Z Polski Na Gorąco – Parasol atomowy nad Polską
Share
W czasie gdy rozpoczęła się wojna na Bliskim Wschodzie, Francja zaproponowała rozłożenie nad Polską parasola atomowego. Cieszyć się, czy bać?
W poniedziałek, czyli w trzecim dniu wojny rozpoczętej przez Izrael i USA z Iranem, prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że osiem europejskich państw: Polska oraz Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania zgodziło się uczestniczyć w programie odstraszania atomowego. Będą wspólne ćwiczenia, ale także możliwość rozmieszczenia broni atomowej w wymienionych państwach. Można zatem spodziewać się, że także w Polsce, na wschodniej granicy Unii Europejskiej.
Francja ma obecnie 290 głowic nuklearnych, ale chce zbudować kolejne, wspólnie z partnerami i zapewne z ich udziałem finansowym. Skąd na nie weźmiemy pieniądze? Być może ze zweryfikowanego programu SAFE. (Pewnie Brytyjczycy się nie dołożą, bo oni mają około 220 głowic.)
Kluczową sprawą jest, kto będzie zarządzał francuskim parasolem nuklearnym. Tu E. Macron uspokajał w przemówieniu swoich rodaków. Tylko Francja ma decydować, kiedy i ile głowic zostanie użytych. Nawet te bomby atomowe, które będą ewentualnie znajdować się w Polsce, będą wyłącznie w dyspozycji Francji. To tylko jej prezydent może wydać rozkaz użycia broni atomowej i to ma pozostać bez zmian, nawet jeżeli sfinansujemy budowę kolejnych głowic.
Pomysł francuskiego parasola atomowego rozpiętego nad Polską nie spodobał się prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Nie tylko dlatego, że dowiedział się o tym z mediów, bo rząd nie poinformował go o takich rozmowach. Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta powiedział, że w pierwszej kolejności powinniśmy poprosić Amerykanów o przyłączenie do ich programu nuklearnego. Czy to jednak ma sens, skoro symboliczny czerwony przycisk byłby jeszcze dalej, bo zamiast w Paryżu to w Waszyngtonie.
Dla jasności najbliższym (geograficznie) mocarstwem atomowym jest Rosja. Państwo to ma ponad 5500 głowic jądrowych. Te francuskie, które byłyby w Polsce, na pewno nas przed Sowietami nie obronią.
Dyskusja o europejskim parasolu atomowym toczy się w tle wojny na Bliskim Wschodzie. Pierwsze pociski jakie trafiły w Iran były izraelskie. Kolejne – amerykańskie. Atak nastąpił bez zgody ONZ, pod pretekstem nieudowodnionych zbrojeń nuklearnych zaatakowanego państwa.
W chwili gdy to piszę, wojną objęty jest Iran – 96 milionów ludzi, Izrael – 10 milionów ludzi, Kuwejt – 5 milionów ludzi, Bahrajn – 1,5 mln ludzi, Katar – 2,7 mln ludzi , Arabia Saudyjska – 35 mln ludzi, Zjednoczone Emiraty Arabskie – 11,5 mln ludzi , Irak – 38 mln ludzi, Jordania – 11 mln ludzi, Oman – 5,6 mln ludzi, Cypr – 1,3 mln ludzi , Liban – 5,6 mln ludzi. W sumie tocząca się wojna dotyka w mniejszym lub większym stopniu ponad 223 milionów dorosłych i dzieci, zagrożonych nagłą śmiercią, lub kalectwem.
Donald Trump oświadczył, że napadając na Irak, chce dać wolność Irakijczykom. Atak nazwał „Epicką Furią”.
Furia to niekontrolowany gniew, szał, wściekłość. To objaw wymagający leczenia. Pierwsze jej ofiary to najwyższe władze Iranu: m.in. ajatollah Alei Chamenei – przywódca państwa i religijny. Nie został zabity, bo brzmi to zbyt brutalnie, ale zdekapitowany.
Irak odpowiedział atakami na wszystkie ościenne państwa, gdzie są bazy amerykańskie lub które wsparły atak. Duchowni islamscy wezwali wszystkich muzułmanów na świecie do zemsty za zabicie ajatollaha. Qisas to religijny obowiązek odwetu dotyczący wszystkich wiernych. Jednak polscy muzułmanie jednak odcięli się od Iranu i potępili atak Islamskiej Republiki Iranu na państwa arabskie. Nie wspomnieli, że jest to reakcja na napaść USA i Izraela. Na świecie jest prawie 2 miliardy muzułmanów, co czwarty człowiek na globie. Nawet jeżeli tylko niewielka część poprze odwet, pożoga wojenna może ogarnąć różne regiony świata. Także Polskę i tak odległą Australię. Donald Trump już teraz twierdzi, że duńska Grenlandia jest mu szybko niezbędna do prowadzenia wojny z Iranem.
To co dzieje się na Ukrainie przestaje być ważne dla światowej opinii. Dla Rosji to komfortowa sytuacja. Skoro USA bezkarnie atakuje odległy Iran, kto przeszkodzi stosować agresywną, imperialną politykę prezydentowi W. Putinowi?
W Polsce nikt z najwyższych władz nie potępił bezprawnego ataku na Iran. Byłoby to zbyt ryzykowne. Hiszpania ośmieliła się odmówić udostępniania swoich baz wojskom amerykańskim atakującym Iran i prezydent Donald Trump natychmiast zerwał wszystkie stosunki handlowe z tym państwem. Dla nas taka kara byłaby bardzo bolesna, bo najnowsze samoloty, czołgi i rakiety są amerykańskie. Bez USA staną się atrapami. W końcu USA to nasz sojusznik, ale bardzo zaborczy. Izraela też nie potępiamy, skoro wobec jego wcześniejszych zbrodni wojennych w Gazie byliśmy nad wyraz tolerancyjni. To i teraz milczymy.
Wicepremier, minister obrony, Władysław Kosiniak-Kamysz po pierwszym polsko-słowackim Forum Dialogu Obronno-Przemysłowego powiedział, że Polska nie bierze udziału w operacji w Iranie chociaż nasi żołnierze stacjonują w kontyngentach wojskowych w Iraku i Libanie. Obawia się też o nasze zapasy amerykańskiego uzbrojenia.
Ciekawe co zrobi rząd jeżeli Donald Trump zażąda udziału polskich wojsk w nielegalnej wojnie z „imperium zła”? Na razie możemy jednak spać spokojnie i martwić się jedynie groźbą gwałtownego kryzysu gospodarczego i galopadą cen. Zadziwiające jest to, jak odległość wpływa na naszą wrażliwość na cierpienie. Wojną na Bliskim Wschodzie przejmujemy się jak na razie mniej niż cenami benzyny i gazu.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź
Fot.screen:X/Donald Trump


