Marek Baterowicz – Błądzą, nie wiedzą co czynią…
Share
W różnych okresach dziejów spotyka się zapalone głowy, opętane niesprawdzonymi ideami czy teoriami. Ich mózgi fermentują od nowinek i z entuzjazmem przyklaskują postaciom lansowanym na wodzów ludzkości. Tak było zwłaszcza od połowy XIX-ego wieku, gdy zaczadzeni marksizmem usiłowali pchnąć świat do konfrontacji. Na szczęście Europę uratował w 1891 papież Leon XIII, gdy w encyklice „Rerum novarum” zdyskredytował postulat walki klas i poprawił Marksa, pisząc, że robotnicy i kapitaliści wzajemnie siebie potrzebują, co w demokracjach Zachodu doprowadziło do pożądanej ewolucji kapitalizmu z dużym pożytkiem dla obu stron. Niestety, marksizm wypłynął na fali rewolucji 1917 r. w rozległym kraju, w którym nie przyjęła się demokracja, a wskazówki Marksa – łącznie z postulatem walki klasowej – wykorzystał zbrodniczy umysł Lenina rujnując nawet rolnictwo, o czym świadczą telegramy słane do sowietów z rozkazami wieszania setkami (tak, aby ludzie widzieli!) majętnych chłopów, czyli tzw. kułaków, którzy opierali się projektom kolektywizacji. Wynika z tego, że w carskiej Rosji nie było tak źle, gdy można było znaleźć tylu bogatych wieśniaków… Świat ujrzał te telegramy dopiero w 1997 roku w „Czarnej Księdze Komunizmu”, wydanej w Paryżu (polski przekład w 1999), ale Lenin spoczywa nadal w swym mauzoleum niczym „święty” patron Jutrzenki. A jego niezasłużona fama wodza niby dobroczynnej rewolucji, podtrzymywana przez światową lewicę, wlokła się za nim przez cały wiek XX-ty…Nic więc dziwnego, że ubóstwiali go też surrealiści, a Salvador Dali w 1931 roku stworzył kuriozalny obraz nadając mu tytuł “Sześć zjaw Lenina na fortepianie”. Przedstawia on istotnie sześć podobizn Lenina (w aureoli!) wspartych na klawiaturze, różniących się jednak rozmiarami, a ich rozmiary rosną od lewej do prawej strony. Dali więc złożył hołd krwawemu Leninowi, także w imieniu elity surrealistów, z którymi się przyjaźnił. A byli oni naiwnymi wyznawcami nowej utopii. Biedacy, nie wiedzieli o zbrodniach Lenina, to ich może tłumaczy…Trzeba przyznać, że pierwszy oprzytomniał Salvador Dali (za sprawą rosyjskich uciekinierów do Francji) i w 1933 roku namalował już inny portret Lenina ze… swastyką, wtedy Andre Breton usunął hiszpańskiego artystę z grupy surrealistów.
A kiedy oprzytomnieją lewackie unijne elity, które w 2018, w 200-lecie urodzin Karola Marksa, odsłoniły w Trewirze pomnik… Marksa, zamówiony w Chinach!? W bazylice Konstantyna (!) także przemawiał Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej… Niebywałe, a za jakie to zasługi wobec Ludzkości postawiono pomnik temu sataniście i oszustowi, który propagując nienawiść ma na sumieniu miliony ofiar!? Oto się okazuje, że Unię Europejską prowadzą czciciele Wielkiego Kanibala! To do takiej Unii mają wstępować kraje? Do Unii niszczącej praworządność jak widać to na przykładzie Polski od grudnia 2023. A także tolerującej korupcję, o czym świadczy zamiar likwidacji CBA… A za demontażem atrybutów państw idziemy do nicości, o to właśnie chodzi UE, aby mogła sobie tę pustkę urządzić po swojemu! I tak, stopniowo, EU – odbierając suwerenność państwom przemienia ją w absolutyzm, totalitaryzm. Arcyprzebiegłość architektów „europejskiego” ładu… A w Domu UE w Brukseli też podtrzymują kult Marksa, chociaż o zbrodniach reżimów komunistycznych wiadomo już od dawna. Tak, ale na zmianę się nie zanosi, a unijne elity idą w zaparte. Chyba nie mają wyjścia, bo w UE dominuje lewactwo, a zresztą nagłe przemeblowanie Domu UE w Brukseli oraz eksmisja portretu Marksa byłyby kompromitacją dla wierchuszki UE. W tej sytuacji UE skazana jest na powolną erozję i rozpad, co może lepiej, jeśli zmierza do władzy totalnej. A w warunkach demokracji byłoby jej trudno osiągnąć swój cel czyli absolutną dominację nad mniejszymi krajami. O takiej dominacji marzono nawet dawniej, po pierwszej wojnie światowej, z tym, że wtedy bywały projekty przesuwania granic. Prof. Marek Kornat przypomniał dawne marzenia niemieckie ministra i kanclerza Gustawa Stresemanna (1878-1929), a zatem jeszcze przed nadejściem czasów Hitlera. Stresemann w liście do byłego pruskiego następcy tronu ( 7 września 1925) sugerował następujące nabytki terytorialne dla Niemiec – najpierw za przyzwoleniem mocarstw zachodnich miałoby dojść do Anchlussu Austrii, potem do odebrania Czechom Sudetów, dalej do zabrania Polsce Górnego Śląska i Pomorza z Gdańskiem…To wszystko pan Stresemann traktował podobno jako swoiste “minimum polityczne” ( vide “Arcana” nr 175-76, 2024, str.111/12 w sumiennym artykule prof. Kornata o polityce zagranicznej Polski Odrodzonej, wtedy suwerennej ). Jak ten plan Stresemana przypomina poczynania autora „Mein Kampf”, prawda? A jakie “minimum polityczne” – zapewne bez przesuwania granic, bo to zupełnie niepotrzebne – przewidują dziś elity z UE?
Marek Baterowicz


