Marek Baterowicz – Polska na smyczy
Share
W 1989 Polska zerwała się z czerwonego stryczka, ale przy okrągłym stole PZPR zrobił wszystko, aby, choć uwolniona, chodziła odtąd na smyczy. Niestety, udało im się to znakomicie – a pierwszym „prezydentem” III RP został nawet generał z moskiewskimi koneksjami o swojskim kryptonimie „Wolski”. A sowieckie dywizje wyszły dopiero w 1992/3, dzięki zdecydowanej postawie premiera Jana Olszewskiego, który nie zgodził się na propozycję Jelcyna o tworzeniu… spółek z jednostkami Armii Czerwonej! I wysłał o tym telegram do Moskwy wtedy, gdy znajdował się tam prezydent Wałęsa (chyba dobroduszny Sarmata), o wiele bardziej skłonny do ugody z władcami upadłego imperium. Mało kto wiedział wtedy o faktycznych przyczynach tej uległości. A jak pisze Wojciech Roszkowski w znakomitym tomie „Historii i teraźniejszości 1980-2015” (Biały Kruk, 2023), który nie podoba się tylko „ministerce” Nowackiej, wybitnej inwalidzie intelektu: „Wałęsa godził się na przekształcenia sowieckich baz w Polsce w mieszane przedsiębiorstwa polsko-rosyjskie, co mogło uzależnić Polskę od Rosji na dziesięciolecia. Decyzję tę zablokował premier Olszewski, podczas gdy prezydent Wałęsa składał wizytę w Rosji” (str.243). Premier uratował tu Polskę, gdyż wariant przyjęty przez Wałęsę mógł bardzo skrócić nową smycz, nadal projektowaną dla Polski na Kremlu mimo rozpadu sowieckiego Sojuza w 1991. A smycz narzucał Polakom także Donald Tusk, zwany premierem (choć w istocie był zawsze tylko faktotum obcych agentur), a zacisnął ją mocno zwłaszcza po smoleńskiej „katastrofie” oddając śledztwo Rosjanom w celu ukrycia prawdziwych okoliczności zamachu. A przy okazji dopuścił się wielkiej degradacji praworządności na szczeblu Rady Ministrów, działań służb specjalnych, a także prokuratury i sądów. Gwoli ścisłości muszę dodać, że pierwszy raz użyłem określenia „smyczy” w kontekście spraw polskich, kiedy pisałem o obaleniu rządu Jana Olszewskiego w felietonie „Polska na smyczy” (Tygodnik Polski, Melbourne, 9 czerwca 2004). Natomiast lata 2015-2023 można nazwać okresem szczęśliwym, bowiem rząd PiS-u usunął smycz z przestrzeni III RP, obywatele odetchnęli. A jednak jej widmo krążyło nad nami w awanturach dzikiej opozycji, a także w sytuacji nierozliczenia winnych tzw. „katastrofy” smoleńskiej. Niestety nawet prezydent Duda nie zadbał o smoleńską prawdę, a tylko tępił ministra Antoniego Macierewicza, który kierował podkomisją smoleńską. A do Tuska słał za to zaproszenia na marsze niepodległości. I rzeczywiście, w tym niesłychanym stanie „niewinności” oraz dziwnej „amnestii” dla odpowiedzialnych za strącenie Tupolewa, doszło z końcem roku 2023 do jakże niepojętego zainstalowania na stanowisku premiera tego samego faktotum politycznego, który zawsze pluł na Polskę i na jej historię, zawsze służył obcym – od spotkania z Putinem na sopockim molo, a następnie po wizyty w Berlinie – a również ochoczo oddającego nasz przemysł, stocznie czy kopalnie sąsiadom zza Odry.
A razem z Donaldem Tuskiem wróciła smycz, zaciśnięta do granic nieznanych wcześniej, niemal przypominająca pętlę, na której Tusk ze swymi pachołkami chce powiesić już cały naród. A naród traci grunt pod nogami, albowiem bodnary i żurki odbierają mu wszelkie prawa, więc możliwości obrony. Wypromowano ex-PZPR Czarzastego na marszałka Sejmu, choć nie wypełnił on zwykłej ankiety bezpieczeństwa, a nawet inny ex-PZPR Leszek Miller mówi, że Czarzasty przekracza co chwila kompetencje, jego obsesją jest kontrolowanie Prezydenta!? Ba, ale Polska toleruje takie bezprawie? Przecież też Donald Tusk nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa, jest więc premierem nielegalnym! I nikt go nie zdejmie z urzędu? Z dnia na dzień rośnie bagno bezprawia – czy więc wetowanie ustaw zła wystarczy dla ocalenia Ojczyzny? A jeszcze Prezydent musi rozmawiać z lewakiem Rymanowskim, który zadaje Mu prowokacyjne pytania, tak idiotyczne jak np. czy Karol Nawrocki chce założyć własną partię? Przecież Karol Nawrocki jest prezydentem wszystkich Polaków, więc nie może kierować się partyjnością – czy Rymanowski tego nie rozumie? Czy aż tak jest opętany swą misją prowokatora? Być może, w tym bezprawnym chaosie wszystkie chwyty są dozwolone? Jak zatem Prezydent Karol Nawrocki zdoła przywrócić praworządność, o którą też bardzo dbał PiS podczas ośmiu lat swych jednak dobrych, a nawet zbyt łagodnych rządów, zbyt łagodnych dla tabunów dzikiej opozycji wywodzącej się z kregów peerelczyków. Jak będą zatem żyć nasze dzieci oraz wnuki, gdy antypolska szajka Tuska obraca w ruinę wszelką praworządność oraz III RP jednak wspólnie wynegocjonowaną w 1989 po okrągłym stole, chociaż pod dyktando PZPR? A dziś rujnowaną pod dyktando unijnego faktotum, pupilka Brukseli i Berlina. Dlaczego Polska nie ma prawa zerwać się ze smyczy? I reformować III RP, aby nie psuły jej stale polityczne relikty ze zgniłej epoki PRL-u?
Marek Baterowicz


