Z Polski Na Gorąco – O dwóch takich co wstrząsnęli Polską
Share
Fot. X: Kancelaria Prezydenta – Państwowy pogrzeb Łukasza Litewki
Dwaj influencerzy w minionym tygodniu zmienili obraz Polski i Polaków, którzy okazali się ludźmi życzliwymi, współczującymi, szczerymi i hojnymi. Jeden z nich zginął w wypadku. Drugi jest tak uwielbiany, że lajkują nawet jego stopę.
Łukasz Litewka zginął w zeszłym tygodniu jadąc rowerem. W środę był jego pogrzeb, na który przyjechał prezydent, premier, a nabożeństwo żałobne transmitowano w telewizji. W całej Polsce tłumy maszerowały żegnając go manifestacjami. Wcześniej, o tym że ktoś taki istnieje, wiedzieli nieliczni.
Piotr Hancke w ciągu 9 dni zebrał ponad 250 milionów złotych na wsparcie dzieci z nowotworem. Taką kwotę uzyskał prowadząc bez przerwy transmisję w internecie. To tam jest znany jako Łatwogang. W sieci zasłynął publikując w 2024 roku na Instagramie zdjęcie… swojej stopy. Nie było w niej nic nadzwyczajnego, a jednak ciągu 24 godzin polubiło zdjęcie i stopę 1,2 miliona osób! Dowiódł, że jak się kogoś wielbi, to każde działanie tej osoby wzbudza aplauz. W tym samym roku, na TikToku opublikował film z przewrotnym napisem „Polska Gurom” – zebrał on 24 miliony komentarzy! Filmik ma raptem 11 sekund, to tylko widok ośnieżonych gór z podniosłą muzyką i ironicznie przekręconym napisem, lansowanym przez wielu polityków i fanów sportu hasłem „Polska Górą”.
Łukasz Litewka był w Sejmie posłem Lewicy. Do 23 kwietnia, kiedy tragicznie zginął, miał w parlamencie 51 wystąpień – 224 miejsce. Niewiele, bo rekordziści osiągnęli ponad tysiąc. Składał 20 interpelacji – miejsce 300, gdy najbardziej aktywni po kilkaset, trzy razy wystąpił z pytaniem (inni nawet kilkaset razy) zajmując 232 miejsce wśród 460 posłów. Nie można więc powiedzieć, że wyróżniał się aktywnością.
Obu mężczyzn, 36-letniego Łukasza i 23-letniego Piotra łączyło jedno: zasłynęli jako influencerzy, czyli tacy ludzie, którzy swoim postępowaniem silnie wpływają na innych ludzi. Obaj też działali przede wszystkim w mediach społecznościowych, gdzie byli doskonale znani.
Łukasz Litewka nie był tak popularny jak Łatwogang. Miał jednak na Facebooku imponującą liczbę aż 921 tysięcy obserwujących, Czym się zasłużył? Ten lewicowiec z Sosnowca pomagał wszystkim żywym istotom, zarówno zwierzętom jak i ludziom. Organizował liczne zbiórki charytatywne, m.in. udało mu się namówić ludzi na wpłacenie w sumie kilku milionów złotych na leczenie 4-letniej Igi chorującej na rdzeniowy zanik mięśni. Jednocześnie wspierał tworzenie schronisk dla zwierząt na Śląsku i ścigał tych właścicieli, którzy ze schronisk czynili lukratywny biznes. Pomagał w rozdzielaniu darów w czasie Covidu, uruchomił akcję Zwierzogranie – wzorowaną na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, organizował zrzutki dla potrzebujących. Jak sam opowiadał, zebrał w sumie około 25 milionów złotych. Ale nie obyło się bez kłopotów. Trzy lata temu prokuratura zainteresowała się jego zrzutkami. Przesłuchiwano beneficjentów, sprawdzano, jak były rozdysponowane pieniądze. Wreszcie w lutym śledztwo zostało umorzone.
„Tak, właśnie zakończyło się blisko trzyletnie postępowanie w prokuraturze, które w pewnym sensie zniszczyło moją osobę i często nie pozwalało mi normalnie funkcjonować.” – pisał społecznik na Facebooku. Pomyślmy jak uczciwy człowiek mógł czuć się gdy przez długie trzy lata prokuratorzy patrzyli na niego jak na złodzieja. W tym czasie na liście Lewicy w ostatnich wyborach parlamentarnych, startując z ostatniego miejsca, zdobył 40 tysięcy głosów, blisko dwa razy więcej niż startujący z tej samej listy Włodzimierz Czarzasty, lider partii.
W zeszły czwartek, gdy jechał rowerem, wpadł na niego samochód kierowany przez 57-latka. Mężczyzna nie przeżył. W Polsce zaczęto go traktować prawie jak świętego. Rozbudziła się też skrajna agresja wobec sprawcy wypadku, chociaż nie był on ani pijany, ani pod wpływem narkotyków, prokuratura nie zarzuca mu też nieodpowiedzialnej, zbyt szybkiej jazdy. A jednak rozwścieczeni ludzie zaczęli nawoływać do linczu na kierowcy. To, że nie trafił on do aresztu, lecz został zwolniony za 40-tysięczną kaucją uznano za dowód spisku jakiego ofiarą mógł paść Ł. Litewka. Groźby były na tyle poważne, że sprawcy wypadku musiano przydzielić ochronę.
Na drugiego z opisanych influencerów prokuratura jak na razie się nie szykuje, chociaż zgromadzenie ponad 250 milionów w kilka dni to tyle samo co Jerzy Owsiak i tysiące wolontariuszy zebrało w ciągu rocznej akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A nic tego nie zapowiadało, a i pan Piotr, czyli Łatwogang nie miał takich planów.
Zaczęło się niebanalnie. 17 kwietnia pan Piotr uruchomił charytatywny stream, czyli nieprzerwane nadawanie na żywo. Zbierał pieniądze na fundację Cancer Fighters, zajmującą się m.in. pomocą dzieciom chorym na nowotwór. W transmisji na YouTube puszczał piosenkę nagraną przez rapera Bedoesa 2115 i chorą na białaczkę limfatyczną, 11-letnią Maję. Chciał zebrać 500 tys. zł na rzecz fundacji. Pomysł był taki, że będzie bez przerwy nadawał utwór z kawalerki, w której mieszka, przez tyle sekund, ile zbierze polubień pod piosenką na TikToku. Okazało się, że przed kamerką był do 21.37 w niedzielę, ponad 777 tysięcy sekund!
W pokoju nie był sam. Akcja błyskawicznie, jak wirus, roznosiła się w internecie. Pieniędzy szybko przybywało. Zgłaszały się także różne, znane osoby, często osobiście, deklarując nie tylko wsparcie. Edyta Pazura, Katarzyna Nosowska, Maffasion obiecały, że pozwolą sobie ogolić głowy, jeżeli uzbierana kwota wpłat przekroczy ustalony, wysoki próg. Słowa dotrzymały. W ten sposób, w zawrotnym tempie przybywały kolejne miliony. Składały się na nie drobne wpłaty po kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych, ale też milionowe wpłaty od firm i bogatych rodaków.
Spontaniczne, pełne radości, wzajemnej akceptacji, także wygłupów, relacje z pokoju pana Piotra, gdzie pojawił się tłum gości, pozwalały się cieszyć razem z nimi. Żyliśmy w innym, pełnym życzliwości kraju. Taka też jest Polska – poza mediami, wolna od judzących telewizji i polityków, ksenofobicznych rodaków, złości, zawiści i nienawiści z byle powodu.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


