Jan Kisielewicz – Pocztówka z Nancy – Ptaki, które szczęście nam dają
Share
Zdjęcie ilustracyjne – dzięcioł. Pixabay
W nawiązaniu do poprzedniego artykułu o trudnej sytuacji ptaków we współczesnych miastach, pragnę kontynuować ten mini cykl podejmując próbę opisania działań pasjonatów przyrody i ornitologów, chcących zmienić na lepsze dosyć ponurą rzeczywistość naszkicowaną w ww. artykule.
https://www.tygodnik-polski.com.au/wp-admin/post.php?post=7285&action=edit
W tym celu zacznę od krótkiej prezentacji monumentalnego dzieła o ptakach w trzech tomach, autorstwa ornitologa Patrice Costa „Ptaki, które szczęście nam dają”. Całe przedsięwzięcie było możliwe dzięki finansowemu i technicznemu wsparciu grupy prasowej EBRA. Wszystkie trzy tomy opracowane zostały według tego samego „przepisu”: precyzyjne dane naukowe oraz ilustracje o wysokiej jakości tak, aby wyczulać czytelnika na los skrzydlatych wirtuozów.
Patrice Costa to emerytowany dziennikarz, ornitolog oraz prezes Europejskiego Instytutu Ekologii. Jest dumny ze swego ostatniego dzieła w cyklu „Ptaki, które szczęście nam dają”. Według słów pana Costa, ptaki bardzo potrzebują tego rodzaju dzieł, gdyż, tak jak wspomniałem w poprzednim artykule, sytuacja niektórych gatunków jest bardzo niepokojąca. Średnio trzy gatunki ptaków na pięć jest w bardzo trudnej sytuacji. Na 11 000 gatunków ptaków żyjących na świecie 11% jest na wymarciu. Pan Costa ma świadomość, że jego książki nie zmienią tego stanu rzeczy, ale choć w pewnej mierze mogą się przyczynić do odwrócenia negatywnej tendencji.
Będąc ornitologiem Pan Costa wierzy w moc uczulania ludzi na problem. Dobrze wie, że człowiek chroni tylko to, co lubi i zna. Ptaki potrzebują ludzkiej empatii, ponieważ cierpią z powodu intensywnego rolnictwa, zmian klimatu i pejzażu. Celem trzeciego tomu cyklu jest uwrażliwienie czytelnika na 14 gatunków, które żyją w moim regionie. Puszczyk, rudzik, strzyżyk czy zimorodek. Interesujemy się również ptakami, których populacja się zmniejsza jak na przykład bączek gwieździsty. We Francji żyje tylko 400 samców. Niektóre populacje giną, inne się odradzają. Książka stara się odbijać tę rzeczywistość, w której dzieją się złe, ale też dobre procesy. Założeniem autora jest pokazanie, że nie wszystko jest czarne. Działania na rzecz bioróżnorodności przynoszą owoce: niektóre gatunki ptaków utrzymują się na tym samym poziomie jak czarny dzięcioł.
Innym czynnikiem, który wzbudza zainteresowanie czytelników cyklem „Ptaki, które szczęście nam dają”, to wysoka jakość ilustracji. Jak w dwóch poprzednich tomach, w tomie trzecim, znajdujemy zdjęcia fotografa Claude Nardin, ale także wspaniałe rysunki Emmanuel Pereira. To ważne, że dajemy czytelnikom dzieło, które dobrze się sprzedaje, ponieważ prawa autorskie są przekazywane stowarzyszeniom działającym na rzecz ochrony ptaków. W tym roku dochód z poprzednich sprzedaży pozwoli na finansowanie inicjatyw regionalnych. Wręczone zostaną trzy nagrody „Ptaki, które szczęście nam dają” w ramach kolokwium nt. bioróżnorodności zorganizowanemu przez Europejski Instytut Ekologii w Metz. Damy też 4 500 € grupie wspierania bioróżnorodności w departamencie Moza na zakup dronu do obserwacji gniazd błotnika popielatego. Taka sama suma zostanie przekazana LPO w Alzacji na zakup koszy lęgowych dla sów i sów płomykówek.
Powiedzmy teraz parę słów o prostych, ale skutecznych praktykach w celu chronienia ptaków.
We Francji przepisy zakazują rolnikom, w celu chronienia ptaków i ogólnie bioróżnorodności, obcinania żywopłotów na ich polach między 16 marca a 15 sierpnia. Tym niemniej, kilka związków zawodowych rolników w Lotaryngii poprosiło o możliwość późniejszego cięcia. Prawie co roku ww. związki proszą o obcinanie żywopłotów po 16 marca. Wywołuje to protest obrońców przyrody dla których stanowi to aberrację, ponieważ jest to okres kwitnienia, instalowania się ptaków i zapylania. Prezes LOP w departamencie Meurthe-et-Moselle informuje o tym stanie rzeczy prefektów trzech departamentów prosząc, aby wstrzymali wydawanie zezwoleń na cięcia po 15 marca. W swych listach podkreśla, że cięcia po 15 marca wiążą się z ryzykiem zabicia, zranienia lub zaburzenia reprodukcji ptaków i ssaków, które wcześnie się rozmnażają. Rolnicy nie zawsze podzielają ten punkt widzenia.
Nicolas Perrotin, prezes izby rolniczej w Meuse, udziela nam następujących wyjaśnień: w Lotaryngii, a szczególnie w Mozie, styczeń i luty były bardzo wilgotne. Nie wszyscy rolnicy mieli możliwość cięcia przed tą datą. Dodatkowo, daty kalendarzowe wskazane przez LOP obowiązują w całej Francji, a wiedzieć należy, że między Południem a Lotaryngią są duże różnice klimatyczne. O ile w Nicei ptaki mogą zakładać gniazda w połowie marca w Meuse występują jeszcze w tym okresie przymrozki. Jesteśmy świadomi co do znaczenia terenów zielonych dla bioróżnorodności czego dowodem jest to, że departament Moza posadził najwięcej żywopłotów. Argumenty te nie przekonują obrońców ptaków, którzy uważają, że wraz z ociepleniem klimatycznym, ptaki lotaryńskie budują gniazda coraz wcześniej. W Wogezach, stowarzyszenie ochrony ptaków udało się aż do sądu administracyjnego w Nancy by bronić tego punktu widzenia i wygrało sprawę: sąd zawiesił wykonanie decyzji Prefektury w Wogezach, która zezwalała na cięcie żywopłotów do 15 kwietnia.
Przypomnijmy prostą prawdę, że ptaki miejskie i wiejskie chronić możemy już w naszych ogródkach. Czasem tak się zdarza, że największe korzyści pozyskujemy z rzeczy najbardziej prostych: by chronić ptaki w naszych ogrodach, francuski Urząd ds. bioróżnorodności proponuje wcielić w życie kilka dobrych praktyk o wielkich korzyściach! By chronić ptaki w naszych miastach i wioskach zastosujmy teorię kolibra: każdy robi coś na miarę swych możliwości poczynając od naszych ogródków. Prócz klasycznych środków jak założenie budki lęgowej czy dostarczanie odpowiedniej karmy, możemy też wcielić w życie kilka prostych, a zarazem innowacyjnych praktyk. I tak na przykład kosząc rzadziej trawnik pozwolimy kwiatom i trawom na szybsze rośnięcie a insektom na rozmnażanie a te z kolei są pokarmem ptaków. Gładki trawnik jest z pewnością ładny dla oka, ale jest zarazem pustynią dla bioróżnorodności. Jeśli jednak nie lubią państwo widoku zbyt bujnej trawy, można wykosić trawnik „w szachownicę”, gdzie pola krótko ściętej trawy przeplatają się z polami z trawą z długimi łodygami. Bardzo skuteczna metoda.
Mając ogródek nie można zapomnieć o oczku wodnym. Zwykła kałuża stanie się rezydencją dla owadów wodnych i ważek. Dodatkowo, instalując zbiornik na wodę deszczową, właściciel ogrodu może wykorzystać ją do podlewania. Przy niedużym wysiłku, można przerobić odpady zielone na kompost by nawozić ziemię. W ten sposób ziemia będzie żyzna, wilgotna, gościnna dla dżdżownic, którymi karmią się ptaki. Kolejnym krokiem na korzyść ptaków może być redukcja zanieczyszczeń świetlnych, które szkodzą ptakom i owadom. W tym celu, należy wyłączyć światła na zewnątrz po 23.00 lub założyć czujnik ruchu. Jeśli mają państwo w ogródku żywopłoty, należy dosadzać rośliny lokalne: głóg, orzech, śliwa. Pozwoli to na karmienie, a może nawet na stworzenie naturalnych kryjówek dla ptaków. Na końcu wreszcie, na ile to możliwe należy unikać betonowania gruntu. Najpiękniejsze są alejki naturalne, a dodatkowo pozwalają wodzie na wnikanie do gleby. Ptaki będą z pewnością wdzięczne za tych kilka gestów.
Jan Kisielewicz
27/05/2026
„Ici on agit” suplement do Dziennika Regionalnego “L’Est Républicain”, 15/04/2026.


