Beata Joanna Przedpełska – Echa Warszawskich Salonów
Share
Zdjęcie ilustracyjne do felietonu Siła miłości
SIŁA MIŁOŚCI
Aleksander Fredro (1793-1876) i Michał Bałucki (1837-1901) to dwaj najsłynniejsi polscy komediopisarze. Ich utwory bawiły wiele pokoleń i bawią do dziś, bo – mimo czasem archaicznego języka i minionych realiów epoki – są ponadczasowe. Zgrabnie skonstruowane, dowcipne, pełne humoru słownego i sytuacyjnego, poruszają tematy bliskie nam i wciąż aktualne. Kiedy urodził się Bałucki, Fredro miał już w swoim dorobku najpopularniejsze dzieła, a zniechęcony krytyką na kilkanaście lat nawet porzucił literaturę. Bałucki w oczywisty sposób kontynuował jego tradycję. Jest autorem prawie stu utworów: to komedie, farsy, powieści, nowele i wiersze. Na scenach naszych teatrów najczęściej pojawiają się inscenizacje takich sztuk jak „Grube ryby”, „Dom otwarty” i „Klub kawalerów”. Ta popularna satyra na relacje damsko-męskie powstała w 1890 roku: w zabawny sposób przedstawia perypetie panów, którzy zakładają klub kawalerów, aby żyć bez zobowiązań rodzinnych i kłopotów z kobietami. Jak to w komediach bywa, życie szybko weryfikuje ich postanowienia i plany. Krystyna Janda w 2001 roku wyreżyserowała tę sztukę Bałuckiego w Teatrze Telewizji. Teraz postanowiła przypomnieć ją widzom w Och-Teatrze. Znakomita decyzja, bo publiczność w pełni docenia walory tekstu i całego spektaklu, owacyjnie oklaskując aktorów. Jest to odpowiedź na podstawowe pytanie, czy utwór liczący 136 lat nie jest przypadkiem staroświecką ramotą. Otóż absolutnie nie jest: jego przesłanie, a nawet stylistyka jest klarowna, ma swój specyficzny wdzięk i podoba się widzom. Na szczęście Krystyna Janda nie próbowała modnych ostatnio zabiegów uwspółcześniania klasyki. Uczuciowe rozterki kawalerów i dam oglądamy w wytwornej scenografii Zuzanny Markiewicz; podziwiamy wyrafinowane, eleganckie kreacje „z epoki” (projekty Tomasza Ossolińskiego) i zapierające dech w piersiach kapelusze (dzieła modystki: Marty Galik). Bohaterowie przedstawienia krążą w przytulnym wnętrzu restauracji między stylowymi stolikami i krzesłami, lampki rzucają nastrojowe światło. Publiczność rozgrzewa do czerwoności taneczny korowód rozbawionych par w Krynicy (choreografia – Emil Wesołowski), kiedy postanawiają jechać „do wód”. Przewijają się charakterystyczne postacie: już ich nazwiska budzą wesołość. Lekki jak piórko Motyliński, zakompleksiony Nieśmiałowski, nerwowy zazdrośnik Piorunowicz, egoistyczni Wygodnicki i Sobieniewski. Dalej: energiczna swatka Dziurdziulińska, która próbuje wszystkich wokoło uszczęśliwiać małżeństwem, efektowna Jadwiga (żona Piorunowicza), młodziutka Marynia i jej matka – wdowa oraz niedoświadczony w miłosnych podchodach młodzieniec, zakochany w Maryni Władysław. Swoją obecność skutecznie zaznaczają również kelnerzy – dyskretni świadkowie jaśniepańskich intryg. W obsadzie aktorzy, którzy w mistrzowski sposób interpretują swoje role (Izabela Dąbrowska, Justyna Ducka, Monika Fronczek, Maria Seweryn, Tomasz Drabek, Maciej Karbowski, Aleksander Kaźmierczak, Adam Krawczuk, Józef Mika, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki, Michał Zieliński). Wszystkie role wystudiowane w każdym geście, w intonacji. Artyści robią wszystko, by rozbawić widzów i udaje im się to rewelacyjnie. Bo komedie Bałuckiego mają właśnie takie zadanie: cieszyć każdą chwilą spędzoną w teatrze i chociaż na krótko uwierzyć w szczęśliwe zakończenie. Miłość zwycięża, a śmiech to zdrowie.
CZTERY PORY ROKU
Premiera tegorocznej edycji Kalendarza Artystycznego Gedeon Richter 2026 w Arkadach Kubickiego w Warszawie była wyjątkowo uroczysta: to jubileuszowe, piętnaste wydanie. Tym razem dwunastu artystów przedstawiło swoje wizje tematu „Wartości w relacjach”. Ilustrują to, co najważniejsze w codziennych kontaktach międzyludzkich. W wypowiedziach internautów pojawiły się m. in. wyrozumiałość, empatia, zaufanie, prawda, gotowość niesienia pomocy innym, lojalność, szacunek, troska, autentyczność, uczciwość, szczerość, bezinteresowność. A także sprawiedliwość, miłość, przyjaźń, zaufanie, wolność, równość, wzajemne zrozumienie, tolerancja. Każdy dzień nowego roku przynosi jakieś wyzwania, emocje, zmiany. W zwykłych sprawach wzajemne relacje przynoszą sens działania, kształtują charakter, odsłaniają zalety i… wady.

Kolekcja dwunastu ilustracji na dwanaście miesięcy inspiruje, skłania do refleksji i samooceny. I porównania wyobraźni artystów z naszym widzeniem świata. Styczeń minął pod znakiem Sprawiedliwości. Kaja Renkas odwołała się do stylizowanej postaci Temidy, według greckiej mitologii bogini prawa i porządku. Zawieszona na starożytnej mapie nieba waga oscyluje między Słońcem, Księżycem, planetami i gwiazdami. W lutym Miłość: Dawid Ryski widzi ją jako symboliczny kwiat w kształcie serca, rozwijający się między kobietą i mężczyzną. W marcu – żartobliwy rysunek Magdy Danaj: kiedy wszystkie ręce ci opadną, potrzebne jest dodatkowe Wsparcie dla równowagi. Kwiecień wita kolorowym, wiosennym pejzażem Piotra Sochy. Harmonia w przyrodzie i w nas, ekspansja bujnej zieleni i fruwające motyle. Bajeczna, idylliczna, dziecinna radość życia. Maj i Empatia w ujęciu Magdaleny Pankiewicz, która należy się każdemu stworzeniu. Czerwiec i Zaufanie. Andrzej Pągowski ilustruje tezę, że w każdej, nawet najbardziej ekstremalnie ryzykownej sytuacji można polegać na drugim człowieku. W lipcu Partnerstwo Patrycja Longawa widzi w równym dzieleniu obowiązków, w pomocy w codziennych sprawach. Sierpień – Indywidualizm. Paweł Jońca podkreśla, że każdy z nas ma prawo do wyrażenia własnego „ja”. Jestem sobą – mówi jego grafika, nawet jeśli to ekscentryczne, a nawet dziwaczne. Wrzesień i Przyjaźń w ujęciu Emilii Dziubak rozkwita jak w cieplarni, roztacza wyjątkową aurę. Trawy, kwiaty, drzewa… to azyl, poczucie bezpieczeństwa. Październik – Wolność. Kuba Sowiński przewrotnie namalował okno z widokiem na zamgloną ścianę, udającą nieograniczoną przestrzeń. W listopadzie Równość – Ola Jasionowska widzi ją we wszystkich kolorach. I grudzień z Komunikacją. Mirosław Adamczyk przedstawił samotny dom, gdzieś na odludziu. Mrok, księżyc i tylko w dwóch oknach pali się światło. To znak, że tam jestem i nie śpię. Takie są komentarze artystów, bardzo indywidualne i pełne emocji.
DBAJMY O ZDROWIE
Wydawnictwo Medyczne Termedia oraz redakcje czasopism „Menedżer Zdrowia” i „Kurier Medyczny” zaprosiły po raz 25. na Galę Konkursową „Sukces Roku w Ochronie Zdrowia – Liderzy Medycyny”. Ideą wydarzenia jest nagrodzenie i wyróżnienie osób oraz instytucji działających w tej dziedzinie, a decyduje o tym kapituła, złożona z wybitnych ekspertów tematu, profesorów nauk medycznych. Podczas uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie poznaliśmy tegorocznych laureatów, wyłonionych z kilkuset zgłoszeń.

Osobowością Roku 2025 w Ochronie Zdrowia został gen. broni prof. dr hab. nauk medycznych Grzegorz Gielerak, kardiolog, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego, którym kieruje niemal od dwudziestu lat, wzorowo łącząc wiedzę i doświadczenie kliniczne ze sprawnym zarządzaniem i umiejętnością budowania relacji wśród personelu. Jest również doradcą najważniejszych instytucji państwowych w zakresie zdrowia publicznego. Wśród najbardziej istotnych zadań placówki, która mu podlega, widzi wdrażanie nowoczesnej technologii (sztuczna inteligencja, robotyka chirurgiczna, zdalny monitoring pacjenta). Zaszczytny tytuł Ambasadora Zdrowia otrzymał Michał Woroch: podróżnik, fotograf, autor i prelegent. Ograniczenia zdrowotne nie przeszkadzają mu w intensywnym poznawaniu świata i realizowaniu pasji. Jego ostatnia wyprawa do Australii dostarczyła mu wielu wrażeń ze spotkań i rozmów z innymi osobami niepełnosprawnymi i była okazją do refleksji jak wiele zależy od miejsca zamieszkania i warunków życia. Z zapisanych notatek z podróży powstała książka „Krok po kroku. Z Ziemi Ognistej po Alaskę”. Statuetki Menedżera Roku w Ochronie Zdrowia przypadły też reprezentantom placówek publicznych i prywatnych. Jerzy Ostrouch jest prezesem zarządu Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim. Menedżerem tak skutecznym, że ostatnio udało mu się pozyskać dla tej placówki ponad 500 milionów złotych na inwestycje, co umożliwia modernizację i rekonstrukcję infrastruktury. A Marcelina Kostrakiewicz, prezeska zarządu Centrum Medycznego Mavit, z wykształcenia ekonomistka z certyfikatem głównej księgowej, od lat angażuje się w pracę w systemie opieki zdrowotnej. Co ciekawe, pracę zawodową łączy z oryginalną pasją: ukończyła specjalny kurs muzyczny i gra na organach kościelnych! Podczas pobytu w rodzinnym Lubomierzu grywa na mszach w miejscowej świątyni. Wśród laureatów znalazły się również dr Beata Małecka – Libera, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, inicjatorka ustanowienia przez Senat RP Roku Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki oraz Joanna Kryńska – dziennikarka stacji TVN24+, popularyzująca w swoim programie wiedzę na temat zdrowia, medycyny oraz porady specjalistów. Wręczono także inne nagrody i wyróżnienia branżowe. Pamiętajmy, że zdrowie to największy skarb.
MŁODE KINO

Zbigniew Cybulski (1927-1967) zapisał się w historii polskiej kinematografii udziałem w licznych filmach należących już do klasyki. Zadebiutował na ekranie w 1954 roku w „Pokoleniu” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Nie była to znacząca rola, potem było wiele innych tytułów i wreszcie przełomowy okazał się „Popiół i diament” z 1958 roku, w którym zagrał Maćka Chełmickiego. Chociaż akcja filmu dotyczyła roku 1945, wystąpił we własnym, współczesnym ubraniu. Odtąd widzom kojarzył się zawsze z charakterystycznymi okularami z mocno przyciemnionymi szkłami, wojskową amerykańską kurtką, dżinsami, chlebakiem, papierosem. I z nonszalanckim stylem. Nazywano go „polski James Dean”. Tylko w jednej roli, w „Rękopisie znalezionym w Saragossie” Cybulski założył kostium historyczny. A zagrał w wielu „kultowych” obrazach: „Do widzenia, do jutra”, „Jak być kochaną”, „Pociąg”, „Niewinni czarodzieje”, „Giuseppe w Warszawie”, „Salto”. Młodzi naśladowali jego ubranie i zachowanie. Imponował tym, że łamał konwenanse, a w każdej nawet epizodycznej rólce potrafił wykreować postać, którą można było zauważyć i zapamiętać. Cybulski został upamiętniony na wiele sposobów: są ulice i kina jego imienia, a od 1969 roku przyznawana jest Nagroda im. Zbyszka Cybulskiego – młodym aktorom, wyróżniającym się wybitną indywidualnością. W latach 1969-1995 patronowało jej czasopismo „Ekran”. Od 2005 roku – po dziesięcioletniej przerwie – została reaktywowana przez Fundację KINO, wydawcę miesięcznika „Kino”. Pierwszym laureatem tej prestiżowej, cenionej w środowisku filmowym nagrody był Daniel Olbrychski. Przez kolejne edycje nagrody przewinęło się mnóstwo aktorek i aktorów, którzy potwierdzili swój talent kolejnymi kreacjami na dużym ekranie i na scenach teatralnych. Tak będzie z pewnością z tegoroczną laureatką. Agata Turkot ma już bogatą biografię artystyczną; została nagrodzona za rolę w filmie „Dom dobry” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, opowiadającym o przemocy domowej. Jej udział w tym samym filmie dostrzegli wcześniej jurorzy 41. Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Podczas galowego wieczoru w warszawskim kinie „Iluzjon” wręczono także Nagrodę im. Bolesława Michałka, krytyka filmowego, jednego z założycieli miesięcznika „Kino”. Statuetkę projektu Pawła Althamera otrzymał Tadeusz Sobolewski za książkę „Cannes. Religia kina”. To zbiór reportaży i refleksji autora ze słynnego festiwalu filmowego, który relacjonował w latach 1994-2019. Zarazem opowieść o wielkich twórcach kina i kulisy pracy korespondenta. Wieczór zgromadził śmietankę towarzyską polskich filmowców i miłośników sztuki dużego ekranu.
Beata Joanna Przedpełska


