Andrzej Zbiegniewski – Ancona i czołgiści generała Rakowskiego
Share
Ankona po zdobyciu przez żołnierzy 2 Korpusu Polskiego – Widok na zatokę i port. Zdjęcie pochodzi z zasobu Narodowego Archiwum Cyfrowego.
Jeszcze w czerwcu 1944, niewiele ponad miesiąc po krwawej kampanii pod Monte Cassino, brytyjskie dowództwo zleciło 2. Korpusowi Polskiemu koncentracje do działań na kierunku Ancony. Adriatyckiego portu, którego opanowanie miało rozwiązać kwestie zaopatrzenia alianckich armii we Włoszech. Początkowe uderzenie podjęte z marszu na przestrzeni pierwszego tygodnia lipca, nie dało spodziewanego sukcesu. Obrona dwóch niemieckich dywizji okazała się dobrze przygotowana. Wytrzymała, ale nie na długo. Sukces drugiego szturmu Władysław Anders zaplanował oprzeć na wszystkich posiadanych rezerwach.
W głównej mierze na dowodzonej przez gen. Bronisława Rakowskiego 2. Brygadzie Pancernej, pozostającej tymczasem w odwodzie Korpusu, na południe od Castelfidardo. Jednostka miała wspierać 5. Kresową Dywizję Piechoty. W połowie lipca czolgi przeszly do Santa Margerita. W samej miejscowości stacjonował sztab Brygady wraz z dowódcą. Uderzenie jego pancerniaków poprzez Casa Nuova – Croce di San Vincenco rozpoczęło się świtem 17 lipca. Na jego czele poprzedzały piechotę czołgi 3. szwadronu kapitana Dzięciołowskiego. Polskie Shermany zasypane ogniem przeciwpancernym przeciwnika, zdołały mimo wszystko wedrzeć się na ubogo zadrzewione zbocze Grigi. Dopiero tam, na leśnych zawałach utknęły dwie prowadzące maszyny. Ich załogi uratowała szarża Shermana dowódcy plutonu, porucznika Szejniuka, który zaraz potem też padł łupem wroga. W wieży dwukrotnie trafionego czołgu eksplodowała amunicja, zabijając trzech ludzi. Dwóch pozostałych członków załogi odniosło rany. Za to na ujawnione niemieckie stanowiska spadła lawina ognia kilkunastu Shermanów z plutonów poruczników Lutowskiego i Kochanowskiego. W ich ślady poszły za piechotą 15. batalionu niszczyciele czołgów typu M10 z przydzielonej 3. szwadronowi samobieżnej baterii przeciwpancernej. Natomiast od zachodu i wschodu wspinały się na zaminowane Monte della Crescia wozy plutonów porucznika Siczka i porucznika Fiedoruka. Ten ostatni wkrótce stracił na minie gąsienicę. Szwadron numer 2 rozpoczął działania od osłaniania przeprawy 3. batalionu przez rzekę Valentino. Po osiągnięciu jej północnego brzegu nacierano na San Stefano. Pagórkowaty teren utrudniał natarcie, dając Niemcom liczne możliwości zasadzek. Postępy były możliwe tylko dzięki doskonałemu zgraniu czołgów z piechotą. Towarzyszyła ona pancerniakom na transporterach, szybko rozpoznając stanowiska przeciwnika a następnie wskazując je do zniszczenia z czołgowych dział. Miasteczko zdobyto w ciągu godziny, za cenę dwóch maszyn uszkodzonych na minach. Natarcie kontynuowano na Collegio. W zażartych zmaganiach Karpatczycy wzięli licznych jeńców, zdobywając przy tym 3 baterie armat ppanc oraz 2 działa szturmowe. O zachodzie słońca, czołgi z 2. plutonu ppor. Białkiewicza nawiązały pod Monte della Crescia kontakt z 5. Wileńską Brygadą Piechoty.
Rankiem 18 lipca 1. szwadron działający na korzyść 15. Brygady osłaniał jej natarcie na Offango. Reszta szwadronów posuwała się szlakiem Monte Sicuro – Pinocchio wraz ze zmotoryzowanymi piechurami 1. Brygady Strzelców Karpackich. Po południu Shermany 1. plutonu porucznika Antosiewicza w uporczywych walkach podeszły pod zachodnie przedmieścia Ancony. Wkrótce dołączył do nich pod Borghetto nadchodzący z przeciwka Pułk Ułanów Karpackich. Do tego samego miejsca koncentracji dotarły w ciągu dwóch godzin wszystkie sprawne czołgi 4. Pułku Pancernego „Skorpion”. Rozkaz dowódcy 2. Brygady Pancernej skierował je jeszcze tej samej nocy do Agugliano dla wspierania manewru oskrzydlającego 6. Lwowskiej Brygady Piechoty mającej pod Torette a Mare odciąć odwrót siłom niemieckim opuszczającym Ankonę.
Drugi szwadron ruszył o świcie na Galignano, biorąc je w kleszcze od wschodu i zachodu. Między nadciągającymi stamtąd wozami plutonów Białkiewicza i Matykiewicza operowała zmotoryzowana piechota kapitana Drelicharza. Dwie godziny później Shermany 2. szwadronu wywalczyły bez strat własnych wyjście na Passo del Taglio. Równało się to przecięciu drogi numer 16 będącej głównym szlakiem niemieckiego odwrotu. Zator jaki tam panował został wzięty pod celny ostrzał z czołgowych dział. Zniszczono dziesiątki pojazdów mechanicznych, zadając przy tym dotkliwe straty w ludziach. Druga taka okazja nadarzy się za miesiąc żołnierzom 1. Dywizji Pancernej pod Falaise. W obu przypadkach miejsca niemieckich klęsk nazwane zostaną „Polskimi Pobojowiskami”.
W południe, po zdobyciu Torrette del Mare czołgiści generała Rakowskiego zajęli frontem na południe obronę w oparciu o nasyp szosy nr 16. Wobec braku wrogiego przeciwdziałania, 2. szwadron ruszył po południu w kierunku Ancony skąd oczekiwano nadejścia 1. szwadronu. Na razie skończyło się na opanowaniu miasteczka Palombina i okopaniu na jego płd.-zachodnim przedmieściu, w luźnym kontakcie z 3. szwadronem zajmującym Paterno di Ancona. Jeszcze przed zapadnięciem zmierzchu, Shermany tej ostatniej jednostki we współdziałaniu z plutonem sztabowym, wyparły nieprzyjaciela z przedmieścia Villa Pucci. Teren nie był przegotowany przez Niemców do obrony o czym świadczył brak powszechnie dotąd stosowanych pól minowych. Dopiero przy wyjściu z Torrette na minie wyleciał pierwszy wóz. Wszyscy członkowie załogi pułkownika Glińskiego, włącznie z dowódcą pułku, odnieśli rany. Była to już jednak ostatnia strata jaką okupiono udział jednostki w boju o Anconę. Łącznie poległo 6 ludzi, a 52 odniosło rany. Utracono bezpowrotnie 7 Shermanów, a 18 skierowano do naprawy. W rozkazie podsumowującym rolę 4. Pułku Pancernego w bitwie, dowództwo podkreśliło znaczną poprawę współpracy „Skorpionów” z piechotą. Przestało też szwankować zaopatrzenie w amunicją, dowożoną teraz na pierwszą linię lekkimi czołgami Stuart z plutonu rozpoznawczego. Braki w łączności radiowej rekompensowali motocyklowi gońcy.
Początkowy przedmiot natarcia 1. Pułku Ułanów Krechowieckich pułkownika Zaorskiego, stanowiło miasteczko Casa Nuova, oskrzydlane do spółki z 6. Pułkiem Pancernym „Dzieci Lwowskich” i brytyjskim 7th Queen’s Own Hussars. Samobieżne działa 7. Pułku Artylerii Konnej oraz czołgi 2. szwadronu z desantem 1. Kompanii Komandosów Polskich poprzedzały siły główne w postaci 1. i 3. szwadronu. Po przygotowaniu artyleryjskim, zgrupowanie czołowe majora Smodlibowskiego sforsowało rzekę Musone. Pod niemieckim ostrzałem w jej nurtach stracono jednego Shermana z 3. plutonu 2. Szwadronu. Na drugim brzegu czaili się niemieccy przeciwpancerniacy, których armaty szybko unieruchomiły wóz dowódcy 2. plutonu. Mimo to, po niespełna godzinie zdobyto Casa Nuova, przy czym odznaczyli się oczyszczający teren komandosi. Drugi szwadron ruszył następnie na północ wraz z resztą „Zgrupowania Smodlibowski” ku przeprawie przez rzekę Esino pod Castelferrette. W czołowym natarciu na jej przedmieście natrafiono na nierozpoznane pole minowe, co kosztowało poważne uszkodzenie dwóch Shermanów z 3. plutonu. Wozy 1. plutonu obwieszone desantem komandosów przystąpiły tymczasem do obejścia „Castelu” od zachodu. To przesądziło o zwinięciu niemieckiej obrony w niecałe pół godziny. Jednak po wyruszeniu na zachód, jeszcze przed dojściem do rzeki natknięto się na wysoki nasyp kolejowy. Stało się oczywiste, że przeprawa jest możliwa tylko po pokonaniu lotniska Falconara. 1. szwadron rotmistrza Barcickiego z 15. Pułkiem Ułanów Poznańskich walczył od świtu 17 lipca o Poliverigi i Agugliano. Obie miejscowości zdobyto. Ciężkie boje powtórzono nazajutrz pod Cassero, przy przeprawach przez Esino. W zmaganiach z niemieckim 992. pułkiem Shermany wzmocniły niszczyciele czołgów z 7. Pułku Artylerii Przeciwpancernej. Przed wieczorem opanowano wyznaczone przedmioty natarcia oraz Monte Domini. Po śniadaniu 19 lipca wozy 2. Szwadronu obwieszone fizylierami z 16. Lwowskiego Batalionu Strzelców (LBS) podjęły forsowanie Esino. Zadanie wykonano pomimo licznych min na obu brzegach. Stracono jeden czołg, a przy próbie rozminowania rany odniósł dowódca plutonu. Przyczółek na północnym brzegu przyciągał niemieckie kontrataki jak magnes. Wszystkie odparto siłami Shermanów 1., 3. i 4. plutonu. Wszystkie trzy zmęczone pododdziały zastąpił o zmierzchu 2. szwadron. Dzień wcześniej twardą obronę napotkał przed swoim frontem 3. szwadron postępujący pod rozkazami rtm. Karpińskiego wraz z 18. LBS na Monte Morate. Z dużym poświęceniem i stratami przeczesano teren, likwidując wiele gniazd oporu na północ od Casa Bianchelli. Przerwano front niemieckiej 278. DP, a w udanym zagonie zagarnięto większość jej ciężkiej artylerii. Wobec powodzenia na tym odcinku, we wczesnych godzinach 19.07 dowództwo pułku odesłało trzeci szwadron, aby wspomógł drugi w zdobywaniu Casteferretti. Po całonocnym marszu przez bagna, pancerniacy obu jednostek wzięli się nawzajem za Niemców i rozpoczęli ostrzeliwanie. Na szczęście niecelny i szybko przerwany. Do momentu wyjścia natarcia nie udało się czołgom Karpińskiego uzupełnić amunicji. Z tego względu 3. szwadron musiał przejść do odwodu.

Gen. Harold Alexander dekoruje gen. Bronisława Rakowskiego. Bitwa o Ankonę 1944 r. Wikipedia
Ze skalistej rubieży San Pietro, jednostka miała nacierać na Croce de San Vincenzo i Monte Toro, mając na skrzydłach „Skorpiony” oraz 7th Queen’s Own Hussars, a jako wsparcie 16. Batalion Strzelców. Do ataku przystąpiono o godzinie 6.45, po przygotowaniu artyleryjskim w wykonaniu czterech pułków artylerii. W szpicy natarcia sforsował rzekę Musone 2. szwadron. Po zwalczeniu przeciwpancernych zasadzek, bezpiecznie przeszła reszta Shermanów. Wróg stawił zaciekły opór, na który wszakże doświadczeni pancerniacy mieli swoje sposoby. Metodycznie niszcząc dziesiątki umocnionych pozycji zgrupowanie zdobyło najpierw jeden a wkrótce drugi przedmiot natarcia. Na szlaku pochodu 6. Pułku pozostało tego dnia wiele rozbitego i zdobytego sprzętu przeciwnika. Po opanowaniu Croce de San Vincenzo 2. szwadron ruszył na rozpoznanie miasteczka Polverigi, podczas gdy 1. szwadron podszedł pod sąsiednie Agugliano. Obszar na ich styku obsadził wieczorem 15. Pułk Ułanów. On też wsparł nazajutrz (18.07) całością sił Shermany 1. szwadronu w walce o Agugliano. Zajęcie miejscowości kosztowało utratę jednego czołgu, w zamian za który – poza innym sprzętem – zdobyto trzy niemieckie. 19 lipca pułk pokonywał na skromnych środkach przeprawowych rzekę Esino. Ułani 15. Pułku musieli przejść w pierwszym rzucie, dla unieszkodliwienia silnych pozycji przeciwpancernych nieprzyjaciela. Plan się powiódł. Kiedy Shermany znalazły się w nurtach rzeki, były ostrzeliwane tylko z rzadka. Wczorajsze i dzisiejsze tempo natarcia zaskoczyło Niemców. Szybko oddawali teren, pozostawiając tylko gdzieniegdzie gniazda karabinów maszynowych lub samotnych desperatów z panzerfaustami – szczególnie groźnych dla Shermanów bez osłony piechoty. Konieczność dokładnego oczyszczania północnego brzegu rzeki z min bardzo przedłużyła konsolidację przyczółka. Poświęcenie saperów pozwoliło na rozwinięcie natarcia nie wcześniej niż krótko po południu, gdy główne elementy pułku ruszyły na Borghetto. Ułani zaś na Monte Marciano. Obie formacje zamknęły manewr oskrzydlający pod Chiaravalle, na południowy-zachód od Borghetto. Tam zatrzymał ich rozkaz gen. Rakowskiego.

Ankona po zdobyciu przez żołnierzy 2 Korpusu Polskiego – Żołnierze 2 Korpusu w samochodzie Willys MB na ulicach zniszczonego miasta.. Zdjęcie pochodzi z zasobu Narodowego Archiwum Cyfrowego.
Rozpoznanie lotnicze polskiego 318. Dywizjonu oraz wywiad, meldowały bowiem o silnej pozycji niemieckiej przed frontem Brygady. Nie należało teraz ryzykować wysokich strat przy braniu jej z marszu. Nadszedł czas wyczekiwania na podciągnięcie ciężkiej artylerii, zaopatrzenia i uzupełnień.
Dzień wcześniej, 1. Szwadron rotmistrza Krugłowskiego z Pułku Ułanów Karpackich wspierany przez kompanię włoskich ochotników, wkroczył o godzinie drugiej po południu do Ancony. Ostatni punkt niemieckiego oporu na dworcu kolejowym poddał się Polakom o 14.20. Wkrótce potem nadano do generała Andersa meldunek o zajęciu miasta. Wyzwoliciele witani przez rozentuzjazmowanych mieszkańców, przedefilowali główną ulicą San Stefano, przemianowaną niebawem na Via Regimento Polacco Lancieri dei Carpazzi.
Andrzej Zbiegniewski


