Marek Baterowicz- BY OCALIĆ POLSKĘ
Share
Pod takim tytułem prof. Wojciech Roszkowski opublikował właśnie kapitalny tekst w nr 12 krakowskiego „Wpisu” w 2025, eksponując w podtytule bardzo ważne pytanie – jak przekonać 14 procent Polaków, by nie wstydzili się polskości? Mniej wtajemniczonym wypada tu przypomnieć, że ową „politykę wstydu” lansowano często na łamach „Gazety Wyborczej” głoszącej antypolskie łgarstwa, które zatruwały mniej odpornych czytelników, zagubionych potem w materii naszych dziejów. Owa gazeta była podstępnym źródłem kalumnii, dezorientujących naród, ale poza tą dezorientacją istnieje jeszcze inna przyczyna tego szczególnego nastawienia, jakim było perfidne „zawstydzanie“, z którym potem te 14% społeczeństwa (jednak to spory odłam!) patrzyło i patrzy na naszą historię. Ale powiedzmy wprost, że nasza Ojczyzna nie zasługuje na taki despekt, bowiem w dziejach Polski nie było hańbiących nas wydarzeń, mogących splamić nasze imię. Przeciwnie, granic królestwa broniliśmy z odwagą przed najazdami od X wieku, a poszerzaliśmy je ugodą stateczną, jak unia polsko-litewska, z poszanowaniem praw, a nigdy mieczem (choć mielibyśmy pretekst po najazdach kunigasów). Byliśmy też od średniowiecza schronieniem dla narodu Żydów prześladowanych w innych krajach, aż do Holokaustu rozpętanego przez nazistów, a nawet wtedy ukrywaliśmy ich mimo kary śmierci, która za to groziła. I tysiące Polaków Niemcy rozstrzelali za tę pomoc, za nasze chrześcijańskie miłosierdzie. Toruński Park Pamięci przypomina właśnie ponad 30 tysięcy nazwisk tych sprawiedliwych, ich poświęcenie, dlatego wrogowie Polski zamierzają go zamknąć, to jest właśnie prawdziwym powodem prześladowania ks. Tadeusza Rydzyka. Tę piękną postawę polskiego narodu ukazuje też ważny tom Janiny Hery „Polacy ratujący Żydów” (W-wa, Meriton 2014), choć są tam przeoczenia oraz luki. Nie ma w tym słowniku np. tragedii rodziny Ulmów, wzmianki o ukrywaniu setek Żydów w podwarszawskim ZOO (o czym nakręcono nawet słynny film „The Zookeeper wife”), ani o Zgromadzeniu sióstr franciszkanek Rodziny Maryi, które przechowały co najmniej 500 dzieci i 250 osób dorosłych. Jest za to aż 9 wzmianek o innych siostrach (szarytkach, niepokalankach, sercankach, urszulankach itd.) przechowujących „z wielką miłością” żydowskie dzieci. A zatem nie mamy się czego wstydzić, wprost przeciwnie, mamy powody do dumy. Ale to polskie poświęcenie wraz z Bożym miłosierdziem nie pasowało naszym wrogom, więc po wojnie znaleziono różnych kłamców, którzy fabrykowali kalumnie np. o rzezi w Humaniu na kresach w 1768 r. czy o sławetnej stodole w Jedwabnem, w której oddział SS spalił Żydów podobno przy udziale kilku Polaków, pod przymusem wciągniętych do tej zbrodni. Ojczyzno ma…
Jesteśmy zmęczeni otwieraniem ran
i przepraszaniem tych, którym okazaliśmy serce.
I czy musimy na kłamstwach odbudować kraj?
Nazywać pogromem to, co było przekleństwem
I grą obcych sił nad głowami wszystkich?
Gdy prawdę maskują przeniewiercy myśli!
Za czyje grzechy mamy płonąć ze wstydu
w ogniu zapalonym nie naszymi rękami?
I dać się powiesić na stryczku jedwabnym,
uwitym z nienawiści kilku płatnych Scytów?
Szkalowani w księgach i pismach nieczystych,
gdy prawdę plamią przeniewiercy myśli!
Ojczyzna stygnie powoli w naszych żyłach,
chcą nas wykrwawić sztyletem kalumnii
i wzbiera requiem głosów u jej trumny,
lecz Ona wstaje zwycięska i rozkwita
wbrew fałszerzom dziejów i grabarzom liści…
Gdy prawdę kryją przeniewiercy myśli!
A przecież po wojnie tylu Żydów i Żydówek wypowiadało się z wdzięcznością o naszej pomocy za lat okupacji. W grudniu 1942 polskie podziemie z Armią Krajową założyło nawet słynną „Żegotę”, organizację pomagającą ukrywać Żydów, działała tam między innymi Zofia Kossak-Szczucka. W warunkach europejskich była to rzecz unikalna. Dlatego uratowany przez Polaków Czesław Nissbaum mówił, że w ukrywaniu Żydów brała udział „cała drabina społeczna oraz ideologiczna polska z antysemitami włącznie, bo chronienie prześladowanych Żydów wynikało – jego zdaniem – z głębokiego humanitaryzmu wrodzonemu każdemu Polakowi” ( wg tomu J.Hery, str.39). Możemy tu dodać, że ów humanitaryzm wiele zawdzięczał chrześcijańskiemu miłosierdziu. Przytoczmy jeszcze znamienne świadectwo złożone w 1947 przez lekarza Ludwika Hirszfelda (a przebywał on w warszawskim getcie), który stwierdził: „Domy aryjskie w Warszawie przygarniały dzieci żydowskie pozbawione rodziców i rodzin (…) a wygnańcy z getta znajdowali w nich schronienie, pożywienie i okrycie. Kłamią ci, którzy mówią inaczej. Ci wszyscy, którzy pragną wywołać przeszłość po to, aby ją przekształcić i spaczyć, aby zohydzić imię Polski za granicą”. (op.cit.str.10). I pomyśleć, że po 1989 znaleźli się nagle w III RP ludzie szkalujący Polskę i Polaków? A kręcili się wokół redakcji „Gazety Wyborczej”, sterowanej przez potomka pewnej stalinowskiej rodziny… Nic dziwnego zatem, że sączone tam antypolskie kalumnie zatruły świadomość nowych pokoleń, osiągając stan tych 14% społeczeństwa, które niestety wstydzą się polskości, jakże niesłusznie. Istnieje też inna przyczyna tego absurdalnego zjawiska, a jest to „tradycja” w tych rodzinach, które od czasów powojennych tworzyły nomenklaturę partyjną, aparat bezpieczeństwa, ludową armię oraz wszelkie organizacje związane z prosowiecką republiczką PRL-u. Te warstwy społeczne reprezentowały tzw. „naród” peerelczyków, o którym pisał prof. Ryszard Legutko w „Eseju o duszy polskiej” (2008), książeczce starannie przemilczanej właśnie przez peerelczyków oraz przez ich klientów w III RP. Niestety, owe 14% społeczeństwa (też wyborców) nie czuje, ani nie rozumie polskości, ponieważ już ich dziadkowie/ojcowie nieraz przybyli nad Wisłę w sowieckich czołgach, a potem wymieszali się z miejscową komuną, a reszty dokonały kamienice dla resortowych dzieci. I niestety dlatego na pytanie prof. Roszkowskiego nie znajduję na razie optymistycznej odpowiedzi. Możemy jedynie liczyć na jakiś cud, olśnienie, po którym ci peerelczycy (czy „post-peerelczycy”) obudzą się z letargu i z antypolskich uprzedzeń, zwłaszcza kiedy odkryją, że u podstaw ich propozycji ustrojowych tkwi immanentne zło skrzyżowane z niesprawiedliwością, którą zasiali u nas już stalinowscy prokuratorzy. Wymiar sprawiedliwości bowiem zniszczono w Polsce po roku 1945 doszczętnie, a dobito w stanie wojennym, zaś po 1989 nie pozwolono go uzdrowić. Przy okrągłym stole PZPR odmówił wszelkich rozmów na temat praworządności. A reformę prowadzoną przez PiS zatrzymano nam napaściami z Brukseli, także wetami czy oporem sędziowskiej kasty, wspieranej hucznymi burdami peerelczyków. A to co się dzieje od grudnia 2023 to już otwarty powrót do neo-stalinizmu, mówił o tym otwarcie także prezydent Andrzej Duda w sejmowym orędziu. Zapewne pamięta o tym prof. Roszkowski kończąc swój kapitalny tekst uwagą o reformie sądów: “Żeby Polska była znowu większa, musi zostać przeprowadzona reforma sądów, trzeba odbudować zaufanie do polskiego państwa…” („Wpis”, nr 12/2025,str.65). Racja, choć dodajmy, że trzeba też naprawić skorumpowaną prokuraturę, a od grudnia 2023 już w ogóle działającą na rympał, za pomocą łomów rozbijającą archiwa KRS, demolującą Temidę na całego. A państwo prawa jest warunkiem niezbędnym dla demokracji, koalicja 13 grudnia demolując Temidę morduje więc demokrację! Triumwirat zła (Tusk- Bodnar- Żurek) chciałby unicestwienia nie tylko państwa, ale i Polski. Lepiej, gdy odpłyną na Grenlandię… Nihil novi, już w 1989 odmówiono nam polskiego państwa, a w 1992 usunięto embrion polskiego rządu mec. Jana Olszewskiego z Antonim Macierewiczem, domagającym się daremnie lustracji. Jeszcze dziś prześladują go za rozliczanie rosyjskich wpływów w WSI czy za badanie smoleńskiej „katastrofy”. Ścigają kogo popadnie, prześladują niewinnego nawet ks. Michała Olszewskiego, dobrze, że Zbigniew Ziobro z Romanowskim wyjechali w porę z tego domu wariatów. Co jeszcze planuje to zgromadzenie wampirów tuskowych? Prof. Roszkowski ma jakieś obawy, sądzi, że może „stanie się coś, co rządzący zepsują naprawdę”. Wszystko możliwe, bo pachołki Arymana ścigają nie tylko patriotów, ale chcą zniszczyć ostatecznie III RP, jednak wynegocjowaną wspólnie w 1989! A więc nie szanują nawet umów ani jednego przykazania Dekalogu. A bagno bezprawia sięga już dna, bo po ośmiu latach rządów PiS-u , więc jeszcze praworządności – choć w stanie reformy – koalicja 13 grudnia cofnęła nas wstecz do bezprawia z rodem stalinizmu i rujnuje III RP, a przecież kraj aspirujący do demokracji powinien budować państwo prawa. To nawet obowiązek wobec społeczeństwa, bo z wolnością winna iść sprawiedliwość. A wolność rzekomo już mamy, nie ma nawet „prezydenta” Bieruta, który chętnie wsparłby tych post-peerelczyków…I na szczęście czuwa nad Polską Prezydent Karol Nawrocki, który wie na czym polega państwo prawa i dąży do jego przywrócenia. A ponad połowa społeczeństwa podziela Jego przekonania, nie myli się więc prof. Roszkowski, gdy zakłada, że 48% narodu jest gotowe stanąć do obrony kraju – a może i stanie więcej, kiedy tylko Duch Święty zstąpi na tę ziemię jak mówił nasz Wielki Nauczyciel patriotyzmu i wiary… Sursum corda, a jeśli taki patriota jak prof. Wojciech Roszkowski nie wyklucza jakiejś szczególnej calamitatis za „rządów” Tuska, to wypada wziąć to poważnie i pomyśleć o prewencji.
Marek Baterowicz


