LOADING

Type to search

Z Polski Na Gorąco – Czy wicepremier R. Sikorski jest „śliniącym się idiotą”?

Aktualności

Z Polski Na Gorąco – Czy wicepremier R. Sikorski jest „śliniącym się idiotą”?

Share

Fot. Screen/X/MSZ

Elon Musk, chyba najbogatszy człowiek świata, obraził na swoim portalu X. wicepremiera i ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego. Poniżył go publicznie, ale prywatnie.

Elon Musk nie jest urzędnikiem państwowym w USA, ale jego wpisy na portalu X. obserwuje ponad 233 miliony osób. Profil Radosława Sikorskiego ma 1,1 mln obserwujących. Gdy w zeszłym tygodniu nasz wicepremier zaatakował miliardera,  można było się spodziewać ostrej odpowiedzi.

„Hej, wielki człowieku, dlaczego nie powstrzymasz Rosjan przed wykorzystaniem Starlinków od atakowania ukraińskich miast. Zarabianie na zbrodniach wojennych może zaszkodzić twojej marce.” – napisał R. Sikorski.

Elon Musk  odpisał po chamsku:  „Ten śliniący się idiota nawet nie zdaje sobie sprawy, że Starlink jest podstawą ukraińskiej łączności wojskowej”.

Zadziwiające, ale pomijając inwektywy, obaj mówią prawdę. Oficjalnie, władze Ukrainy potwierdziły, że wojska Rosji używają na dużą skalę Starlinków, które sprzedaje i aktywuje jedynie firma E. Muska. Prawdziwe jest także stwierdzenie multimilionera, że terminale są podstawą łączności Ukraińców. Ktoś jednak kupił terminale, ktoś je aktywował. Pieniądze trafiły do E. Muska. Niezależnie od tego czy wiedział o transakcji z Rosjanami, moralna odpowiedzialność spada na niego.

Kto ma Starlinki, ten ma władzę

Starlinki są najlepszym na świecie systemem łączności internetu satelitarnego i od tego kto i jak je wykorzystuje może wpłynąć  na przebieg wojny. W tym przypadku chodzi o agresję Rosji na Ukrainę i o informację, że sowieckie drony bojowe korzystają ze Starlinków należących do firmy SpaceX Eleona Muska. Umożliwia im to precyzyjne trafienie nawet w bardzo odległe, nawet o kilkaset kilometrów, cele w Ukrainie. Nic zatem dziwnego, że Ukraińcy, co ujawniono w grudniu 2025., zaczęli głośno protestować przeciwko wspieraniu agresora przez satelitarne  telefony miliardera. Robili to jednak delikatnie, bo od jego łaski są uzależnieni. Cały system koordynacji ich wojsk oparty jest bowiem na  Starlinkach i łączności satelitarnej. Gdyby E. Musk ją wyłączył, szala zwycięstwa w tej wojnie szybko mogłaby przechylić się na stronę Rosjan.

W minioną niedzielę, Elon Musk poinformował, a Ukraińcy potwierdzili, że problem został prowizorycznie rozwiązany. Rosjanie nie skorzystają że Starlinków do ataków dronami miast Ukrainy. Docelowo, wszystkie abonamenty w Ukrainie mają być weryfikowane ( chodzi o dziesiątki tysięcy urządzeń), a w pozostałych sygnał zostanie wyłączony. Czy jest w tym zasługa R. Sikorskiego?

Problem z amerykańskimi Starlinkami wbrew pozorom nie jest nowy. Już w początkach 2024 roku ukraiński wywiad informował, że Rosjanie na froncie wykorzystują te terminale. Elon Musk twierdził wówczas, że to niemożliwe, bo są tak zabezpieczone, by nie działać na terenie Rosji ( dostawca satelitarnego internetu może to zrobić zdalnie).

Gdy E. Musk oświadczył, że  nie robi żadnych interesów z rosyjskim rządem lub armią, a Starlink nie jest aktywny w Rosji, powiedział zapewne prawdę. Tak ja prawdę mówili też Ukraińcy, że Rosjanie te urządzenia jednak mają.

W początkach wojny Elon Musk wyłączył Ukrainie, w rejonie Krymu,  sygnał Starlinków  zamontowanych na podwodnych dronach, by nie dopuścić do zatopienia  flotylli rosyjskich okrętów. Senatorka Partii Demokratycznej  w USA domagała się nawet śledztwa w tej sprawie. Okazało się bowiem, że miliarder prowadzi własną politykę zagraniczną.

Cała ta sprawa pokazuje jak jeden człowiek, nie polityk a miliarder, może wpływać na państwa. Agencja Reuters podała w zeszłym roku, że w czasie negocjacji umowy o dostępie USA do ukraińskich surowców, USA zagroziło, że jeśli umowa nie zostanie podpisana, dostęp do usługi Starlink może zostać odcięty.

Internet to też władza

Kto ma internet ten ma władzę. Najlepiej dowodzi tego portal, na którym pokłócili się wspomniani na początku panowie czyli minister R. Sikorski i miliarder E. Musk. Normalni ludzie po takiej konfrontacji (nie pierwszej zresztą) zerwaliby wszelkie kontakty. A tu ani Musk nie zablokował profilu Sikorskiego, ani Sikorski nie usunął się z portalu. Wszyscy bowiem na tym sporze skorzystali. Przekaz ministra, który pokazał  jaki jest odważny dotarł do setek tysięcy osób i to za śmieszną kwotę 300 zł rocznie, bo tyle kosztuje konto premium na X. To zatem prawie darmowa reklama i gwarancja dotarcia do młodszego elektoratu, który nie ogląda telewizji.

Dlatego na portalu znajdziemy wszystkich znanych polityków, gwiazdy kina i sportu, celebrytów. Wpisuje się, czyli twettuje premier, prezydent, Episkopat, Sejm, Senat, lewica, prawica, filosemici, antysemici… Dlaczego mamy na X. cały rząd? Bo tu jest elektorat, który chce pozyskać. Tylko w tym tygodniu osoby posiadające konta na portalu przeczytały, że marszałek Czarzasty prezydentowi Donaldowi Trumpowi dał prztyczka w nos, gdy ogłosił, że nie poprze jego kandydatury do pokojowej Nagrody Nobla, bo on na to nie zasługuje. Czytelnik dowie się, że premier Donald Tusk daje odpór pedofilom i powołuje specjalną komisję poszukując krajowych ofiar wśród 3 mln stron akt Jeffreya Episteina, amerykańskiego miliardera i dewianta seksualnego powiązanego z ważnymi i możnymi tego świata. Przy okazji, znajdzie informację że J. Epstein jest powiązany z Polską, bo jego dziadek był żydem z Białegostoku. Żyjący wiadomościami z X. przeczyta też, że nasze służby zatrzymały w tym tygodniu szpiega, który był przez wiele lat zatrudniony w Ministerstwie Obrony Narodowej. Jeżeli będzie chciał się rozerwać to sprawdzi jak Grok, czyli sztuczna inteligencja, także własność Muska, powiązana z portalem, pozwoli jeszcze kogoś rozebrać lub w inny sposób poniżyć.

Możliwości są nieograniczone, a komentarze czytelników poza wszelką cenzurą. Tyle, że są to informacje – śmieci, nieużyteczne w codziennym życiu. Służą podniecie, rozrywce, zajęciu się niepraktycznymi tematami.

Wracając do wspomnianej awantury. Zyskał na niej również Musk. Jego 200 milionów obserwatorów z ciekawością czyta jak „dowala” jakiemuś politykowi, co publiczność, niezależnie od poglądów, zawsze lubi. Mnożą się komentarze, oglądalność, a wraz z nią zyski reklamowe za publikację na portalu. Musk więc zarabia. Jego firmę wycenia się na ok. 40 miliardów dolarów.

Zyskują też tzw. przeciętni odbiorcy. Platforma X. ma na całym świecie ponad 400 milionów użytkowników, z czego w Europie ok. 100 milionów – miesięcznie! Darmowe źródło informacji, aktualnej, bez abonamentu i bez cenzury. Tak się przynajmniej wydaje.

Na miliony wpisów dokonywanych każdego dnia, widzimy tylko nieliczne. Niektóre sami wyszukujemy, ogromną ilość podpowiadają nam algorytmy, którymi steruje właściciel. Te algorytmy nie są jawne. Elon Musk nimi kieruje według własnego uznania. Popiera skrajną prawicę i może sączyć do naszych głów bliskie mu poglądy.  Nie jesteśmy w stanie tego kontrolować.

Coraz więcej osób zaczyna się obawiać tego nieograniczonego, wszechogarniającego istnienia Elona Muska i jego narzędzi, przy pomocy których chce być panem świata. No może nie sam. Władzą musi się podzielić z Metą, czyli z Markiem Zuckerbergiem, właścicielem Facebooka, Instagrama, WhatsAppa. Do spółki dołączają też giganci: Google, Microsoft,  Apple.

Europa broni się, prezydent Trump grozi

Na celowniku, przynajmniej w Europie, jest Elon Musk i jego produkty. We wtorek do francuskiego biura X.  weszła policja.

Jak napisał Le Monde, powołując się na prokuraturę: „Przeprowadzono przeszukanie (…) przez wydział ds. cyberprzestępczości paryskiej prokuratury, wspólnie z krajowym wydziałem cyberprzestępczości żandarmerii i Europolem, w ramach śledztwa wszczętego w styczniu 2025 roku. (…) Jednocześnie wezwania na dobrowolne przesłuchania w Paryżu, które odbędą się 20 kwietnia 2026 roku, zostały wysłane do pana Elona Muska i pani Lindy Yacarino, pełniących w czasie zdarzeń funkcję faktycznych i prawnych menedżerów platformy X”

Dochodzenie rozpoczęto po zgłoszeniu posła zaniepokojonego zmianami algorytmów na platformie, a także widoczną ingerencją w jej zarządzanie od czasu jej przejęcia przez Elona Muska. Z kolei dyrektor ds. cyberbezpieczeństwa pracujący w sektorze publicznym, zgłosił zmiany w algorytmie X, które doprowadziły do ​​nadreprezentacji „nieprzyjemnych treści politycznych. Śledztwo rozszerzono po pojawieniu się innych doniesień o działalności Groka na platformie X, która doprowadziła do rozpowszechniania treści negujących Holokaust i pornograficznych deepfake’ów  i rozpowszechnianie fałszywych filmów o charakterze seksualnym, czasami rozbierających prawdziwe kobiety i nieletnich.

Dużo czasu upłynie nim postępowanie się zakończy.

W zeszłym roku Komisja Europejska nałożyła na E. Muska grzywnę w wysokości 120 milionów euro za nieprzejrzystość. Meta ma zapłacić 200 mln euro za wymuszanie zgody na udostępnianie prywatnych danych. Apple ukarano grzywną 500 mln euro za utrudnianie firmom możliwości kierowania klientów do alternatywnych kanałów sprzedaży.  Trwa postępowanie przeciwko Google o nielegalne wykorzystywanie treści nadawców do trenowania swojej sztucznej inteligencji. Ale amerykańscy giganci, dzięki poparciu prezydenta Donalda Trumpa grożącego Europie sankcjami finansowymi za ściganie ich firm, czują się pewnie. Prezydent USA nazwał karę nałożoną przez Komisję Europejską na platformę X Elona Muska „okropną”. Dodał, że Stary Kontynent zmierza w złym kierunku. Sekretarz stanu USA Marco Rubio ocenił, że grzywna to atak na wszystkie amerykańskie platformy technologiczne i amerykański naród.

Raport AI Forensics, o którym w portalu Oko Press pisał Michał „Rysiek” Woźniak, specjalista do spraw bezpieczeństwa podał, że tylko między 25. grudnia 2025 r. a 1. stycznia 2026 r.ponad połowa z dwudziestu tysięcy wygenerowanych przez narzędzie Grok (należące do E. Muska) obrazków, przedstawiała roznegliżowane osoby. Kobiety stanowiły 80 procent z nich. Dwa procent wygenerowanych obrazków (400 zdjęć) przedstawiało osoby małoletnie, w tym dzieci poniżej 5. roku życia. Sześć procent – osoby publiczne. Narzędzie generowało te obrazki w odpowiedzi na proste, bezpośrednie instrukcje. W styczniu możliwość generowania obrazków została… ograniczona do kont płacących za korzystanie z platformy – 300 zł rocznie.

„Czy marszałkowi Włodzimierzowi Czarzastemu zwyczajnie, po ludzku, nie wstyd wspierać (w tym finansowo) portalu zintegrowanego z narzędziem generującym przemocowe, seksualizowane zdjęcia dzieci? Czy prezydent Nawrocki naprawdę nie widzi problemu w podkreślaniu konieczności zachowania pamięci o Holokauście na portalu, którego właściciel publicznie hailuje, i na którym Grok wychwala Adolfa Hitlera?” – retorycznie pyta Oliwier Jaszczyszyn z portalu „Kontrabanda”.

Krzysztof Zając

Polska, Łódź