Jan Kisielewicz – Pocztówka z Nancy – Alzackie bąbelki strzelają z butelki!
Share
Zdjęcie ilustracyjne: www. pexels.com
W jednym z opublikowanych wcześniej reportaży starałem się przekazać czytelnikom kilka informacji o najmniejszej i najbardziej wysuniętej na północ Francji strefie uprawy winnej latorośli „Côtes de Toul”. Obecnie chciałbym napisać kilka zdań o lotaryńskich winnicach w kontekście suszy i upalnego lata. Tak jak w Szampanii, główną konsekwencją upałów w Lotaryngii było bardzo wczesne winobranie. Wysokie temperatury, odczuwalne na wiosnę i prawie przez całe lato, o ile przyczyniły się do chronienia roślin przed chorobami, o tyle doprowadziły do zmniejszenia wydajności winnic z tym zastrzeżeniem, że wino będzie bardzo dobrej jakości. Tak twierdzi Rémi Gauthier , który od 23 lat posiada gospodarstwo winiarskie w Vic-sur-Seille w strefie AOC Moselle.
Od początku uprawia winną latorośl bio. W 2025 roku wyprodukował 25 tys. butelek. Wszyscy winiarze z czterech departamentów Lotaryngii są zgodni z jego oceną sytuacji: wysokie temperatury na wiosnę i w lecie oddaliły szkodniki jak l’oidium i le mildiou, ale z drugiej strony spowodowały wcześniejsze dojrzewanie gron. Stare winnice dobrze z tym sobie radzą, ale młode wykazują zmęczenie i wyczerpanie. Inny winiarz ze strefy Côtes de Toul, a konkretnie ze znanej już nam wioski Lucey twierdzi, że jakość tegorocznego wina będzie wyjątkowo dobra. Mówi też, że w 1976 roku również miała miejsce susza, lecz o wiele później a w lipcu wybuchły burze. Pomimo pewnych podobieństw, nie można porównać tych dwóch krytycznych dla winiarstwa lat. W swoich decyzjach winiarze opierają się o analizy próbek pobranych z winnych gron.
Winna latorośl jest lianą o zdolności do rozwijania się w trudnych środowiskach. Z powodu niedoboru wody zbiory będą niższe niż w ubiegłych latach, ale ponieważ winne grona dojrzały szybciej, jakość win będzie bardzo dobra. Zdaniem Camille Migot o ile wczesne dojrzewanie jest korzystne dla poziomu cukru, to jest niekorzystne dla innych parametrów. Kiedy winny szczep odczuwa brak wody, poziom cukru się zwiększy, lecz jeśli chodzi o aromaty nie są one w pełni ukształtowane. Trzeba czasu, żeby osiągnąć dojrzałość fenolową. Winiarze borykają się z tym problemem od piętnastu lat. Jeśli zbierzemy grona przy 12 stopniach, nie będą one w pełni dojrzałe z punktu widzenia aromatów. Jeśli jednak winnica jest zdrowa, można poczekać. Między parcelami istnieją tez duże różnice, co jest pochodną rodzaju gleby, która wchłania lepiej lub gorzej wodę.
We wszystkich winnicach winne grona na wina musujące zostaną zebrane przed gronami na wina klasyczne. Potrzebny też jest odpowiedni poziom kwasowości. Winobranie musi też być robione pod koniec sierpnia, to znaczy o wiele wcześniej niż w przeszłości. Lecz susza i kanikuła nie odstraszają Rémi Gauthier. Przez kilka lat pracował jako ekspert od win, następnie przebywał w Beaune, gdzie uzyskał dyplom profesjonalnego winiarza. Po powrocie do rodzinnej wioski postanowił odtworzyć winnicę w miejscu, w którym miał już ją ojciec z tym, że ją sprzedał w 2003 roku. Obecnie Rémi posiada razem sześć hektarów w Vic-sur-Seille, Metz i Sierck-les-Bains oczekując dnia, kiedy jego winnica w Vic-sur-Seille zacznie owocować. Jego marzeniem jest mieć pięć hektarów w Vic i sprzedać pozostałe parcele. Aby osiągnąć ten cel rozpoczął kilka inicjatyw z pragnieniem stworzenia wspólnoty ludzi przychylnych jego projektom. Między innymi w formie „ojców chrzestnych” szczepów, co da prawo do 5% zniżki przez całe życie na wszystkie wina z domeny.
Podobnie jak w Lotaryngii, uprawiany w Wogezach szczep winny, „Le Blêu des Vosges” nigdy nie był zbierany tak wcześnie. Jak wyjaśnia nam prezes rady spółdzielczej piwnicy w Montfort, Alexandre Flament, jest to jedyne wino produkowane w Wogezach. Ww. piwnica z winem mieści się w Laneuveville-sous-Montfort w pobliżu Vittel. Piwnica powstała w latach 90. dzięki wysiłkom kilku rolników, którzy połączyli swe siły, aby razem produkować wino. Około 50 spółdzielców uprawia winną latorośl na powierzchni 5 ha, z czego połowa znajduje się w Laneuveville. Pan Flament mówi nam, że dla tych rolników jest to sposób na przyjemne spędzanie wolnego czasu. Na jego parceli w kilku rzędach rosną dwa stare szczepy: Léon Millot i Oberlin o gronach czerwonych, dając wino tegoż koloru. W pomieszczeniach spółdzielni znajdują się wszystkie potrzebne narzędzia do uprawy szczepów. Winobranie od zawsze wykonywane jest ręcznie. Każdy członek spółdzielni mobilizuje swoją rodzinę i swoich przyjaciół. Winobranie ma miejsce w trakcie dwóch weekendów. W tym roku zbiory wypadły 29 sierpnia i 5 września.
Ta pierwsza data stanowi rekord z punktu widzenia początku winobrania. W 2003 roku przypadła ona na 30 sierpnia, a w ubiegłym roku między 1 a 15 września. W tym roku winne grona mają dużą zawartość cukru co przełoży się na wyższy poziom alkoholu. 18 sierpnia wynosił on już 13,2 °. Jak w przypadku Cotes de Toul, szczepy w Wogezach nie chorowały, po pierwsze z racji upałów, a drugie z tytułu faktu, że są stare i nie wymagają opieki. Od początku spółdzielnia współpracuje z enologiem od chwili winobrania, aż do rozlania do butelek. Rolnicy starają się poprawić z roku na rok technologię produkcji. Trzy wina powstałe na bazie dwóch szczepów wprowadzane są do sprzedaży: le Blêu oraz le Fruité, które różnią się czasem dojrzewania, które jest dłuższe dla le Blêu o kolorze purpurowym. Trzeci gatunek to le Clair de Vigne, stworzony w 2025 roku. Dla tego gatunku nie ma dojrzewania. Robiony jest na bazie pierwszego soku z pierwszego wyciskania. Razem średnio około 15 tys. butelek wychodzi rocznie z winnic w Wogezach. Duża część sprzedaje się sklepach firmowych winnic, a mniejsza część trafia do departamentu Meuse. Pozostałe są sprzedawane w sprzedaży bezpośredniej, jak również na targach producentów.
W naszej wędrówce po winnicach, nie wiedzieć kiedy, dotarliśmy do Alzacji słynącej od wieków z doskonałych win białych. W tym roku swoje 50. urodziny obchodzi wino musujące le Crémant d’Alsace, które swe świadectwo pochodzenia uzyskało na mocy dekretu z dnia 24 sierpnia 1976 roku. Wino to, produkowane wg metody szampana, z roku na rok cieszy się coraz większą renomą i serwowane jest w prestiżowych restauracjach. Jest ono jednym z trzech win alzackich mających prawo do znaku AOC, to znaczy świadectwo pewnego pochodzenia obok AOC wino z Alzacji i AOC wielki rocznik. W le Crémant d’Alsace poziom alkoholu jest niższy od win spokojnych, co stanowi jeden z powodów jego rosnącej popularności. Cena jest umiarkowana, bąbelki pozwalają mu „udawać” szampana i kojarzyć się z radosnymi chwilami. Jest uniwersalny w tym sensie, że butelkę można rozpocząć przy aperitifie, a skończyć przy przekąskach. Bardzo dobrze się sprawdza w modnych koktajlach jak Spritz czy Saint-Germain –mówi pan Damien Schuller, właściciel winnic w Hussseren-les-Châteaux, który produkuje 15 tys. butelek wina musującego na ogólną liczbę 40 tys. rocznie.
„Le Crémant d’Alsace” produkowany jest wg metody szampańskiej, o drugiej fermentacji w butelce. Po pierwszej fermentacji w kadzi, wino jest rozlewane do butelek z dodatkiem drożdży i cukru, by wywołać drugą fermentację. Następnie wino leżakuje co najmniej 12 miesięcy przed usunięciem zanieczyszczeń. Specjalne urządzenie usuwa grudki drożdży. To na tym etapie winiarz określa jego charakter (ekstranaturalne, naturalne, półwytrawne, wytrawne), dodając do butelek likier po operacji usunięcia zanieczyszczeń.
Według słów pana Schullera w trakcie ostatnich dziesięciu lat „le Crémant d’Alsace” awansował w hierarchii win, ze statusu wina biesiadnego pitego na aperitif, do rangi wina gastronomicznego tzn. cenionego za swoje walory. Obecnie starszy kelner ds. wina w restauracji z jedną gwiazdką nie waha się zaproponować gościom „Crémant”, ponieważ jego jakość jest gwarantowana. Ww. awans do win wyższej kategorii jest przede wszystkim pochodną czasu fermentowania, tzn. leżakowania po drugiej fermentacji; minimalny okres wynosi 12 miesięcy. Należy jednak wiedzieć, że po 18 lub 24 czterech miesiącach bąbelki będą mniejsze, a aromaty bardziej subtelne. Dla winnic alzackich korzystne byłoby przedłużenie leżakowania, ale ta operacja związana jest z dużym kosztem. Dodatkowo, duża grupa konsumentów lubi młody cremant z racji jego owocowych aromatów. Pomimo nobilitacji w hierarchii win, ceny crémanta są umiarkowane i nawet najlepsze butelki można kupić za mniej niż 15 euro.
Według pani enolog, Charlotte Herderle, z Domeny Cattin de Voegtlinshoffen, cremant może być podany do wszystkich dań w posiłku, trzeba tylko zwrócić uwagę na zgodę między daniami a winem. Tak na przykład przy zakąsce na rozpoczęcie posiłku do tłustej wątróbki najlepiej wybrać cremant brut ze szczepu chardonnay. Z mięsem czerwonym cremant różowy lub biało-czarny. Do deseru, na przykład musu z czekolady o smaku gorzkim, pani Charlotte radzi cremant półwytrawny, tak by zrównoważyć gorzki smak. Ww. Domena Cattin produkuje 2 miliony butelek cremantu na rok, czyli 45% swojej ogólnej produkcji.
Jan Kisielewicz
15/09/2026
Źródło:
1) Dziennik Regionalny “L’Est Républicain „, 4 sierpnia 2026.
2) Dziennik Regionalny “L’Est Républicain „, 28 sierpnia 2026.



