Jerzy Leszczyński – Od Europodów dla Antypodów – Urokliwe Eurozakątki – wyspy bałtyckie
Share
Zdjęcie ilustracyjne. Wyspa Sobieszewska, Autor Karina Jarzyńska. Wikipedia
NA BAŁTYKU ICH BEZ LIKU
CAŁKIEM NIEDAWNO niejaki Andrzej Sułkowski, mój zacny kolega ze szkoły średniej (w maju świętujemy pięćdziesięciolecie matury) pochwalił się na internetowej stronie naszej grupy, że oto wziął udział w rajdzie „maluchów” (Fiatów 126 P – pamiętamy jeszcze?) dookoła Morza Bałtyckiego i nawet z powodzeniem go ukończył. Wyczyn mojego kolegi utwierdził mnie w przeświadczeniu, iż w serii moich artykułów winienem wrócić do Bałtyku choć sam Maluchem, o ile dobrze pamiętam jedyny raz w mym życiu dotarłem tam z Krakowa w roku 1977. Nie mam pojęcia, gdzie też Andrzejowy rajd się rozpoczął ani gdzie zakończył, ale mnie osobiście natchnął ideą okrążenia Morza Bałtyckiego szlakiem wysp, jest ich tam bowiem bez liku, na co wskazuje sam tytuł dzisiejszego artykułu. Całkiem niedawno obszernie opisałem Wyspy Fryzyjskie, pora więc teraz przenieść się na wyspy bałtyckie. Moje oczy po raz ostatni oglądały Bałtyk przed czterema laty, o czym nawet wspominałem w jednej z moich korespondencji z Polski, ale wówczas widziałem tam jedynie Gdynię i Hel, w zaśnieżonej scenerii. Mój dzisiejszy rajd rozpocznę w Niemczech i stamtąd podążę wokół Bałtyku zgodnie z ruchem wskazówek zegara, ażeby zakończyć go w Polsce. Tak więc tankujemy wyspiarskiego malucha do pełna i startujemy! Przed nami dziewięć krajów, ale nie wszystkie posiadają na Bałtyku wyspy, tak więc rajd nie będzie trudny.
*
W NIEMCZECH – Jak informuje Bundeamt für Kartographie und Geodesie (Federalny Urząd do Spraw Kartografii i Geodezji) Republika Federalna Niemiec posiada 92 wtspy, spośród których 22 na Morzu Północnym i aż 70 na Morzu Bałtyckim, zwanym tutaj Ostsee. Tylko siedem z nicht jest zamieszkanych i właśnie je opiszę. Niechaj dzisiejszy rajd wystartuje z wyspy FEHMARN, ona bowiem położona jest najdalej na zachodzie a poza tym przez nią wiedzie najbliższa droga ze środka Eurokontynentu do Kopenhagi, promem z Puttgarden do duńskiego Rødby. Fehmarn mierzy 185,5 kilometrów kwadratowych powierzchni, zamieszkuje 13.200 0sób, z czego połowa w Burg auf Fehmarn, jedynym mieście na wyspie, reszta w 45 wioskach i wioseczkach, rozsianych po całym jej obszarze. W architekturze Burg przede wszystkim wyróżnia się neogotycki ratusz z roku 1901, zbudowany z cegły. Najstarszym obiektem sakralnym na wyspie jawi się kaplica St, Jürgenkapelle w Burg, pamiętająca początki XIII stulecia. Ewangelicki kościół swymi początkami sięga roku 1230, w czasach późniejszych był jednakowoż wielokrotnie przebudowywany. Mieszkająca na wyspie społeczność katolicka na swój kościół, pod wezwaniem świętego Franciszka Ksawerego poczekać musiała aż do roku 1975. Na wyspie Fehmarn zwiedzić można aż osiem muzeów – ja za najciekawsze uważam Heimatmuseum (Muzeum Ojczyźniane) w Burg oraz Muzeum Rolnictwa usytuowane w starodawnym wiatraku w Lemkenhafen, na południu wyspy. Inne dwa wiatraki na Fehmarn znajdziemy w Petrsdorf i w Danschendorf. Na wyspie dorachujemy się pięciu morskich latarń – ta najstarsza, Marienleuchte w Puttgarden datowana jest na rok 1832. Najwyższą jest Flügge Leuchtturm na południowym zachodzie wyspy (37 m).
Wyspa POEL, zamieszkana przez dwa i pół tysiąca osób usytuowała się w zatoce Wismar, oddalona od owego miasta o 12 kilometrów, niemniej najłatwiej do niej dotrzeć przez tamę z Gross Stromkendorf – to niespełna trzy kilometry. W Kirchdorf, najważniejszym osiedlu na wyspie na uwagę zasługuje Kirchdorfkirche, sięgający swymi początkami XIII wieku. W Kirchdorf godzi się zajrzeć do niewielkiego Inselmusem. Znanym zabytkiem na wyspie Poel, często odwiedzanym również przez przybyszów zza granicy jest wiatrak w Timmendorf na jej zachodzie. Teraz trzeba trzymać się lądu stałego, aż do Schaprode, żeby móc stamtąd wyprawić się stateczkiem – innej drogi nie ma – na HIDDENSEE, pieszczotliwie nazywaną konikiem morskim, ponieważ jej kształt, oglądany na mapie przypomina owo stworzenie Boże. Tu rezyduje około tysiąca osób, większość w Vitte, największej osadzie na wyspie. Zgoła jedynym zabytkiem jest tu Inselkirche, ewangelicki kościół pamiętający początki XIV stulecia. Dla zachowania tradycji znajdą się na wyspie dwie latarnie morskie: ta większa w Dornbusch na północy i mniejsza, nazywana Kleiner Leuchtturm na jej krańcach południowych. Niespełna trzysta osób zamieszkuje wysepkę UMMANZ, usytuowaną pomiędzy Hiddensee a stałym lądem i dostępną jedynie dzięki stateczkom pływającym tu z Mursewiek, miasteczka na stałym lądzie. W roku 2024 wysepka zamieszkana była przez mniej niż trzysta osób. W wioseczce Waase, znajdziemy kościół Marienkirche, wywodzący się z roku 1322, latarnię morską a nawet skromniutkie muzeum, prezentujące osobliwości tutejszego parku narodowego. Jak na tak niewielką wysepkę w zupełności to wystarcza.
Największą i najludniejszą bałtycką wyspą Niemiec jest RÜGEN, w Polsce znana jako RUGIA. Ta mierzy aż 926 kilometrów kwadratowych i rezyduje na niej blisko 65.000 stałych mieszkańców. Administracyjną stolicą Rugii jest miasto Bergen auf Rügen, zasiedlone przez z górą 13.500 mieszkańców. Dostać się na Rugię można obecnie ze Stralsundu bardzo łatwo. W dniu 1 lipca 1936 roku otwarto połączenie przez most drogowo – kolejowy na tamie Ziegelgraben, gruntownie przebudowany w latach 2005 – 2007. Aktualnie most drogowy mierzy 4.097 metrów, kolejowy 4,7 kilometra, wydzielono też oddzielny pas dla rowerów. Z portu Stralsund pływają również na Rugię, do Altefähr promy. Niewielkie lotnisko w Güttin inaugurowano w roku 1982, jeszcze za czasów przesławnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Z poruszaniem się po samej wyspie nie ma najmniejszego problemu, ponieważ bardzo dobrze funkcjonuje tu sieć autobusów a lokalnymi kolejami dojedzie sią do wszystkich najważniejszych miejsc na Rugii.
W okresie od roku 1168 do 1325 Rugia była samodzielnym księstwem, rządzonym przez książąt słowiańskich oraz duńskich. Ostatnim z nich okazał się Wisław III z dynastii Gryfitów. Po jego śmierci (8 listopada 1325 roku) Rugia przeszła pod panowanie książąt brandenburskich. Na Rugii nigdy nie istniał żaden konkretny zamek książęcy, tamtejsi władcy posiadali na wyspie cztery rezydencje; Jaromarsburg, Schloβ Spyker, Jagdschloβ Granitz i jeszcze Schloβ Dwasieden.
Historyczny zapis z roku 1232 wspomina istnienie w środku wyspy słowiańskiej osady o nazwie Gora (dziś Góra), potem przemianowanej na Villa Berghe, jeszcze później na Berge, ostatecznie w roku 1314 na Bergen. Stolica Rugii położona jest w pagórkowatym terenie, na średniej wysokości 63 metrów ponad poziomem morza. Sercem miasta jawi się niewielki Markt, czyli po prostu Rynek. Do dziś na Rynku, każdej środy odbywa się niewielki targ, na którym nabyć można regionalne produkty, pośród nich słynne rugijskie kiełbasy, wprost od miejscowych wędliniarzy. Na Rynku w roku 1907 stanął budynek Ratusza, wzniesiony w stylu uznanym za neogotycki. W centrum miasta zachowały się jeszcze dawne domy zbudowane z muru pruskiego (szachulcowego); jednym z nich jest Benedix Haus z roku 1630, uznawany za najstarszy dom w mieście, również znajdujący się przy Rynku, niedawno odnowiony i będący siedzibą turystycznej informacji. Będąc w Bergen, warto zajrzeć do tamtejszego Museum der Stadt (Muzeum Miejskiego), prezentującego historię, kulturę i tradycje Bergen. Z obiektów sakralnych nie zaszkodzi zahaczyć o ewangelicki kościół Marienkirche, swymi początkami, jeszcze nie ewangelickimi pamiętający XII stulecie (w pobliżu zachowały się resztki cysterskiego klasztoru z 1193 roku) oraz katolicki St. Bonifatiuskirche, poświęcony w roku 1863. Unikalnym zabytkiem zapewne jest Ernst-Moritz-Arndt – Turm, wieża widokowa o wysokości 27 metrów, wzniesiona w latach 1869 – 1877 na najwyższym wzgórzu Bergen, sięgającym 91 metrów ponad poziom morza. Przy dobrej pogodzie widać stąd całą Rugię.
Innym miejscem na Rugii, którego nie wolno pominąć, jest urocze Sassnitz, uzdrowisko zamieszkane przez blisko 9000 osób. Z zamku Schloss Dwasieden, pamiętającego czasy rugijskich książąt zachowały się do dziś jedynie przysłowiowe cztery kamienie, niemniej miejsce owo jest urzekające. Roztacza się stąd widok na wapienne klify Rugii oraz na stary i nowy port z latarnią morską wydźwigniętą na cyplu starego portu w roku 1903. A ponieważ żywię dla historii ogromy szacunek, czym wyraźnie przesiąknięte są moje artykuły, postanowiłem przeto owo wyjątkowe miejsce opisać jako pierwsze w Sassnitz. Teraz jednak pora przenieść się do centrum miasta. A tu powita nas Ratusz, zbudowany w roku 1910 oraz tradycyjnie ewangelicki kościół świętego Jana, sfinalizowany w roku 1883. a nieopodal jeszcze ceglany budynek dawnej poczty, wzniesiony w roku 1897. Z centrum miasta do portu, dla doznania pełni estetycznych wrażeń zstąpić należy przez Hängebrücke, wiszący most mierzący sobie 274 metry. Na sassnitzkim molo wzniesiono na początku XX stulecia Molenfeuer – uroczą wieżyczkę o wysokości 12 metrów, na krórej w owych czasach wzniecano ogień dla wskazania marynarzom drogi do portu. Jeszcze jednym interesującym obiektem w Sassnitz zapewne okazuje się pawilon Kurmuschel – muszla koncertowa zbudowana w latach 1986 – 1987 podług projektu architekta Ulricha Müthera. W Binz, zaledwie o kilka kilometrów na południe od Sassnitz architekt Johann Gotfried Bürring zaprojektował na miejscu średniowiecznego Jagdschloss Granitz nowy zamek, ze średniowieczem nie mający nawet jednej wspólnej cegły. Dla zobaczenia trzeciego z książęcych zamków rugijskich trzeba się udać do Glowe, niewielkiego miasteczka u nasady niezmiernie rozczłonkowanego półwyspu Wittow. Chodzi o Schloss Spyker, niekiedy nazywany Spycker. Zamek po śmierci księcia Wisława III został ptzejęty przez patrycjuszowski ród Külpen ze Stralsundu. W czasie Wojny Trzydziestoletniej zamek przejęli Szwedzi; swą rezydencją uczynił go feldmarszałek Carl Gustaf Wrangel, na którego polecenie dokonano zasadniczej przebudowy w stylu renesansowym. Po wycofaniu się Szwedów, co nastąpiło dopiero w czasach napoleońskich Schloss Spyker począł popadać w ruinę. Podźwignęło go z niej, już po drugiej wojnie światowej wschodnioniemieckie Ministerium für Kultu, gruntownie zamczysko odnawiając. Aktualnie mieszczą się tu luksusowy hotel oraz centrum kultury, organizowane są różne wystawy, prelekcje oraz koncerty. Ostatni z rugijskich książęcych zamków, Jaromarsburg znajduje się na samym przylądku Kap Arkona, najdalej na północ wysuniętym na Rugii, Aż do roku 1168 w miejscu owym słowiańscy Randowie utrzymywali tu swoje miejsce kultu boga Światowida. We wspomnianym roku Duńczycy, zdobywszy Rugię przekazali owe tereny księciu Jaromarowi I, który nakazał wznieść na nich warowny gród i otoczyć go potężnymi murami, których spora część przetrwała do czasów obecnych.
Dzięki uprzejmości Urzędu do Spraw Gospodarki, Infrastruktur, Turystyki i Zatrudnienia Meklemburgii – Pomorza Przedniego dotarłem do informacji, iż na Rugii działa aktualnie dziewięć latarni morskich oraz blisko dwustu wiatraków. Żebym mógł całe owo bogactwo opisać, pewnie potrzebowałbym jakiegoś najnowszego Testamentu, wspomnę zatem o tych najważniejszych. Na klifowym przylądku Kap Arkona znajdują się dwie latarnie morskie, Tamta stara, o wysokości zaledwie 12 metrów czynna była w latach 1828 – 1905, aktualnie znajduje się w niej skromne muzeum. Stojąca nieopodal nowa latarnia, wysoka na 35 metrów jest najwyższą na Rugii. Spośród wszystkich wiatraków, mozolących się na wyspie wyróżnię Altensiener Mühle, znajdujący się w Altensien, nieopodal jeziona Selliner See, na wschodzie wyspy. Na wysepce DÄNHOLM, położonej w cieniu Rugii, po drodze do Stralsundu, zamieszkanej w roku 2024 przez 345 osób warto zwiedzić Nautineum, osobliwe muzeum morskie, poświęcone głównie tematyce rybackiej. Jeszcze jedną osobliwością na południe od Rugii jest wysepka Vilm, aktualnie bez stałych mieszkańców. W latach sześćdziesiątych minionego stulecia pobudowano na niej domy dla wysokich funkcjonariuszy Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SED). Wiadomo, że spędzał tam wakacje sam Erich Honecker, przez niemal dwadzieścia lat jej generalny sekretarz. Telewizyjne kamery nie zarejestrowały, czy też wypoczywających tam partyjnych towarzyszy całował w usta.
I tak oto dotarliśmy do wyspy USEDOM, której wschodnią część, z woli Józefa Stalina należącą do Polski, znamy pod mianem UZNAM. Teraz jednak, na razie zajmę się jej częścią zachodnią, tą niemiecką do Republiki Federalnej Niemiec, zamieszkanej przez 31.500 osób. Dotrzeć tu najłatwiej przez most z Wolgast, którędy na wyspę również docierają pociągi. Innym mostem jest otwarty w roku 1931 Zecherinernbrücke, prowadzący z lądu stałego do miasteczka Usedom, w południowej części wyspy. Budowę linii kolejowej wzdłuż całej wyspy, aż do Swinemünde (Świnoujścia) ukończono w roku 1894. Na Usedom dostać możza się też samolotem, do lądowiska w Herringsdorf. Na uroczych plażach okalających wyspę Usedom dominują charakterystyczne Strandkörbe, w dawniejszych czasach naturalne, wyplatane z wikliny, zadaszone przed latem palącym słońcem fotele, zastęoujące wszechobecne gdzie indziej leżaki. Niemieckie miasteczka na wyspie są raczej niewielkie. W centrach większości z nich dominuje styl szachulcowy. Warto zatrzymać się w Usedom, liczącym zaledwie półtora tysiąca mieszkańców, chlubiącym się okazałym kościołem Panny Marii, jako katolickim pamiętającym XIII stulecie, od czasów Wojny Trzydziestoletniej ewangelickim. Za najokazalszą świątynię na wyspie Usedom uchodzi kościół świętego Piorea w pobliskim Benz. Najbardziej zaludnionym miastem wyspy Usedom jest Herringsdorf, z blisko sześcioma tysiącami stałych mieszkańców. Wizytówką miasta jest molo Seebrücke, zbudowane w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku, wypuszczające się w morze na 508 metrów. Na wyspie Usedom, konkretnie w Ahlbeck pospacerować można po najstarszym molo Niemiec, zbudowanym w roku 1898. To długości liczy tylko 280 metrów, ale za to zbudowano na nim przeszklony pawilonik, z którego, popijając kawę albo piwko oglądać można sobie urokliwe eurozakątki. Osobliwością niemieckiej części wyspy Usedom jest Muzeum Historii Techniki w Peenemünde, w którym ze szczegółami prezentuje się historię przesławnej rakiety V2, którą testowano na opisywanej wyspie. W pobliżu miasteczka znajduje się wojskowy poligon, na którym obecnie Luftwafe testuje swoje samoloty bojowe. Ot, człowiek człowiekowi człowiekiem – ludzkość do dziś niczego nie nauczyła się ze swej historii i dalej przysposabia się do wojen.
*
W PAŃSTWIE DUŃSKIM – Królestwo Ganii na Bałtyku wysp posiada bez liku. Tamtejszy Geodetastyrelsen ustalił ich liczbę na ponad czterysta – stop, stop, stop! – nie będę portretował ich wszystkich, żeby ani mnie, ani naszym czytelnikom nie poprzewracało się w mózgach korzeniami do góry. Skupię się na zaledwie jednej, mianowicie na BORNHOLM, ta bowiem najbardziej oddalona jest w głąb Morza Bałtyckiego a przy tym pływają na nią promy z Kopenhagi, Niemiec, Polski a nawet ze Szwecji. Duńska wyspa mierzy 588 kilometrów kwadratowych i rezyduje na niej z górą 39.000 mieszkańców. Rytterknægten jej najwyższy pagórek – można nań nawet wjechać samochodem albo samemu wchodzić na własnych stopach – sięga 162 metrów wysokości ponad toń Bałtyku. Jedynym znaczącym miastem na wyspie jest Rønne, liczące w roku 2024 niemal 13.700 mieszkańców. Po wyspie swobodnie przemieszczać wolno się samochodami, nawet elektrycznymi. W latach 1900 do 1968 istniała tu linia kolejowa, zamieniona obecnie na trasę dla cyklistów. Stacyjki zachowano bez zmian, czyniąc w nich bary, ażeby rowerzysta miał gdzie wysączyć kufel Tuborga. O historii kolejki wiele dowiedzieć się można w jej muzeum w Nexø, na południowym wschodzie wyspy. W centrum Rønne, pośród niskiej zabudowy wyróżnia się kościół świętego Mikołaja, zakorzeniony w XIII wieku, aktualnie luterański. W architekturze miasta wyróżnia się też kościół metodystów, zbudowany na miejscu prastarej kaplicy z XII stulecia, dziś nie istniejącej. Na północy wyspy z pewnością spodoba się Hammershus – potężna twierdza, mająca bronić Bornholmu od Szwedów, zbudowana w XIII stuleciu. Z wyspy Bornholm pływają wycieczkowe stateczni na wysepki Christiansø i Frederiksø, obecnie zamieszkane przez 90 stałych rezydentów, oddalone od Bornholmu jeszcze nieco dalej na wschód. Na Christiansø duńscy królowie nakazali zbudować aż dwie fortece, ażeby z owej północnej ułatwić sobie wypady na Szwecję, zaś z tej południowej (Kongens) na Niemcy i Polskę. Sprytniutko, nieprawdaż? Ludzkość nabywa wiedzy praktycznej. Na opisanie innych duńskich wysp na Bałtyku dziś nie czas.
*
PORA NA SZWECJĘ – Na pierwszy rzut oka nie wygląda na to, tymczasem to Szwecja jest w Europie krajem posiadającym największą liczbę wysp. Lantmäteriet, tamtejszy Instytut Topograficzny z siedzibą w Gävle doliczył się ich – bagatela! – 267 570, z czego blisko tysiąca zamieszkanych. Z owej ogromnej liczby szacowny instytut skatalogował na Morzu Bałtyckim niemal 220.000 – doprawdy bez liku. Aż trudno w to uwierzyć. Co zrozumiałe, nie zamierzam opisywać ich wszystkich – ba, nawet wymieniać ich z imienia, w obawie, żeby czasem nie przeróść objętością oraz liczbą nazw luterańskiego Nowego Testamentu. Skupię się na tych ważniejszych.
Pierwszą z nich najpewniej będzie OLANDIA, w mowie Szwedów ÖLAND. Na wyspę, długą na 137 kilometrów, ale za to wąziutką bez problemu można wjechać a takoż z niej wyjechać przez most Ölandsbron o długości 6.072 metrów, prawdziwe dzieło sztuki inżynierskiej, otwarty we wrześniu 1972 roku. Najwyższym wzniesieniem na Olandii jest pagórek Högsrum, szczytujący nad wyspą z pułapu 55 metrów ponad taflą wód Bałtyku. Całej wyspy się z niego nie skontempluje, tylko jej północną połowę, ale za to bez problemu mogłem nań wjechać moim wysłużonym choć zasłużonym Mercedesem, nawet nie zacierając silnika. Borgholm, stolica Olandii liczy sobie niewiele ponad trzy tysiące mieszkańców. Dominuje ponad nią potężna forteca Borgholms Slott zbudowana w latach 1650 – 1654. Jej część zaadoptowana została na Stadshus (Ratusz). W samym mieście, u podnóża zamkowej góry z pewnością zwróci uwagę Borgholms kyrka, kościół obrządku luterańskiego, poświęcony 1 czerwca w 1879 roku. W centrum miasta warto zajrzeć do miejscowego muzeum, prócz historii prezentującego również sztukę współczesną oraz rękodzieło. Poza centrum, na południowych krańcach miasta zbudowano w latach 1903 – 1906 pałac Solliden, prywatną rezydencję szwedzkiej rodziny królewskiej. Na Olandii, w jej południowej połowie znajdują się Eketorp i Ismantorp – dwie fortyfikacje otoczone kolistymi murami, datowane na IV lub V wiek naszej ery. Jeszcze wcześniejszym jest Tingstad flisor – kamienne cmentarzysko, pochodzące z epoki brązu. Prawdziwym symbolem szwedzkiej wyspy stały się starodawne wiatraki, których doliczono się na niej 351 choć jeszcze w XIX wieku było ich na Olandii ponad dwa tysiące. Południe wyspy zajmuje rozległa równina, na której od stuleci uprawia się zboża i najróżniejsze jarzyny, przede wszystkim kapustę. W roku 2000 UNESCO wpisała 56.323 hektary jako park rolny na listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Największym miastem na Olandii stało się Färjestaden, dokąd z Kalmar przypływają promy – w rzeczy samej jego nazwę tłumaczy się jako „miasto promów”. Niewielka osada istniała w owym miejscu już w końcu XIV stulecia niemniej tak naprawdę rozbudowało się od początku dwudziestego stulecia. W centrum dominują schludne uliczki z niezliczonymi sklepikami. W roku 2024 mieszkało w Färjestadem 6.670 osób.
Niedaleko od Olandii rozsiadła się Gotlandia (Gotland), największa szwedzka wyspa na Bałtyku. Liczy sobie 125 kilometrów długości a do tego 52 szerokości, co tworzy 3.183 kilometry kwadratowe powierzchni, na której w roku 2024 rezydowało 61 tysięcy mieszkańców. Wyspa, jak inne na Morzu Bałtyckim jest płaska. Lojsta hed, jej najwyższy pagórek kulminuje na wysokości 82 metrów ponad lustrem Bałtyku, co czyni go dostępnym dla każdego pojazdu lądowego. Do wyspy docierają promy ze szwedzkich portów Oskarhamn i Nynashamn oraz z niemieckiego Travemünde. Co zrozumiałe, na Gotlandię, konkretnie do portu lotniczego Visby fruwają również samoloty. Mostu ze stałego lądu do Gotlandii na razie nikt nie ośmielił się zaprojektować, taki bowiem musiałby sobie liczyć sporo ponad sto kilometrów a podobnego na razie nawet w Japonii dotychczas nie zbudowano. Największym miastem na Gotlandii (24.330 mieszkańców w roku 2024) jest Visby. Już z daleka, kiedy dobija się tu promem dominują w jego panoramie spiczaste wieże katedry Najświętszej Marii Panny, której początki sięgają roku 1226 choć w okresach późniejszych świątynię przebudowywano. Katedra, w swych początkach katolicka aktualnie należy do szwedzkiego kościoła luterańskiego. Z kościołów pod wezwaniem świętych Mikołaja, Drottena i Larsa, równie ważnych w czasach średniowiecza pozostały jedynie resztki. Wokół Starego Miasta przetrwały również spore fragmenty średniowieczznych murów obronnych. W architekturze centrum wyróżniają się eleganckie kamienice zamożnych mieszczan: Liljehornska i Hultgrenska, przy ulicy Norra Murgatan zaś obok murów najstarsze domy Visby, w dawniejszych czasach pokryte strzechą, aktualnie dachówką ceramiczną. W mieście działa pięć muzeów. Wszystkie opisane walory sprawiły, że w roku 1995 hanzeatyckie miasto Visby trafiło na listę UNESCO.
Visby nie jest wszak jedynym miejscem na Gotlandii, godnym zwiedzenia. Ową bałtycką wyspę cechuje raczej sielski charakter. Po stołecznym Visby największym miasteczkiem jest tu Hemse, na południu wyspy liczące w 2024 roku 1715 mieszkańców, zaś trzecie, Slite mniej niż półtora tysiąca. Na północy Gotlandii zachowała się w niezłym stanie twierdza Karlsvärd, wzniesiona w latach 1711 – 1718 zaś na wybrzeżu wschodnim dotrwały do naszych czasów pozostałości dwóch prehistorycznych osad: Angantyrs rojr i Uggarde rojr z charakterystycznymi kopcami usypanymi z kamienia. Kersten Piel, badaczka historii Gotlandii, sporządziła katalog, w którym opisała 134 wiatraki na wyspie informując przy tej sposobności, iż jeszcze pod koniec XIX stulecia było ich tam ponad czterysta. Gotlandia nie jest jedyną zamieszkaną wyspą w tej części – cały jej archipelag tworzy prócz niej jeszcze trzynaście innych zaludnionych wysepek; największą z nich jest Fårö, sąsiadująca z główną wyspą od północy. W Langhammars, któremu uroku dodają raukar, samotnie sterczące z morza, a też z plaży wysokie skały. Na najdalszym wschodzie wysepki stoi od roku 1847 Fårö fyr, najwyższa latarnia morska Gotlandii, wznosząca się na 30 metrów. Najdalej na półmoc wysuniętą wysepką archipelagu Gotlandii jest niezamieszkana Gotska Sandön, piaszczysta i licząca 44,9 kilometrów kwadratowych powierzchni, oddalona od Fårö o 38 kilometrów na północ. W okresie letnim urządzane są na nią wycieczki z Fårö i z Gotlandii.
Zgodnie z informacjami instytutu Lantmäteriet na obszarze Archipelagu Sztokholmskiego, na terenie hrabstwa Sztokholmu doliczono się 34 316 wysepek, zamieszkanych przez około 10 000 stałych mieszkańców. W okresach wakacyjnych liczba owa zwiększa się co najmniej czterokrotnie, albowiem przybywa na owe wysepki około pięćdziesięciu tysięcy zjeżdża się do domów wypoczynkowych. Sam Sztokholm zbudowano na czternastu większych wyspach połączonych ponad pięćdziesięcioma mostami i do tego jeszcze na kilkuset mniejszych, słusznie nazywany więc bywa Wenecją Północy. Na wyspie Lovön, nieco na zachód od ścisłego centrum stolicy wzniesiono w latach 1662 – 1885 Drottingholm Slott, prywatną rezydencję szwedzkiej rodziny królewskiej, uznaną przez UNESCO Światowym Dziedzictwem Kultury. W północnej części wysepki Björkö znajduje się Birka Vikingastaden – wioska Wikingów datowana na VIII wiek naszej ery. Niewielka wysepka Vaxholm, od centrum szwedzkiej stolicy oddalona na północny wschód zaprasza do zwiedzenia Vaxholm festing – twierdzy zbudowanej w latach 1833 – 1863. Podałem oto skromniutkie trzy przykłady, żeby uniknąć opisywania ponad trzydziestu tysięcy, ale za to trzy najważniejsze. Dodam tylko, iż na wysepkach sztokholmskiego archipelagu znajdziemy prawdziwe bogactwo morskich latarń. A teraz pora pożeglować jeszcze dalej na północ.
Spośród dziesiątek tysięcy wysp i wysepek u północnych szwedzkich brzegów Bałtyku wybrałem trzy, moim zdaniem najbardziej reprezentacyjne. Niechaj pierwszą z nich będzie Gräsö, naprzeciw Öregrund na stałym lądzie, skąd pływają tu stateczki. Jest typowym przykładem wyspy, która coraz bardziej się wyludnia: w roku 1888 zamieszkiwało tu 290 osób, w roku minionym zaledwie 31. Gräsö jest za to bardzo popularnym celem turystyki w lecie. Opuszczone domy zostały odnowione, żeby służyć wakacyjnym przybyszom, głównie z terenów Szwecji. Oprócz otwartych latem sklepików i kawiarń prawdziwymi zabytkami są tu kościół Järvsö kyrka z roku 1838 oraz latarnia morska, posadowiona na skałach w roku 1767. Jeszcze dalej na północ, naprzeciw miasta Umeå znajduje się archipelag Holmöarna, złożony z ponad tysiąca wysepek, tej najważniejszej nazwanej Holmö. Żeglować tu sobie można pomiędzy uroczymi wysepkami, dla uwolnienia się od stresów zszarzałej codzienności. I tak dotarliśmy do granicy Finlandii. Ostatnią zamieszkaną szwedzką wyspą jest tu Seskarö, połączona ze stałym lądem mostem o długości ponad dwóch kilometrów, udostępnionym do użytku w roku 1978. Na wysepce Seskarö, zamieszkanej przed dwoma laty przez 431 dwunożnych, człowieczych istot jest kościół, zbudowany w 1929 roku.
*
PRZED FINLANDIĄ CZOŁO SKŁONIĆ – Paikkatietokeskus, Fiński Instytut Badań Ziemi i Przestrzeni Kosmicznej podał do wiadomości, iż kraj ów posiada na Morzu Bałtyckim ni mniej, ni więcej jak 178.947 wysp, tych zamieszkanych i bezludnych. Z owego „bez liku” dla dzisiejszego artykułu wyselekcjonowałem zaledwie trzy, te największe i zarazem najważniejsze. Nie wspomnę również o archipelagu Wysp Alandzkich (6.757 wysp i wysepek) ponieważ obszernie opisałem go w roku 2024, w artykule Dryfowanie w toniach Bałtyku. Tak więc przejdę do rzeczy.
Największą fińską wyspą na północy Bałtyku jest Hailuoto, położona w Zatoce Botnickiej, niewiele na zachód od miasta Oulu, skąd do wyspy pływają promy. Na Hailuoto można również dolecieć samolotem, do lądowiska zbudowanego jeszcze w latach dwudziestych ubiegłego wieku dla potrzeb młodej fińskiej armii. Wyspa mierzy 1.082,7 kilometry kwadratowe powierzchni; spis ludności z roku 2025 wykazał 928 stałych mieszkańców; latem ich liczba urasta do pięciu tysięcy. Jedynym miasteczkiem na Hailuoto jest osiedle o takiejż nazwie. Istnieje tu jedna szkoła podstawowa, edukację średnią i wyższą młodzież zmuszona jest kontynuować w Oulu lub też w innych miastach Finlandii. W samym osiedlu zwraca uwagę kościół zbudowany w roku 1972 na miejscu dawniejszego z XVII wieku. Osobliwym miejscem nieopodal nowoczesnej świątyni jest Hailuodon sankarihautausmaa – po prostu cmentarz, na którym do naszych czasów zachowały się mogiły z XVII stulecia. Na najdalszym zachodzie, w Marjaniemi stoi sobie latarnia morska o wysokości 25 metrów, wzniesiona w roku 1871, do czasów obecnych rozświetlająca ciemności.
W roku 2006 UNESCO wpisała na listę Światowego Dziedzictwa Kultury archipelag Kvarken (po szwedzku Korsholm), w środkowej części zachodniego wybrzeża Finlandii. Ten składa się z ponad 5.600 wysepek, zamieszkanych raptem przez dwa i pół tyciąca istot człowieczych za to zagnieżdżonych przez miliony lotnego, pływającego oraz brodzącego ptactwa, co zadecydowało o decyzji zacnej organizacji do spaw edukacji, nauki i kultury. Rozproszone po Bałtyku wysepki są zalesione i płaściutkie, najwyższe na nich pagórki z trudem sięgają dwudziestu metrów wysokości. Jedyną większą wyspą archipelagu jest Raippaluoto, po szwedzku zwana Replot. Odwołuję się do języka szwedzkiego, ponieważ zdecydowana większość mieszkańców archipelagu na co dzień mówi i pisze, a też załatwia sprawy urzędowe po szwedzku. Wyspa owa liczy sobie 150 kilometrów kwadratowych powierzchni i zaludnia ją 2100 stałych mieszkańców, w okresie letnim owa liczba pomnaża się dwukrotnie – wyspy Kvarken nie są terenem nazbyt masowej inwazji turystów. Drugą z większych wysp archipelagu jest położona nieopodal, dalej na północ wyspa Väddö (Björkö) zajmująca 72 kilometry kwadratowe i zamieszkana przez 294 osoby (2025). Jedynymi zabytkami na obu wyspach są dwa niewielkie kościoły: Gustav Adolf kyrka na Replot zbudowany w roku 1770, ten mniejszy, Björkö kyrka w roku 1850. W roku 1994 otwarto most o długości 1046 metrów, łączący ląd stały (Alskat) z wyspą Raippaluoto a trzy lata później obie wyspy połączono mostem Björköbro o dłogości 1.263 metrów. Oba mosty na razie są najdłuższymi w Finlandii.
Na archipelag Turku (Turku Saaristo) składa się ponad czterdzieści tysięcy wysp, spośród których około 230 jest zaludnionych przez stałych mieszkańców. Wyspą najludniejszą jest Nauvo o powierzchni 1.698 kilometrów kwadratowych i zamieszkana w roku 2025 przez 1.428 osób. Jeśli chodzi o obszar, największą jest Korppoo, mierząca 2.470 kilometrów kwadratowych, ale tylko z 846 całorocznymi mieszkańcami. Ogromną zaletą turkowskiego archipelagu okazuje się połączenie głównych jego wysp głównymi mostami – od roku 1953 do 2023 zbudowano takich dwanaście – a dodatkowo jeszcze drugorzędnymi, mniejszymi, których jest ponad trzydzieści. Bardzo ułatwia to sprawne połączenie pomiędzy najważniejszymi wyspami. Bodaj jedynym zabytkiem na owych wyspach, przedstawiającym jakąś wartość historyczną jest starodawny kościół na wyspie Nauvo, wzniesiony pod kierunkiem franciszkanów w latach 1439 – 145o. Przedłużeniem na wschód wysp archipelagu Turku jest archipelag helsiński, złożony z 330 wysepek. Sześć z nich wykorzystał w roku 1748 szwedzki monarcha Fryderyk I ażeby zbudować na nich ogromną twierdzę Suomenlinna – tej zadaniem miała być obrona Helsinek przed napaścią rosyjskiego sąsiada. W roku 1991 UNESCO wpisała fortecę na prestiżową listę Światowego Dziedzictwa Kultury. Płyńmyż dalej!
*
NIEZŁOMNA FEDERACJA ROSJI – Niezłomny jest związek republik swobodnych … – takimi słowy rozpoczynał się polski tekst hymnu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich – pamiętamy jeszcze? Związek ów jednak historia złamała, czego rezultatem mamy dziś rosyjskie wybrzeże Morza Bałtyckiego podzielone na dwa fragmenty: 512 kilometrów w Zatoce Fińskiej oraz 147 kilometrów w Obwodzie Kaliningradzkim, gdzie nie wyniosła się ponad jego toń choćby jedna wysepka, za to w Zatoce Fińskiej jest ich bez liku. Samo miasto Sankt Petersurg rozlokowało się na czterdziestu czterech. Podobnie jak w wypadku Sztokholmu i Helsinek, nie będą portretował wszystkich; skupię się zaledwie na jednej. Miejsce owo poświęcę wysepce Kronsztad (Kotlin), leżącej w ujściu do Bałtyku rzeki Newy. Wysepkę o powierzchni 15 kilometrów kwadratowych zamieszkuje około 40 tys. cywilnych istot ludzkich, a do tego co najmniej – ta liczba wszak nie jest pewna – kilka tysięcy istot umundurowanych, gotowych w każdej chwili do obrony, proszę czytać: do ataku (w roku 1820 w twierdzy na wyspie służyło ich nawet siedemnaście tysięcy). Wyspa doprawdy jest urocza. Prócz twierdzy Aleksandra I na uwagę zasługuje tu prawosławny sobór świętego Mikołaja, z imponującą kopułą, jedną z największych w Rosji. Niezmiernie interesujące jest też Muzeum Morskie, dedykowane głównie dokonaniom rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Dalej na północ od ujścia Newy posiada aktualnie Federacja Rosyjska jeszcze na Bałtyku około stu wysp i wysepek dostępnych wszak jedynie dla istot odpowiednio przećwiczonych i umundurowanych w uniformy z czerwoną gwiazdą, nigdy dla przeciętnego, statystycznego „turlysty”. Spłyńmy niżej.
*
REPUBLIKI SWOBODNE – Tu mam na myśli trzy republiki bałtyckie: Estonię, Łotwę oraz Litwę, powstałe w wyniku rozłamu rzekomo niezłomnego Związku Radzieckiego. Na ich wybrzeżach Bałtyk poskąpił wysp Łotyszom i Litwinom, szczodrobliwym za to okazał się wobec Estończyków, ofiarując im 22 zamieszkane wyspy i wysepki, a do tego ponad dwa tysiące wysepek bezludnych. Największą, a też najludniejszą estońską wyspą na poczciwym Bałtyku, okazała się Saaremaa, licząca 2673 kilometry kwadratowe powierzchni i zamieszkana w roku 2024 przez 31 540 osób. Promy do wyspy Muhu pływają z miasteczka Virtsu, dalej na Saaremę trzeba podążać drogą lądową przez tamę Vänatamm, ukończoną w roku 1896. Na wysepce Muhu wypada sfotografować się na tle kościoła świętej Katarzyny, a też wiatraka w wiosce Koguva. W roku 1940 powstało w Kuressaare na południu wyspy Saaremaa lotnisko wojskowe, po rozpadzie złomnego Związku Radzieckiego przejęte przez Republikę Estonii i przystosowane do celów cywilnych. Największym miastem na Saaaremie jest Kuressaare, liczące w 2024 roku 13180 stałych mieszkańców. Zdecydowanie najważniejszym zabytkiem jest tutaj zamek wzniesiony w latach 1338-1380 dla, wówczas katolickich, biskupów tutejszej diecezji. Aktualnie zamek, uważany za najlepiej zachowany w całej Estonii mieści w swych wnętrzach interesujące Muzeum Saaremy, zaś latem, od roku 2001, odbywają się w nim popularne turnieje rycerskie. W historycznym centrum miasta zachowało się kilka domów z XVI stulecia, pośród nich barokowy pałac z 1670 roku, aktualnie siedziba władz miejskich. Znacznie starszy jest stojący nieopodal dom z XV stulecia, będący w owych czasach siedzibą zakonu Rycerzy Inflanckich. Pośród budowli sakralnych wyróżniają się luterański kościół św. Wawrzyńca z końca XVI stulecia, zbudowany na miejscu drewnianego kościoła katolickiego oraz prawosławna świątynia pod wezwaniem świętego Mikołaja, wzniesiona w latach 1778-1790. Oprócz stolicy wyspy warto tu jeszcze zajechać do kilku miejsc. Jednym z nich zapewne okaże się Valjala na jej wschodnim wybrzeżu, z pozostałościami twierdzy z XIII stulecia oraz prastarym kościołem świętego Marcina z 1227 roku, ponoć najstarszym z zachowanych na wyspie. Blisko stąd do Leisi, gdzie na niewysokim pagórku zachowało się aż pięć starodawnych wiatraków. W niewielkim Kaali, również nieopodal wschodniego wybrzeża z pewnością zainteresują kratery powstałe w wyniku upadku meteorytu, prawdopodobnie w XV wieku przed naszą erą. Na samym południu wyspy napotkamy latarnię morską Störve, najstarszą (1770), a zarazem najwyższą (53 metry) na wyspie Saaremaa. Zmierzając na północ wzdłuż zachodniego wybrzeża z pewnością nie pominiemy kościoła św. Michała w Kihelkonna, w swej pierwotnej wersji wzniesionego w 1250 roku, w późniejszych stuleciach kilkakrotnie przebudowanego. Na północy wyspy dominują malownicze klify; Panga pang wyrasta z wód Bałtyku na ponad dwadzieścia metrów. Tu też znajduje się latarnia morska Kiipsaare, zbudowana w roku 1933, nieco odchylona od pionu podobno z przyczyny częstych silnych wiatrów. Ot, jeszcze jedna atrakcja wyspy.
Drugą z najważniejszych wysp Estonii jest Hiiumaa, zajmująca powierzchnię 989 kilometrów kwadratowych i zamieszkana w roku 2024 przez 9603 dwunożne istoty ludzkie. Do tej wyspy docierają promy z portu Rohuküla na stałym lądzie, dolatują też samoloty na niewielkie lotnisko Kärdla Lennujaam, otwarte dla lotów cywilnych już w roku 1939. Największym miasteczkiem ma wyspie jest Kärdla, zamieszkana przez niespełna trzy tysiące osób. W centrum miasteczka zwraca na siebie uwagę prawosławny kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Na zachodnich krańcach wyspy okazale prezentuje się latarnia morska Köpu, dokończona w roku 1931. Z portu Rohuküla prom dociera również do wysepki Vormsi, zamieszkanej przez z górą czterysta osób, na której przybyłych z pewnością zainteresuje kilka wiatraków, w dawniejszych czasach mozolnie mozolących się mieleniem wszelkiego ziarna, aktualnie pozujących turystom do zdjęć.
*
OT, I NA KONIEC POLSKA – Łotyszom, Litwinom, a też Rosjanom z obwodu kaliningradzkiego, Bałtyk wysp poskąpił, zatem pora najwyższa nam popłynąć na polskie wyspy Morza Bałtyckiego. Zgodnie z danymi warszawskiego Instytutu Geodezji i Kartografii Polska posiada na Morzu Bałtyckim 203 wyspy i wysepki – większości z nich nadano nazwy. Aby w dalszym ciągu podążać w zgodzie z ruchem wskazówek tarczowego zegara zacznę od Sobieszewskiej Wyspy, będącej de facto wschodnią dzielnicą Gdańska, usytuowaną w widłach głównego nurtu Wisły u jej ujścia do Zatoki Gdańskiej i koryta Martwej Wisły. Wysepka liczy 35,7 kilometrów kwadratowych i rezyduje na niej 3 360 stałych mieszkańców. Na wyspę wjeżdża się własnym pojazdem lub miejskim autobusem z centrum Gdańska przez Most Sobieszewski, liczący 173 metry długości. Już na samej wyspie, w Sobieszewie, jej głównym osiedlu zwraca na siebie uwagę kościół Matki Bożej Saletyńskiej, konsekrowany w październiku 1995 roku. W osiedlu Przegalina na południu wyspy, w miejscu, gdzie rozdzielają się obie odnogi Wisły, zachowała się śluza z roku 1895. Całkiem nową atrakcją Sobieszewskiej Wyspy jest zbudowana w 2015 roku wieża ciśnień Kazimierz, wysoka na 33 metry, z punktem widokowym na najwyższej platformie. Imię Kazimierz nadano wieży dla upamiętnienia Kazimierza Behlke, który w Gdańskich Wodociągach przepracował blisko 40 lat.
Czas teraz żeby z Zatoki Gdańskiej przenieść się do Zalewu Szczecińskiego, w nim bowiem usadowiły się najważniejsze polskie wyspy. Tą największą jest wyspa Wolin, zajmująca obszar 265 kilometrów kwadratowych, na której w roku 2024 zamieszkiwało 30470 osób. Samo miasto Wolin w roku 2024 zamieszkane przez 4950 osób, nie jest największą za to okazuje się najstarszą miejscowością na wyspie. Początki osady, wówczas o nazwie Julin pamiętają przełom VIII i IX stulecia. W czasach wczesnego średniowiecza wielokrotnie zdobywana była przez Duńczyków, Szwedów oraz Brandenburczyków. Z okresu średniowiecza późniejszego zachowała się wieża i fragmenty murów obronnych. A w centrum Wolina Ratusz z roku 1881, budynek poczty z początków XX stulecia, wiatrak typu holenderskiego datowany na rok 1850 oraz Muzeum Regionalne o charakterze głównie historycznym. A do tego jeszcze trzy ważne kościoły: ów najstarszy pod wezwaniem świętych Wojciecha i Jerzego (1288), ten najważniejszy imienia świętego Mikołaja (XV wiek) oraz zbudowany w latach 1847 – 1848 pod wezwaniem świętego Stanisława Biskupa. Na należącej do miasta wysepce Wolińska Kępa urządzono w roku 2003 interesujące Centrum Słowian i Wikingów. Największym miastem na wyspie są Międzyzdroje, liczące blisko pięciu i pół tysiąca mieszkańców. W roku 1862 nadbałtyckie miasto Misdroy zostało deklarowane uzdrowiskiem, choć Dom Zdrojowy z Łazienkami powstały tu jeszcze w latach trzydziestych dziewiętnastego stulecia. Wizytówką Międzyzdrojów w roku 1885 stało się urocze, drewniane molo, które zaniedbał upływ czasu, a też trochę druga wojna światowa. W latach osiemdziesiątych minionego stulecia drewniane molo postanowiono zastąpić żelbetonowym. Jego pierwszą część ukończono w roku 1996, całość sfinalizowano w 2005, tworząc najdłuższe molo w Polsce (395 metrów). A w centrum miasta, pośród willi i sanatoriów wyróżnia się neogotycki kościół świętego Piotra Apostoła zbudowany w latach 1860-1862. Z Międzyzdrojów niedaleko do Międzywodzia, po niemiecku nazywanego Heiderink, boć dawniej były to tereny germańskie. Nazwa wioski (630 mieszkańców) wskazuje na jej położenie między dwiema wodami: Morza Bałtyckiego i Zalewu Szczecińskiego. Tu uwadze przyjezdnych zapewne nie umknie neogotycka bryła kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z roku 1857, początkowo ewangelickiego, aktualnie rzymskokatolickiego. W marcu roku 1960, dla ochrony flory, fauny, a też jezior na wyspie Wolin utworzono Woliński Park Narodowy, zajmujący powierzchnię 109,4 kilometrów kwadratowych.
Tak oto dotarliśmy do wyspy Uznam (Usedom), najdalej położonej na zachodzie polskiego Bałtyku. Cała wyspa liczy 445 kilometrów kwadratowych powierzchni, z czego Polsce przypadają 84, mniej niż jedna piąta jej całkowitej powierzchni. Tu jedynym miastem jest Świnoujście, rozlokowane na czterdziestu czterech wyspach i wysepkach, co, spacerując po ulicach miasta, z trudem się dostrzega. Do miasta liczącego w roku 2024 niemal 35 tysięcy mieszkańców bez trudu dotrzeć można drogami, zarówno tymi asfaltowymi, jak również drogą żelazną, nawet pociągiem pośpiesznym z Przemyśla. Samolociki do polskiego sektora wyspy Uznam na razie nie fruwają, ale przecie wszystko przed nami. Niechaj wystarczy nam, że dolatują do germańskiej części Usedom, a stamtąd zawsze można dostać się do centrum kolejką, autobusem, Maluchem, rowerem, a nawet na własnych stopach, bo są to przecież odległości niezbyt duże. Kiedy już dotrzemy do śródmieścia, nasze oko zapewne spocznie na świątyniach Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza oraz świętego Mikołaja, te bowiem najwyższe posiadają wieże w całym mieście. Owa pierwsza z początku była ewangelicką, ale czasy się zmieniły i teraz na powrót trzeba w niej celebrować nabożeństwa rzymskokatolickie. Nieco na uboczu pozostaje kościół Marcina Lutra, jedyny jako ostał się tutejszym ewangelikom. W cieniu kościelnych wież skromniutko ułożył się Ratusz, zbudowany w roku 1809. Bardzo interesującym miejscem w Świnoujściu zapewne jest Muzeum Rybołówstwa Morskiego, otwarte w 1974 roku. Nieco poza centrum miasta zachował się Fort Anioła, wzniesiony w połowie dziewiętnastego stulecia. Jeszcze jednym symbolem miasta zapewne jest latarnia morska, zbudowana w latach 1854-1857, najwyższa budowla w mieście, licząca sobie niemal 58 metrów wysokości. Do Świnoujścia należy również wyspa Karsibór, zamieszkana przez około 800 stałych rezydentów. Bodaj jedynym znaczącym obiektem na wysepce jest kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, datowany na koniec XV stulecia.
*
TAK WIĘC wyspiarskim szklakiem okrążyliśmy Bałtyk dookolutka. Dzisiejszy rajd dookoła Morza Bałtyckiego szlakiem wysp skłonił mnie do gruntownego przemyślenia wartości i do docenienia często niedowartościowywanego Bałtyku. Otóż Morze Bałtyckie, nawet jeśli wliczyć do niego cieśniny Kattegat i Skagerrak ma z grubsza 420.000 kilometrów kwadratowych powierzchni, jest zatem niemal sześciokrotnie mniejszym od Morza Śródziemnego, przez Rzymian, a nawet w Biblii nazywanego Morzem Wielkim. Stwórca rozsiał wszak na nim, zgodnie z danymi wspomnianych w treści dzisiejszego artykułu instytutów kartograficznych 449.689 wysp i wysepek (!) To przecież niemal stratosferyczna licaba. Zadałem sobie nieco więcej trudu: postarałem się dociec, ile też wysp i wysepek, tych ludnych i bezludnych zasiał Pan Bóg na Morzu Śródziemnym, Wielkim zwanym. I cóż się okazało? Ano, okazało się, iż na jego wodach, oblewających brzegi dwudziestu jeden krajów wysp i wysepek doliczyć się można 9.855, ponad 45 razy mniej niźli na naszym Bałtyku. Grecy mają ich tam 6047 a Włosi tylko 1.381 – gdzież mi tam równać do Szwedów czy Finnów? Polska posiada 524 kilometry wybrzeża samego Morza Bałtyckiego a doliczając do tego brzegowe linie wysp Zalewu Szczecińskiego oraz Zatoki Gdańskiej uczyni to kilometrów 775.
Proszę pojechać nad Bałtyk przy okazji kolejnej wyprawy do Polski. Na pewno Państwo nie pożałują. Mnie rajdowo-maluchowy wyczyn dostojnego Andrzeja Sułkowskiego, mojego szkolnego kolegi, zainspirował do napisania dzisiejszego artykułu, za co też przeogromnie jestem mu wdzięczny. A przy najbliższej okazji sam wsiądę do pociągu i pomknę nim z mojego Krakowa do Świnoujścia i na wyspę Wolin. Od blisko półwiecza oczy moje nie oglądały owych terenów, a przecież od tamtych lat wiele na nich się zmieniło. Kościoły jak stały, tak też zapewne pozostały, a mnie szczególnie nęci wolińskie Centrum Słowian i Wikingów, bo za czasów mej młodości go nie było. Dumni bądźmy, że mamy odcinek najbardziej zawyspowanego morskiego akwenu Europy!
Jerzy Leszczyński


