pacjentkom trzeba zapewnić spokój, a pikieta go zakłócała.
Wolność zgromadzeń ma swoje granice i nie może ograniczać wolności innych osób. Warto o tym pamiętać.
„Nie da się pracować, gdy Kaja Godek wraz z uczestnikami protestu wyzywa nas od morderców” – komentował w rozmowie z OKO.press dr hab. Maciej W. Socha, prof. UMK i Kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego pikietowanego szpitala.
Fundacja Kai Godek nie rezygnuje. Wyrok zaskarża i jeszcze w tym miesiącu planuje protest pod kolejnym szpitalem.
Jak głosujemy
Elementarne, podstawowe wartości nie powinny być regulowane głosowaniem. Gdyby jednak teraz odbyło się referendum, to:
Są na TAK
– Dwie trzecie dorosłych Polaków (66%) uważa, że aborcja powinna być dopuszczalna przez prawo, gdy zagrożone jest życie matki, a kolejne 26% raczej się z tym zgadza.
– Polacy popierają legalne przerwanie ciąży w sytuacji, kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu, kazirodztwa (62% – zdecydowanie i 25% – raczej tak).
– Większość dopuszcza aborcję w sytuacji, kiedy zagrożone
jest zdrowie matki (57% – zdecydowanie i 30% – raczej tak).
– Prawie dwie piąte badanych (39%) zdecydowanie popiera legalność aborcji w sytuacji ciężkiego upośledzenia płodu, a kolejne 29% – w sposób mniej zdecydowany.
– Niespełna co trzecia osoba (29%) chciałaby, aby przerwanie ciąży było dopuszczalne przez prawo, gdy kobieta jest w ciężkiej sytuacji materialnej lub osobistej oraz gdy po prostu nie chce mieć dziecka.
Są na NIE
Najwięcej osób (41%) zdecydowanie nie popiera dopuszczalności aborcji, gdy kobieta po prostu nie chce mieć dziecka, a kolejne 22% badanych jest raczej temu przeciwnych.
– 29% Polaków zdecydowanie nie popiera legalności przerywania ciąży, kiedy kobieta jest w ciężkiej sytuacji materialnej lub osobistej, a odpowiednio 34% i 32% raczej nie popiera tych rozwiązań.
Powyższe dane pochodzą z wiarygodnych sondaży Centrum Badania Opinii Społecznej.
Tak sądzę
Piekłem kobiet jest niechciana ciąża i przymusowe macierzyństwo. Niebem kobiet jest wymarzona, długo oczekiwana ciąża i przyjście dziecka na świat. Piekła i nieba żadne ustawy nie pogodzą. Więc może wybór należy zostawić kobietom i ich sumieniu?
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


