Od Europodów dla Antypodów – Urokliwe Eurozakątki: Wyspy Fryzyjskie
Share
MAŁO ZNANE, A PRZEPIĘKNE
HOLANDIA zapewne kojarzy się większości Czytelników z Amsterdamem, Rotterdamem, Hagą, serami, tulipanami oraz wiatrakami. NIEMCY zaś z Berlinem, Bawarią, Heidelbergiem i może jeszcze z malowniczym przełomem Renu. Rzadko kto z odwiedzających oba te kraje wybiera się na ich najdalszą północ, a naprawdę warto tam zajrzeć. I wcale nie chodzi mi o niemiecką Bremę albo holenderskie Groningen, lecz o Wyspy Fryzyjskie. Ów wydmowy archipelag składa się z czterdziestu jeden wysp, spośród których czternaście należy do Holandii, dwadzieścia jeden do Republiki Federalnej Niemiec i jeszcze sześć do Danii. Do tego dodać należy jeszcze doliczyć piętnaście płaskich wydm zwanych Hallig, zalewanych w czasie przypływu wodami morza. Na koniec zaproszę dziś jeszcze naszych Czytelników na Rote Insel (Czerwoną Wyspę) Helgoland, również zaliczającą się do Wysp Fryzyjskich takoż otoczoną wodami Morza Północnego. I kto wie, może ktoś z Państwa zbłądzi kiedyś w owe tereny? Będzie miał na drogę bardzo praktyczny i przydatny poradnik, a taki zawsze okazuje się pożyteczny. Nie będę opisywał każdej z wysp, żeby zanadto nie zanudzać, za to skupię się na tych najważniejszych.
Wyspy Fryzyjskie nie posiadają statusu autonomii ani w Holandii, ani w Niemczech ani w Danii. Jedynym przejawem odrębności ponad osiemdziesięciu tysięcy mieszkańców archipelagu jawi się ich język, nieco zbliżony do angielskiego, chociaż wszyscy na zachodzie władają niderlandzkim, na wschodzie zaś niemieckim, a niektórzy do tego duńskim. Doprawdy osobliważ to osobliwość w Europodach. Głównym źródłem dochodu Fryzyjczyków, co nietrudno zrozumieć, jest poławianie ryb, przede wszystkim śledzi, łososi i dorszów, ale też hodowla, zasadniczo mlecznych krów i owiec. Zezwala się do tego na polowanie na foki, choć w bardzo ograniczonej mierze. Z rzadka na Morzu Północnym pojawiają się płetwale, ale na nie w Holandii polować się nie zezwala. Życie na Wyspach Fryzyjskich upływa spokojniutko i cichutko, z dala od wielkomiejskiego zgiełku Amsterdamu albo Berlina. Również turyści niezmiernie rzadko docierają w owe tereny, co zapewnia mieszkańcom niemal absolutny spokój. Jeśli akurat o to chodzi, ja nie znam w Europie spokojniejszego zakątka, a poznałem je niemal wszystkie. W najwcześniejszych czasach wydmowy archipelag należał do władców duńskich, a po nich normandzkich i angielskich. Niderlandy i Niemcy tak na dobre malowniczymi wysepkami podzieliły się dopiero w roku 1648, na mocy traktatu utrechckiego kończącego Wojnę Trzydziestoletnią. Niepozorne wysepki, zwłaszcza Helgoland, odegrały znaczącą rolę w czasach wojen napoleońskich, a potem, już w dwudziestym stuleciu podczas obu wojen nazwanych światowymi. Wspomnę o owych epizodach nieco dalej, na razie wszak zajmę się urokami Wysp Fryzyjskich, albowiem w pełni one sobie na to zasługują.
W roku 2009 UNESCO wpisała holenderskie oraz niemieckie Wyspy Fryzyjskie na listę Światowego Dziedzictwa Kultury z uwagi na wyjątkowe walory ich niepowtarzalnej przyrody: rozległe wydmy, w czasie przypływu morza zalewane jego wodami, unikalną roślinność, a do tego miliony gniazdujących na owym archipelagu ptaków. To jeszcze bardziej zwiększa ich wartość.
*
WADDENEILANDEN po niderlandzku oznacza dosłownie Wyspy Wydmowe. Tak oto w Holandii nazywa się czternaście zachodnich wysp i wysepek fryzyjskiego archipelagu, aktualnie należących do Królestwa Holandii. Do wyspy TEXEL, oddalonej zaledwie o dwanaście kilometrów od kontynentalnej Holandii codziennie pływają promy z holenderskiego portu w Den Helder. Texel jest największą, a też najludniejszą z grupy Waddeneilanden, czyli Zachodnich Wysp Fryzyjskich. Wyspę o powierzchni około 166 kilometrów kwadratowych zamieszkuje aktualnie blisko czternaście tysięcy osób. Texel jest całkowicie płaska; jej najwyższym wzniesieniem jest wydmowy wzgórek Loodsmasduin w pobliżu miasteczka Den Hoorn, sięgający trzydziestu metrów wysokości od lustra wody Morza Północnego. Spory obszar zachodniej części wyspy zajmuje park narodowy Duinen van Texel (Wydmy Texel), z których najwyższą, wznoszącą się na 19,5 metra jest Bertushol. Wyspę Texel wielu zwiedza na rowerach, te jawią się bowiem w Holandii niezwykle popularnym środkiem lokomocji. Znam wszakże grupę zapalonych piechurów z Maastricht, którzy wszystkie czternaście holenderskich Wysp Fryzyjskich okrążyli na piechotę. „Waar u te voet bent aangekomen, is waar u werkelijk was” („Dokąd dotarłeś na nogach, tam naprawdę byłeś”) – rzekł mi Willem, szef grupy, z zawodu autobusowy kierowca. I chyba ma sporo racji. Ja sam również przeczłapałem w Hiszpanii, Francji oraz w Andorze setki kilometrów i w pełni to potwierdzam.
Den Burg jest jedynym miastem na Texel, ale posiada różne dzielnice rozsiane po terenie całej wyspy. W średniowieczu miasto otoczono murami miejskimi, które pod koniec XIX stulecia niemal całkowicie zostały zburzone. O ich istnieniu przypomina jedynie nazwa ulicy Burgwal, okrążającej ścisłe centrum miasta, wraz z kościołem od północy i od wschodu (wal po fryzyjsku oznacza mur). Bodaj jedynym obiektem godnym zainteresowania w Den Burg jest tamtejszy kościół, pamiętający jedenaste stulecie, znany jako De Burgh Kerk, później wielokrotnie przebudowywany. Nieopodal stał kiedyś burg, obronny zamek, do dziś nie pozostał wszak zeń choćby jeden kamień. Warto zajrzeć do RAT – muzeum o charakterze historyczno-etnograficznym, znajdującego się naprzeciw świątyni. Nie zaszkodzi zajrzeć do Den Hoorn oraz De Waal, uroczych wioseczek w pobliżu Den Burg. Ważnym wydarzeniem na wyspie Texel był bunt gruziński, jaki miał miejsce na wyspie wiosną 1945 roku, kiedy Holandię okupowali Niemcy. W początkach lat czterdziestych na terenach Generalnej Guberni schroniło się kilka tysięcy Gruzinów, chcących uwolnić się od krwiożerczego Józefa Stalina. Generalny gubernator Hans Frank zezwolił im na osiedlenie się na Mazowszu, niemniej mężczyzn rozkazał wcielić do niemieckiej armii i umundurować. W ten sposób powstał 822 Gruziński Batalion Piechoty z siedzibą w podjedlińskiej Kruszynie, gdzie szkolono Gruzinów do walki. W roku 1943 niemieccy dowódcy przerzucili batalion do okupowanej Holandii, lokując go na wyspie Texel, żeby móc wykorzystać go w sprzyjającym momencie. Ten nadszedł w końcu marca 1945 roku, kiedy to niemiecka generalicja zadecydowała wyekspediować kaukaski batalion w głąb Rzeszy, dla obrony Berlina. Dowódcy batalionu zareagowali po kaukasku: przygotowali swoich żołnierzy do ataku. Ci. w nocy z 5 na 6 kwietnia. bezszelestnie wtargnęli na teren obozu niemieckiego i zaczęli kaukaskimi kindżałami podcinać śpiącym sojusznikom gardła. W krótkim czasie zdołali uśmiercić ich 246. Zaraz z rana Niemcy przystąpili do odwetu. Rozpoczęły się walki, trwające do 20 maja, w których ostatecznie zginęło 565 Gruzinów, 817 Niemców i 117 niewinnych holenderskich cywilów. Najwyższy czas wprowadzić poprawki do historii: druga wojna światowa w Europie nie skończyła się 2 maja, jak tego chcą alianci, ani 9 maja, czego pragną Sowieci, lecz 21 maja 1945 roku, kiedy wyspę Texel opanowały oddziały kanadyjskie. Należy być precyzyjnym.
Do wyspy Texel należy jeszcze niewielka (5 kilometrów kwadratowych powierzchni) piaszczysta i niezamieszkana wysepka Norderhaaks, oddalona od niej o niecałe sześć kilometrów na południowy zachód. Tu przywozi się turystów, żeby zamiast na śniegu posurfowali sobie po piasku (sport ów nazywa się w Holandii zandboarden). Niepozorna wysepka jest poligonem dla żołnierzy holenderskiej armii, szkolących się do walk. Na wszelki wypadek już bez Gruzinów.
Niewiele dalej na wschód od wyspy Texel usadowiła się wyspa TERSCHELLING, druga z najważniejszych w archipelagu Waddeneilanden. Najłatwiej dotrzeć tam promem z portu w holenderskim Harlingen. Przeprawa zajmuje około dwóch godzin. Z Harlingen promy pływają również na wyspę VLIELAND, okrążając po drodze niezamieszkane, piaszczyste wysepki Richel i Griend. Nazwa Vlieland z fryzyjskiego oznacza frieland, czyli ziemię Fryzów. Jedynym miasteczkiem na niej jest Oostvlieland, liczące z górą 1200 mieszkańców. W spacerze po uroczym miasteczku warto zobaczyć dawny ratusz z 1887 roku, latarnię morską oraz kościół świętego Mikołaja. Z pewnością warto też zajrzeć do miejscowego skromniutkiego muzeum.
Sama wyspa TERSCHELLING liczy 154 kilometry kwadratowe powierzchni: mierzy 30 kilometrów długości, w najszerszym miejscu zaś 4,5 kilometra. W roku 2024 zamieszkiwało ją 4850 osób, skupionych w jednym mieście (West Terschelling) i czternastu mniejszych osiedlach, z których najbardziej znaczącymi są Midsland i Oosterend. W West Terschelling znajdziemy kilka miejsc godnych uwagi. Zapewne najważniejszym z nich jest osobliwe muzeum ‘t Behouden Huys, co dosłownie oznacza „Zachowany Dom”. Nazwa przypomina chatę na Nowej Ziemi, w której Willem Barents (Barentsz), pochodzący z Terschelling spędził zimę z roku 1596 na 1597.

Pomnik Willema Barentsa
Osobliwe muzeum zlokalizowano w dwóch uroczych renesansowych kamieniczkach. Nieopodal znajduje się pomnik Willema Barentsa, makieta jego chaty z Nowej Ziemi oraz Zeeliedenmonument (Pomnik Ludzi Morza) na Groene Strand (Zielonej Plaży), dzieło Presy de Godse z roku 1993. W muzeum poświęcono też kącik Bauck Poppemie, pochodzącej z Terschelling bohaterskiej kobiecie, która w roku 1496, w czasie wojny o władzę we Fryzji pomiędzy zwolennikami Vetkopersów i Schieringerów heroicznie dowodziła obroną fortu Hemmemastate. Osadzona w więzieniu w Groningen, podobno wydała tam na świat bliźnięta. Na portowym nabrzeżu stoi Het Waken Oog (Przebudzone Oko) – dom, z którego strażnicy przez całą dobę pilnowali wejścia do portu. Spośród budowli sakralnych na pewno warto zobaczyć Westerkerk, kościół pochodzący z roku 1663. Prawdziwą ozdobą miasta jest jednak Brandaris – latarnia morska, majestatycznie górująca nad West Tershcelling. Pierwsza, później przebudowana stanęła w tym miejscu już w roku 1594, ta obecna, podwyższona w XIX stuleciu mierzy aktualnie 52 metry. W Midsland, zamieszkanym przez niewiele ponad tysiąc osób wyróżniającym się zabytkiem jest neogotycki kościół Kruiskerk (Świętego Krzyża), ukończony w 1880 roku zaś w Oosterend świątynia pod wezwaniem świętego Marcina z roku 1905, a jeszcze nieco dalej, w Horn, kościół świętego Jana. Atrakcją niewielkiego Formerum jawi się Kaffiemolen – wiatrak, w którym mielono zwożone z Ameryki Południowej ziarna kawy. W kawiarni naprzeciwko można skosztować przy kawie rodzinnych wypieków.
Wzdłuż całego zachodniego, północnego i wschodniego wybrzeża zalegają piaszczyste wydmy, ciągnące się od West Terchelling aż po Nordkaap. W nocy 9 października 1799 roku, podczas silnej burzy północny wiatr i rozszalałe fale rzuciły o skały w pobliżu przylądka Vlie brytyjską fregatę HMS Lutine, płynącą z Yarmouth do Cuxhaven z blisko dwustu pasażerami. Ci nic nie wiedzieli o tym, że kapitan Lancelor Skynner przewoził w ładowniach ogromny skarb: sztabki złota oraz złote i srebrne monety o wartości, wedle szacunków z roku 2024 stu czterdziestu dziewięciu milionów funtów brytyjskich z przeznaczeniem dla banków w Hamburgu, dla uniknięcia krachu na giełdzie. Wszystko to, wraz z okrętem, poszło na dno. W katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi włącznie z kapitanem, razem 240 osób. Ekipy poszukiwawcze zdołały odnaleźć ledwie znikomą część cennego ładunku; złote sztabki i monety zostały pochłonięte przez piaski i zalegają gdzieś głęboko pod nimi. Z fregaty Lutine wydobyto kilka dział i dzwon pokładowy, aktualnie przechowywany w londyńskiej centrali towarzystwa Lloyd’s of London. Na północnej plaży Oosterend znajduje się Drenkelingen Huisje (domek tonących) – niewielki drewniany domek na wysokich palach, dawniej mający służyć tym, którzy mieli szczęście uratować się z morskich katastrof. O kilka kilometrów na wschód oddalony jest Nordkaap scheepsbaken – miejsce, gdzie strzyżono owce, a niektóre przeznaczano na ruszt. Prócz tego wszystkiego wyspa Terschelling słynie z żurawiny, dającej smaczne choć nieco kwaskowate, czerwone owoce. Ze wszystkiego, co opisałem wynika, że dla zobaczenia na tej wyspie wszystkich jej atrakcji potrzeba kilku dni.
Na wyspę AMELAND z kontynentu dopłynie się najszybciej z holenderskiego portu Holwerd, choć istnieje też połączenie z Terschelling. Zajmuje powierzchnię 59,1 kilometrów kwadratowych, która w czasie odpływu, kiedy to zwiększa się dodatkowo o 209 kilometrów kwadratowych wydm, podczas przypływu zalewanych wodami. W roku 2024 wyspę zamieszkiwało niewiele ponad trzy i pół tysiąca osób, mówiących swoim własnym dialektem, z czego jedna trzecia w Hollum na zachodzie wyspy. W centrum miasta uwagę przykuje Herenwegkerk – neoklasycystyczny kościół datowany na rok 1867. W Hollum działają dwa muzea: Sorgadrager Museum oraz Het Scheepwaartmuseum czyli Muzeum Morskie. To pierwsze opiekuje się bunkrami z okresu drugiej wojny światowej. Oba warto zwiedzić bowiem każde muzeum wiele człowieka nauczy. Niemałą atrakcją zapewne jest wiatrak De Verwachting, zbudowany w 1991 roku. Najbardziej przykuwa jednak uwagę latarnia morska Borrif, zbudowana w 1881 roku i licząca 55 metrów wysokości, to najwyższa ze wszystkich latarń morskich na holenderskich Wyspach Fryzyjskich.
Zdążając ku wschodowi wyspy zaledwie po kilku minutach dojedzie się do spokojnego Ballum, zamieszkanego przez niespełna pięćset osób. Godnym uwagi zapewne jest tu kościół z 1832 roku. Niewiele dalej, ciągle ku wschodowi dotrzemy do Nes, z populacją 1.150 mieszkańców. Tu największą atrakcją zapewne jest De Phenix, wiatrak zbudowany w 1881 roku dla mielenia lnu potrzebnego do produkcji tkanin na fartuchy. Jeszcze nieco dalej na wschodzie wyspy znajduje się Buren, czwarta na niej miejscowość a w niej Landbow Jutersmuseum, placówka o charakterze etnograficznym. Nieopodal wschodniego krańca Ameland położone są jeszcze dwie wyspy: Het Rif i Engelsmanplaat, obie niezamieszkane, albowiem niemal w całości są wydmami.
Na samym wschodzie holenderskiej części archipelagu Wysp Fryzyjskich jest ich jeszcze pięć ale tylko jedna z nich zasiedlona. Jest nią SCHIERMONNIKOOG, o powierzchni 139 kilometrów kwadratowych i zamieszkana przez nieco mniej niż tysiąc osób. Do wyspy dociera się z kontynentu promem z portu w niewielkim Lauwersoog nieopodal Groningen. Jedynym miasteczkiem na wyspie jest Schiermonnikoog – nazwa ta dosłownie oznacza „ziemię szarych mnichów”. W czasach średniowiecznych Cystersi zbudowali na wyspie znacznych rozmiarów klasztor Klaerkamp, jednakże w czasach, kiedy do Fryzji zawitała reformacja opuścili go, sami przenosząc się do Frabcji. Interesujące, że w roku 2021 niewielka społeczność cysterska powróciła na wyspę, do klasztoru nazywanego obecnie Klooster Schiermonnikoog, który nawet można zwiedzać, o ile założy się przyzwoity ubiór. Innym obiektem sakralnym na wyspie jest kościół Got Tjark, zwany również Wielkim Kościołem, ukończony w 1866 roku. Osobliwością Schiermonnikoog są aż dwie latarnie morskie: Zuidertoren i Noordertoren, niewiele od siebie oddalone. Cała wschodnia część wtspy, aż po Kaap Willemsduin jest rezerwatem przyrody Kobbeduinen Park. Jedynymi środkami lokomocji na wyspie są elektryczne autobusy, rowery oraz własne stopy. Cztery położone nieco dalej na wschód wydmowe wysepki: Rottomerplaat, Rottumeroog, Simonszand oraz Zuiderduintjes nie są zamieszkane, ale wolno wybrać się na nie na wycieczki w małych grupkach.
Tak oto malują się pejzaże, atrakcje oraz inne osobliwości wszystkich czternastu Wysp Zachodniofryzyjskich, będących własnością Królestwa Holandii. Teraz przeniesiemy się na teren Republiki Federalnej Niemiec. Tu poznamy Wyspy Wschodnio- a też Północnofryzyjckie. Alle hop!
*
WYSPY WSCHODNIOFRYZYJSKIE – z niemiecka zwane Ostfriesische Inseln. Jest ich razem piętnaście, z czego jedynie siedem zamieszkanych. Pierwszą z nich, poczynając od granicy z Holandią będzie BORKUM, w roku 2024 zamieszkana przez 5125 osób, do której pływa się z portu Emden w Niemczech oraz z holenderskiego Eemshaven. W roku 1927 na Borkum zbudowano lotnisko z jednym pasem startowym, które w latach drugiej wojny światowej było wykorzystywane w czasie prób z rakietami V-2, którymi Niemcy próbowali atakować cele w Wielkiej Brytanii i Belgii. Aktualnie dawne lotnisko wojskowe jest aerodromem cywilnym. Na wyspie jest tylko jedno miasto o takiejż nazwie: Borkum. Warte zobaczenia w nim są stara i nowa latarnia morska. Ową starą, pochodzącą z początków XVII stulecia w roku 1879 zniszczył pożar; jeszcze w tym samym roku wzniesiono nową, sięgającą 63 metrów. Jeszcze jednym zabytkiem jest XIX-wieczna wieża ciśnień gwarantująca mieszkańcom słodką wodę. Jak nakazuje niemiecki obyczaj, również w Borkum zbudowano dwa kościoły: katolicki pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny oraz ewangelicki, któremu patronuje Jezus Chrystus. Na wschodzie wyspy ciekawostką jest Ostbake, niewielka, drewniana budka służąca nocą latarnikowi do rozpalania ognia, który miałby wskazywać marynarzom bliskość lądu. Administracja Borkum dogląda jeszcze pięciu pobliskich wydmowych, bezludnych wysepek: Bant, Brauerplate, Kachelotplate, Lutje Horn i Memmert. Wszystkie one są wysepkami piaskowymi, skromnie porośniętymi trawą i niewielkimi krzewinkami.
Pod koniec listopada w 2024 roku niemiecka prasa rozpisała się na temat festiwalu Klaasohm, celebrowanego na wyspie Borkum rokrocznie 5 grudnia i odbywającego się już od kilkudziesięciu lat, na dodatek za przyzwoleniem tamtejszej rady miejskiej. Do tradycji należy zakładanie przez chłopców na głowy metalowych hełmów z wmontowanymi w nie krowimi rogami i atakowanie, niczym byki przechodzących kobiet, bez względu na ich wiek, nawet dziewczynki. Częstokroć prowadzi to do potłuczeń, siniaków, a nawet poważniejszych zranień. A wszystko to jedynie po to, żeby podobno przywoływać na pamięć pradawne tradycje Wikingów. Ciekaw też jestem ogromnie, czy istnieje gdzieś granica ludzkiej ignorancji i po prostu głupoty. W reakcji na doniesienia prasowe a też innych środków przekazu borkumskim festiwalem zainteresowały się władze federalne, które najpewniej odpowiednio zareagują, zakazując w czasie festiwalu podobnych aktów agresji.
Die Amsel w języku niemieckim oznacza kosę. Właśnie tak popularnie nazywa tu wyspę JUIST, najdłuższą, ale zarazem najwęższą spośród wszystkich wysp Wschodniofryzyjskich. Liczy 17 kilometrów długości i rzadko, gdzie jej szerokość przekracza jeden kilometr. Zamieszkuje ją ledwie półtora tysiąca mieszkańców, bodaj wszyscy w miasteczku Juist, położonym w samym centrum wyspy. Pływa tu prom ze „stałolądowego” Norden. W samym centrum miasteczka uwagę zwróci dwupiętrowy Rathaus (Ratusz), wyglądający na secesyjny, ale tak naprawdę zbudowany w latach 1975 -1976. Prócz niego zwyczajowo dwa kościoły: katolicki i luterański. Prócz nich zbudowana w 1992 roku latarnia morska wznosząca się na wysokość skromnych 18 metrów. Za to warto zajrzeć do Inselmusem (Muzeum na wyspie), prezentującego historię wyspy oraz zwyczaje jej mieszkańców. W roku 1932 zbudowano na wyspie pas startowy dla samolotów, jakby przewidując rychłe ataki na Anglię, które rzeczywiście rychło nastąpiły. Wschodnich pięć kilometrów wyspy Juist zadeklarowano rezerwatem przyrody, do którego wjedzie się powozem zaprzężonym w konie, własnym albo wypożyczonym w porcie rowerem ewentualnie wkroczy się per pedes. Wyspie Juist doklejono niezamieszkaną wysepkę Buise (Buyse) o niemożliwej do ustalenia powierzchni, ponieważ w czasie przypływów wody Morza Północnego zatapia znaczną część jej obszaru.
Z Nortden można również dopłynąć promem na NORDERNEY, najludniejszą spośród wschodnich Wysp Fryzyjskich (6.188 mieszkańców w roku 2024). Miasto Norderney obejmuje swym zasięgiem cały obszar wyspy (26,3 km² lądu stałego). W roku 1971 na Norderney zbudowano niewielkie lotnisko, ułatwiając tym dostęp do wyspy. W Norderney działają aż trzy muzea: muzeum miejskie, muzeum rybackie oraz muzeum ratownictwa morskiego Otto Schulke (chodzi o nazwę statku ratowniczego). Z obiektów sakralnych napotkamy na wyspie dwa kościoły ewangelickie, jeden rzymskokatolicki, niewielki kościół baptystów oraz Salę Królestwa Świadków Jehowy. Do lat trzydziestych sporo było na Norderney Żydów, którzy zbudowali tu w roku 1878 synagogę, ufundowaną przez żydowskich kuracjuszy, tę wszelako naziści zniszczyli w roku 1933. Interesującymi zapewne okażą się również secesyjny gmach poczty, wzniesiony w latach 1891 – 1892 oraz zbudowany w latach 1909 – 1911, również w stylu modernistycznym budynek Insel Grundschule, pierwszej niemieckiej szkoły na wyspie. Innym obiektem, który z pewnością zwróci uwagę przybyłych jest Wasserturm (wieża ciśnień) wzniesiona w roku 1929. Latarnia morska o wysokości 59,6 metrów powstała w latach 1872 – 1874. Nieco później zmontowano Das Kap, niewielką wieżyczkę, już z elektryczną latarnią, dla dodatkowego zwiększenia bezpieczeństwa.
Wyspa Norgerney w roku 1797 została proklamowana pierwszym niemieckim uzdrowiskiem na Morzu Północnym, co zdecydowanie wpłynęło na wzrost jej popularności. Dokładnie w roku 1800 ukończono budowanie i oddano do użytku Das Converationshaus – zbudowany wedle życzeń doktora Friedricha Wilhelma van Hallena, przy współpracy architekta Johannesa Holekampa. Od samego początku owo osobliwe sanatorium było i do dziś jest miejscem spotkań i konwersacji różnych osobistości świata polityki i kultury, choć otwarte i dostępne jest dla każdego, kto gotów jest zapłacić sporą sumę za poprawę własnego zdrowia, a takich nie brakuje. Za to Kurpark (Park Zdrojowy) dostępny jest dla każdego bezpłatnie i w nim też można sobie spokojnie pokonwersować, nawet bez podsłuchu, jeśli w porę wyłączy się telefon komórkowy i nie nadfrunie żaden dron. Ostatnim uroczym miejscem do konwersowania na wyspie Norderney jest z pewnością wzgórze Marienhohe, na którym spokojnie można posiedzieć, czegoś się napić i oglądać z góry nie tylko Norderney, ale też sąsiednie wyspy i falujące Morze Fryzyjskie.
Od wschodu niemal dotyka Norderney wysepka BALTRUM o powierzchni zaledwie 6,5 kilometrów kwadratowych, zamieszkana przez zaledwie 570 osób. Do wyspy pływa prom z portu Nessmersle na stałym kontynencie; od roku 1972 dofrunąć tu można niewielkim samolocikiem. W samym miasteczku o tejże samej nazwie co wysepka napotkamy trzy kościoły: Alte Inselkirche, Wielki Kościół Luterański pochodzący z roku 1939 i jeszcze katolicki kościół pod wezwaniem świętego Mikołaja, poświęcony w roku 1957. Wschodnia połowa wyspy Baltrum jest parkiem narodowym, utworzonym w 1987 roku. Jednym z dwóch muzeów istniejących na wyspie jest właśnie Muzeum Parku Narodowego Baltrum, znajdujące się w dawnym budynku portowym promowego przewoźnika Baltrum Line, drugim – Muzeum Historyczne, powstałe dwadzieścia lat później. Baltrum jest najmniejszą spośród wszystkich zamieszkanych Wysp Wschodniofryzyjskich. Osobliwością wysepki Baltrum jest drewniana palisada, dawniej chroniąca dostępu do jej portu.
Tej od wschodu dotyka LANGELOOG, przez niektórych nazywana „rewolwerem”, ponieważ, widziana z góry przypomina owo narzędzie walki a nierzadko zbrodni. Fascynuje już sama podróż do Langeloog, jedynego miasteczka na wyspie. Do portu dostarczy Państwa prom z Bensersel, portowej dzielnicy Essens, skąd do centrum miasta, oddalonego o dwa i pół kilometra dociera się na pięć sposobów: człapiąc własnymi stopami lub korzystając z różnych pojazdów na ten przykład roweru czy też hulajnogi. Po wyspie kursują konne taksówki, innych bowiem tu nie ma, ponieważ Langeloog ogłoszona została autofreie Insel, wyspą wolną od samochodów. Niezwykle atrakcyjną jawi się wszak Inselbahn – pociąg na razie ciągniony przez lokomotywkę spalinową. Kolej, wówczas o długości 3,5, aktualnie 2,5 kilometra inaugurowano w roku 1901 i wtedy jej wagony pociągały konie; lokomotywki spalinowe zaprzęgnięto w roku 1936. Po torze o rozstawie szyn wynoszącym jeden metr w ciągu siedmiu minut dociera się do secesyjnego Inselbahnhof (Dworca na wyspie), pochodzącego z 1901 roku. Miejscowy Flugolatz, niewielkie lotnisko pochodzi z lat trzydziestych. W samym mieście wyróżniają się Rathaus (ratusz), ewangelicki kościół Inselkirche, katolicki Sankt Nikolaus Kirche (świętego Mikołaja), zaś z budowli świeckich Wasserturm – wieża ciśnień z roku 1909. W miejscowym Heimatmuseum zebrano eksponaty lokalnej etnografii.
Jeszcze dalej na wschodzie niemal przykleja sią do Langeloog wyspa SPIEKEROOG, zamieszkana przez niewiele ponad 800 osób, do której ze stałego lądu dopływa się z portu w niewielkim Neuharfingersiel. Potrzeba wytrwale płynąć, ponieważ na tej wyspie akurat nie ma ani metra pasu, na którym mogłyby lądować nawet niewielkie awionetki. W samym miasteczku tradycyjnie znajdą się kościoły: Alte Inselkirce wzniesiony w roku 1696, Neue Evangelische Kirche z roku 1961 oraz katolicki, na wskroś nowoczesny Sankt Peter Kirche, poświęcony w roku 1971. Das Inselmuseum, jedno z dwóch na wyspie muzeów w bardzo ciekawy sposób prezentuje historię wyspy od czasów średniowiecza oraz osobliwości tutejszego parku narodowego. Największą atrakcją Spiekeroog jest jednak jedyna w Niemczech konna kolej Inselpferdbahn Spiekeroog, istniejąca od roku 1885. W budynku jej dawnego dworca w centrum miasta urządzono stosowne jej muzeum zaś w ostatnich latach uporządkowano jej wąski tor, co pozwoliło na nowo uruchomić kolej. Stało się to w maju roku 2025, tak więc nasi Czytelnicy otrzymują wiadomość bodaj z pierwszej ręki. Otrzymałem informację z Tourismusmarketing Dolnej Saksonii, że konne pociągi, jedyna w swym rodzaju atrakcja wyspy Spiekeroog kursować będą od początku maja do końca października. W sam raz na antypodowe zimowe wakacje.
W ten oto sposób dotarliśmy do WANGEROOGE, ostatniej zaludnionej wyspy w grupie Wschodniofryzyjskich (1.217 mieszkańców w roku 2024), do której pływa prom z niemieckiego portu Hariesiel w dzielnicy saksońskiego miasta Wittmund. Już w porcie oczekuje przybyszy z lądu Inselbahn Wangerooge, wąskotorowa kolejka, działająca od roku 1897. Tutejsza kolejka jawi się na wyspie najpopularniejszym środkiem transportu. Są to trzy krótkie linie o łącznej długości 5,9 km, obsługiwane przez Deutsche Bahn (niemieckie koleje państwowe). Lotnisko istniało na wyspie już od roku 1920, początkowo wykorzystywane dla transportu przesyłek pocztowych, począwszy od 1934 dla lotów pasażerskich, co zrozumiałe, niewielkimi samolotami. Dostać się na wyspę nie jest więc trudno. Centralną ulicą miasteczka, przeznaczoną tylko dla pieszych jest Zedeliustraβe, prowadząca z centrum do pagórka, na którym można czegoś się napić w Café Pudding, oglądając z góry miasteczko. W ścisłym centrum miasteczka uwagę przykuwają głównie trzy obiekty: dworzec kolejki, wzniesiony w latach 1905 – 1906 oraz dwa kościoły: ten ewangelicki, pod wezwaniem świętego Mikołaja, ukończony w 1910 roku i katolicki St. Willehadkirche, zbudowany w latach 1962 – 1964 według projektu pochodzącego z Osnabrück architekta Theo Burlage. Wyspa Wangerooge szczyci się posiadaniem dwóch latarń morskich. Ta stara, o wysokości 39 metrów i stojąca na skraju miasteczka, zbudowana w latach 1854 – 1856 zamieniona została na interesujące muzeum o charakterze historyczno-etnograficznym, tę nową zaś, stojącą znacznie bliżej morskiego brzegu i sięgającą ponad 67 metrów wysokości skonstruowano w latach 1966 – 1969. Do wyspy Wangerooge przynależą jeszcze dwie wydmowe wysepki: Minsener Dog i Mellum.
Tak oto kończą się Wyspy Wschodniofryzyjskie, pora nam więc teraz pożeglować na te Północnofryzyjskie. Wolnego! Pomiędzy jednymi a drugimi natkniemy się na cztery niewielkie wysepki: NEUWERK, Nigehorn, Scharhorn i Trishen, geograficznie należące do archipelagu Wysp Fryzyjskich natomiast administracyjnie nie – ot, i niemiecka zagwozdka (!) Administracyjnie pełną kontrolę nad owymi czterema ostrowami bezpośrednio sprawuje Hansestadt Hamburg, czyli Hanzeatyckie Miasto Hamburg. O cóż chodzi? Ano, najpewniej o to, iż właśnie tamtędy wpływają do portu w Hamburgu a też zeń wypływają wszelkie jednostki pływające, jakie potrafią utrzymać się na powierzchni wody albo nawet pod nią – zarówno te cywilne jak też wojskowe. Ale nie będę ja zbyt głęboko wnikał w owe szczegóły, żeby też na mnie nie nasłano jakiegoś nadwodnego drona. Wszystkie cztery wysepki politycznie i administracyjnie przynależą do dzielnicy Hamburg Mitte, czyli Hamburg Centrum. Wszystkie cztery zaptaszone są przez dziesiątki tysięcy ptaków najróżniejszych gatunków i kalibrów, jedyną zaludnioną przez ludzi jest wyspa Neuwerk. Ta swą powierzchnią nie sięga nawet czterech kilometrów kwadratowych a zamieszkuje ją na stałe 25 osób, latem ich liczna urasta do czterdziestu. Na Neuwerk pływają wycieczkowe stateczki z Cuxhaven, z setkami turystów. Kto chce, może zatrzymać się na wyspie na dłużej w jednym z pięciu hotelików. Pod koniec XVII wieku zbudowano tu nawet kaplicę pod wezwaniem Panny Marii Świętych Apostołów, tak więc potrzeby duchowe również są na wysepce zaspokajane. Największą atrakcją wyspy Neuwerk jednak Turm (Wieża), aktualnie latarnia morska oraz stacja radarowa. Zasadnicza jej struktura pochodzi z 1310 roku i przetrwała do dziś. Przez całe stulecia strażnicy czuwali na wieży, rozpalając nocami ogień. Dopiero pod sam koniec XIX wieku zainstalowano na wieży latarnię elektryczną, a w roku 1986 anteny radarowe. Latarnia sięga 45 metrów wysokości. Ot, i dopiero teraz, z czystym sumieniem możemy popłynąć jeszcze dalej ku północy.
*
WYSPY PÓŁNOCNOFRYZYJSKIE – z niemiecka zwane Nordfriesische Inseln, po duńsku Nordfrisiske Øer. Ażeby nie zatracać geograficznego porządku, rozpocznę od tych niemieckich. Pierwszą z nich zapewne będzie PELLWORM, wyspa o powierzchni 37.4 kilometrów kwadratowych, zamieszkana przez z górą 1200 osób. Pływa do niej prom z portu Nordstrand. Z dawniejszych zabytków przykuwa uwagę Alte Kirche (Stary Kościół), ewangelicki, datowany na rok 1611 oraz Neue Kirche (Nowy Kościół), również ewangelicki, z roku 1870. Katolicy swoją niewielką świątynię ukończyli dopiero w dwudziestym stuleciu (1978). Charakterystycznymi elementami krajobrazu wyspy jawią się biało – czerwona, wysoka na 41,5 metra latarnia morska, ukończona w 1907 roku oraz wiatrak zbudowany w roku 1777. Na Pollworn znajdują się aż trzy muzea: Inselmuseum typu etnograficznego, Schifffahrtmuseum – opowiadające o wyprawach morskich i jeszcze Rungholtmuseum, nawiązujące do historii prastarego osiedla Rungholt, istniejącego od czasów rzymskich aż do średniowiecza w pobliżu dzisiejszego Nordstrand. Wszystkie trzy zapewne są interesujące chociaż najwięcej zwiedzających notuje muzeum wypraw morskich – wszak człowieka zawsze takie interesowały jak też związane z nimi przygody.
Między Pollworm a lądem stałym natkniemy się na NEUSTRANDISCHMOOR i SÜDFALL, obie zamieszkiwane. Na Südfall przez cały rok rezydują jedynie dwie osoby, kilka więcej, pracowników jedynej na wysepce restauracji tylko w okresie od marca do końca października, kiedy trafiają tu zgłodniali turyści. Wyspa Neustrandischmoor, znacznie większa, w roku 2024 mieszkańców liczyła dwadzieścioro dwoje. Na Neustrandiscmoor znajdują się zaledwie dwie restauracje i dwa niewielkie hoteliki. Interesującym zabytkiem jawi się Glockenturm (Dzwonnica) – jedyne, co pozostało z kościoła pod wezwaniem świętych Kosmy i Damiana. Sam kościół, podtopiony, zapadł się, dzwonnica ocalała, ponieważ zbudowano ją obok, na twardszym gruncie. Największą atrakcją wyspy Neutrandischmoor jest jednakże Halligbahn – szynowa kolejka, która od roku 1934 kursuje pomiędzy wyspą a Lüttmoorsiel na stałym lądzie. Jej wąziutkie – 600 milimetrów – tury o długości 3,5 kilometra zbudowano na tamie, ma przeto bardzo solidne podłoże. Wagonik kolejki pomieści co najwyżej dwie osoby dorosłe z dwójką małych dzieci. Pierwszeństwo przysługuje mieszkańcom wyspy i pracownikom tamtejszych hotelików i restauracji, ale przy odrobinie szczęścia mogą nią pojechać pojedynczy turyści. Innym pozostaje stateczek z Nordstrand.
Jeszcze jedną zamieszkaną wyspą w pobliżu Pollworm jest HOOGE, połżona od niej nieco na północny zachód. Do niej też dociera niewielki prom z Nordstrand. W roku 2024 wyspę na stałe zamieszkiwało 195 osób. Jedynym zabytkiem jest to renesansowy kościół St. Johannis Kirche, poświęcony w 1637 roku i należący do społeczności ewangelickiej. Uwagę w nim przykuwają witraże, marmurowy pulpit dla pastora i wykonany częściowo z kości słoniowej model żaglowca, podarowany przez duńskiego króla Fryderyka VI. Na zachód od Pollworm położone są Norderoogsand i Süderoogsand, dwie piaszczyste wyspy bezludne z sąsiadującymi z nimi halligami o takich samych nazwach, całkowicie zatapianymi przez morskie przypływy.
Do Republiki Federalnej Niemiec należy jeszcze grupa wysp położonych nieco dalej na północ od już opisanych. Do tej grupy dociera się stateczkami z portów Dagebüll i Ockholm. Zacznę od wyspy FÖHR, bo nie jest mała (82,8 km²) i zamieszkuje ją blisko osiem i pół tysiąca osób. Do Wyk, największego miasta na Föhr, obejmującego obszar całej wyspy często docierają promy a na dodatek od roku 1926 mogą tu lądować niewielkie samoloty a nawet stąd startować i fruwać sobie w swoje strony. Föhr prezentuje się jako jeden z najpopularniejszych turystycznych celów w Niemczech a przeto w okresie od kwietnia do października zaludnienie wyspy urasta do 20.000. W centrum Wyk auf Föhr wyróżnia się Rathaus (Ratusz, będący wytwornym budynkiem z XIX stulecia, z wieżą dobudowaną w roku 1907. Najstarszym domem w Wyk jest jednakże Altes Rathaus (Stary Ratusz), datowany na rok 1617. Na wyspie istnieją trzy parafie ewangelickie i jedna rzymskokatolicka, której kościół St. Marienskirche powstał w roku 1904 i pół wieku później (1954 – 1955) został rozbudowany do obecnych kształtów. Trzy aktualne świątynie ewangelicko – luterańskie: St. Nikolaikirche, St. Johanniskirche i St. Laurenti są znacznie starsze a dwa ostatnie pamiętają czasy sprzed reformacji, datowane są bowiem na XIII wiek, St. Nikolai za to ukończono w roku 1509, kiedy Marcin Luter kończył 26-ty rok swojego żywota. Muzeum Fryzyjskie imienia Dra. Carla Häberina w bardzo interesujący sposób prezentuje historię, jak również życie mieszkańców wyspy Föhr oraz innych, z nią sąsiadujących. Inne z muzeów, Kunst der Westküste, znajduje się w Alkersum, kilka kilometrów od Wyk. Przy nadmorskiej promenadzie wiodącej od centrum Wyk ku zachodowi zbudowano w roku 1952 latarnię morską Olhörn, wysoką zaledwie na 10 metrów. Tylko o trzydzieści centymetrów niższa jest zbudowana w latach 1981 – 1982 morska latarenka w Nieblum, nieco na zachód od Wyk.
Od południa i wschodu otacza Föhr jeszcze pięć mniejszych wysp i wysepek, z których największą jest AMRUM, o powierzchni około dwudziestu kilometrów kwadratowych, zamieszkana przez mniej więcej 3.000 stałych mieszkańców (latem liczba owa się potraja). Do portu Wittdün na wschodzie wyspy Amrum często pływają promy z lądu stałego jak również z sąsiednich wysp Föhr i Hooge. Lądowiska dla samolotów na razie tu nie zbudowano, ale za to szczyci się owa wyspa niezwykłą atrakcją: Inselpaulą – wąskotorową kolejką okrążającą wysepkę niemal dookoła. Długość owej drogi żelaznej sięga dwudziestu kilometrów chociaż trasa turystyczna liczy ich czternaście. Składająca się z kilku wagoników kolejka zatrzymuje się kilka razy po drodze, żeby turyści mogli z niej wysiąść i pofotoggrafować sobie urocze krajobrazy i mijane zabytki. Jedynym kościołem, ewangelicko – luterańskim na wyspie Amrum jest kościół świętego Klemensa w Nebel, datowany na XV wiek. W Wittdün wzniesiono w roku 1903 luterańską kaplicę. Katolicy zbudowali swoją w Norddorf dopiero w roku 1973. Ozdobą wyspy Amrum zapewne są dwa wiatraki: Amrumerwindmühle, pochodzący z 1770 roku uchodzi za najstarszy na północy Niemiec, ten drugi, w Nebel zbudowano w roku 1942. W Wiidün, u wejścia do portu wzniesiono w roku 1906 latarnię morską o wysokości niemal 48 metrów. Pozostałe dwie na wyspie Amrum, zastępujące dawniejsze Baken działają w Norddorf oraz w Nebel. Przebywając na Amrum warto zajrzeć na tamtejszy cmentarz – na starych płytach nagrobnych grawerowano dawniej obszerne biografie zmarłych, wspominając przede wszystkim ich życiowe osiągnięcia.
Kolejną wyspą niechaj będzie LANGENEβ, na której w 58 domach w roku 2024 rezydowało 125 osób, małych i dużych. Każdego ranka, prócz sobót, niedziel i wakacji otwiera dla, w bieżącym roku szkolnym ośmiorga dzieciaków swe podwoje Grundchule (Szkoła Podstawowa). Innym miejscem spotkań uczyniono w roku 1894 Saalkirche, ewangelicki kościółek, do którego ostatnimi czasy z rzadka ktoś zaziera, bo dziś nie pora na duchowe uniesienia. Jest jeszcze na Langeneβ Leuchtturm Nordmarsch – latarnia morska zbudowana w 1902 roku i szczycąca się zawrotną wysokością 11,5 metra – to akurat wystarcza. Wszystko, o czym piszę z pozoru wygląda nieco przygnębiająco, ale w rzeczywistości tak nie jest. Największą bowiem atrakcją wyspy Langeneβ jawi się Lorenbahn – wąskotorowa (900 milimetrów) kolejka prowadząca na wyspę z Dagebüll na stałym lądzie, inaugurowana w 1928 roku.

Korzystać z owego środka lokomocji mogą jedynie mieszkańcy Langeneβ oraz pracownicy kilku tamtejszych restauracji i hoteli, ale nie turyści bowiem pojedyncze wagoniki pomieszczą co najwyżej dwie osoby z parką niewyrośniętych dzieci.Wagonik zatrzymuje się po drodze na wysepce OLAND, bo tama, na której ją zbudowano tor akurat tamtędy przebiega. Na wysepce o powierzchni dwóch kilometrów kwadratowych zamieszkuje około dwudziestu osób. Z ciekawostek: na wysepce Hellig Oland istnieje publiczna szkółka, ale aktualnie nie jest czynna; jedyna uczennica dojeżdża kolejką do szkoły na Langeneβ. Są tu za to aż dwie kaplice, jedna z nich pod wezwaniem świętego Piotra, a prócz nich nawet publiczna toaleta – prawda, że uroczo? Tutejsza latarnia morska o wysokości 7,5 metra uważana jest za najniższą w Niemczech. Ponoć w starożytności wierzono, że na tej wysepce miał swą rezydencję Ekke Nekkepenn, fryzyjski bóg morza. Nieco oddalone na południe od Oland znajdują się jeszcze dwie północnofryzyjskie wysepki, dostępne jedynie drogą morską. Ta większa z nich zowie się GRÖDE i na stałe zamieszkuje ją aż dziesięć osób, wioseczka owa oficjalnie została więc uznana najmniejszą w całej Republice Federalnej Niemiec. Nic strasznego; Są na niej dwa domy, w których można wynająć pokoje, a obok nich kaplica pod wezwaniem świętej Małgorzaty. O publicznej toalecie nic mi nie wiadomo. Trzeba skorzystać na stateczku a na samej wysepce udać się w zarośla. Hallig Habel, ostatnia z wysepek owej grupy niej jest zamieszkana.
Najdalej na północ wysuniętą niemiecką wyspą w grupie Wysp Północnofryzyjskich jest SYLT. Z lądu stałego na czterech kołach dostać się na wyspę można jedynie korzystając z pociągu przewożącego tak pasażerów, jak również samochody przez tamę o długości jedenastu kilometrów. Wyspa mierzy 99 kilometrów kwadratowych powierzchni i rozciąga się z północy na południe aż na 38,5 kilometrów. Jej obszar zamieszkiwało w roku 2024 nieco ponad 18.300 osób, najwięcej, 8.400 w Westerland, uważanym za stolicę wyspy. Jest zatem Sylt najludniejszą spośród wszystkich wysp całego fryzyjskiego archipelagu. Od roku 1927 na Sylt można też przyfrunąć samolotem. Po samej wyspie na razie wolno jeszcze przemieszczać się własnymi lub wynajętymi samochodami albo lokalnymi autobusami choć sporo przybyszów preferuje rowery, te bowiem dotrą niemal wszędzie. Najważniejszy obecnie ewangelicki kościół pod wezwaniem samego Jezusa Chrystusa wzniesiono tu dopiero w roku 1913, świątynię katolicką świętego Krzysztofa jeszcze później, w roku 2000. Kasyno Spielbank Sylt inaugurowano na wyspie w roku 1949, co najlepiej zaświadcza o hierarchii tutejszych wartości. W architekturze Westerland wyróżnia się dawny Kurhaus (Dom Zrdijowy) zbudowany w roku 1905, aktualnie Ratusz całej wyspy. Interesującym miejscem jest Keitum, w rzeczy samej wschodnia dzielnica Westerland. Na jej terenie znajdziemy prehistoryczny kamienny megalit jak również kościół pod wezwaniem świętego Seweryna, którego początki pamiętają rok 1249, choć w późniejszych czasach wielokrotnie go przebudowywano. Uroczymi zabytkami w Keitum jest kilka starofryzyjskich domów z XVIII i XIX stulecia, dawniej pokrytych naturalną strzechą. W jednym z nich urządzono interesujące muzeum wyspy Sylt. Nieco dalej na północ od Keitum znajduje się niewielka wioseczka Munkmarsch. Na wyspie Sylt jest kilka wiatraków, ale ten najbardziej znany, właśnie w tej wiosce mozoli się od roku 1744. W Wenninstedt, o kilka kilometrów od lotniska zachowała się Denghoog – ziemianka pamiętająca ponoć czasy ery kamiennej. W Kampen, po wschodniej stronie północnej odnogi Sylt zachował się uroczy starofryzyjski dom Haus Kliffende, który w roku 1925 nabyła aktorka Clara Tiedemann i zamieniła na dom gościnny. Jej gośćmi byli tu między innymi pisarz Thomass Mann i minister Hermann Göring. Na Rote Kliff w Kampen stoi dumnie najstarsza na Sylt latarnia morska, funkcjonująca od roku 1855. W List, na samej północy Sylt napotkamy aż dwie latarnie morskie; wschodnią i zachodnią. Ostatnią z czterech morskich latarń na Sylt znajdziemy w Hornum, na samiutkim południu. Ot, i cała wyspa Sylt w pełnej swej okazałości.
*
A CO SŁYCHAĆ U DUŃCZYKÓW? – Królestwo Danii posiada sześć wysp fryzyjskich niemniej tylko trzy z nich są zamieszkane. Do wyspy RØMØ, najbardziej spośród nich wysuniętej na południe dostać można się bardzo łatwo: wystarczy ująć kierownicę własnego auta albo wsiąść w miasteczku Skǽerbǽk do lokalnego autobusu, i przez dziewięciokilometrową tamę przedostać się na wyspę zamieszkaną przez około sześćset osób, rozproszonych po obszarze całej wysepki. Chyba jedynym zabytkiem jest tu kościół świętego Klemensa w Kirkeby, z roku 1865. Przybysze ze stałego ląu zatrzymują się też przy bunkrze pamiętającym czasy drugiej wojny światowej. Po tamie, długiej na 9,5 kilometra można z lądu stałego dostać się na wysepkę MANDØ, zamieszkaną przez zaledwie trzy dziesiątki osób. Tu z pewnością zainteresuje kościół Mandø Kirke z roku 1727 oraz wiatrak trudzący się tu od roku 1820. Jeszcze jedną fryzyjską wyspą należącą do Danii jest FANØ, zamieszkana przez 3.270 osób. Przeprawa z Esbjerg do portu Nordby na wyspie trwa z górą dwadzieścia minut. W samym Nordby wyróżnia się klasycystyczny kościół z 1786 roku. Nieco dalej ku zachodowi napotkamy bunkry z okresu drugiej wojny światowej. Niezmiernie interesujące jest Muzeum Transportu Morskiego, relacjonujące historie od początków XIII stulecia. W Sønderho na samym południu wyspy nie zaszkodzi zainteresować się luterańskim kościołem z 1782 roku. Malowniczości tutejszemu krajobrazowi przydaje tutejszy wiatrak Sønderho Mølle. Tak oto przemierzyliśmy niemal wszystkie Wyspy Fryzyjskie, przyklejone do brzegów Holandii, Niemiec i Danii. Pozostała nam jedna, już naprawdę ostatnia, samotna i oddalona od wszystkich. Pozostałe trzy duńskie wyspy: Jordsand, Koresand oraz Langñi nie są zamieszkane.
*
HELGOLAND
Są to de facto dwie wysepki: Helgoland i Helgoland Düne, o łącznej powierzchni 4,2 kilometrów kwadratowych i w roku 2024 zamieszkane przez 1.330 osób. Helgoland oddalona jest o z górą 70 kilometrów od Cuxhaven, 115 od Bremerhaven i 170 od Hamburga – portów, z których pływają tam promy. Od roku 1962 na Helgoland również latają samoloty; niewielkie lotnisko powstało na wysepce Helgoland Düne. Podróż z Cuxhaven szybkim katamaranem zajmuje 75 minut, klasycznym promem Helgoland – dwa razy dłużej. Wysepka Helgoland zajmuje 4,21 kilometry kwadratowe powierzchni; w roku 2024 zamieszkiwało ją 1.329 osób. Popularnie nazywana bywa Die Rote Insel (Czerwoną Wyspą) – ową niecodzienną barwę zawdzięcza podlegającemu erozji piaskowcowi, z którego jest zbudowana, nazywanego przez geologów Buntesandstein. Tubylcy prócz języka niemieckiego posługują się osobliwym dialektem nazywanym helgoland – friesich (helgolandzko fryzyjskim). Na wyspie działa tylko jedna szkoła podstawowa, James-Krüss Schule; wykształcenie średnie i wyższe młodzież zdobywa już na stałym lądzie. Odmienna od innych Wysp Fryzyjskich jest też historia Helgoland, Przez osiemdziesiąt trzy lata (1807 – 1890), z nakazu króla Jerzego III wyspę okupowali Brytyjczycy, utworzywszy z niej swoją kolonię, pod pretekstem obrony przed Napoleonem Bonaparte bowiem brytyjski władca obawiał się, że ten tamtędy uderzy na Danię i Skandynawię, tymczasem Francyz pomaszerował na Moskwę. Jednakowoż Brytyjczycy panowali nad wysepką jeszcze długo po zgonie Bonapartego, ustanawiając tu swoich gubernatorów (w historii Helgolandu było ich siedmiu). Wszystkie opisane przyczyny uzasadniają mój wybór sportretowania wyspy Helgoland oddzielnie, poza pozostałymi Wyspami Fryzyjskimi, choć wszak geograficznie zalicza sią ją do owych północnofryzyjskich. Jest jednak od nich nieco inna.
Pomiędzy różnymi wyspami i wysepkami zawsze w mym życiu lubiłem podróżować promami i stateczkami, to bowiem zdawało się mi o wiele bardziej romantyczne niźli fruwanie samolotami. Tym więcej na Helgoland. Zachwyca już samo przybycie do portu. Z pokładu statku już z daleka widnieje na horyzoncie wzgórze Pinneberg (61 metrów wysokości), najwyższe na wyspie, z górującym na nim krzyżem, ustawionym tam we wrześniu roku 1998. Z portu do centrum miasteczka trzeba wstąpić po 260 stopniach; dla mających problemy z człapaniem zmontowano rampę, po której niepełnosprawni mogą sprawnie wjechać wózeczkami. Pełnosprawni muszą sprawnie wczłapywać po schodach, chyba że wynajmą sobie konną Kutsche (dorożkę) bo o autach na Helgoland trzeba zapomnieć – nie te czasy. W miasteczku z pewnością przykuje uwagę St. Nikolaikirche, ewangelicki kościół pod wezwaniem świętego Mikołaja, datowany na początek siedemnastego stulecia. Świątynia katolicka pod wezwaniem świętego Michała stanęła na tym gruncie dopiero w roku 1970. Osobliwością wyspy Helgoland z pewnością są dwa bunkry z okresu drugiej wojny światowej, udostępnione do zwiedzania, W kraterze jednego z nich złożono bomby o łącznym ciężarze ponad pięciu tysięcy kilogramów. Ważnym i godnym odwiedzenia na wyspie Helgoland jest tamtejsze akwarium. Za bardzo interesujące uchodzi Helgoland Museum, prezentujące historię, tradycje, a nawet legendy wyspy. Nie wolno zapomnieć o dwu latarniach morskich: ta starsza, na wyspie Helgoland pochodzi z roku 1811 i wznosi się na 43 metry, młodsza z nich, dwudziestometrowa zbudowana została na Helgoland Düne w roku 1899.
*
Wyspami Fryzyjskimi zainteresowałem się jeszcze w latach siedemdziesiątych minionego stulecia dzięki artykułowi w szacownym miesięczniku „Poznaj świat”. Jego autor opisywał w nim jedynie trzy wysepki wschodniofryzyjskie. Dekadę później poznałem w Kaiserslautern dwie damy, które w czasach drugiej wojny światowej usługiwały na wyspie Helgoland jako Krankenschwestrn, po prostu pielęgniarki. Tak naprawdę to dzięki nim poważniej zainteresowałem się owym przeurokliwym zakątkiem Europodów chociaż nie wszystkie z ponad trzydziestu owych wysepek zdołałem wyeksplorować – w takiej Danii na ten przykład tylko wyspę Fanø. Żywię głęboką nadzieję, iż mój dzisiejszy artykuł zachęci niektórych z naszych Szanownych Czytelników do odwiedzenia owych niezmiernie interesujących sstron. Stron dalekich od zgiełku masowej „turlystyki”.
Jerzy Leszczyński


