Beata Joanna Przedpełska – Echa Warszawskich Salonów
Share
Na fot. otwarcie wystawy: od lewej: Monika Lewicka (kurator), Bożenna Leszczyńska (Przes OW ZPAP), Marek Lewicki (twórca GMTG), Joanna Lohn-Zając (Wiceprezes OW ZPAP)
BARWA ŻYCIA
Jakie emocje można wyrazić tkaniną? To zadanie podjęło dwunastu artystów w Grupie Twórczej GMTG (GroupMidiTextile Graphic) na zaproszenie organizatora – Marka Lewickiego. Zadaniem każdego autora było przygotowanie prac własną techniką, o dowolnej tematyce: jedynym ograniczeniem był format podobrazia (40 x 40 cm), co pozwoliło wyeksponować je później efektownie na wystawie w Galerii ML w Domu Artysty Plastyka w Warszawie. Przygotowania trwały od ubiegłego roku i w relatywnie krótkim czasie powstała kolekcja bardzo różnorodnych obiektów pod wspólnym tytułem „Barwa życia”. To dosyć przewrotne sformułowanie, bo barwa życia nie jest jednolita: składa się z wielu rozmaitych kolorów i odcieni, co widać na utkanych obrazach. Określenie „tkanina” nie jest jednoznaczne, gdyż artyści przemawiają w rozmaity sposób. Oprócz tradycyjnych gobelinów wykorzystują fragmenty gotowych materiałów i futer, jedwab, filc, sznurki, nici, koronki, wstążki. Dziergają szydełkiem, haftują, wyklejają kolaże, rysują, malują akrylem, ozdabiają kamykami, koralikami, lusterkami. Tematyka prac to portrety, pejzaże, kwiaty; realistyczne i symboliczne. Właśnie ta różnorodność jest niesamowicie intrygująca: ilustruje zainteresowania twórców i ich pomysły na wyrażenie swojego widzenia świata, wspomnień, impresji. Nie wszystkie prace zmieściły się na wystawie w Warszawie, ale „Barwa życia” będzie pokazywana w lecie w Szczecinie. Wernisaż otworzyli uroczyście: Prezes Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków – Bożenna Leszczyńska, Wiceprezes OW ZPAP – Joanna Lohn-Zając, kurator wystawy – Monika Lewicka oraz organizator GMTG i autor katalogu – Marek Lewicki. Właśnie katalog zawiera pełny zestaw prac. To urokliwe tkaniny w kolorze blue Barbary Bieleckiej-Woźniczko, wspomnienia z Nowego Jorku i Long Island. Anna Gościniak łączy pasma włóczki z szarą wełną boucle. Agnieszka Jaworska wyczarowała intymną atmosferę z oryginalnie udrapowanego materiału. Jaga Karkoszka proponuje żartobliwy „Kotylion”, Monika Lewicka specjalizuje się w serii portretów wyhaftowanych na płótnie krzyżykami. Marek Lewicki odwołuje się do wyobraźni widzów i zaprasza do zoo, na spotkanie z lwem, żabą, pelikanem, tygrysem, kretem, słoniem, czarną pantera, pingwinem, szakalem i koalą. Joanna Lohn-Zając przygotowała geometryczne „Destrukcje”, a Barbara Maj pomysłowe kolaże. Prace Ewy Misiak przyciągają uwagę stonowanym, ciemnym kolorytem; Joanna Pasynkiewicz utkała gobeliny, ukazując ekologiczne miasto, ocean marzeń i wizję purpurowego deszczu, a Katarzyna Żabińska-Sikorska w cyklu „Terra Incognita” nawiązuje do kolorów Ziemi. Jestem zaszczycona zaproszeniem do grupy GMTG: moje prace to eksperymenty wokół tkaniny: dzianiny z wełny na podobraziu, malowanym akrylem; kompozycje ze sznurów z lusterkami i elementami ozdobnymi. Wystawa – czynna do końca maja – odbywa się pod patronatem medialnym „Tygodnika Polskiego” oraz Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej. Patronat artystyczny objął OW ZPAP.
CENA SŁAWY

Tallulah Brockman Bankhead (1902-1968) urodziła się w Alabamie i od dziecka robiła wszystko, żeby skupić na sobie uwagę otoczenia. Od początku przejawiała talent aktorski: recytowała poematy i śpiewała piosenki. Jako nastolatka wysłała swoje zdjęcie na konkurs piękności magazynu filmowego „Picture Play” i zdobyła nagrodę: wycieczkę do Nowego Jorku. Błyskawicznie dostała kilka epizodycznych rólek filmowych, a przede wszystkim udało jej się trafić do środowiska aktorów i artystów, którzy od razu ją zaakceptowali. Stała się „duszą towarzystwa”; słynęła z pikantnych anegdot i swobodnego stylu. Wystąpiła w kilku niemych filmach, a po debiucie w teatrze stwierdziła, że bardziej odpowiada jej scena niż ekran. Wybrała się więc na podbój Londynu i faktycznie: rola w „Tancerzach” okazała się „strzałem w dziesiątkę”. Upajała się sławą: dziewczyny naśladowały jej styl, ubrania i fryzury. Niestety, nie mogły – tak jak ona – pozwolić sobie na zakup Bentleya. Bankhead po pewnym czasie stwierdziła, że role filmowe są jednak lepiej płatne, wróciła wiec do Ameryki, do Hollywood. Szybko zdobyła popularność jako następczyni Marleny Dietrich, jednak przede wszystkim słynęła z niezliczonych skandali, romansów i ekstrawagancji. Zagrała u samego mistrza kamery – Alfreda Hitchcocka – w filmie „Łódź ratunkowa”, otrzymała własną gwiazdę w Alei Gwiazd w Los Angeles, a bestsellerem okazała się jej autobiografia. Amerykański dramatopisarz Matthew Lombardo poświęcił postaci Bankhead swoją sztukę „Looped” (w przekładzie Andrzeja Kłosińskiego tytuł brzmi „Zapętlona”). Polska prapremiera „Zapętlonej” w Teatrze Polonia to ogromny sukces Krystyny Jandy, która wyreżyserowała spektakl i występuje w roli głównej. Na scenie towarzyszą jej tylko dwie osoby: Paweł Ciołkosz jako Danny Miller i Adam Tomaszewski – Steve (pracownicy studia nagrań, gdzie Tallulah ma dograć jedną kwestię. Wraz z aktorami przenosimy się do Hollywood roku 1965. Legendarna gwiazda wciąż jeszcze cieszy się resztkami blichtru popularności, ale jest już raczej u schyłku kariery. W życiu prywatnym wciąż gra: rozkapryszoną, bezczelną artystkę, która ma robić na wszystkich naokoło piorunujące wrażenie. Próbuje szokować niewybrednym słownictwem i tupetem, jest wulgarna i nieobliczalna. W studiu (bardzo udana scenografia Zuzanny Markiewicz) rośnie napięcie, bo aktorka nieustannie prowokuje i nie wiadomo, czy kiedykolwiek nagra jedno jedyne brakujące zdanie. Krystyna Janda w błyskotliwy sposób pokazuje jak z Tallulah powoli opada maska, a spod niej wyłania się samotna, starzejąca się egocentryczna kobieta, zapętlona w ambicjach, wspomnieniach i niespełnionych nadziejach. Można powtórzyć słowa arii z „Barona Cygańskiego”, że „wielka sława to żart”. Uwielbiana przez tłumy artystka ukrywa niejeden sekret, udaje cyniczną osobę i nie przyznaje się do tego, że w pewien sposób przegrała życie. Wraca do pustego mieszkania przygnieciona niewesołymi refleksjami. To wielka rola Krystyny Jandy w tej gorzkiej historii o przemijaniu, sprzedaży własnego wizerunku na potrzeby sławy i poczytnych bulwarówek.
DZIEŃ KRÓLA

Willem-Alexander Claus George Ferdinand (najstarszy syn Beatrycze Oranje-Nassau, królowej Niderlandów oraz Clausa von Amsberga) objął tron 30 kwietnia 2013 roku – tuż po swoich urodzinach 27 kwietnia. Właśnie dzień 27 kwietnia obchodzony jest jako King’s Day – Święto Narodowe. Król Niderlandów studiował historię na Uniwersytecie w Lejdzie, a od 1998 roku jest członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Znana jest jego pasja sportowa: m. in. startował w nowojorskim maratonie. Od 2002 roku jego małżonką jest Argentynka – Maxima Zorreguieta Cerruti. Reprezentacyjny portret dostojnej pary królewskiej ozdabia wnętrze Ambasady Królestwa Niderlandów w Warszawie i mogło go podziwiać liczne grono gości, zaproszone na Urodziny Króla. Ambasador J. E. Jennes de Mol od sierpnia 2024 roku pełni służbę dyplomatyczną w Polsce. Jak można dowiedzieć się z jego biografii, specjalizuje się w historii i języku greckim oraz łacinie, archeologii starożytnej oraz w prawie. Ambasador de Mol kibicuje klubom piłkarskim PSV Eindhoven i FC Eindhoven, interesuje się pszczelarstwem, kulturą arabską oraz uprawia czynnie kolarstwo. Poza tym ma imponujące osiągnięcia na polu polityki zagranicznej. Pracował na wysokich stanowiskach m. in. w Tanzanii, Moskwie, Genewie, Pradze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Ukrainie. Święto King’s Day w Holandii obchodzone jest bardzo hucznie, dominuje barwa pomarańczowa, nawiązująca do nazwiska panującej dynastii Oranje-Nassau. Stąd Koningsdag (w języku niderlandzkim) nieoficjalnie nazywany jest „pomarańczowym szaleństwem”. Kolor ten dominował również na przyjęciu w Warszawie. Po części oficjalnej i przemówieniu Ambasadora na uczestników spotkania czekały rozmaite atrakcje. Goście celebrowali przyjaźń łączącą Holandię i Polskę. Był czas na wspomnienia z czasu II wojny światowej, kiedy Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka oraz Brygada Spadochronowa gen. Stanisława Sosabowskiego odegrały znaczącą rolę w wyzwoleniu Holandii (bitwa pod Arnhem, Breda). I bardziej współczesne: zasługi słynnego trenera Leo Beenhakkera, który w latach 2006-2009 szkolił polskich piłkarzy. W tym czasie został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, otrzymał tytuł „Człowieka Roku” tygodnika „Wprost” oraz „Super Wiktora” za całokształt osiągnięć. Podczas wieczoru zostały udostępnione do zwiedzenia budynki Ambasady, zrealizowane w latach 2002-2003. To oryginalny kompleks, mieszczący biura oraz rezydencję, zaprojektowany przez Ericka van Egeraata. Szczególne zainteresowanie wzbudził efektowny ogród z nowoczesnymi obiektami – symbolami Holandii: na trawie ustawiono figury pary królewskiej, żółte saboty oraz kolorowe krowy. Można było też zagrać w piłkarzyki, a o nastrój zadbał czuwający nad konsoletą DJ. Holandia to także tulipany i właśnie te kwiaty podziwialiśmy w ogrodzie. Holendrzy aktywnie promują naukę języka polskiego w ramach kampanii „Ik spreek Pools” (mówię po polsku”). A J. E. de Mol wraz z personelem Ambasady zapraszali: do zobaczenia za rok.
NAGRODY PSC

Sztuka filmowa kształtuje się podczas ścisłej współpracy operatorów kamery i reżysera. Film to zdjęcia i dźwięki, słowa i obrazy pisane światłem i ruchem. Chociaż widzowie skupiają się przede wszystkim na grze aktorów, trzeba pamiętać o tych, którzy stoją przy kamerze i odpowiadają za końcowy efekt pracy na planie. Profesor Mieczysław Lewandowski (ceniony operator i reżyser) pisał: wrażliwość plastyczna i wiedza o dramaturgii obrazu pozwala wnosić operatorom własną wizję świata; znajomość tajników pracy reżysera i zrozumienie jego intencji nadaje tej wizji sens. W efekcie film, który oglądamy potrafi wzruszyć i przekonać. Środowisko autorów zdjęć filmowych w 1994 roku postanowiło założyć Stowarzyszenie Twórców Obrazu Filmu Fabularnego PSC, aby reprezentować tę grupę zawodową poprzez ochronę praw autorskich, zapewnienie warunków kształcenia i podnoszenia kwalifikacji oraz popularyzację zagadnień, związanych ze sztuką operatorską, zwłaszcza w dobie nowoczesnej technologii. Od 2012 roku PSC działa pod nazwą Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych (Polish Society of Cinematographers). W auli Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie wręczono doroczne nagrody Stowarzyszenia. Za najlepsze zdjęcia do pełnometrażowego filmu fabularnego uznano pracę Michała Dymka przy filmie „Dziewczyna z igłą” w reżyserii Magnusa von Horna. Nagroda PSC dołączyła do licznych wyróżnień, które zdobył od 2017 roku, kiedy ukończył studia na uczelni filmowo-telewizyjnej w Łodzi. Laureatem w kategorii „najlepsze zdjęcia do filmu dokumentalnego” został Stanisław Cuske, który pracował przy filmie „Silver”, ukazującym codzienne życie górników w boliwijskich kopalniach srebra. Nagrodzono również Bartłomieja Kaczmarka za najlepsze zdjęcia do odcinka serialu „Heweliusz” w reżyserii Jana Holoubka. Jest on autorem zdjęć do wielu filmów fabularnych, seriali i reklam telewizyjnych, a Nagrodę PSC otrzymał po raz czwarty. Nagroda Specjalna PSC dedykowana jest twórcom, którzy w szczególny sposób zasłużyli się sztuce filmowej. „Za mistrzowskie ubranie bohaterów nie tylko w kostium, ale także w osobowość, epokę, emocje i opowieść” uhonorowano kostiumografkę Dorotę Roqvelpo, która pracowała z tak słynnymi reżyserami jak Janusz Morgenstern, Krzysztof Zanussi, Maciej Dejczer, Waldemar Krzystek, Jan Komasa. Członkowie PSC zadecydowali także o wyborze laureata Nagrody za Całokształt Twórczości – w podziękowaniu za talent, wrażliwość i znaczący wkład w sztukę operatorską. Otrzymał ją Grzegorz Kędzierski – „za mistrzowską kreację obrazu filmowego, obejmującą pół wieku wybitnych dokonań oraz wkład w rozwój i ochronę dziedzictwa kinematografii ze szczególnym uwzględnieniem sztuki operatorskiej”. Laureat pracował z tak znanymi reżyserami jak Jerzy Has, Kazimierz Kutz, Jerzy Hoffman, Lech Majewski, Jacek Bromski, Maciej Wojtyszko, Stanisław Różewicz i ma w swojej biografii mnóstwo osiągnięć. Nagrody PSC trafiły do rąk tych, którzy najlepiej rozumieją i cenią sztukę filmową.
Beata Joanna Przedpełska


