Z Polski Na Gorąco – Trzecia wojna światowa już trwa?
Share
Fot. Screen: X/Volodymir Zelenskyy
Kanclerz Niemiec popełnił fatalny błąd sugerując, że II wojna światowa rozpoczęła się w 1941 roku! Pominął aneksję Austrii i Czechosłowacji w 1938 r. I co najważniejsze, napaść na Polskę w 1939 r. Słowa te padły w chwili, gdy świat obchodzi 4 rocznicę ataku Rosji na Ukrainę, chociaż ta wojna toczy się już od 2014 roku!
Podczas wystąpienia na kongresie partii CDU w Stuttgarcie, Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział, że „wojna na Ukrainie będzie wkrótce trwać już cztery lata, czyli dłużej niż II wojna światowa”. Jak z tego wynika, dla Kanclerza rozpoczęła się ona w czerwcu 1941 r. napaścią Niemiec na ZSRR, a zakończyła w maju 1945 r. kapitulacją hitlerowców. To oburzyło znaczną część polityków, bo brzmi jakby wojny z Polską nie było. ich krytyki nie uspokoiły mętne tłumaczenia ambasadora Niemiec o zwykłej pomyłce Kanclerza. Ten „błąd ” został popełniony w szczególnym momencie, gdy Ukrainie grozi atak nuklearny, a Polska szykuje się na najgorsze.
Między Hitlerem a Putinem
Istnieje analogia między początkami II wojny światowej, a działaniami Rosji w ostatnich kilkunastu latach.
W marcu 2014 r. Rosjanie zajęli Krym i przyłączyli do federacji. Odbyło to się praktycznie bez ofiar. Nie zareagowały także wojska ukraińskie. Rada Europy potępiła wprawdzie aneksję, a ONZ uznała włączenie Krymu do Federacji Rosyjskiej za sprzeczne z prawem międzynarodowym, ale na tym się skończyło. Najgłośniej krzyczeli Polacy, ale nasz głos lekceważono. Tymczasem Rosjanie działali dalej. Prorosyjscy separatyści przejęli część obwodu donieckiego i ługańskiego, proklamując powstanie niezależnych republik. Pełzająca wojna trwała do lutego 2022 roku, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Na świecie nazwano to pełnoskalową wojną, która trwa do tej pory.
Rosja konsekwentnie dąży do przejęcia południowo- wschodniej części Ukrainy. Kontroluje obecnie ok. 20 proc. kraju. Mocarstwa światowe, USA, a także Unia Europejska wspierają wprawdzie zaatakowane państwo, ale coraz częściej pojawiają się głosy, że pokój jest możliwy tylko kosztem utraty części kraju na rzecz Rosji.
Jednocześnie Europa, w tym Polska, zaczęła się intensywnie zbroić obawiając się dalszej ekspansji Rosji. Ciągle jednak istnieją związki ekonomiczne z agresorem związane m.in. z zakupami ropy i gazu. Nie ukrywają tego Węgry i Słowacja, które są uzależnione od rosyjskiej ropy. Interesy ekonomiczne mają też Niemcy i Francja. USA i Unia Europejska naciskają na szybkie zawarcie pokoju. Francuzi mają wkrótce zacząć bezpośrednie rozmowy z Putinem.
Najgłośniej o Ukrainę upomina się rząd Polski. Wynika to z pamięci o najeździe sowietów na Polskę 17 września 1939 r. jak i późniejszej, po 1945 r., aż do 1989 r. bardzo ograniczonej suwerenności państwa kontrolowanej przez ZSRR. To Polacy, znając apetyty imperialne Rosji obawiają się, że pokój zawarty na warunkach Federacji Rosyjskiej, będzie tylko wspierał dalszą agresję, na Łotwę i Estonię, gdzie co czwarty obywatel jest Rosjaninem, a potem być może nawet na Polskę. Rosja ma bowiem to o czym marzył Hitler, ogromny arsenał nuklearny liczący tysiące głowic atomowych.
W tym momencie warto przypomnieć, jak działał Hitler, sprawdzając gotowość europejskich mocarstw do ustępstw. Najpierw zbroił się, łamiąc porozumienia Traktatu Wersalskiego podpisanego po klęsce Niemiec w I wojnie światowej. Potem w marcu 1938 r., bez jednego wystrzału, podbił Austrię. Gdy świat nie zareagował, zajął w marcu 1939 r. Czechosłowację. Ze wstydem trzeba przyznać, że Polska zamiast krzyczeć, że Hitler zagraża światu, skorzystała z okazji i zajęła Zaolzie – część Czechosłowacji. Gdy 1 września 1939 r. Niemcy zaatakowali Polskę, nikt nie stanął w naszej obronie. Europa miała nadzieję, że jej wojna nie dotknie…
Teraz Europa ma znowu nadzieję, że Putin poprzestanie na połknięciu części Ukrainy. Dlatego jej wsparcie ciągle nie pozwala wprawdzie na porażkę zaatakowanego państwa, ale też nie daje szans na pokonanie Rosji.
Trzecia wojna światowa?
Rosjanin Jurij Felsztinski i Ukrainiec Michaił Stanczew w 2015 r. , czyli 11 lat temu, napisali proroczą książkę „Trzecia wojna światowa?”. Oto najważniejsze wnioski jakie w niej zawarli.
Głównym zadaniem Putina jest zabór Ukrainy. W 2015 r. zaczęła ona stawiać opór: jak mogła, jak potrafiła, bez armii (której nie miała), bez sprzętu (który dawno zardzewiał), bez doktryny (jakąż Ukraina może mieć doktrynę w wojnie z Rosją?). Wiedziała, że nikt nie zacznie udzielać Ukrainie pomocy, dopóki: po pierwsze, Rosja nie rozpocznie agresji na wielką skalę; po drugie, nie zaczną umierać tysiące Ukraińców; po trzecie, nie zaczną ginąć setki i tysiące rosyjskich żołnierzy. Jeżeli zastanowimy się na chłodno (co bardzo trudne), to im dłużej będzie trwał opór wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie, im dłużej Ukraina będzie powstrzymywać cios, tym więcej NATO będzie miało czasu, by zebrać siły i od nowa przeanalizować świat, w którym znaleźliśmy się w marcu 2014 roku po aneksji Krymu.
Trzeba stwierdzić, że Zachód nie jest winien temu wszystkiemu, co się dzieje. Na razie nie jest winien. Na razie wszystkiemu, co się stało, winna jest Ukraina. Temu, że nie wykorzystała okresu od 1991 roku do utworzenia rzeczywiście niepodległego państwa, które nie oglądałoby się wciąż na Rosję, i temu, że nie potrafiła stworzyć stabilnego systemu politycznego, bo dla państwa zgubna jest sytuacja, gdy prezydent za każdym razem wygrywa wybory o głos, a zatem połowa ludności kraju uważa, że były one niesprawiedliwe. Zachód nie był też winien ukraińskiej korupcji i systemowi klanowemu. Temu też winna była Ukraina.
Zachód winien jest tylko temu, że nie przewidział, że Putin – oficer KGB – doszedł do władzy na polecenie KGB, żeby organizować zewnętrzne i wewnętrzne plany polityczne KGB. Ale tego, szczerze mówiąc, nikt nie przewidział.
Putin ma dziś absolutną pewność, że Ameryka jest słaba i Europa ledwie dyszy. Uważa, że zmiecie Ukrainę, bez względu na to, ilu ludzi trzeba będzie posłać na śmierć – Rosjan i Ukraińców. Podczas pierwszej i drugiej wojny czeczeńskiej uśmiercono przecież dziesiątki tysięcy, ale za to Czeczenia pozostała w Rosji.
Na wiosnę 2014 roku Europa i USA w rozumieniu Putina były słabe i nie mogły przeszkodzić agresji. Niemcy –zależni od rosyjskiego gazu, Anglicy – od rosyjskiego kapitału. Francja chciała sprzedać zamówione przez Rosję okręty desantowe, Szwajcaria przechowuje pieniądze rosyjskich oligarchów. Ameryka została wciągnięta w wojnę z muzułmańskimi ekstremistami, a laureat pokojowego Nobla, prezydent Barak Obama, wydawał się Putinowi pacyfistą niegotowym do walki w pojedynkę z Rosją.
Putin liczył na to, że w 2014 roku powtórzy się historia 2008 roku. Wtedy Rosja wkroczyła do Gruzji, a Zachód zignorował rosyjską agresję, pierwszą od sowieckiej inwazji na Afganistan w styczniu 1980 roku. W 2008 roku Zachód popełnił oczywisty błąd, po pierwsze, nie broniąc słabej demokratycznej republiki, po drugie, dając Putinowi niewłaściwy sygnał. Milczenie Zachodu Putin zrozumiał jako zgodę na to, by Rosja wprowadzała swe wojska do byłych republik sowieckich. Wkraczając w 2014 roku na Krym, Putin spotkał się z taką właśnie reakcją Zachodu, na jaką liczył: z bezczynnością.
Problem przywrócenia pokoju w Europie komplikuje się teraz jeszcze i z tego powodu, że Putinowi nie można wierzyć. Z nim nie można dojść do porozumienia: gdy obieca i podpisze, to i tak oszuka przy pierwszej nadarzającej się okazji, jak oszukał w sprawie Krymu w marcu 2014 roku.
Putin znalazł poparcie w wielu warstwach rosyjskiego społeczeństwa, którego jedna część z nostalgią wspomina ZSRS, a druga pożądliwie myśli o imperium. Ambitne pragnienie bycia nie Federacją Rosyjską, ale Imperium Rosyjskim nie jest obce również tym, którzy uważali się za polityczną opozycję.
Rosja szykuje się do wielkiej wojny. To przygotowania do wojny nie tylko z Ukrainą, ale i z całym światem. Ukraina jest po prostu pierwszym frontem tej wojny. Dzisiejsza Rosja dla Putina i wąskiego kręgu jego zwolenników, którzy nią rządzą, jest narzędziem realizacji politycznego programu odbudowy Imperium Rosyjskiego. Rosjanie są w tej grze mięsem armatnim. Dziennikarze piszą, co im się każe, telewizja nadaje to, co dozwolone, urzędnicy urzędują jak umieją. Dzisiejsza Rosja to ideał Putina.
Zadaniem Putina jest wciągnięcie świata do trzeciej wojny światowej. Wiemy, czym się dla Europy skończyły dwie poprzednie: całkowitym spustoszeniem i zniszczeniem. Zastanawiając się nad zagrożeniami trzeciej wojny światowej, musimy pamiętać, że może się ona stać wojną atomową. Czy Putin należy do osób, które zaryzykują taką wojnę? Ażeby właściwie odpowiedzieć na to pytanie, sformułujmy je inaczej: Czy Adolf Hitler wykorzystałby broń jądrową przeciwko swoim wrogom?
Ta przydługa relacja autorów książki, brutalna i przerażająca, pokazuje jak spełnia się ich proroctwo sprzed kilkunastu lat. Jeżeli zatem ufamy, że oddanie Rosji południowo-wschodniej Ukrainy zakończy konflikt to mylimy się.
Myślimy, jak chce Putin?
Przez ostatnie pół roku stosunek Polaków do przyjmowania ukraińskich uchodźców uległ kolejnemu niewielkiemu pogorszeniu, co wpisuje się w trend obserwowany z krótkimi przerwami od połowy 2023 roku. Udział głosów poparcia dla ich przyjmowania jest najniższy (48%), a głosów sprzeciwu – najwyższy (45%) od rosyjskiej aneksji Krymu. Centrum Badania Opinii Społecznej, skąd pochodzą te dane, podaje, że w polskim społeczeństwie dominuje obecnie przekonanie, że pomoc, jaką nasz kraj oferuje uchodźcom z Ukrainy, jest zbyt duża (50%), choć tylko nieco niższy odsetek badanych uważa, że jej skala jest odpowiednia (46%).
Co najważniejsze, ponad połowa Polaków uważa, że w sprawie wojny w Ukrainie należy dążyć przede wszystkim do zawarcia pokoju nawet za cenę ustępstw terytorialnych. Jednocześnie wzrósł trochę udział osób przekonanych o konieczności dalszej, bezkompromisowej walki z Rosją (z 25% do 28%).
W kwietniu 2022 roku optymizm co do finału wojny był duży. Aż 29 proc. Polaków uważało, że Rosja wycofa się z podbitych terenów Ukrainy. Dziś wierzy w to tylko 9 proc. Wówczas sądziliśmy, że Ukraina odda część terenów – 34 proc. , dziś tak uważa 60 proc.
Z ostatniej chwili. Rosja ogłosiła, że Francja i Wielka Brytania chcą przekazać Ukrainie broń atomową! To może być dla niej pretekstem do uderzenia prewencyjnego. Swoją drogą, Ukraina miała broń jądrową po 1991 roku, czyli po rozpadzie ZSRR. Całą, tysiące pocisków, oddała Rosji!
Krzysztof Zając
Polska, Łódź


