Od Europodów dla Antypodów – Urokliwe Eurozakątki: wyspy Morza Śódziemnego – Thalassa 2
Share
Widok na Palermo. Zdjęcie www.pexels.com
POŚRÓD WÓD SZMARAGDOWYCH I LAZUROWYCH
STAROŻYTNI Grecy, najwidoczniej dlatego, że ich ziemie atakowane były głównie ze wschodu, swe kampanie wojenne koncentrowali przede wszystkim w tamtym kierunku, nie rezygnując wszak z wypraw na zachód, gdzie również zakładali liczne swoje kolonie. Kiedy z upływem czasu zdołali zapanować nad owymi ziemiami (II stulecie przed naszą erą) poczęli używać odnośnie do nich terminu Megale Hellas, co znaczyło Wielka Grecja), narzuciwszy miejscowym ludom swoją mitologię oraz wierzenia, które w końcu zaakceptowali również wielcy Rzymianie, inaczej wszak nazywając swoje bóstwa – sami niczego nowego stworzyć nie potrafiąc. Pierwszą z owych helleńskich zdobyczy okazała się wyspa Sikecja, po dzisiejszemu i po polsku
SYCYLIA
Zajmuje obszar 25.833 kilometrów kwadratowych, zaludniony przez niewiele ponad pięć milionów mieszkańców. Wyprawę po Sycylii zaplanowałem dookoła owej wyspy, rozpoczynając od MESSYNY, gdzie podobno w roku 2033 Sycylię z lądem stałym połączy blisko czterokilometrowy most, o który spory trwają w parlamencie od 1971 roku. Podejrzewam, że cesarz Trajan szybciej by owe spory pozałatwiał i most mielibyśmy już w jego czasach. Godnymi uwagi zabytkami w samej Messybie są katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz kościół Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie – oba pamiętające koniec dwunastego stulecia. Nieco dalej od centrum miasta widowiskowo prezentują swą sylwetę zamek Malazzo, a też latarnia morska Peloro. Wypiwszy mocne espresso wyruszajmy w drogę – na Sycylii na razie wolno powozić końmi mechanicznymi – żeby po ponad dwóch godzinach zatrzymać się na dłuższy postój w przeuroczym CEFALÙ, ciągle na brzegu morza. Tu zachwyca Rocca di Cefalù – potężna cytadela, górująca nad miastem. A w centrum rzymska świątynia Diany zaś z obiektów nieco nam bliższych katedra pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela konsekrowana w roku 1131.
Największym i zarazem najważniejszym miastem na owej wyspie jest PALERMO, w roku 2024 liczące 623 tys. mieszkańców, położone na północnym wybrzeżu, naprzeciw Neapolu – jeszcze w czasach średniowiecza Sycylia i Neapol praktycznie stanowiły jeden organizm polityczny, zjednoczony licznymi traktatami, żeby w roku 1816, już po czasach Napoleona Bonapartego scalić się w jedno królestwo, które przetrwało do roku 1860, kiedy to do królestwa Włoch przyłączył je Giuseppe Garibaldi obiecując łatwowiernym Sycylijczykom oraz ich klanom, że tak będzie dla nich lepiej. Sercem sycylijskiej metropolii jest uroczy plac Quattro Canti, otoczony i zabudowany pysznymi, barokowymi kamienicami. Za zabytek najważniejszy miasta uważa się Palazzo dei Normanni – XIII-wieczną rezydencję królewską z bizantyjskimi mozaikami w kaplicy. Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny pamięta koniec X wieku. Inną ważną świątynią sycylijskiej stolicy zapewne jest kościół Sant’ Agostino, zbudowany w XIV stuleciu. Obiektem nadzwyczajnym jest Teatro Massimo, swymi rozmiarami największy teatr we Włoszech, budowany przez 23 lata i uroczyście inaugurowany w roku 1898. Zaledwie dziesięć kilometrów dzieli centrum Palermo od MONREALE, miasta o populacji 39 350 mieszkańców, słynącego z katedry Santa Maria Nuova, datowanej na rok 1267. Katedra, wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kultury sławi się przepięknymi mozaikami wykonanymi przez potomków mistrzów bizantyjskich. Mozaiki zajmują ponad 6 500 metrów kwadratowych powierzchni, dzięki nim katedra w Monreale uchodzi za jedną z najpiękniejszych wewnątrz świątyń całego świata (!). Cennym zabytkiem jest również XIV-wieczny klasztor benedyktyński z jego krużgankami.
MARSALA ze swoimi ponad osiemdziesięcioma tysiącami mieszkańców jest najdalej na zachód wysuniętym miastem Sycylii. Stąd pływają promy na inne malownicze wysepki, o których napiszę nieco dalej, na razie bowiem trzymać się będę samej Sycylii. Skoro jednak dotarliśmy do owego miejsca wspomnę, że bardzo ładnym placem jest w nim ten nazwany imieniem Giuseppe Garibaldiego zaś główny kościół nazwano Chiesa del Purgatorio, a to oznacza ni mniej, ni więcej, ile Kościół Czyśćca – jedyny pod takowym wezwanie, jaki znam na całym Bożym świecie. Jeśli z owego czyśćca skierować się przez górzyste, ale niezwykle malownicze wnętrze wyspy, dotrze się w końcu do niepozornej mieściny Piazza Armerina. Niby nic osobliwego, a jednak. Zachowała się tu, i to w świetnym stanie Casale – imponująca rzymska patrycjuszowska willa o powierzchni aż 3500 metrów kwadratowych wzniesiona w IV wieku naszej ery. I znów wypada powrócić na wybrzeża, ażeby móc szybko dotrzeć do AGRIGENTO, miasta liczącego niemal sześćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Starożytni Grecy, nazywający owo miejsce Akragas, w nawiązaniu do płynącej w pobliżu rzeki wznieśli tu aż sześć świątyń; Concordii (Zgody), bogini Hery (Junony), Heraklesa, Zeusa Olimpijskiego (Jowisza), Bliźniaków (Kastora i Polluksa) i na dodatek jeszcze Hefajstosa (Wulkana). Jedyną z nich, jaka do dziś zachowała się ze wszystkimi 34 kolumnami oraz dachem jest Świątynia Concordii, inne zostały w poważnym stopniu zniszczone, między innymi przez trzęsienia ziemi. Prócz wymienionych świątyń helleńskich ważnymi zabytkami w Agrigento są jeszcze katedra pod wezwaniem świętego Gerlando datowana na XI stulecie, kościół Santa Maria dei Greci z końca wielu XII, Klasztor Cystersów pod wezwaniem Ducha Świętego oraz dom rodzinny Luigi Pirandello, obecnie muzeum pisarza. SYRAKUZY, położone na południowowschodnich krańcach Sycylii, w roku 2024 liczyły z górą 123.600 mieszkańców. Również tu ekspansywni Hellenowie powznosili swoje miejsca kultu: świątynie: bogów Apollo, Zeusa Olimpijskiego, bogini Ateny oraz jeszcze bogini Artemidy. W centrum miasta najbardziej okazałą budowlą zapewne jest Il Duomo – katedra pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny, wzniesiona w drugiej połowie XVII stulecia na miejscu dawno istniejącej tam innej świątyni. Z okresu średniowiecza pochodzi Castello Maniace- dawniej warowna twierdza broniąca dostępu do miasta, obecnie muzeum i centrum wystawowe. Centrum Syrakuz pełne jest uroczych placów z fontannami, na przykład monumentalna Fonte Aretusa albo bogata swymi figurami Fontana di Diana, rzymskiej bogini łowów, przyrody i dzikich zwierząt.
Gdzieś pośród górzystych fałd owego zakątka Sycylii ukryły się jeszcze dwa urocze miasta. Owym nieco większym jest RAGUSA, licząca niewiele ponad 73 tysiące mieszkańców. Wielebny Ignacy Krasicki tak kiedyś opisać raczył zabytki podobnego miasta: Było trzy karczmy, bram cztery ułomki, klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki – chyba arcypasterz, pisząc „Monachomachię” niezgorzej znał sycylijską Ragusę – miasto o powierzchni, niemal czterokrotnie mniejszej niż Rzym skupia na owym terenie ponad pięćdziesiąt katolickich kościołów. Z tej liczby dziewięć UNESCO uznała za Światowe Dziedzictwo Kultury. Gwoli kronikarskiego zobowiązania wymienię je wszystkie: dwie katedry: pw. św. Jerzego oraz św., Jana Chrzciciela, a prócz nich siedem innych kościołów; Santa Maria degli Miracoli, Santissimo Animo de Purgatorio, San Giuseppe, Santa Maria de Idria, San Felipe Neri, San Francesci de Asis i Santa Maria del Gesú – pielgrzymkowy wodzirej przetłumaczy na polski. Zachłyśnięci dawką ducha – po łacinie spirytusu, najchętniej poszukamy którejś z trzech karczm w cieniu ułomku którejś z bram, żeby do równowagi powrócić wypijając sążnisty kielich człowieczej grappy. Dwiema barokowymi katedrami wpisanymi na listę Światowego Dziedzictwa Kultury sławi się również MODICA – tu są nimi katedry pw. św. Jerzego i św. Piotra. Sycylijskie miasto prócz swoich dwóch katedr słynie wszak z czekolady. Spektakularne święta czekolady celebruje się w Mocida w środku jesieni, na przełomie października i listopada.
KATANIA (CATANIA), licząca w roku ubiegłym 296.150 mieszkańców, jest drugim po Palermo z największych miast Sycylii. Bodaj najbardziej monumentalnym obiektem w Katanii jawi się Castello Ursino – średniowieczne zamczysko pamiętające XIII stulecie, aktualnie muzeum. Znacznie odeń starszymi są wszakże Teatro Romano (Teatr Rzymski) oraz bliski mu Odeon, oba wzniesione w II stuleciu po Chrystusie – na widowni teatru zasiąść mogło siedem tysięcy widzów. Z zabytków bliższych naszym dniom wyróżniają się przede wszystkim katedra pw. św. Agaty, zbudowana pierwotnie w latach 1078-95, zaś pod koniec XVIII wieku gruntownie przebudowana w stylu barokowym. Jeszcze jednym ważnym obiektem sakralnym jest benedyktyński klasztor świętego Nicolò z XVII wieku. Najważniejszym, zaiste emblematycznym placem Katanii, jest Piazza del Duomo (Plac Katedralny), za najpiękniejszą ulicę w centrum miasta uważana zaś jest Via Crocifeta ze swymi barokowymi kamienicami.
ETNA, najwyższy aktywny wulkan w Europie (3 357 m n.p.m.) stał się najprawdziwszym symbolem Sycylii. Dotarcie do krawędzi samego krateru możliwe jest jedynie pod kierunkiem wyspecjalizowanego przewodnika. W roku 1966 inaugurowana została Funivia – kolej linowa od schroniska Refugio Sapienza po południowej stronie masywu (1 920 m n.p.m.) do stacji górnej na poziomie około 2.500 metrów co oznacza, iż do krawędzi krateru zdrowo trzeba jeszcze się naczłapać. Na wysokości powyżej 1.800 metrów powstały na zboczach wulkanu dwa ośrodki narciarskie: Etna Nord oraz Etna Sud, funkcjonujące niezależnie od siebie. Wiadomo, iż sezon narciarski, zależnie od warunków śniegowych trwa tu krótko, najczęściej od połowy grudnia przez trzy miesiące, ale zawszeć to coś. Ot, przez wielu nieoczekiwana atrakcja. Ową stałą, całoroczną są za to otaczające Sycylię mniejsze wyspy, które dalej opiszę.
WYSPY LIPARYJSKIE – Jest ich razem siedemnaście, ale jedynie siedem zamieszkanych. Co mader interesujące, pochodzenie każdej z wysepek jest wulkaniczne, chociaż tylko jedna z nich, STROMBOLI jest aktualnie czynnym wulkanem, jednym z najbardziej aktywnych w Europie. Zgodnie z ostatnimi danymi Wyspy Liparyjskie zamieszkane były przez piętnaście i pół tysiąca całorocznych rezydentów. Na uroczy archipelag najdogodniej dotrzeć promem z sycylijskiego Milazzo, a już tam przybywszy przemieszczać się mniejszymi jednostkami pośród wysepek, podziwiając ich wulkaniczne, stożkowate sylwetki. Największą z Wysp Liparyjskich jest LIPARI, zajmująca obszar 37,3 km² i zamieszkana przez około 10 tys. osób. Jej najważniejszym zabytkiem jest castello di Lipari – twierdza wzniesiona w połowie XVI stulecia, aktualnie mieszcząca muzea o charakterze historycznym i archeologicznym. Z zabytków sakralnych wyróżnia się okazała katedra pw. św. Bartłomieja, barokowa, ale pamiętająca czasy dwunastego stulecia. Kolejną, co do obszaru a też zaludnienia, wyspą liparyjskiej grupy jest SALINA, zamieszkana przez niewiele ponad trzy i pół tysiąca tubylców. Na tej wyspie nie znajdzie się żadnego zamku, nawet obronnego a jedynie barokową bazylikę Panny Marii. Ażeby wstąpić na wyżyny krateru obficie emitującego dymy i popioły wulkanu na wyspie STROMBOLI nijak nie obejdziemy się bez asystencji wyspecjalizowanego przewodnika. Na najwyższe wzniesienia pozostałych Wysp Liparujskicj: ALICUDI, FILCUDI, PANAREA, a nawet złowrogo wyglądającej z nazwy VULCANO wdeptuje się samemu, po wyznaczonych szlakach.

Stromboli jest jednym z najbardziej aktywnych w Europie. Fot. www.pexels.com
WYSPY EGADYJSKIE ORAZ EUROPOŁUDNIE – stanowią grupę pięciu większych wysepek i do tego kilkanaście skał, położonych u zachodnich brzegów Sycylii. Łączny obszar całego niewielkiego archipelagu wynosi 37,45 kilometrów kwadratowych, zaludniony jest przez 4.500 stałych rezydentów. Spośród wszystkich wysp stale zamieszkane są zaledwie trzy: FAVIGNANA, MARETTINO oraz LEVANZO, do których regularnie pływają promy z sycylijskiego Trapani. Na tej największej, Favignana szczególnie zwraca uwagę elegancki, neobarokowy Palazzo Florio, wzniesiony w samym końcu XIX stulecia pod kierunkiem palermskiego architekta Giuseppe Damiani Almeydy. Castello di Santa Catarina, monumentalna, lecz aktualnie opuszczona twierdza wzniesiona została pod koniec IX stulecia, dla obrony Sycylii przed najazdami z północy. Na podobny okres datują się najstarsze ułomki murów Castello di Punta Troia na wysepce Maretino. Trzecia z wysp, Levanzo przede wszystkim znana jest z z podwodnych jaskiń, spośród których najbardziej znana jest Grotta del Genovese. Do jaskini wpływa się z morza łodzią.
Około stu kilometrów na południe od Trapani położna jest wyspa PANTELLERIA, z której o trzydzieści kilometrów bliżej jest do Afryki niźli do Sycylii. Już ponad półtora tysiąca lat temu doskonale wiedzieli o tym nadwiślańscy Wandalowie, którym bardziej przydatne były słońce, księżyc, gwiazdy, a do tego własne oczy a nawet palce, niźli dzisiejsze Google Maps żeby osiągnąć ambitne cele. W roku 439, dowodzeni przez niejakiego Genzeryka, dumnie tytułowanego królem zdobyli wyspę i mocno się na niej utwierdzili, żeby szesnaście lat później zaatakować stamtąd wszechpotężny Rzym i go podbić. Pantelleria liczy zaledwie 85,5 kilometrów kwadratowych, a mieszka na niej siedem i pół tysiąca obywateli. Ci o blond włosach i chabrowych oczach pewnie mieli przodków wandalizujących Rzym w V stuleciu. Pantelleria pamięta wszak czasy o wiele wcześniejsze: zachowały się na niej pozostałości świątyni bogini Wenus, a nieopodal rzymskiej nekropolii. Obiektem szczególnym jest wszak Castello de Pantelleria – wzniesiony w okresie wczesnego średniowiecza, z wulkanicznego tufu. Jeszcze bliżej Afryki znajduje się wysepka LAMPEDUSA, mierząca 202 km² powierzchni, od południowych wybrzeży Sycylii oddalona jest o z górą dwieście kilometrów (osiem godzin promem z Porto Empedocie). Bodaj jedynym zabytkiem Lampedusy jest Santuario della Madonna, poświęcone w 1692 roku. W lipcu 2008 roku, w pobliżu lampeduskiego portu wzniesiono symboliczny pomnik nazwany Porta d’Europa (Brama Europy) – dzieło Arnoldo Mosca Mondadori, artysty pochodzącego z Mediolanu. Po drodze na Lampedusę prom zawija do portu na wysepce LINOSA, zamieszkanej przez mniej niż pięćset osób. Kościółek pod wezwaniem św. Gerlanda, pìerwszego biskupa Agrigemto, zbudowano w jedynym na wyspie osiedlu zbudowany został w drugiej połowie XIX stulecia. Dookoła wysepki prowadzi trasa turystyczna Giro di Linosa, licząca niewiele ponad jedenaście kilometrów i ciesząca się popularnością przez okrągły rok. Pora wrócić nam na północ.
USTICA od portu w Palermo oddalona jest o około siedemdziesięciu kilometrów, co się przekłada na trzy godziny rejsu klasycznym promem albo mniej niż dwie szybkim wodolotem. Wulkaniczną wysepkę o powierzchni 8.65 km² zamieszkuje 1.330 istot ludzkich. Już z daleka, z pokładu promu pojawia się na horyzoncie jej majestatyczna sylweta. Im bliżej portu, tym wyraźniej rysują się masywne mury Rocca Falconiera, twierdzy zwanej również Castello Saraceno – podobno jego początki pamiętają pierwsze wyprawy Saracenów (Arabów) na Europę. Kilka kilometrów dalej na północ napotkamy Villaggio dei Faraglioni – pozostałości osiedla istniejącego w tym miejscu już w XIV stuleciu przed naszą erą, w epoce brązu. Z czasów średniowiecza przetrwała jeszcze Torre di Santa Maria – jeszcze jedna wieża strażnicza broniąca dostępu do wyspy. Na jej południowym zachodzie prezentuje swe piękno Faro di Punta Cavazzi – latarnia morska zbudowana w 1883 roku. A do tego wszystkiego jeszcze kościół Santo Ferdinando. Taka mała wysepka, a tak wiele.
WYSPY NEAPOLITAŃSKIE – Terminu owego nie znajdzie się w żadnym słowniku, największej nawet encyklopedii ani na najdokładniejszej Google-mapie. Nowy termin dopiero co ukułem ja, gwoli ułatwienia naszym szanownym Czytelnikom orientowania się w geografii Italii. Wyspy Neapolitańskie muszą przecież znajdować się gdzieś nieopodal Neapolu, a ten każdy na mapie bez problemu znajdzie.: ISCHIA, PROCIDA oraz VIVARA mierzą łącznie 51,1 kilometrów kwadratowych powierzchni i zamieszkuje je łącznie około 72.000 osób. W liczbie owej zapewne niemało wśród nich jest późnych potomków dawnych mieszkańców Pompejów i Herculanum, w popłochu usiłujących ratować swe życie podczas erupcji Wezuwiusza w październiku 79 roku naszej ery. Bodaj najbardziej znaczącym zabytkiem niewielkiego archipelagu jest monumentalna forteca Castello Aragonese, wzniesiona w połowie XV stulecia, kiedy król adagoński Alfons V zawojował Neapol. Z podobnego okresu pochodzi również akwedukt Buceto, zbudowany celem dostarczania wody z zasobnych źródeł na górze Monte Buceto do miasta Ischia, by pośród innych miejsca nawadniać urocze Giardini La Mortella. Na zachodzie wyspy wyróżnia się Chiesa del Socorso co w polszczyźnie oznacza Kościół Wspomożenia. Widząc z daleka jego białą sylwetę na skale żeglarze zanosili żarliwe modły do Panny Marii z wdzięczności za to, iż wspomagała ich w dotarciu do owego miejsca i zanosząc błagania, ażeby nadal ich wspierała. Na wysepce PROCIDA wyróżnia się benedyktyńskie opactwo św. Michała Archanioła, tkwiące swymi korzeniami w XI wieku a oprócz niego Palazzo Avalos, warowny zamek z XVI wieku, do roku 1988 będący więzieniem. Z Procidy na wysepkę VIVARA, w całości będącą rezerwatem przyrody kroczy się przez most mierzący 362 metry. Z powrotem też bowiem innej drogi nie ma. Zaledwie 50 kilometrów na zachód od Ischii natkniemy się na wysepkę VENTOTENE – 1,5 kilometra kwadratowego powierzchni i mniej więcej 700 stałych mieszkańców, nie licząc tych z więzienia Santo Stefano, zlokalizowanego na jeszcze mniejszej wysepce w zamku pamiętającym koniec osiemnastego stulecia. Jeszcze dalej na zachód wypiął się ze szmaragdowych wód Morza Tyrreńskiego niewielki archipelag ośmiu WYSP PONCJAŃSKICH, spośród których zaledwie dwie są na stałe zamieszkane. Skoro los rzuci już kogoś w te strony, niechajże zobaczy resztki rzymskiego osiedla z cysterną Dragonara na wysepce PONZA i niechaj to na razie wystarczy.
Na sam koniec neapolitańskich wysp opiszę przesławną CAPRI, opìewaną nie tylko w Italii, ale też daleko poza jej granicami. Ja na niewielką Capri (10,4 km²) zawsze pływałem z romantycznego Sorrento, albowiem tę przeprawę powszechnie uznaje się za najbardziej spektakularną. Na początek łodzie wpływają do podwodnej jaskini zwanej Grotta Azzura, będącej najważniejszą atrakcją wyspy. Łodzie z pasażerami pozostają w grocie dopóty, dopóki poziom wody morza nie podniesie się na tyle, żeby niemal całkowicie zamknąć wyjście, uniemożliwiając odpłynięcie. I właśnie wtedy rozpoczyna się niezwykły, naturalny spektakl światła: promienie słoneczne, odbiwszy się od tafli wody Morza Tyrreńskiego, pod ostrzejszym kątem wdzierają się do groty, oświetlając ją w różnych barwach, zależnie od rodzaju skał, na które padają. Po wyspie kursują regularnie niewielkie autobusiki, dowożące chętnych do jej wschodnich krańców, a też do Anacapri, jedynego na niej miasta, zajmującego całą zachodnią połowę Capri. W jego centrum uwagę przykuwa barokowy kościół pod wezwaniem świętego Michała, poświęcony w roku 1719. Na zachodnich krańcach Anacapri oświetla całą okolicę Faro di Punta Carema – latarnia morska wzniesiona w roku 1862. Czas nam najwyższy przeprawić się teraz na wyspę znacznie większą niźli wszystkie dotychczas opisane prócz Sycylii. Nadtybrzańcy po swojemu zowią ją SARDEGNA, my skromni nadwiślańcy SARDYNIA.
Owa wyspa powierzchnią okupuje 24.120 kilometrów kwadratowych, a w roku 2024 zamieszkiwało ją 1622.000 w większości śniadych rezydentów. Stolicą Sardynii jest CAGLIARI miasto położone w południowowschodniej zatoce Sardynii, aktualnie liczące 146.000 mieszkańców. Co znamienne, w końcu roku 1981 żyło ich tam 197.517, o ponad jedną czwartą więcej. Traci też mieszkańców reszta Sardynii. Agenzia NOVA, włoska agencja informacyjna twierdzi, iż głównymi przyczynami owego zjawiska są masowy w ostatnich latach wzrost nielegalnej imigracji a też zmiany klimatyczne, odczuwalne zwłaszcza w krajach basenu Morza Śródziemnego. Cokolwiek by analizować Cagliari pozostaje miastem stołecznym Sardynii, ciągle urzekającym swym urokiem. Etykietą sardyńskiej stolicy są zachowane fragmenty murów obronnych z basztami św. Pankracjusza oraz Bramą Santa Croce i jeszcze Warownią św. Remigiusza. Dominuje nad centrum miast Castello di San Michele, warownia pamiętająca XII stulecie. W centrum, otoczona labiryntem malowniczych uliczek wyróżnia się katedra świętej Cecylii, konsekrowana w roku 1258. Prócz Cagliari można wszak zobaczyć na Sardynii jeszcze o wiele więcej. Wystarczy wybrać się na spektakularne zachodnie wybrzeże Sardynii i tam przyjrzeć się Castelsardo, Oristano albo Bosa, uznawanych za najpiękniejsze miasteczka na Sardynii. Pod koniec XVI stulecia okupujący zachód Sardynii Katalończycy postanowili wznieść okazałą świątynię i w roku 1583 zadedykować ją Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Marii Panny. Dzisiejsza konkatedra w ALGHERO na Sardynii jest, oprócz barcelońskiej Sagrada Familia, jedyną świątynią w Europie, w której oficjalne nabożeństwa celebrowane są w trzech językach, w jej wypadku po włosku, sardyńsku oraz katalońsku. Katalończycy tak dalece przeświadczeni są o swej misji dziejowej na Sardynii, że przez 24 godziny emitują w swoim TV-3 aktualne temperatury w Alghero, co normalnego widza ani trochę nie interesuje. Sardyńscy Katalończycy są osiadłymi na tej wyspie potomkami katalońskich uczestników wypraw krzyżowych z okresu średniowiecza. Co znamienne, spośród 42 tys. mieszkańców Alghero około 10 tys. posługuje się na co dzień językiem algherese, miejscową odmianą katalońskiego. Nie naucza się go w programach szkół publicznych, jedynie w ramach zajęć pozalekcyjnych. W Alghero wydawany jest po katalońsku dziennik L’Alguer, działa miejscowa rozgłośnia radiowa oraz lokalny ośrodek telewizyjny Catalan TV. Prócz tego wszystkiego organizowane są w Alghero lokalne festiwale katalońskiej muzyki, tańca sardany, a też wznoszone els castells – katalońskie wieże z ludzi, wpisane przez UNESCO na listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Ot takie sardyńskie Spoza gór i rzek wyszliśmy na brzeg – niemniej wszystko to przydaje zachodniej Sardynii euro-oryginalności, a wraz z nią kolorytu. W centrum Sardynii, konkretnie w Barumini, napotkamy jeszcze jedno niezwykłe miejsce: Su Nurazi – pozostałości osady oraz twierdzy pochodzące z epoki nuragijskiej (XVII wiek p.n.e.). Dalej na północ włoskich wód Thalassy znajdziemy jeszcze tylko jeden wyspiarski archipelag:
WYSPY TOSKAŃSKIE – Jest ich zaledwie siedem, ale jedynie trzy zamieszkane przez cały rok. Wyspą największą (225 km² powierzchni), a też najludniejszą (ponad 31 tys. stałych mieszkańców) jest pośród owej grupy ELBA. Jej głównym portem i miastem jest Portoferraio, położone w uroczej zatoce na północnych brzegach wyspy. Zapewne najważniejszym tu zabytkiem jest Fortezza Medicea, jedna z licznych warowni, jakimi w XV stuleciu bogobojaźliwi Medyceusze otoczyli Toskanię. Jedna forteca to zbyt byt mało. W XVI stuleciu konkurencyjni Pizańczycy wznieśli na Elbie swoje zamczysko: Castello del Volterraio, tak więc fortece mamy dziś na Elbie dwie, ażeby nikt tam nie poczuł się poszkodowany. Dwie rezydencje, Villa dei Mulini oraz Villa San Martino miał też zacny Napoleon Bonaparte, który zdaniem naiwniaka Wybickiego stamtąd dawał Polakom przykład „jak zwyciężać mamy”. Dwie są też najważniejsze wieże strażnicze, strzegące dostęp do wyspy: Forte Focardo i Forte Longone. Za to katedra na Elbie jest jedna i do tego gotycka. Kiedy w roku 1549 inaugurowano ją dla oficjalnego katolickiego kultu, nadano jej wezwanie Narodzenia Najświętszej Marii Panny. O Dio mio! – zawołałaby królowa Bona Sforza, gdyby jeszcze wówczas żyła. O takim Narodzeniu nie wspomina żaden z Testamentów ani nawet najbardziej zapleśniały apokryf Pisma Świętego. Ale Kościół Rzymski wie swoje i na razie nikt go z tego nie rozliczył. Masywne fortyfikacje napotkamy również na GIGIO i CCAPRAI obu pozostałych zamieszkanych wyspach toskańskiego archipelagu. Spośród toskańskich wysp bezludnych uwagę przykuwa zwłaszcza ta o nazwie ISOLA MONTECRISTO. Ta jest dziś obszarem zamkniętym dla swobodnej turyst7. Wysepka jest rezerwatem przyrody, objętym ścisłą ochroną. Niewielkie grupki, które zdołają tan dotrzeć obejrzą jedynie pozostałości dawnego opactwa. Wspaniałego zamku hrabiego Monte Cristo nie zobaczymy, ten bowiem istniał jedynie w fantazjach Alexandra Dumasa. A w takim razie przenieść się wypada do Thalassy francuskiej.
KORSYKA – TO JUŻ PRZECIEŻ FRANCJA!

Jest nieco mniejsza od Sardynii (8.580 kilometrów kwadratowych), a też znacznie mniej liczy mieszkańców (355.000 w roku 2025). Francuski rząd w roku 1968 podzielił kraj na departamenty – w Polsce województwa – na Korsyce numerując je 2A ze stolicą w Ajaccio oraz 2B z administracyjnym centrum w Bastii – i tak oto owe dwa miasta stały się administracyjnie najważniejszymi na największej śródziemnomorskiej wyspie Francji. Co zrozumiałe, to im wypada poświęcić najwięcej uwagi. Miastem największym korsykańskiej wyspy jest AJACCIO, liczące niewiele ponad osiemdziesiąt tysięcy stałych mieszkańców i położone na zachodzie wyspy, nieco bliżej jej południa. Sercem miasta jest liczący 10.000 metrów kwadratowych powierzchni, zwykle skąpany słońcem Place Charles de Gaulle. W dniu 15 maja 1865 roku stanął na nim konny pomnik Napoleona Bonaparte, dzieło Antoine-Luisa Barye. Cesarzowi towarzyszą, już bez rumaków, jego czterej bracia; cała piątka ubrana jest w rzymskie tuniki. Odmiennie przedstawia się historia jeszcze jednej statui Napoleona, tym razem w mundurze wojskowym, na spektakularnej piramidzie zwieńczającej Place d’Austerlitz. Charles-Émile Seurre wykonał ów brązowy posąg jeszcze w XIX stuleciu, dla paryskiego Pałacu Inwalidów, do którego zwłoki Bonapartego sprowadzono w grudniu roku 1840. Niemal stulecie później Albert Lebrun, ówczesny prezydent Republiki Francuskiej zaproponował przeniesienie monumentu do Ajaccio argumentując, iż Francuzi powinni swojego Wielkiego Wodza wspominać żywym, nie zaś zastygłym w paryskim sarkofagu. I tak oto posąg Napoleona Bonapartego z Pałacu Inwalidów trafił do słonecznego Ajaccio. Tu Wodza wspomina się żywego, aktywnego, a na dodatek wymienia się wszystkie ważne jego zwycięstwa. Za trzeci z najważniejszych placów Ajaccio powszechnie uznaje się Place du Maréchal Foch (Plac Marszałka Focha). A gdzież pośród owego mnóstwa placów odnaleźć zabytek w Ajaccio najważniejszy, mianowicie rodzinny Dom Napoleona (Maison Bonaparte)? Ano, ten jak stał, tak też dalej stoi sobie przy Rue Saint Charles, w dzielnicy portowej. To w nim przyszły Wielki Wódz przeżył dziecięce latka, zaprawiając się do poważniejszych bojów strzelaniem z procy do natrętnych mew, podobnie jak inne portowe chłopaczyska. Dla ochłonięcia od takiego militaryzmu pragnę poinformować, iż głównym obiektem natury duchowej w Ajaccio jest katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, konsekrowana w roku 1693. W Ajaccio jest również kilka interesujących muzeów, głównie dedykowanych sztuce.
Fot. Ajaccio. www.pexels.com
Drugim z najważniejszych miast Korsyki jest BASTIA, stolica departamentu Górnej Korsyki (Hate Corse, 2B). W roku 2025 miasto zamieszkane było przez około 47 tysięcy osób. Przez długi okres swej historii Korsyka stanowiła część Republiki Genueńskiej. Francja przejęła ją w roku 1768, na mocy podpisanego w Wersalu traktatu kończącego wojnę z Genuą. Genueński doża, Marcello Giuseppe Durazzo, zerwał dopiero co podpisane umowy, zatem francuski monarcha Ludwik XV w te pędy posłał na Korsykę swe oddziały i problem rozwiązał po wojskowemu. I tak oto, od tamtej pory korsykańscy korsarze na dobre, ale też na złe podlegają Francji i jej dobrym oraz złym prezydentom. Do Genui pływają sobie na jednodniowe wycieczki. I dobrze im tak! I tak oto nie Ajaccio, lecz Bastia od opisanego okresu stała się ważniejsza, albowiem to ona położona była bliżej Nicei, Marsylii, a nawet liguryjskich Imperii i Genui. Obiektem zgoła najokazalszym w Bastii jest cytadela pochodząca z XIV stulecia, a w samym centrum miasta Pałac Gubernatora, a do tego jeszcze dwie świątynie: katedra pw. Najświętszej Panny Marii oraz kościół św. Jana Chrzciciela z dwiema imponującymi wieżami, konsekrowany w roku 1666. Z Korsyki nie sposób odjechać, nie zobaczywszy trzech tamtejszych rezerwatów przyrody. Scancola w zatoce Porto na zachodzie wyspy, słynie z niezwykłych granitowych klifów czerwonego koloru, nie spotykanych w innych miejscach Europy. Całkiem niedaleko stamtąd położona jest zatoka Calanques de Piana, w której widoki są jeszcze bardziej spektakularne. Uroku w tej części Korsyki przydaje zatoka Girolata. w tej piękna zachwycającym pejzażom przydaje jeszcze niepozorna genueńska sentinella – wieża strażnicza z XV stulecia. Dobrze znając wszystkie opisane wyspy, bazując na własnym doświadczeniu właśnie Korsykę uważam za najbardziej widowiskową. Ale to nie na niej kończy się francuska część Thalassy. Dryfujmyż dalej na zachód, a wiele jeszcze zobaczymy.
WYSPY I WYSEPKI POMNIEJSZE – Być może nie będą one aż tam interesujące jak Sycylia, Sardynia, Korsyka albo Capri, niemniej zawsze coś nowego na nich zobaczymy i czegoś więcej się dowiemy. Pierwszymi w kolejności ku zachodowi zapewne będą ÎLES de LÉRINS – dwie wysepki, do których dociera się jedynie z portu w filmowym Cannes. Fort na wyspie Sainte Marguerite w wieku XVII rozbudował Sébastien de Vauban, sławny architekt króla Ludwika XIV. Na tyłach wyspy świętej Małgorzaty skrywa się znacznie mniejsza Saint Honrat. Fortecy De Vaubana na niej nie znajdziemy, ale za to jest tu klasztor ojców cystersów, w którym bogobojni wyrabiają płynnee wina i upłynniają je po iście wysokich cenach. Allelujaż i na zdrowie!
Niewiele dalej za Saint Tropez, w obszernej zatoce Hyeres ulokowały się cztery wyspy tworzące ARCHIPELAG HYERES: Porquerolles, Port Cros, Levant oraz Bagaud, a pośród nich jeszcze kilka strzelistych skał. Owa ostatnia w roku 1963 przyłączona została do Parku Narodowego Port Cros przeto nie ma stałych mieszkańców; trzy pozostałe zamieszkuje około 500 osób. Nad Porquerolles góruje Fort Sainte Agathe, twiedza wzniesiona w XVI stuleciu z nakazu króla Franciszka II Walezjusza. W roku 1728 dokończono budowania na terenie fortec wiatraka Moulin du Bonheur, po prostu dla mielenia ziarna na mąkę dla wypiekania chleba ichniego powszedniego dla mieszkańców całej okolicy, nie tylko dla utwierdzonych w twierdzy wojaków. Ozdobą wysp Hyeres są trzy latarnie morskie: jedna na wyspie Porquwrolles, inna na Levant i jeszcze jedna na prywatnej wysepce Grand Ribaud. Ciekawostką na Wyspach Hyeres zapewne jest centrum wystawowe Villa Carmagnac, fundacji promującej sztukę współczesną.
Im bliżej Marsylii, tym wysepek przybywa. Rozpoczyna je ARCHIPELAG RIOU, składający się jedynie z czterech niezamieszkanych wysepek: Riou, Calseraigne, Jarre i Maïre a prócz nich jeszcze kilku skał. Inną wysepkową grupę, ÎLES FRIOUL, tworzą trzy niewielkie wysepki: Pomègues, Ratonneau oraz najmniejszą, za to najsłynniejszą If. Jedyną stale zamieszkaną z nich (150 tubylców) jest Pomègues. Na Ratonneau wkracza się przez niewielki most łączący ją z Pomègues. Tu, wzdłuż asfaltobetonowej drogi zachowały się jedynie dawno opuszczone instalacje wojskowe z bunkrem Cap Caveaux. Za to wysepka, a właściwie potężna skała If jest jednym ogromnym zamczyskiem, wzniesionym w latach 1524 – 1531, z woli króla Franciszka I Walezjusza. Niemal trzy stulecia później zacny Alexandre Dumas w tych murach wtrącił do lochu niejakiego Edmunda Dantèsa, dając go poznać całemu światu jako hrabiego Monte Christo. Przesławne legendy rodzą się właśnie w tak niepospolitych, urokliwych miejscach.
Nieopodal Arles, gdzie zacny Vincent van Gogh uporczywie, ale z upodobaniem pastelował swoje słoneczniki, spływający od Jeziora Genewskiego Rodan rozdziela swe wody na dwa główne ramiona: Grand Rhône (Wielki Rodan) i Petit Rhône (Mały Rodan), tworząc między nimi jedną wielką wyspę o nazwie Grande Camarque, mającą 850 kilometrów kwadratowych powierzchni, poprzecinaną licznymi, wąziutkimi kanałami i uplastycznioną jeziorami. W zupełnej swobodzie żyją tu tysiące różowych flamingów, śnieżnobiałe koniki oraz dziko się prowadzące byczki. Te ostatnie wykorzystuje się na korridach regularnie organizowanych na rzymskiej arenie w Arles. We Francji wszak nie uśmierca się ich na arenie, przed oczyma tysięcy żądnych krwi widzów, lecz po zakończeniu gry, na zapleczu (co ciekawe, ja sam pierwsze delikatniutkie mięsko korridowego byczka spożywałem nie w Hiszpanii, lecz właśnie w Camarque). Miejscem osobliwym na Camarque jest miasteczko Saintes Maries de la Mer, liczące mniej niż dwa i pół tysiąca obywateli. Jest jedynym znanym mi miejsce, którego kościół ma aż trzy patronki: Marię Matkę Jezusa, Marię Salome oraz Marię Magdalenę. Ich święta celebruje się dorocznie 14, 15 i 16 sierpnia.
Do roku 2021 francuski kanał telewizyjny France 3 emitował co tydzień interesujący program o urokach wysp Morza Śródziemnego, zatytułowany Thalassa. Niekiedy brałem w nim udział.
I tak oto, żeglując wzdłuż brzegów Thalassy, przez Rzymian nazwanej Maremagnum (Morzem Wielkim) dopłynęliśmy do Pirenejów. Pozostaje jeszcze Hiszpania. Kraj ów posiada przecież aż 2.970 kilometrów Thalassowego wybrzeża, wliczając w tę liczbę 1.300 kilometrów wokół różnych wysp. Zatem do dzieła! Wszystkim nam pomyślnych wiatrów!
5 września 2026 r.
Jerzy Leszczyński



