Z Polski Na Gorąco – Marszałek Sejmu podpadł Prezydentowi USA
Share
Fot. Anna Strzyżak/Kancelaria Sejmu
Włodzimierz Czarzasty, lewicowy marszałek Sejmu Polski publicznie oświadczył, że Donald Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Sprawdziliśmy, czy miał rację.
Marszałek nie musiał robić tego tak ostro. Mógł, grzecznie, wzorem ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego powiedzieć, że jeżeli Donald Trump doprowadzi do sprawiedliwego pokoju w Ukrainie, poprze jego kandydaturę. Wybrał rozwiązanie konfrontacyjne.
Inicjatywę w sprawie przyznania Nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi podjęli przewodniczący Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych Mike Johnson oraz przewodniczący Knesetu Izraela Amir Ochanna. Rozesłali apel w tej sprawie do światowych parlamentów, namawiając do poparcia w Komitecie Noblowskim. Podczas zwołanej w 2 lutego konferencji prasowej, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że nie poprze tego wniosku, bo Donald Trump na taką nagrodę nie zasługuje.
Prawda czy fałsz
Oto argumenty Marszałka.
1. Budowanie przez Stany Zjednoczone nowych platform takich jak Rada Pokoju, „jest ułudne”. Wzmacniać trzeba Unię Europejską, NATO, ONZ, WHO i siebie. Prezydent D. Trump destabilizuje sytuację w tych organizacjach reprezentując politykę siły – twierdzi marszałek.
Rada Pokoju, całkowicie podporządkowania Prezydentowi USA, mająca ostatecznie rozwiązać konflikt Izraelsko- Palestyński, ma zastąpić ONZ, bo organizacja ta nie radzi sobie z licznymi konfliktami na całym świecie. Prezydenci Izraela i USA nie akceptują też raportu międzynarodowej komisji śledczej stwierdzającej, że działania Izraela w Strefie Gazy wyczerpują znamiona zbrodni wojennych, a także mogą być oceniane jako ludobójstwo. Do tego Międzynarodowy Trybunał Karny (nie jest uznawany przez m.in. USA, Izrael, Chiny, Rosję) wydał nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu, premiera Izraela pod zarzutami zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości.
Stany Zjednoczone wystąpiły ze Światowej Organizacji Zdrowia. Aż 20 procent budżetu tej organizacji stanowiły składki USA (1,2 miliarda dolarów w latach 2022-2023) Zarzuty wobec nieudolności tej organizacji np. wobec pandemii Covid 19 są jednak w dużym stopniu uzasadnione.
NATO, według Donalda Trumpa, cały czas liczy na pomoc USA. Przy średnich budżetach na obronność w UE na poziomie 2 proc., w USA jest to 3,36 proc. Produktu Krajowego Brutto. Udział finansowy USA w NATO wynosił w zeszłym roku 62 proc.
Ostrzeżenia prezydenta Stanów Zjednoczonych, że może nie wspierać obrony Europy, póki ona sama nie zadba bardziej o własne bezpieczeństwo, budzą uzasadnione obawy o jedność NATO.
Sankcje, jak na razie finansowe, za obronę Grenlandii (części Danii) na państwa europejskie sprzeciwiające się próbom jej aneksji przez USA, to złamanie podstawy funkcjonowania NATO i art. 5 mówiącego o wspólnej obronie każdego z zaatakowanych państw. Tymczasem tutaj agresorem – na razie werbalnym – jest członek NATO!
2. Przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną. To łamanie polityki zasad, wartości – przekonuje marszałek.
Ten zarzut jest mało uzasadniony z dwóch powodów. W polityce zawsze obowiązywała polityka transakcyjna, tyle że dopiero Donald Trump wychodzi z otwartą przyłbicą. Metoda ta jest, jak się zdaje, skuteczna, w rozwiązywaniu konfliktów międzypaństwowych. Jak do tej pory Prezydent USA doprowadził do zakończenia, a przynajmniej zawieszenia, ośmiu poważnych konfliktów. W kilku przypadkach publicznie potwierdzili to przedstawiciele zwaśnionych państw. Tym Donald Trump uzasadnia swoje oczekiwania co do Nagrody Nobla. Trzeba przyznać, że Barak Obama, były prezydent USA dostał tę nagrodę już na początku swojej kadencji, chociaż żadnych wymiernych zasług nie miał.
3. Częste łamanie prawa międzynarodowego – to kolejny zarzut Włodzimierza Czarzastego.
W Wenezueli porwanie prezydenta nastąpiło ewidentnie z naruszeniem tego prawa. Prezydent USA grozi też siłowym przewrotem na Kubie i prowadzi jej blokadę morską.
4. Polityka ceł, którą prowadzi Donald Trump ma służyć interesom jego państwa – to kolejny zarzut. Trudno oskarżać go o to, że chroni własny rynek. Polityka celna zawsze ma służyć konkretnym interesom danego państwa, a przez to wpływanie także na politykę tych, które obejmuje.
5. Inna interpretacja historii np. dotycząca udziału polskich żołnierzy na misjach – ta sprawa wywołuje najwięcej emocji, a marszałek twierdzi, że występuje w obronie honoru polskiego żołnierza.
Marszałkowi chodzi przede wszystkim o wypowiedz dotyczącą wojny w Afganistanie. Prezydent USA tak mówił o swoich sojusznikach: Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu lub tam i tam, i tak było, ale trzymali się trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu.
To wywołało oburzenie nie tylko w Polsce.
Wojna w Afganistanie była odpowiedzią na terrorystyczny atak w Nowym Jorku 11 września 2001 r., w którym było 2977 ofiar. W ciągu 20 lat jej trwania w misjach uczestniczyło w sumie 33 tys. polskich żołnierzy, zginęło 44.
W czasie wojny śmierć poniosło 2448 amerykańskich żołnierzy a na misjach było ich w sumie 800 tys. Wśród wojsk sojuszniczych było 1144 ofiar.
W czasie tej wojny poległo co najmniej 66 tys. afgańskich żołnierzy i policjantów, 47 tys. cywilów – dane w/g Associated Press. Łączna liczba zabitych to 237 tysięcy, z czego 84 tys. to talibowie i ich sojusznicy, 20,6 tys. wojskowych było rannych, a po wojnie 30 tys weteranów wojen, w Afganistanie i Iraku łącznie, popełniło samobójstwo ( w/g TVN24 – Uniwersytet Browna, USA). Było też 2,5 mln uchodźców (obliczenia ONZ). Jak wynika z tych liczb, ofiarami i to na ogromną skalę, byli przede wszystkim Afgańczycy. To cena krwi za dwudziestoletnią wojnę z terroryzmem, którą wygrali … talibowie. Najbardziej jednak szokuje liczba samobójstw wśród amerykańskich weteranów tej wojny. Odebrało sobie życie tylu, ile wynosił przez całą wojnę polski kontyngent! To może tłumaczyć lekceważący stosunek Donalda Trumpa do wojsk sojuszniczych.
Dla porównania, atak terrorystyczny sprzed ponad 2 lat palestyńskiego Hamasu spowodował śmierć 1175 osób, 251 zostało uprowadzonych ( przeżyło 148). Izrael odpowiedział atakiem na Strefę Gazy. Zginęło ok. 65 tys. Palestyńczyków, w tym ok. 18 tys.dzieci, 160 tys. raniono, 1,9 mln uciekło z ojczyzny. Jeżeli ofiary palestyńskie uważamy za zbrodnie wojenne, tak samo powinniśmy podejść do cywilnych ofiar w Afganistanie. Jeżeli zaś uznajemy wojnę w Afganistanie za uzasadnioną walkę z terroryzmem, tak samo należy ocenić działania Izraela.
Nie żołnierze decydują o celach wojny, lecz rządy. Dlatego wszystkim ofiarom konfliktów należy się szacunek. Pamiętając o 44 żołnierzach Polskich, którzy zginęli w Afganistanie, warto mieć na uwadze porażającą skalę wszystkich zabitych.
6. instrumentalne traktowanie innych terytoriów, jak w przypadku Grenlandii.
Ten zarzut jest jak najbardziej uzasadniony. Straszenie podbojem Grenlandii, przyłączeniem Kanady do USA, obaleniem rządu w Meksyku, na Kubie…. To tylko nieliczne przykłady imperialnej polityki USA.
– Siła to element systemu, którego Polska była wielokrotnie ofiarą, podczas rozbiorów czy w roku 1939. To zła dla Polski polityka. Gdy mocarstwa, supermocarstwa próbują dzielić świat na podległe sobie strefy wpływów, pozostałe państwa muszą zewrzeć szeregi. W tej sferze szczególną rolę na koncepcja sojuszu państw w ramach UE – podsumował marszałek Włodzimierz Czarzasty.
Dla równowagi warto dodać, że we współczesnym świecie suwerenność państw jest niemożliwa. Imperializmowi Rosji towarzyszy Imperializm USA i Chin. Zależność nie zawsze jest militarna, znacznie częściej polityczna i ekonomiczna. Unia Europejska również odbiera nam znaczną część suwerenności za cenę wsparcia gospodarczego i obietnicy obrony naszej niepodległości. Ponadnarodowe i ponadpaństwowe wielkie koncerny technologiczne rządzą w znacznej mierze na całym świecie. One mają w swoich rękach najnowsze technologie, z których korzystamy w Polsce i od których mogą nas odłączyć. Jak zatem zachować chociaż część suwerenności? Dywersyfikując obszary wpływu. To jedyne realne rozwiązanie.
Szacunek obowiązuje obie strony
Język dyplomacji wymaga szacunku dla partnerów. Tego szacunku od dawna nie okazuje Prezydent Donald Trump. Można zatem odpowiedzieć tym samym, chociaż to przypomina walkę muchy ze słoniem. Może warto było wziąć przykład z Wielkiej Brytanii, która zaspokoiła próżność Prezydenta, przyjmując go jak króla, co nie przeszkadzało wyspiarzom robić to co jest w ich interesie, a niekoniecznie zgodne z oczekiwaniami D. Trumpa.
Marszałek w sprawie Nobla nie przedstawił swojego stanowiska tak ostro, by „drażnić słonia”. On mówił do polskiej opinii publicznej pokazując się jako wyrazisty, odważny przedstawiciel lewicy.
Podobnie postąpił kilka miesięcy wcześniej. Potępił rząd Izraela za mordowanie Palestyńczyków. Porównał eksterminację ludności w Gazie do Holocaustu. Moim zdaniem, to gra polityczna mająca na celu zyskanie poparcia w kraju dla lewicy.
Odpowiedział mu Yaakov Finkelstein, ambasador Izraela w Polsce.
– Twoje oskarżenia i porównania do Holocaustu są fałszywe i oburzające. I żadnego potępienia dla Hamasu za niesprowokowany atak z 7 września… – napisał.
Ta wypowiedź marszałka i reakcja Izraela nie wywołała większej dyskusji. Inaczej było tym razem.
Ambasador USA Tom Rose napisał na portalu X.:
– Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem.
Minister Sprawiedliwości, Waldemar Żurek w TVP Info stwierdził, że ambasadorowi puściły nerwy, a wszyscy Polacy powinni stać murem za Marszałkiem. Ostrożniej wypowiedział się premier Donald Tusk pisząc, że sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Ambasador błyskawicznie zareagował komentując, że adresatem tej uwagi nie powinien być on , lecz Włodzimierz Czarzasty.
Ten krótki, ale ostry spór, wywołał burzę. Z lewej strony domagano się odwołania ambasadora i wystąpienie o przyznanie Polsce Pokojowej Nagrody Nobla za działania na rzecz Ukrainy. Natomiast w skrajnie lewicowej, internetowej „Trybunie”, następcy „Trybuny Ludu”, – organu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, napisano wręcz, że ambasador USA zachował się jak kolejny namiestnik obcego mocarstwa.
Z prawej strony sceny politycznej poparto ambasadora i zaczęto sugerować powiązania Marszałka z Rosją, na co jak na razie nie ma żadnych dowodów. Wypowiedź na temat Donalda Trumpa potraktowano jako osłabianie pozycji Polski, w interesie wschodniego agresora.
Moim zdaniem, gdyby zamienić się miejscami, to przecież od ambasadora oczekuje się obrony głowy swojego państwa, a więc Tom Rose zachował się tak jak mu nakazywała lojalność wobec Donalda Trumpa.
Zamiast komentarza
Według najnowszego sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej 60 procent Polaków raczej źle lub zdecydowanie źle ocenia prezydenta Donalda Trumpa, a raczej lub zdecydowanie dobrze – tylko 28 procent. Z kolei sondaż Opinia24 dla RMF FM pokazuje, że w przypadku zagrożenia zewnętrznego tylko 15 proc. Polaków liczy na pomoc USA, a 27 proc. na wojska Unii Europejskiej. Co czwarty Polak sądzi, że zostaniemy sami i nikt nam nie pomoże.
Krzysztof Zając
Łódź, Polska


