Beata Joanna Przedpełska – Echa Warszawskich Salonów
Share
Fot. Barbara Gutaj i Nazar Tatsyshyn
INDIE – POLSKA
Dwa najważniejsze wydarzenia w kalendarzu świąt państwowych w Indiach to Dzień Republiki (26 stycznia) oraz Dzień Niepodległości (15 sierpnia). W 77. rocznicę Dnia Republiki J. E. Mohan Lal, Charge d’Affaires Ambasady Indii w Polsce zaprosił na uroczyste spotkanie do nowego gmachu Ambasady przy ulicy Myśliwieckiej w Warszawie. Warto przypomnieć, że stosunki dyplomatyczne Indie – Polska zostały nawiązane w 1954 roku, a trzy lata później została otwarta Ambasada w Warszawie: początkowo w Hotelu Bristol, a po zmianie licznych lokalizacji, od 2015 roku mieści się w nowoczesnym budynku przy Parku Łazienkowskim.

Dzień Republiki, celebrowany bardzo uroczyście w Indiach i placówkach dyplomatycznych tego kraju na świecie, upamiętnia podpisanie Konstytucji. Tego samego dnia rozpoczął swoją kadencję jako pierwszy prezydent Rajenda Prasad, który pełnił ten urząd przez 12 lat. Polityk, prawnik, dziennikarz i uczony, przewodził rządowi Indii, gdy premierem był Jawaharlal Nehru. Zapisał się w historii jako jedyny prezydent, który sprawował władzę przez dwie pełne kadencje. Oficjalna część spotkania rozpoczęła się od tradycyjnej ceremonii zapalenia światła lampy diya. To bardzo istotna, podniosła ceremonia, gdyż lampa jest ważnym elementem hinduistycznych rytuałów: modlitw, ważnych oficjalnych i rodzinnych uroczystości. Jej blask rozprasza ciemności, symbolizuje pomyślność, wiedzę i mądrość, triumf dobra nad złem. W zapaleniu lampy wzięli również udział zaproszeni goście honorowi, reprezentujący polskie władze. Wśród obecnych znaleźli się przedstawiciele rządu: Sejmu i Senatu; Ministerstwo Spraw Zagranicznych reprezentował sekretarz stanu Władysław T. Bartoszewski; korpus dyplomatyczny, biznesmeni i świat kultury oraz społeczność hinduska, mieszkająca w Polsce. Charge d’Affaires Ambasady w przemówieniu powitalnym przypomniał najważniejsze fakty z historii Indii, jak również dotyczące współpracy między Indiami i Polską w dziedzinie polityki, gospodarki, kultury i nauki. To wizyty na najwyższym szczeblu, m. in. w 2009 roku – Prezydent Indii odwiedził Polskę, w 2010 roku – premier RP przebywał w Indiach, a w 2024 roku, w 70. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych wizytę w Polsce złożył premier Narenda Modi i była to pierwsza oficjalna wizyta premiera Indii w Polsce od 45 lat. Pamiętamy, że podczas II wojny światowej polski artysta, Stefan Norblin, przebywał w Indiach, gdzie dla maharadży Dżodhpuru wykonał serię malowideł zdobiących wnętrze pałacu Umaid Bhawan, największej prywatnej rezydencji w kraju. W latach 1942-46 maharadża Nawanagaru przyjął w gościnę dzieci, ewakuowane wraz z armią gen. Andersa, zapewniając im schronienie i edukację. Wciąż dynamicznie rozwija się współpraca naukowa dzięki wymianie studenckiej, wspólnym projektom badawczym i wizytom studyjnym. Zafascynowani tradycją Indii goście spotkania podziwiali występ zespołu, który przyjechał do Polski, by zaprezentować pełen gracji spektakl „Divya Dhara”.
Fot. Charge d’Affaires Ambasady Indii w Polsce, J. E. Mohan Lal
PUSZKA PANDORY
Nie od dziś wiadomo, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Mówi o tym grecki mit o puszce Pandory, która otworzyła wbrew zakazom naczynie, wypuszczając na świat choroby i nieszczęścia. Ten znany i wielokrotnie powielany motyw stał się kanwą scenariusza filmu „Skażenie” („Cold Storage”), który wchodzi właśnie na ekrany polskich kin. Produkcja (Wielka Brytania/ Francja/ USA) w reżyserii Jonny Campbella powstała na podstawie bestsellerowej powieści Davida Koeppa.

Kilka słów o twórcach. David Koepp to amerykański scenarzysta i reżyser filmowy, który współpracował z takimi sławami jak Steven Spielberg i Brian De Palma. Może pochwalić się bogatym dorobkiem: pisał scenariusze bądź reżyserował takie hity ekranu jak „Mission: Impossible”, „Park Jurajski”, „Indiana Jones i artefakt przeznaczenia”, „Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”, „Spider Man”, „Zawód: Dziennikarz”, „Oczy węża”, „Opętanie”, „Wojna światów”, „Inferno”. Zna doskonale swój fach i rządzące nim reguły; wie, co lubią widzowie. Ma być trochę śmiesznie i bardzo strasznie lub odwrotnie: trochę strasznie i bardzo śmiesznie. I tak jest w „Skażonych”. Kiedy w 2019 roku napisał książkę „Cold Storage” zainteresowanie wydawców było tak duże, że za umowę otrzymał siedmiocyfrową kwotę, a na rok przed premierą prawa do ekranizacji już były sprzedane. Reżyserii podjął się Jonny Campbell („Drakula”, „Westworld”, „Doctor Who”, „Shameless”), brytyjski reżyser filmowy i telewizyjny, a do głównych ról zaangażowano popularnych aktorów. To Joe Kerry, Georgina Campbell, Liam Neeson (ulubiony detektyw w licznych produkcjach kryminalnych i sensacyjnych), Vanessa Redgrave, Aaron Heffernan i Lesley Manville. Twórcy są dumni z efektów swojej pracy. Zachwycają się, że to film straszny, zabawny, ekscytujacy, zaskakujący, rozrywkowy, łączący grozę z fantastyką. Temat nie nowy, ale pokazany w futurystycznej konwencji. Młodzi magazynierzy w mrocznym budynku postanawiają spenetrować zawartość najniżej położonej kondygnacji. Rozbijają ścianę i…ze starannie zapieczętowanego starego laboratorium wydobywa się nieustannie mutujący mikroorganizm. Rozmnaża się w niekontrolowanym, ekspresowym tempie, jest żarłoczny i śmiercionośny, pochłania wciąż nowe ofiary. Czy uda się zahamować ten proces i uratować ludzkość przed zagładą? Na pomoc wyrusza emerytowany specjalista od bioterroryzmu. Paskudna, zielona masa grzyba rozlewa się błyskawicznie, liczy się czas. Ale widzowie obecni na premierze, wyposażeni w specjalne maski i kombinezony ochronne nie musieli się niczego obawiać. Poza tym wszyscy dobrze wiedzą, że „przechowalnia śmierci” to tylko wymysł scenarzysty.
RYTMY KARNAWAŁU
Viva Wiedeń! Viva Broadway! – chyba nie ma lepszego tytułu na wieczór w karnawałowym nastroju. A właśnie na taki koncert zaprosili do Ożarowa Mazowieckiego prezesi Grupy Mazurkas: Andrzej Bartkowski i Andrzej Hulewicz. To miejsce o przysłowiowy rzut beretem od Warszawy: w eleganckiej sali MCC Mazurkas Conference Centre & Hotel przez ponad dwie godziny soliści polskiej i europejskiej sceny operowej i operetkowej przenosili publiczność do magicznego Wiednia i pełnego energii Nowego Jorku, wykonując słynne arie, duety, walce i polki Johanna Straussa, Franca Lehara, Imre Kalmana; szlagiery musicalowe, filmowe, przeboje światowe. Widzowie bawili się tak doskonale, że zachęceni do wspólnego śpiewania nie dali się długo namawiać. Nad całością koncertu czuwał i żartobliwie wprowadzał w klimat poszczególnych utworów dyrygent: Maestro Woytek Mrozek. Klarnecista, aranżer, kompozytor, instrumentalista kształcił się w akademiach muzycznych w Warszawie i Monachium, rozwijał talent zdobywając nagrody w konkursach i współpracując z takimi artystami z kręgu klasyki i jazzu jak Krzysztof Herdzin, Krzesimir Dębski, Konstanty Andrzej Kulka, Nigel Kennedy, Zbigniew Namysłowski, Andrzej Jagodziński, Ewa Bem oraz z licznymi zespołami. Maestro słynie z dowcipu, oryginalnych pomysłów, a występy podczas jubileuszowej 85. edycji Forum Humanum Mazurkas prowadził lekko, zabawnie i żywiołowo. Na scenie pojawili się znakomici soliści: Barbara Gutaj (sopran), Agata Sava (mezzosopran), Nazar Tatsyshyn (tenor). Entuzjazm wywołał utalentowany wirtuoz skrzypiec Marjan Lomaha, który ostatnie trzy lata spędził w Japonii, koncertując we wszystkich salach na terenie całego kraju! Komplementy na temat jego mistrzowskiej gry nie są przesadzone. Publiczność miała też okazję podziwiać wystawy Anny Foryckiej-Putiatyckiej, która udostępniła tym razem na ekspozycję liczne prace pod tytułem „Symfonia z nutką barw”. Tak więc malarstwo i muzyka przenikają się nawzajem i inspirują. Artystka jest założycielką Grupy Twórczej SYMFONIA Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków, którzy chętnie podejmują w swojej sztuce – malarstwie, rzeźbach, medalierstwie – tematy muzyczne. Wielokrotnie wystawiała swoje obrazy w kraju i zagranicą, a teraz wybrała te jednoznacznie wiążące się z motywami wieczoru: w inspiracjach, kompozycji i kolorystyce. Sugestie odczytania intencji autorki prac znajdujemy już w tytułach: „Dixieland”, „Taniec szamana”, „Balet współczesny”, „Niebieskie rytmy”, „Róża tonów”, „Taneczny rozsyp”, „Muzyka kolorów”. Przez obrazy przesuwają się mazury, sonaty i polonezy; brzmi muzyka Chopina, Paderewskiego i Kolberga przeniesiona na płótno. To obrazy bardzo ekspresyjne, barwne, tętniące rytmem i ruchem. Śmiałe pociągnięcia pędzlem rysują z rozmachem linie i przenikające się barwy: odcienie czerwieni, żółci i błękitu. Przywołują na myśl ślady tancerzy i nuty utworów, układające się fantazyjnie w melodię. U Kolberga jest to żywiołowa przyśpiewka ludowa, a może oberek; u Chopina – elegancka, płynna kompozycja, a u Paderewskiego – stonowana, patriotyczna nuta. Temat podsumowuje obraz zatytułowany „Radość tworzenia” – i jest to kwintesencja pracy artystycznej.
BYĆ ALBO NIE BYĆ
Olbrzymim, palącym problemem współczesnego społeczeństwa są samobójstwa. Jak podają statystyki, w Polsce odnotowuje się rocznie około pięciu tysięcy samobójstw. Każdego dnia ginie 13 osób, w tym aż 11 to mężczyźni. To podobno więcej ofiar niż w wypadkach drogowych. World Health Organization (WHO) podaje, że na całym świecie 800 tysięcy osób rocznie odbiera sobie życie.

Co 40 sekund ktoś ginie, a co 3 sekundy podejmuje taką próbę. To wstrząsające statystyki, ale epatowanie liczbami nie wystarczy. Ważne są przyczyny tych dramatów. Problemem są najczęściej trudne warunki ekonomiczne, brak pracy, choroby, utrata bliskiej osoby, zawiedziona miłość, samotność, uzależnienie od alkoholu lub środków odurzających. A często także depresja, zniechęcenie, poczucie beznadziei. Nie ma więc racji ten, kto ocenia, że można popełnić samobójstwo kompletnie bez powodu. Ten temat jest dla Macieja Żaka – reżysera i zarazem scenarzysty filmu „Zapiski śmiertelnika” – punktem wyjścia do rozważań o zagadkach ludzkiej egzystencji. Bohaterem jego historii przedstawionej na ekranie jest mężczyzna w średnim wieku, który z pełną świadomością planuje zakończyć życie. F. P. (w tej roli Ireneusz Czop) prowadzi pozornie ułożoną, wygodną egzystencję. Teoretycznie nic mu nie dolega, ma ustabilizowaną sytuację rodzinną (żona, córka), jest dobrze sytuowany (intratna praca, komfortowe mieszkanie, elegancki samochód). A jednak dręczy go kryzys emocjonalny, stawiając hamletowskie pytanie: być albo nie być. Przyjeżdża do nadmorskiej miejscowości, gdzie notabene bywał już wielokrotnie i… zdradzał żonę z efektowną, młodą panią prokurator (Magdalena Boczarska). Kiedy zaczyna pisać list pożegnalny do żony (Magdalena Popławska), zjawia się… duch jego ojca (Marian Dziędziel). I od tej sceny już wiadomo, w jakim kierunku pójdzie stylistyka filmu. Realia mieszają się z fantastyką, zagadki się mnożą, a jednocześnie wyjaśniają rozmaite rodzinne tajemnice. Nawet zakończenie nie jest jednoznaczne i nie daje odpowiedzi na pytanie, czy F. P. faktycznie za całą świadomością popełnił samobójstwo, czy był to wypadek (awaria hamulców w samochodzie). Poważny temat przedstawiony jest w nie do końca poważny sposób, to raczej „czarna komedia” z wątkiem sensacyjnym. Film intrygujący jak kryminał, jednocześnie emanujący smutkiem, przenoszącym się z ekranu na widownię. Niezbędne chwile oddechu przynoszą rewelacyjne nadmorskie plenery, filmowane przez Jakuba Stoleckiego. Zdjęcia kręcono na Helu, w Jastarni, Jastrzębiej Górze, Pucku, Wejherowie i Władysławowie. Spokój przestrzeni kontrastuje z rozterkami bohatera filmu. Są także ujęcia lotnicze i podwodne, gra światłem, efekty specjalne i stosowna do akcji muzyka Tomasza Gąssowskiego, budująca klimat. Maciej Żak zrealizował dotąd kilka filmów fabularnych („Ławeczka”, „Rozmowy nocą”, „Konwój”) – wszystkie nagrodzone na festiwalach. „Zapiski śmiertelnika” mają szansę dopisać się do tej listy sukcesów.
Beata Joanna Przedpełska


