Z Polski Na Gorąco – Pycha Ukrainy zderzyła się z Unią Europejską
Share
Fot. Grok: prezydent W. Zełenski ubrany na czarno, zrywa z piersi, teatralnym gestem, Order Orła Białego. W tle wielka flaga czerwono czarna, a na niej napis : Chwała Bohaterom UPA.
Krzysztof Zając
Ukraińcy mówią, że nikt nie będzie im dyktował kogo mają uznać za bohatera. Nie przyjmą żadnego obcego ultimatum. Tymczasem Unia Europejska ostrzega.
W ostatnim czasie stosunki między Polską a Ukrainą są bardzo złe. Wszystko za sprawą prezydenta Ukrainy W. Zełenskiego. Jedną z elitarnych jednostek wojskowych nazwał on imieniem Bohaterów UPA (Ukraińskiej Armii Powstańczej). W Polsce wywołało to oburzenie, najpierw u prezydenta Karola Nawrockiego, który dał temu wyraz odbierając prezydentowi W. Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie, Order Orła Białego. UPA jest bowiem odpowiedzialna za „rzeź wołyńską”, czyli wymordowanie ok. 100 tysięcy Polaków, głównie rolników, w imię czystki etnicznej.
No i się zaczęło…
Ukraińcy murem stanęli za swoim prezydentem, podobnie jak Polacy za Karolem Nawrockim. Po obu stronach zaczęło się także „rzucanie orderami”. Wprawdzie nie doszło do zerwania stosunków, nadal też pomagamy militarnie Ukrainie i nie wyrzucamy pracujących u nas Ukraińców. Ale strony się usztywniły. Wyrazem tego może być m.in. wycofanie się Ukrainy z barteru: my im samoloty MiG, oni nam technologię produkcji dronów. Wcześniej prezydent W. Zełeński nie pojawił się w Gdańsku na międzynarodowej konferencji poświęconej przyszłej odbudowie Ukrainy.
W dniu 11 lipca rozpoczynają się obchody 83 rocznicy Krwawej Niedzieli z 1943 roku, dnia w którym oddziały UPA wspólnie z cywilną ludnością zaatakowały około 150 polskich miejscowości brutalnie mordując wszystkich mieszkańców, całe rodziny, także dzieci. Ustanowiony na 11 lipca Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa jest jak drzazga w oku dla Ukraińców chcących w UPA widzieć tylko bohaterów walczących z sowiecką Rosją i hitlerowskimi Niemcami o wolność i niepodległość. Prezydent W. Zełeński kilka dni temu powiedział wprost:
„Nikt i nigdy nie będzie nakazywał (Ukrainie) jak żyć, mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”.
K. Budanow, szef Biura Prezydenta W. Zełenskiego oświadczył w ostatnich dniach, że nasze obchody 11 lipca traktuje jako eskalację napięcia ze strony polskiej. Czyli, że im wolno mieć za bohaterów ludobójców, nam nie wolno pamiętać o ich ofiarach. Podkreślił też, że Ukraina nie przyjmie „ultimatum od nikogo na świecie”.
Tymczasem politycy Rosji chwalą Polskę, bo wreszcie zrozumieliśmy iż Ukrainą rządzą faszyści!!!
Byłby to spór między sąsiednimi państwami, który z czasem wygaśnie, mimo całej jego drastyczności, gdyby nie to że Polska jest w Unii Europejskiej, do której Ukraina dopiero aspiruje, a z racji cierpień jakich doznała z racji agresji Rosji, oczekuje przyśpieszonej ścieżki akcesji. Polska może to zablokować.
Wsparł nas Parlament Europejski, który zajął się tym lokalnym, ale ważnym sporem. W rezolucji, przyjętej na trzy dni przed rocznicą „rzezi wołyńskiej” Parlament Europejski wyraził ubolewanie „nad niedawną niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją spowodowaną przez prezydenta Wołodymira Zełenskiego polegającą na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia Bohaterów UPA” (cytat za Polską Agencją Prasową). Stwierdził, że zwłaszcza w świetle niezachwianego wsparcia Polski dla Ukrainy w walce z rosyjską agresją zaniedbano fakt, że kwestia ta jest delikatna i bolesna dla polskiego społeczeństwa w kontekście szacowanej na wiele dziesiątków tysięcy liczby ofiar UPA. Co istotne, PE uznał, że decyzja prezydenta Ukrainy jest niezgodna z wartościami europejskimi.
Ta rezolucja to zaledwie ostrzeżenie. Ukraina uważa, że za zasługi wojenne należy się jej przynależność do Unii Europejskiej i członkostwo w NATO – bo ma najbardziej doświadczoną, najsilniejszą armię w Europie. To zadufanie może napotkać na opór ostrożnych Europejczyków.
A dla nas z tego konfliktu płynie prosta nauka. Skończyło się fałszywe lub naiwne obściskiwanie i głoszenie wzajemnej przyjaźni. Teraz liczą się tylko interesy i decyzje władz Polski. Oby były mądre. Gdy miłość nie wchodzi w rachubę, decyduje rozsądek.
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


