Z Polski Na Gorąco – Miliarder na wojnie z Facebookiem
Share
Fot. Screen z facebook: Rafał Brzoska, napis na zdjęciu AI: Grok
Krzysztof Zając
Tysiące osób, w tym znajomi, przyjaciele, klienci, twoje dzieci, a może i wnuki widzą na Facebooku zdjęcie. Jesteś na nim w salonie, w szlafroku i kajdankach, otoczony przez policjantów. Czegoś takiego doświadczył Rafał Brzoska, jeden z najbogatszych Polaków, twórca InPostu – giganta zajmującego się paczkomatami i dostarczaniem przesyłek.
Rafał Brzoska, którego opiniotwórczy magazyn Forbes szacuje majątek na miliard dolarów amerykańskich, toczy publiczny spór z Metą, właścicielem portalu, na którym pojawiło się opisane zdjęcie.
Meta jest właścicielem m.in. Facebooka, Instagrama, WhatsAppa. Jej dyrektorem, a zarazem jednym z założycieli i największym udziałowcem jest Mark Zuckerberg. Posiada on, również według Forbesa, około 200 miliardów dolarów. Porównując kapitały obu przedsiębiorców, Polak jest jak Don Kichot walczący z potężnym wiatrakiem. Ich konflikt jest jednak istotny dla wszystkich użytkowników portali społecznościowych, a naszemu rodakowi kibicuje kilkanaście milionów internautów.
Polski miliarder nie pierwszy raz jest przedmiotem internetowych oszustw i ataków. Już wcześniej pojawiały się fałszywe wpisy poniżające biznesmena w oczach opinii publicznej. W innych, stworzonych przez sztuczną inteligencję, klon Rafała Brzoski namawiał do udziału w funduszu inwestycyjnym mającym przynieść klientom krociowe zyski.
Autorzy tych wpisów i reklam są nieuchwytni. Miliarder pozwał więc Metę, uważając, że odpowiada za to co na jej portalach się pojawia. Mimo, że przedstawiciel amerykańskiej firmy upierał się, że firma tylko udostępnia miejsce do wpisów, a za ich treść nie odpowiada, polski sąd był innego zdania. Można więc pozywać Metę za publikacje, które są fałszywe, poniżają nas itp. Rzecz jasna polski Don Kichot musi mieć pieniądze na dobrych adwokatów i przewlekające się postępowanie sądowe. Sprawiedliwość jest zatem tylko dla bogatych. Chociaż… jest precedens, wprawdzie nie w Polsce, lecz w USA.
Dwudziestoletnia Amerykanka wygrała 3 miliony dolarów od Mety i YouTube. Oskarżyła te portale o stosowanie uzależniających praktyk i algorytmów. Doprowadziły one u niej do poważnych problemów ze zdrowiem psychicznym. Ten wyrok uaktywnił tysiące innych osób czujących się pokrzywdzonymi przez koncerny internetowe. W tym przypadku ukarano korporacje nie za treści pokazywane w portalach społecznościowych, ale za algorytmy powodujące uzależnienie użytkowników, takie jak od narkotyków.
Nie było jeszcze żadnego wyroku dotyczącego szkodliwych treści udostępnianych przez portale. Może pierwszy wywalczy właśnie Rafał Brzoska. Na razie jednak trwa jego publiczna wojna w internecie.
Napisał on:
– Tak działa koncern Meta w Polsce – nieustająco tolerując fake newsy na mój i wiele innych publicznych osób temat… Może innym to nie przeszkadza, ale jeżeli moje małoletnie dzieciaki wysyłają mi te screeny pytając „o co chodzi Tato?” , to jak się polskiemu zarządowi tej gównianej firmy wydaje, że nic z tym nie będę robił mimo pozytywnych wyroków Sądu Polskiego – to POWIEM TAK – na waszym miejscu szukałbym innej pracy, bo jesteście polskimi marionetkami w światowym koncernie, który 16 procent zysków czerpie z fake newsów i fake reklam, na które naciąga społeczeństwo!
Wymienił też nazwiska osób zarządzających Metą w Polsce. Oskarżył ich o to, że zaprzedali się przestępczej działalności tej firmy w naszym kraju. Wśród czwórki wymienionych był Jakub Turowski, dyrektor odpowiedzialny za politykę publiczną w Europie Środkowo-Wschodniej. Co ciekawe, jest on członkiem dwóch ważnych rad: przy Ministerstwie Cyfryzacji i przy prezydencie Karolu Nawrockim.
Zareagował też Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji. W portalu X napisal:
– Ktoś wykorzystuje cudzy wizerunek do oszustwa, Meta emituje reklamę, zarabia na niej, a odpowiedzialność próbuje przerzucić na anonimowego reklamodawcę. A dodatkowo, kiedy ofiara, której wizerunek służy do okradania ludzi, zaczyna o tym głośno mówić, Meta po prostu ją blokuje. To cenzura w najczarniejszym wydaniu.
Meta odpowiedziała na atak podkreślając, że wymienianie z nazwiska i atakowanie pracowników zagraża ich bezpieczeństwu, a problemu nie rozwiąże. Tłumaczy też, że oszustwa są szkodliwe dla koncernu, bo podkopują zaufanie do firmy.
– Nikt nie chce takich treści – przekonuje biuro prasowe Mety.
Wylicza, że w ubiegłym roku firma wykryła i usunięła 159 milionów oszukańczych reklam.
W tym całym wywodzie Mety zabrakło jednego słowa: przepraszam. Wytknął to koncernowi Rafał Brzoska.
– Przypomnę, co ja zobaczyłem na PŁATNYCH reklamach na Facebooku i Instagramie: że zatrzymała mnie policja, że pobiłem żonę, że moja żona nie żyje, że nastąpił „mój tragiczny koniec” – wyliczył polski miliarder.
Nikt nie chciałby przeczytać tego o sobie, nie chciałby zobaczyć się na zdjęciu w kajdankach. Ale też żadna matka, żaden ojciec nie chcieliby zobaczyć w internecie swojego dziecka nagiego, na obrazie stworzonym przez sztuczną inteligencję. Tymczasem to wszystko wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli. Tylko jednocześnie bez tych narzędzi coraz trudniej nam żyć.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


