Jan Kisielewicz- Pocztówka z Nancy – Lotaryńskim szlakiem cacek z porcelany, kryształu i… buka
Share
Zdjęcie ilustracyjne: bombka z huty szkła w Meisenthal. Źródło: https://site-verrier-meisenthal.fr
W jednym z artykułów umieszczonych w „Tygodniku Polskim” w sierpniu 2025, w kilku słowach przypomniałem genezę założenia Huty szkła i kryształu «DAUM» w Nancy poświęcając też kilka zdań zasadom estetycznym, jakie przyświecają jej produktom użytkowym i artystycznym. Ojcem –założycielem huty był Jean Daum alzacki notariusz, który przekwalifikował się na fabrykanta szkła w hucie, którą kupił w 1878 roku. Kolejnym ważnym etapem w rozwoju firmy było utworzenie spółki w 1893 roku przez dwóch synów Jean Daum: Auguste et Antonin wraz z cenionym artystą z „Ecole de Nancy” Jacques Gruber.
Od Art Nouveau do Art Déco
W ten sposób, firma Daum stała się prekursorem prądu Art Nouveau. W 1900 roku na wystawie „Expo” w Paryżu Daum zdobywa grand prix za lampę w formie grzyba: „pierwsi ubrali światło w szkło”. Po pierwszej wojnie światowej, Daum zbliża się do prądu artystycznego Art Déco, zmieniając w ten sposób wizerunek swej estetyki. Dzięki zmianie kursu Daum odnosi serię sukcesów jak na przykład podpisanie kontraktu na zastawy stołowe dla transatlantyku «Normandie». Kolejne nowatorskie pomysły kiełkują dzięki współpracy z takimi tuzami sztuki jak Dali, Braque czy César. Równocześnie do łask klientów powracają przedmioty z masy szklanej.
„Czarodzieje materii”
Artyści pracujący w Daum to «czarodzieje materii», a dodatkowo materiały te lśnią wszystkimi kolorami tęczy, gdyż na palecie Daum można się doliczyć 48 odcieni! Koncepcja i opracowanie prototypów mają miejsce w Nancy: modelarze tworzą model z gliny pokryty następnie formą z elastomeru w którą wlewa się wosk. Po wyjęciu z formy dzieło jest szlifowane i przykryte metalową wylewką. Do środka wlewa się bardzo odporny gips. Każdy etap procesu technologicznego wymaga troskliwych rąk pracowników oraz dużej wiedzy fachowej nabytej w trakcie długich lat pracy. Garnirowanie masą kryształową odbywa się w piecu i to ona nadaje pożądane kolory. Wyjęcie gipsu zabiera od 1 do 3 tygodni po czym szlifuje się dzieło na zimno lub je pozłaca. Sama produkcja odbywa się w mieście Vannes-le-Châtel.
La Grip versus Le Cactus
Kolejną perłą w koronie lotaryńskiego przemysłu artystycznego są szklane bombki na choinkę produkowane w hucie szkła w Meisenthal. Hitem na Święta Bożego Narodzenia 2025 okazała się „La Grip”, czyli ostatnia „diva” z kolekcji na rok 2025: piękna bańka w wielu barwach, o silnie zarysowanych rowkach na całej powierzchni, którą wyprodukowano w liczbie 45 000 egzemplarzy. Wzbudziła ona niezwykłe zainteresowanie publiczności i sprzedawała się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Huta szkła w Meisenthal jest spadkobierczynią długiej tradycji tej branży w Lotaryngii zapoczątkowanej przez hutę w Goetzenbruck, po której stopniowo przejęła pałeczkę w produkcji bombek na choinkę. Za datę odrodzenia produkcji szklanych i kryształowych arcydzieł można uznać rok 1999, kiedy to po okresie długiej hibernacji, rynek bombek ponownie ruszył z kopyta, by osiągnąć średnio poziom 90 000 sztuk rocznie z czego połowę stanowią repliki dawnych modeli.
Na Boże Narodzenie 2025 ww. bombka: „La Grip” pobiła ilościowo inną słynną kreację „Kaktus” o 2000 sztuk. Huta szkła w Meisenthal cieszy się niesłabnącą popularnością u klienteli i w tym roku wdrożyła system „wirtualnej kolejki” pozwalający na lepsze monitorowanie napływu klienteli.
Paprocie + potas = kryształ
Licznie obecne w szacie roślinnej Wogezów paprocie, bogate w potas, dały początek dobrze rozwiniętemu przemysłowi produkcji kryształów, których technologia wytwarzania potrzebuje dużej ilości tego pierwiastka. Na liście słynnych na całym świecie hut kryształu – których nazwa pochodzi bądź od miasta produkcji bądź od nazwiska właściciela – figurują takie sławy jak Baccarat, Daum, Lalique, Saint-Louis. Kryształowe cacka mieniące się barwami tęczy, które tam ujrzały światło dzienne, przyczyniły się do rozsławienia całego regionu daleko poza granicami Francji. Echa minionej świetności huty kryształu w Portieux pobrzmiewają jeszcze w pałacach carskiej Rosji. Porcelana i fajans dzielnie dotrzymują kroku kryształowi, by wspomnieć o manufakturach w Lunéville, Saint-Clément czy Niderviller, które do dziś cieszą się renomą. Renesans manufaktury porcelany, założonej w 1748 roku w Niderviller, pozwala mieć nadzieję, że ma ona przed jeszcze sobą piękne dni chwały. Obecnie jej właścicielem jest Zrzeszenie Gmin wokół miasta Sarrebourg. Kondycja ekonomiczna huty w Niderviller na tyle się poprawiła, że poszukuje ona pracowników, by sprostać zamówieniom na lampy odbłyskowe i kryształowe spodeczki i miseczki.
Salon kryształu
Równolegle do pionowego uruchomienia produkcji w historycznej siedzibie huty kryształu w Niderviller, władze żywią ambicję utworzenia salonu wystawienniczego manufaktury Vallerystahl w gminie Troisfontaines. Ww. Zrzeszenie Gmin, inspirując się przykładem Meisenthal, pragnie utworzyć „salon kryształu”. Będzie w nim można podziwiać 22 000 kreacji stworzonych w tym, cieszącym się doskonałą reputacją, centrum produkcji kryształów w południowej Mozeli. Amatorzy pięknych dzieł mogą też wstąpić do Sarrebourg, by podziwiać tam naprzeciw Forêt magique de Noël – butik oferujący kreacje dawnej huty kryształu.
Niebieska emalia na porcelanie
Warto też odwiedzić Longwy, kolebkę słynnej fabryki emaliowanych cacek. Niestety w ostatnich latach przeżywa ona dosyć trudne chwile, ponieważ widmo całkowitej plajty zawisło nad tym zakładem. Po kolejnym przedłużeniu postępowania o umieszczeniu pod nadzorem sądowym fabryki, w dniu 19 marca 2026 zostanie wydana przez sąd decyzja odnośnie do losu pracowników. W oczekiwaniu by „miecz Damoklesa” nie obciął im głów, pracownicy starają się wszelkimi sposobami ocalić swoje miejsca pracy. Między innymi wykreowali piękną emaliowaną sowę z fajansu w celu pozyskania nieco pieniędzy z jej sprzedaży. Każdy z egzemplarzy sowy ozdobiony jest czterolistną koniczynką symbolem nadziei na szczęśliwe zakończenie tego trudnego okresu i na ocalenie manufaktury.
Krzesło krzesłu nierówne
Zmieńmy nieco branżę kierując obiektyw kamery na firmę Collinet w departamencie Moza. Od 1887 roku firma Collinet w Baudignécourt wiedzie prym w tworzeniu mebli i krzeseł „z górnej półki”. Vice-Dyrektor firmy Stéphane Davoli informuje nas, że to już piąta generacja tej samej rodziny, która kieruje spółką. Wszyscy 4 wspólnicy pochodzą z tej samej rodziny: on, jego żona oraz dwie bratowe. W dalszym ciągu w firmie udziela się teść a nowe pokolenie reprezentowane przez bratanka właśnie zasiliło firmę. Spółka Collinet od początku istnienia postawiła na wysoką jakość produkując meble dla kasyn, sieci 4 lub 5 gwiazdkowych hoteli, lecz również dla restauracji i renomowanych „brasseries”.
Tworzymy modele dla naszej własnej kolekcji oraz dla dekoratorów. Surowiec stanowi wyłącznie drewno z lotaryńskich lasów w promieniu 40 km pozyskiwane w krótkim łańcuchu: głównie buk, dąb, jesion, dzika wiśnia w niewielkiej ilości. W Spółce Collinet występują trzy zasadnicze zawody: stolarstwo, lakiernictwo i malarstwo oraz tapicerstwo. W miarę postępu procesu technologicznego przy produkcji np. krzesła na czoło wysuwają się zawody artystyczne: tapicerstwo opiera się prawie wyłącznie na pracy ręcznej i na tradycyjnych metodach.
Bukiem Wogezy stoją…
Pozostańmy jeszcze przez chwilę w branży meblowej o najwyższym standardzie, pisząc kilka słów o sukcesie Pana Martin Pietri, prezesa spółki Taillardat, również lidera na rynku mebli o wysokiej jakości, który w 2021 roku kupił firmę „Chemin” w Liffol-le-Grand. Dzięki zmianie właściciela mała spółka z Wogezów weszła do „klubu” wielkich manufaktur grupy „Emblem Paris”, do której między innymi należy ww. fabryka emaliowanej porcelany w Longwy. Martin Pietri pozostał wierny procesom technologicznym i wiedzy fachowej firmy „Chemin”. W warsztacie w Wogezach każdy mebel jest tworzony jako samodzielna jednostka lub w małej ilości dla klienteli, która poszukuje mebli robionych ręcznie i o wysokiej jakości.
Buk dęba się nie boi…
Podobnie jak w przypadku firmy Collinet, w firmie Pana Pietri drewno, głównie buk, jest pozyskiwane w Wogezach. Krzesła przeznaczone są dla sieci paryskich „grands palaces” na całym świecie oraz dla wąskiej grupy wymagających klientów. Pan Pietri wyjaśnia: – Nasza klientela poszukuje produktów doskonałych. Całość pracy wykonywana jest ręcznie w tym spajanie elementów prawie wyłącznie z drewna bukowego z pobliskich lasów. Po opuszczeniu Wogezów te małe i większe arcydzieła sztuki stolarskiej przewożone są do innych warsztatów Taillardat w centrum Francji. Około dwudziestu wysokiej klasy rzemieślników wykorzystuje swoją wiedzę fachową przy wykańczaniu dzieł.
Rzeźbiarz o złotych rękach
Od 70 do 80% wyprodukowanych krzeseł eksportowanych jest do Arabii Saudyjskiej, do Chin i do Nowego Jorku. W 2023 do ekipy stolarni w Liffol-le-Grand dołączył irański uchodźca Mohammad Kamali. Według oceny Pana Pietri zatrudnienie Mohammed Kamali było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę: to rzeźbiarz o „złotych rękach” i o bardzo trudnych chwilach w życiorysie, gdyż jego żona i dzieci są jeszcze w Iranie. Jego integracja zawodowa była związana z dużym wyzwaniem stając się dowodem na to, że można harmonijnie połączyć międzynarodowy handel z wymiarem pomocy humanitarnej.
Jan Kisielewicz
Źródło:
Dziennik Regionalny „L’Est Républicain”, 21 grudnia 2025 r.


