Z Polski Na Gorąco – Guzik prezydenta K. Nawrockiego
Share
Fot. ChatGPT
Krzysztof Zając
W czasie nocnej wizyty prezydenta Polski w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego, doszło do szarpaniny. W jej trakcie Karolowi Nawrockiemu ktoś wyrwał guzik z garnituru. To symboliczny incydent.
Przez dziesiątki lat temat guzika był wałkowany przez władze PRL-u w kontekście klęski we wrześniu 1939 roku i osoby symbolizującej przedwojenne władze, wodza naczelnego i marszałka Polski, Edwarda Rydza-Śmigłego. O tym, że nie oddamy ani guzika powiedział on w 1935 roku, w trakcie przemówienia wygłoszonego podczas Zjazdu Związku Legionistów Polskich.
„Nie tylko nie damy całej Polski, ale nawet guzika” – powiedział.
Była to buńczuczna odpowiedź na roszczenia Niemiec dotyczące utworzenia eksterytorialnej trasy łączącej Rzeszę z Prusami Wschodnimi. Wiadomo, jak to się skończyło. Oddaliśmy guziki, trasę, straciliśmy całą Polskę.
Guzik prezydenta K. Nawrockiego nie ma tej rangi, chociaż przejęcie władzy przez zbuntowanych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wielu komentatorów ocenia jako przewrót. Stało się to za przyzwoleniem premiera, przy wsparciu policji.
W piątek, 30 października po zmroku, gdy doszło do konfrontacji, sędzia Trybunału (ale nie do końca, bo bez odebranego przez Prezydenta przyrzeczenia) Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła, że przejmuje kierownictwo nad tym sądem. Zawiesiła dotychczasowego prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Wezwała też policję z powodu możliwego ataku na sąd.
Prezydent uznał to za zamach stanu i siłowe przejęcie organu państwa. To drugie raczej nie budzi zastrzeżeń. Jednak co do pierwszego, zależy kto mówi. Dla Premiera jest to długo wyczekiwane przywrócenie praworządności.
Przewrót odbył się, gdy Prezydent leciał na oficjalną wizytę do Senegalu. Natychmiast po tym, jak się o nim dowiedział, kazał zawrócić samolot. Prosto z lotniska, pojechał pod Trybunał Konstytucyjny, gdzie był już tłum protestujących przeciw zamachowi na władze tego organu. Karol Nawrocki przeszedł między zgromadzonymi ludźmi i wszedł do budynku przepychając się między sędziami blokującymi mu wstęp do środka. Prawdopodobnie wówczas, ktoś wyrwał mu guzik. To swoiste trofeum symbolizujące przegraną głowy państwa. Stracił guzik, odbiorą mu też resztę.
Władzę w Trybunale, uważanym przez rządzącą koalicję za nielegalny, przejęli sędziowie – uważani z kolei przez opozycję za nielegalnych. Mamy więc dwa trybunały, oba dla połowy Polaków nielegalne.
W skrócie wygląda to tak: nielegalni sędziowie w nielegalny sposób przejęli władzę w nielegalnym Trybunale. Tymczasem rząd twierdzi, że… przywraca praworządność.
Trybunał bada zgodność z Konstytucją uchwalonych ustaw, rozporządzeń, wyroków sądów. Teoretycznie ma zatem większą władzę niż wszystkie inne organy państwa, łącznie z parlamentem i prezydentem, ale tylko wtedy gdy respektuje się jego wyroki. A tak nie było już od dawna.
Starcie o to, kto ma w nim zasiadać, toczyło się też od lat. Unia Europejska i jej sądy twierdziły, że nie wszyscy sędziowie zostali do niego legalnie powołani, kwestionowali także niektóre wyroki np. o wyższości prawa polskiego nad unijnym. A rząd wyroków Trybunału w Dzienniku Ustaw nie publikował, przez co je niejako unieważniał. To takie robienie sobie wzajemnie na złość.
Ciekawe, że przykład Polski zainspirował samego prezydenta USA Donalda Trumpa, który po przegranych w tym tygodniu wyborach połówkowych do Kongresu zapowiedział, że wszystkie decyzje i uchwały będzie wetował, do skutku, aż demokraci się ugną. U nas ta metoda okazuje się nieskuteczna. Zarówno Prezydent jak i Premier wzajemnie się blokują, ale nie cofają ani o pół kroku – jak bokserzy walczący tak długo aż znokautują przeciwnika albo sami padną.
Kolejne dni nie przyniosły uspokojenia. Prezydent zwołał wprawdzie Radę Bezpieczeństwa Narodowego, ale z publicznie dostępnej części, transmitowanej w mediach, wiadomo tylko, że poniżył premiera Donalda Tuska zarzucając mu zbrodnię na Konstytucji. Odpowiedzi oskarżonego już nie transmitowano.
Premier zaproponował potem rozmowę w cztery oczy…, czyli zapewne dyskusję o hakach jakie ma na głowę państwa.
Tymczasem, chociaż skład Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego liczy 15 osób, samozwańcza prezes zwołała zgromadzenie, na którym było ich tylko 8. Nie stanowiło to wymaganego kworum, ale sędziowie zdecydowali, że są uprawnieni do przyjęcia uchwał w tym składzie. Wybrali też zespoły do przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego i oficjalnego odwołania, obecnego prezesa i jego zastępcy – na razie są jedynie zawieszeni przed samozwańczą prezes.
Premier Donald Tusk w swoim orędziu powiedział:
„Chcę to bardzo wyraźnie podkreślić. Legalnie wybrani członkowie Trybunału zostali zaatakowani, a policja na miejscu chroniła Trybunał przed napastnikami.”.
Wskazał też winnych:
„Nazywajmy rzeczy po imieniu. Od lat istnieją w Polsce organizacje i politycy, którzy demokrację i praworządność chcą zniszczyć. Nie jest dzisiaj moim zadaniem oceniać, z jakich powodów to robią. Czy to jest chciwość, głupota czy zdrada?”
Natomiast według Prezydenta, to co dzieje się w Trybunale to zbrodnia na Konstytucji.
„Pełną odpowiedzialność za całą tę sytuację, każdego policjanta pod Trybunałem, za wszystkie nielegalne działania takie jak zawieszenie sędziów, nielegalne zarządzenia, wejście do Trybunału od strony Kancelarii Premiera, ponosi jeden człowiek (…) premier Donald Tusk.”
Prezydent dał Premierowi czas do 11 listopada, Narodowego Święta Niepodległości, na wycofanie się z zamachu na legalne, według niego, władze Trybunału. Co będzie, gdy nie ulegnie?
W 1939 roku Polska oddała Hitlerowi i Stalinowi nie jeden, ale wszystkie guziki wraz z przyległościami. Dziś sami odrywamy sobie wzajemnie guziki, nie tylko od garniturów. Sąsiedzi zacierają ręce. Nam, gdy już spadną spodnie bez guzików, zostanie goła….
Krzysztof Zając
Polska, Łódź



