„Candie” w Krakowie Kliny
Share
W czasie II wojny światowej, a szczególnie w roku 1944, niebo nad Małopolską i Śląskiem, było świadkiem intensywnego działania lotnictwa 15 Armii Stanów Zjednoczonych. Jej głównym celem było bombardowanie zakładów paliwowych na Śląsku (Blechhammer – Blachownia Śląska).
Gdy kończyło się zaopatrzenie z naturalnych złóż ropy naftowej, Niemcy postanowili przerzucić się na produkcję paliw syntetycznych z węgla, na Śląsku który był tam łatwo dostępny. Plany w samej Blachowni zakładały produkcję 350 000 ton benzyny rocznie. Plan Geringa zakładał, że produkcja w zakładach w Oświęcimiu wyniesie 600 000 ton rocznie na potrzeby Luftwaffe i Kriegsmarine. Jednak zainteresowanie Śląskiem wykazały nie tylko Niemcy. Zakłady na Śląsku znalazły się pod pełną obserwacją wywiadu jednostek Armii Krajowej. Zbierano informacje na tematy gospodarcze, techniczne, przemysłowe, a następnie na mikrofilmach przesyłane przez kurierów do Londynu. Stąd też lotnictwo alianckie, a szczególnie 15 Armia Lotnicza USA miała dość precyzyjne informacje o celach, których zniszczenie na pewno przyśpieszy zakończenie wojny.
8 czerwca 1944 roku, dwa dni po inwazji w Normandii, wydano dyrektywę dla amerykańskiego lotnictwa strategicznego, szczególnie 15 Armii Lotniczej o rozpoczęciu niszczenia pól naftowych w Rumunii, rafinerii naftowych w Budapeszcie i Wiedniu, oraz zakładów produkujących paliwa syntetyczne na Śląsku. Rozpoczęły się naloty z lotnisk położonych w południowych Włoszech.
Już 30 czerwca i 2 lipca wystartowały samoloty z misją bombową na Śląsk, Blachownie i na Kędzierzyn. Jednak niekorzystne warunki pogodowe nie pozwoliły im na bombardowanie celu. Dokonano zrzutu na cele alternatywne. Pierwszy skuteczny nalot wykonano 7 lipca 1944 roku. Do dnia 26 grudnia 1944 roku wykonano 19 nalotów.
To właśnie 26 grudnia 1944 roku Latająca Forteca B-17 „Candie” wykonała swój ostatni lot. Samoloty wystartowały z bazy we Włoszech w celem zbombardowania zakładów benzyny syntetycznej w Blachowni Śląskiej Dowódcą załogi był por Harry Flier, drugim pilotem por. Alfred Cryer. Maszyna została uszkodzona przez flaka nad celem. Dowódca załogi oceniając sytuację stwierdził, że niema możliwości dolotu do bazy we Włoszech i skierował maszynę w stronę wschodnia na tereny zajęte przez Sowieckie wojska. W czasie lotu w rejonie Krakowa samolot dostał się pod ostrzał artylerii przeciw lotniczej i to zmusiło załogę do awaryjnego lądowania w przygodnym terenie. Tutaj dużym mistrzostwem wykazali się piloci, którzy zauważyli niezabudowany teren pod Krakowem, lekko wznoszący się w kierunku północnym. Podczas wykonywania zajścia od strony południa, aby lądować pod górkę samolot ponownie został ostrzelany z karabinów maszynowych wartowników trzymających wartę w pobliskim obozie jenieckim.
W obozie tym przebywali Francuzi, Belgowie i Holendrzy. Lądowanie wykonali ze schowanym podwoziem, superprecyzyjnie. Zatrzymali się ok. 15 metrów przed głęboką fosą. W ten sposób cała 10 osobowa załoga się uratowała. Jak wspominał naoczny świadek, byli zadowoleni i nie chcieli się ukrywać przed Niemcami. Zdawali sobie sprawę, że gdyby zostali wykryci, mogłoby się to skończyć tragicznie dla miejscowej ludności. Poczęstowali ludzi słodyczami, ktoś tam dostał kurtkę skórzaną. W krótkim czasie pojawiła się żandarmeria niemiecka, która zauważyła, że wśród załogi jeden jest żydem, którego natychmiast chcieli oddzielić od załogi. Dzielna postawa dowódcy załogi, który się sprzeciwił i całą załoga dostała się do niewoli, a po wojnie wszyscy wrócili do USA.
Aktualna wiedza pozwala nam określić, że w czasie nalotów na Śląsk nad samym celem poniesiono straty: Latające Fortece B-17 12 maszyn, Liberator B-24 18 a inne 4, zaś całkowite straty przy bombardowaniu przemysłu naftowego 316 samolotów. W wyniku tych akcji niemiecki „kurek z paliwem” został ostatecznie zakręcony.

Dzisiaj miejsce awaryjnego, a zarazem szczęśliwego lądowania, stało się miejscem spacerowym i wypoczynku dla sympatyków historii lotnictwa i mieszkańców Krakowa.
W miejscu, lądowania, gdzie do dzisiejszego czasu wyrosły piękne parkowe drzewa, umieszczono metalową instalację samolotu, naturalnych rozmiarów, która wykonana została w ramach rewitalizacji parku. Sylwetka obsadzona bodziszkiem, a wielki ogon B-17, zostanie porośnięty pnączami. – Niezwykły pomnik, nie ze spiżu, nie z kamienia, ale można powiedzieć z roślin i z ludzkiej pamięci o 10 chłopcach, którzy wylądowali tutaj w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w 1944 r. – powiedział dr arch. Krzysztof Wielgus z komisji architektury militarnej Polskiego Komitetu Narodowego.
Spotkanie, każdego roku w rocznicę lądowania „cukiereczka” Przyciąga całe rzesze ludzi, którzy są ciekawi historii „Candie”. Spotkania prowadzone przez dr. arch. Krzysztofa Wielgusa z Politechniki Krakowskiej oraz, Roberta Springwalda z muzeum Armii Krajowej, najbardziej interesują młodzież, Spotkania połączone z występem zespołu muzyki swingowej, która również w okresie II wojny światowej była istotnym elementem życia społecznego i nie pozostawała bez wpływu na morale żołnierzy, w tym lotników, odbywają się w niezwykle urokliwym Forcie 52 „Borek” Fort, który znajduje się 100 metrów od miejsca lądowania Candie. Został wybudowany za czasów Cesarstwa Austro-Węgierskiego w latach 1885 – 1886. Jest to fort artyleryjski dwuwałowy. Wyższy wał był przeznaczony dla artylerii, a niższy dla piechoty i jako pierwsze w Krakowie trójpoziomowe podziemne skrzyżowanie tras do przemieszczania żołnierzy i transportu uzbrojenia. Podczas II wojny światowej w forcie przetrzymywani byli rosyjscy i francuscy jeńcy. Załogę fortu stanowiło 570 żołnierzy. Po wojnie przez kilkanaście lat obiekt był niezagospodarowany i znajdował się w złym stanie technicznym.

W latach 2013–2022 przeprowadzono rewitalizację fortu, a od 30 lipca 2022 r. jest w zarządzie Centrum Kultury Podgórza. To w tym forcie każdego roku w rocznice lądowania „cukiereczka” spotykają się sympatycy historii o Latającej Fortecy B-17, aby wysłuchać szlagierów swingowych, a dla nowo przybyłych, jak zwykle dr. arch. Krzysztof Wielgus, specjalista architektury obronnej prowadzi po zakamarkach fortu, położonego na południu Krakowa, obiektów obronnych wchodzących w skład Twierdzy Kraków, unikatowego w skali europejskiej dziedzictwa fortyfikacyjnego. Wartość historyczna, kulturowa, jak również ekologiczna i użytkowa czynią z twierdzy zabytek wart poznania.
Końcowy przemarsz po krętych korytarzach fortu znajduje się w pomieszczeniu, gdzie w tym roku w rocznicę awaryjnego lądowania Latającej Fortecy B-17 „Candie” znalazł dla siebie miejsce model „cukiereczka” w skali 1:12 model B-17. I w ten sposób stał się ozdobą całego Fortu 52 „Borek’.

Pamiętamy o tych co poświęcali swoje życie dla naszej Ojczyzny i pamięć o nich nie zaginie. Turystom przemierzającym szlaki Małopolski, pomoże projekt polegający na oznaczeniu miejsc związanych z lotnictwem za pomocą sieci hierarchicznych oznaczeń: dużych tablic w miejscach węzłowych ruchu turystycznego. Ma być ułatwieniem dla turystyki kulturowej a równocześnie wyrazem hołdu i pamięci dla wszystkich, którzy tutaj latali, zwyciężali i ginęli. Taki cel sobie postawiło Muzeum Lotnictwa, Politechnika Krakowska, Seniorzy Lotnictwa Wojskowego i Towarzystwo Turystyki Krajowej.
Płk. Stanisław Wojdyła


