Pocztówka z Nancy – Trudna droga „win szalonych” do patentów szlacheckich
Share
Winorośl ze szczepu riesling. Fot. Wikipedia.
Jan Kisielewicz
Przeciętnie wykształcony koneser win zna bez cienia wątpliwości takie szczepy jak pinot, merlot, muscat, syrah, gamay, riesling, auxerrois, ale z pewnością nigdy nie słyszał o takich odmianach jak clinton, herbement, isabelle, jacquez, noah czy othello należących do szczepów hybrydowych zakazanych przez francuskie władze od 1935 roku. Te ostatnie uzasadniały zakaz faktem, że szczepy te zawierają pierwiastki chemiczne mogące spowodować zaburzenia psychiki u ludzi. Zostały one stworzone przez agronomów poprzez krzyżowanie genetyczne różnych szczepów, w tym amerykańskich, w nadziei, że będą bardziej odporne na szkodnika phylloxéra, ale zaraz potem (clinton, herbemont, isabelle, jacquez, noah i othello) zostały oskarżone, że są szkodliwe dla zdrowia i przy tej okazji dostały przydomek „wina szalone”. Tym niemniej, badania i analizy renomowanych enologów dowiodły niezbicie, że wina te nie są szkodliwe dla człowieka z tym, że władze bardzo niechętnie przyjmują do wiadomości tę tezę i do tej pory nie śpieszą się ze zniesieniem zakazu.
Komitetom ds. rehabilitacji „win szalonych” udało się doprowadzić w dniu 5 listopada 2025 do głosowania w Parlamencie Europejskim w Strasburgu nad poprawką na rzecz wprowadzenia winnych hybrydów do pakietu „Wino” przyszłej wspólnej polityki rolnej (PAC). Niestety po kroku w przód nadszedł krok wstecz – 4 grudnia 2025 europejska trojka: Rada, Komisja i Parlament w Brukseli nie zatwierdziły ww. poprawki. Jako powód oficjalny podano fakt, że jakość tych win nie jest zadowalająca, zarówno dla winiarzy jak dla konsumentów. Brak zgody na reimplantację tych szczepów jest tym bardziej niezrozumiały, że Francja, która jest europejskim liderem w branży winiarskiej, również nie zgodziła się na poprawkę. Co ciekawe, według prawa francuskiego od 2003 roku na nowo można sadzić szczepy hybrydowe we Francji z tym, że nie wolno robić z nich win. A więc co? Na przykład soki z winnej latorośli.
Mimowolnie nasuwa się pytanie: skąd wziął się renesans zainteresowania szczepami hybrydowymi? Powodów jest wiele. Po pierwsze, mają one dużą odporność na choroby roślin. Jak nam wyjaśnia Olivier Yobrégat, inżynier agronomii i enolog we Francuskim Instytucie winnej latorośli i wina, podstawowa siła hybryd polega na tym, że są odporne nie tylko na phylloxéra lecz posiadają naturalną barierę immunologiczną przeciw l’oïdium, le black-rot czy le mildiou. We współczesnych nam czasach, kiedy to coraz mocniej walczy się ze sztucznym nawożeniem zarówno w rolnictwie klasycznym jak bio, wysoka naturalna odporność immunologiczna jest prawdziwym atutem. Hybrydy mogą też odegrać pozytywną rolę dla winnic francuskich w dobie ocieplenia klimatycznego.
Trudno jest dokładnie ocenić w krótkim terminie odporność na ciepło lub susze danego szczepu winnego. Tym niemniej, zwykła obserwacja przyrody daje nam dowody na to, że szczepy hybrydowe posiadają wielką siłę adaptacji względem nieprzychylnych warunków klimatycznych dla latorośli. Na przykład w dolinie Cilaos na wyspie Réunion znaleziono pędy „isabelle”. Oczywiste jest, że sadzenie hybryd nie rozwiąże wszystkich problemów winnic, gdy chodzi o ocieplenie, ale lobby hybrydowe uważa, że mogą częściowo przyczynić się do walki z ociepleniem. W tym kontekście, Sophie Pantel, posłanka PS z Lozère wystąpiła na początku grudnia 2025 z interpelacją do ministra rolnictwa o anulowanie zakazu uprawy hybryd.
Obrona hybryd ma podwójny cel: z jednej strony przyspieszyć rozwój nowych szczepów hybrydowych odpornych na ww. choroby, a z drugiej strony starać się nadać winom „hybrydowym” smak podobny do szczepów tradycyjnych. Wśród hybryd możemy wspomnieć w tym miejscu szczep le voltis, stworzony przez Państwowy Instytut Badań Agronomicznych (INRA), który otrzymał od 2022 do 2032 roku prawo do nazwy szampan(!), ale tylko na okres prowadzenia doświadczeń. Z drugiej strony coraz mocniej docenia się zaangażowanie samorodnych winiarzy wiejskich, których wina są zbyt „siermiężne”, by móc otrzymać świadectwo pochodzenia, ale partycypują na swój sposób w kreowaniu tożsamości i odrębności kulturalnej danego regionu czy terytorium. Czy będzie to w departamencie Lozère, Ardèche czy na wyspie Réunion, nie zapominając o hybrydach na Azorach, we Włoszech czy w Ukrainie.
Aspekt, który jest problematyczny to smak hybryd, ponieważ jest on bardzo silny i zalatuje „lisem”, czyli dzikimi zwierzętami, a w najlepszym przypadku czarną porzeczką lub ostrężyną. To temat dyskusji enologów i konsumentów od zawsze. Dlatego agronomowie i hodowcy szczepów hybrydowych starają się doprowadzić takie parametry jak smak i poziom alkoholu do standardów politycznie poprawnych. Na przyszłość „win szalonych” można się zapatrywać z umiarkowanym optymizmem i będzie ona związana z Europą, gdyż lobby, które je promują są coraz liczniejsze i instancje europejskie muszą uwzględnić ich postulaty w ramach reformy wspólnej polityki rolnej przewidzianej w 2027 lub 2028 roku.
Kiedy winne szczepy hybrydowe zostały zakazane na mocy dekretu z 18 stycznia 1935 r., główny argument, jaki wysunięto był natury sanitarnej. Rośliny te oskarżano o to, że produkują zbyt dużo metanolu bardziej toksycznego od etanolu, który pijemy w winie, a więc, jak wyjaśnia Olivier Yobrégat, doprowadzały do szybkiego upojenia alkoholowego, stąd przydomek „wina szalone”. Olivier Yobrégat bez trudu podważa ten argument: „Zważywszy na metody uprawy winnej latorośli przed wojną, nieco metanolu przechodziło do wina. Natomiast, w czasach nam współczesnych wiemy, że hybrydy nie produkują więcej metanolu niż szczepy „politycznie poprawne”. Co więcej, wina pozyskiwane ze szczepów hybrydowych mają poziom metanolu niższy niż poziomy ustalone przez Międzynarodową Organizację Winnej latorośli i wina (OIV), której normy są bardzo rygorystyczne.”
Z powyższego łatwo wyciągnąć konkluzję, że metanol posłużył władzom za alibi, żeby ze szczepów hybrydowych uczynić kozła ofiarnego w celu rozwiązania głównego w owym czasie problemu winiarstwa we Francji, czyli nadprodukcji. Jak dodaje Olivier Yobrégat, wino importowano skąd tylko się dało, nawet z Algierii, ówczesnej kolonii francuskiej. Żaden deputowany nie chciał, aby w jego okręgu wyborczym wyrywano szczepy winne. Jedynym sposobem na zmniejszenie produkcji win był właśnie zakaz uprawy szczepów hybrydowych, gdyż uprawiano je głównie dla domowej konsumpcji. Ta samowystarczalność chłopska dodatkowo zaniżała zakup i spożycie win „poprawnych politycznie”.
Pomimo faktu, że zakaz był wydany w 1935 roku, dopiero w 1958 roku, po pierwszym spisie rolnym, rozpoczęto masowe wyrywanie szczepów hybrydowych. W sumie w 1958 roku dotknęło to 50 000 ha, co było kroplą w morzu w porównaniu z 1,2 miliona ha ogółu winnic we Francji w tym czasie. Odnośnie do argumentu sanitarnego wysuwanego w przeszłości, bierze on swój początek w pladze znanej do dzisiaj, czyli w alkoholizmie. W latach trzydziestych alkoholików zamykano w azylach psychiatrycznych, a trzeba wiedzieć, że wypijali oni od 10 do 15 l wina na dzień!
Na koniec oddajmy głos zwolennikom uprawy szczepów hybrydowych. Pan David Flayol mer i winiarz z miejscowości Molezon (Lozère) w kilku słowach przypomina nam historię hybryd w Cevennes. Wprowadzono je na początku XX wieku. Dzięki inicjatywie kilku hodowców wina przechowano kilka szczepów po kampaniach ich wyrywania. W chwili założenia ich winnicy w Molezon, wraz z żoną Valérie również winiarką, sadzenie szczepów hybrydowych wydawało im się rzeczą naturalną, tym bardziej, że w regionie istnieje silny ruch na rzecz hybryd w ramach Instytucji IGP, więc nie czuli się osamotnieni. W 2022 roku IGP założyło Obserwatorium szczepów autochtonicznych, żeby móc pracować nad hybrydami.
Jak już wspomniałem powyżej, jedną z zalet hybryd jest ich odporność na choroby do czego dodajmy zdolność do adaptacji na terenach górskich. W winnicy PP. Flayol rosną one na wysokości 450 m, ale nasadzają oni szczepy w celach doświadczalnych na parcelach położonych na wysokości 750 czy nawet 800 m. Już stwierdzili empirycznie, że szczepy te mogą wypuszczać pąki po raz drugi w razie wiosennych przymrozków. Dla winiarzy takich jak oni pracujących w górach jest to bardzo ważne. Biorąc pod uwagę szkody w winnicach położonych na nizinach, uprawa winnej latorośli na terenach górskich mogłaby być interesująca dla innych winiarzy. Wina z nich produkowane mają niski poziom alkoholu.
Odnośnie do smaku, wina czerwone i soki pochodzące z winnic PP. Flayol prezentują smaki poziomek i ostrężnic. Mieszają je z shiraz i z merlot i mówiąc ogólnie stają się coraz bardziej popularne wśród konsumentów jako wina bio. PP. Flayol podkreślają też pewne absurdy w prawodawstwie odnośnie do win: na przykład szczep l’isabelle jest zakazany we Francji, lecz we Włoszech ten sam szczep pod nazwą le fragolino jest dopuszczony do uprawy. Zdaniem Pana Flayol władze powinny pozwolić na uprawę hybryd, tym bardziej, że to domena niszowa – 200 winnic we Francji. PP. Flayol zdają sobie sprawę, że równouprawnienie hybryd zabierze dużo czasu, ale nie mają zamiaru złożyć broni, ponieważ wiedzą, że mogą liczyć na wsparcie ogólnonarodowego ruchu na rzecz legalizacji win hybrydowych. Kiedy spotykają winiarzy uprawiających hybrydy czy na Korsyce, czy w Jurze, czują się mniej samotni.
Źródło:
1) Dziennik Regionalny “L’Est Républicain”, 25 stycznia 2026.
Jan Kisielewicz


