Beata Joanna Przedpełska – Echa Warszawskich Salonów
Share
Zdjęcie do felietonu „Muzyka w pałacu”
ŚWIĘTO GRUZJI

Dzień Niepodległości Gruzji, obchodzony 26 maja, upamiętnia utworzenie Demokratycznej Republiki Gruzji w 1918 roku. Pełną niezależność kraj odzyskał w 1991 roku w wyniku przeprowadzonego wówczas referendum. W tym roku jest to szczególnie wyjątkowa data, bo Gruzini świętują także 1700 rocznicę deklaracji chrześcijaństwa jako religii państwowej. Mówiła o tym Ambasador Gruzji w Polsce J. E. Pani Diana Zhgenti podczas spotkania z politykami, korpusem dyplomatycznym, przedstawicielami biznesu, gospodarki, kultury oraz diaspory ormiańskiej w Polsce. Kiedy w 2023 roku Pani Diana Zhgenti obejmowała zaszczytną misję Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Gruzji w RP, deklarowała rozwój współpracy między Gruzją i Polską w sferze polityki, gospodarki, edukacji i kultury. W słowach, skierowanych do przyjaciół Ambasady podkreśliła bliskie relacje, łączące te dwa kraje od wieków, dążenie do niepodległości, podobną skalę wartości. Wskazała, że Gruzja jest stabilnym krajem o wielowiekowej historii, bogatej kulturze i tradycji. Tę myśl kontynuowała podczas uroczystego spotkania z okazji Święta Narodowego, podkreślając rangę wzmacniania wymiany gospodarczej oraz istotną rolę diaspory gruzińskiej w Polsce w procesie zbliżania obu narodów, poznawania kultury, sztuki, obyczajów. Faktycznie: sięgając do przeszłości i dziejów wzajemnych kontaktów dyplomatycznych, można dowiedzieć się, że pierwszego oficjalnego reprezentanta wysłała do Gruzji Rada Regencyjna Królestwa Polskiego. Wacław Ostrowski zorganizował w ówczesnym Tyflisie (dawna nazwa Tbilisi – stolicy kraju) polskie przedstawicielstwo w randze agencji konsularnej. Z nowszej historii: w 1992 roku (po odzyskaniu niepodległości Gruzji) otwarto w Warszawie ambasadę, a w 1995 roku – w Tbilisi Ambasadę RP. Wymianie doświadczeń i podejmowaniu wspólnych inwestycji sprzyjają m. in. Polsko-Gruzińskie Zgromadzenie Parlamentarne (działa od 2019 roku), Polsko-Gruzińska Izba Przemysłowo-Handlowa, Zagraniczne Biuro Handlowe Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji w Tbilisi. Bezpośrednie połączenia lotnicze na linii Warszawa-Tbilisi oraz Warszawa, Katowice, Wrocław, Poznań – Kutaisi ułatwiają realizację planów turystycznych. Kutaisi to trzecie co do wielkości miasto w Gruzji i centrum regionu Imereti. Słynie z fresków i mozaik: tamtejszy imponujący klasztor wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ciekawe, że urodzili się tam: prof. Leon Doboszyński – polski uczony, specjalista uprawy łąk i pastwisk, rzeźbiarz i malarz – Stanisław Horno-Popławski, lekarz, generał brygady Wojska Polskiego – Bronisław Malewski, a także… popularna piosenkarka Katie Melua. Kutaisi jest miastem partnerskim Poznania, co ułatwia dialog w zakresie zarządzania miastem, turystyki i edukacji. Bo Gruzja to nie tylko stolica, ale także Batumi (o którym śpiewały Filipinki), Gori, Rustawi, Poti i inne miejsca, które warto odwiedzić.
MUZYKA W PAŁACU
Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich był miejscem koncertu znakomitego Chorwackiego Kwartetu Gitarowego. Zespół wystąpił na zaproszenie Szefa Misji Konsulatu Generalnego Republiki Kosova w Warszawie, Ambasadora J. E. Drilona S. Gashi. Muzycy uświetnili Kosovski Dzień Pokoju i Wyzwolenia (obchodzony 12 czerwca) oraz polskie święto: Dzień Matki (26 maja). Croatian Guitar Quartet (Hrvatski Gitarski Kvartet) to zespół kameralny, w którego składzie występują: Zoran Dukić (z Zagrzebia), Maroje Brcić (z Dubrownika), Tvrtko Sarić (z Gospicia) oraz Petrit Ceku (urodzony w Prizrenie, Kosovo). Artyści pracują razem od 2016 roku, a ich dorobek fonograficzny to dwa albumy, nominowane do prestiżowej chorwackiej nagrody muzycznej Porin. Kwartet cieszy się wysoką renomą na światowej scenie muzyki klasycznej. W repertuarze zespołu znajdują się utwory z różnych epok i stylów: od klasyki europejskiej po kompozycje współczesne. O pozycji kwartetu świadczy fakt, że są w nim również utwory specjalnie skomponowane dla zespołu oraz ich prawykonania. Współpraca muzyków datuje się od studiów u tego samego profesora (Darko Petrinjak) i na tej samej Akademii Muzycznej w Zagrzebiu. Każdy z absolwentów uczelni poszedł własną drogą, ale pasja do wspólnego grania zainspirowała ich do założenia zespołu, który dziś należy do najpopularniejszych i najwyżej cenionych – nie tylko w Chorwacji. Kwartet występował wielokrotnie w Chorwacji, Słowenii, Czechach, na Węgrzech, we Włoszech, Północnej Macedonii, Kosowie i w Japonii; na licznych festiwalach i z rozmaitymi orkiestrami. Po wydaniu albumów „Guitarrismo” (2020) i „Bagatelles for Domestic Use” (2022) oraz udziale w Letnim Festiwalu w Dubrowniku w 2017 roku muzycy zdobyli nagrodę Orlando Award, przyznaną przez Chorwackie Radio & TV za najlepszy występ. Teraz mogli zaprezentować się przed polską publicznością: na prestiżowym koncercie w Łazienkach Królewskich przed dyplomatami, z okazji Święta Narodowego – Dnia Państwowości i Dnia Sił Zbrojnych Republiki Chorwacji na Akademii Muzycznej w ramach cyklu „Reach the Stars”, a także poprowadzili lekcje mistrzowskie ze studentami warszawskiej uczelni muzycznej. Z podobnym repertuarem wystąpili później w Auli Florianka Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Swój koncert w Warszawie Chorwacki Kwartet Gitarowy rozpoczął utworem „Fandango” Luigi Boccheriniego. Następne kompozycje w programie wieczoru to „Suita w starym stylu” Edvarda Griega, dzieła takich muzyków jak Luka Sorkocević, Rafet Rudi, Gordan Tudor; fragmenty słynnej suity z opery Siergieja Prokofjewa „Romeo i Julia”, a na zakończenie utwory Astora Piazzolli. Muzycy potwierdzili wirtuozerię i umiejętność budowania lirycznego nastroju, ekspresję wykonawczą i właściwy dobór repertuaru. Koncert prowadził ze swadą jeden z muzyków zespołu – Petrit Ceku, który nie tylko występuje z kwartetem, ale również z recitalami solowymi oraz współpracuje z orkiestrami z różnych stron świata. A nawet podczas tournee zdarzało mu się dzielić estradę z ikonami muzyki pop, takimi jak Bryan Ferry, Seal i Suzanne Vega.
NIEKONWENCJONALNE

Tegoroczna XVIII Wystawa Rzeźby OW ZPAP w Domu Artysty Plastyka zatytułowana jest „Poza konwencją”. Bierze w niej udział 46 artystów, a poniekąd w uzupełnieniu prezentacji można obejrzeć prace prof. Piotra Gawrona (1943-2023), który pozostał we wspomnieniach przyjaciół i uczniów: studentów warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych jako twórca ceniący oryginalność, niepowtarzalność i wierność swoim ideałom. Wiadomo, że pokorne uleganie schematom nie służy rozwojowi talentu, wyrażeniu emocji, poszukiwaniu nowych form wyrazu. Jest jak ciasny gorset, krępujący wyobraźnię. Artyści dobrze o tym wiedzą i na wystawę wybrali prace zgodnie z tytułem: poza konwencją. Już same materiały mogą wywołać konsternację. Rzeźba to nie tylko klasyczny marmur, brąz, granit, drewno, stal, żeliwo, ale glina i porcelana, juta, żywica, włókno węglowe, druk 3D, a nawet rurki kolorowych neonów, koronka i papier. Od fantazji autorów zależy, czy swoje wizje wyrażą za pomocą tradycyjnych, czy nowoczesnych materii. Na wernisażu najczęściej fotografowaną rzeźbą była „Dama” Alberta Kozaka, wykonana z drewna i żywicy – elegancka i dystyngowana. Kobieta luksusowa, symbol idealnego piękna i klasy, na przekór codziennej bylejakości. Mnie zafascynowała „Tajemnica walizki” Anny Szalast. Lekko uchylona, przyciąga spojrzenia swoim czerwonym wnętrzem, rozbudza ciekawość. Sugeruje, że w takich zwyczajnych przedmiotach może kryć się coś wyjątkowego. Jarosław Bułka zaryzykował zaskakujący eksperyment, tworząc swoją „Rybę” … ze złomu. Tym samym udowodnił, że starym, zużytym przedmiotom można nadać nowy, artystyczny wymiar. Powstała niestandardowa, oryginalna kompozycja. Urszula Święcicka zaproponowała nietypową instalację „Bubble”, zawieszoną w powietrzu, ażurową i lekką jak piórko. W pozornej delikatności kryje się jednak siła i odwaga, niezależność, niepokorność. Marek Moderau przedstawił ekspresyjną rzeźbę o zagadkowym tytule: „Nieuniknione zatrzymanie pędzącego”. Idealna forma, utworzona z nakładających się kolejnych okręgów została nagle przerwana, zepsuta. Ale właśnie to jest efektowny zabieg, dający wiele do myślenia. Bo nic nie jest wieczne, chaos zastępuje porządek. Olga Prokop-Miśniakiewicz wybrała na wystawę gipsową głowę „Narcyza”, przeciętą na pół stalową płytą z lustrzanym odbiciem. Jej Narcyz nie jest urodziwym młodzieńcem, znanym z mitologii. To wręcz odrażający człowiek, zamknięty w swoim świecie, unieruchomiony miłością własną. Marek Kotarba jak zwykle sięgnął do porcelany: jego „Memory” to alabastrowo białe, kwitnące drzewa. Z biegiem czasu może ich przybywać i utworzą las. „Skalary” Marka Brzozowskiego zwracają uwagę metalicznym połyskiem i kształtem. Ryby, a może żaglowce na wietrze? A może lotnie? Przecinają przestrzeń, układając się w zagadkowe formy. Magda Schreiber wywołuje uśmiech, bo ceramiczny „Pies morski” wygląda, jakby jakiś prehistoryczny stwór wygramolił się znikąd na ląd, czyli do galerii. Dorota Grześkiewicz pokazuje geometryczną „Kompozycję w heksy”, złożoną z sześcianów jak plaster miodu. Robi wrażenie! Z kolei „Contraction” Magdaleny Piwko-Chudzik ilustruje przeciwieństwa pojęć: otwarte-zamknięte, swobodne-ograniczone, mroczne-świetliste. Każdy z obiektów na wystawie ma swoją historię, miejsce i sens.
Fot. Fragment pracy Anny Szalast :”Tajemnica walizki”.
OŚWIECENIE

Barska 33 na warszawskiej Ochocie w pobliżu Placu Narutowicza. Ten adres nic mi do tej pory nie mówił, ale kiedy dowiedziałam się o wystawie „Oświecenie” Marka Bimera, postanowiłam się tam wybrać. Co wiemy o tej ulicy? Wytyczono ją około roku 1900 na gruntach ówczesnej wsi Czyste i początkowo składała się głównie z jednopiętrowych i parterowych domów. Do Warszawy przyłączono ją w 1916 roku, a nazwa Barska pochodzi od miasta Bar na Podolu – twierdzy z okresu Rzeczypospolitej Obojga Narodów i miejsca, gdzie w 1768 roku zawiązano konfederację barską. W 1930 roku pod numerem 28/30 wybudowano fabrykę czekolady znanej firmy Plutos, a w 1991 roku pod numerem 37 otwarto pierwszą pizzerię w stolicy. Barska 33 to adres hurtowni weterynaryjnej dla zwierząt i farmaceutyków Polypharmu. Budynek, w którym zorganizowano wystawę wygląda zaskakująco: sprawia wrażenie opuszczonego magazynu czy hal fabrycznych. Ale wystarczyło przekroczyć próg metalowej bramy i wdrapać się po żeliwnych schodkach, przypominających kolejową rampę, aby znaleźć się w zaczarowanym świecie światła, mroku i formy. Na czterech kondygnacjach budynku o powierzchni wystawienniczej ponad 1200 metrów kwadratowych zgromadzono około stu prac na pograniczu rzeźby, designu i instalacji. To jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza wystawa ostatnich lat. Zarazem pierwsza w Polsce monograficzna prezentacja prac Marka Bimera, który perfekcyjnie łączy funkcje artystyczne i użytkowe swoich dzieł. Są to prace emanujące światłem; można odbierać je jako oryginalne rzeźby o niesamowitych, intrygujących kształtach i zarazem jako praktyczne lampy, rozpraszające subtelnie mrok i budujące intymny klimat w pomieszczeniach. Industrialny charakter wnętrz budynku umożliwił pokazanie zarówno pojedynczych obiektów w kameralnych, niewielkich pokojach, jak i spektakularnych, monumentalnych instalacji wielkoformatowych. Marek Bimer jest absolwentem Wydziału Grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zasłynął jako twórca wszechstronny: rzeźbiarz, grafik, rysownik, projektant, poszukujący eksperymentalnych form i technik. W rzeźbie widzi nie tylko kształty, ale światło i cienie, zmienność barwy. Mówi, że formy żyją, ulegając zmianie pod wpływem otoczenia i czasu; pokrywają się patyną, rdzą, nalotem; dojrzewają. Rzeźba to moja prawdziwa miłość – deklaruje artysta. A rzeźbi na dobre dopiero od dziesięciu lat, chociaż dorastał w pracowni matki – rzeźbiarki Zofii Wolskiej. Obiekty na wystawie „Oświecenie” pokazują ogromną skalę talentu twórcy, który do realizacji swoich projektów wykorzystuje rozmaite materiały. Powstają fascynujące, obłe bryły, przypominające bulwy, kielichy kwiatów, kamienie, fluorescencyjne grzyby, stalagmity, monstrualne żarówki, skorupy, metalowe obręcze i nakrętki, delikatne ażurowe płótna. Biel, brąz, zieleń, bursztynowy beż, szafir, metaliczna, połyskująca szarość emanuje tajemniczym blaskiem i uwodzi swoim niepospolitym urokiem. Wyglądają niesamowicie w świetle dnia, w półmroku, w smugach dymu. To nie tylko oświetlenie, ale właśnie oświecenie: magia, czar wyobraźni.
BEATA JOANNA PRZEDPEŁSKA


