Pogoda w Melbourne

Polecane Strony

14–19 sierpnia 1980

U progu lat 80. na brak wolności w Polsce nakłada się narastający kryzys gospodarczy. Podniesienie cen żywności – 1 lipca 1980 – staje się powodem protestów w zakładach w różnych częściach kraju, w tym najbardziej znaczących – strajków w regionie lubelskim. Wkrótce pojedyncze, miejscowe wystąpienia przeradzają się w zjawisko o charakterze ogólnokrajowym. Epicentrum ruchu staje się Stocznia Gdańska im. Lenina, gdzie w odpowiedzi na zwolnienie działaczki opozycyjnej Anny Walentynowicz wybucha 14 sierpnia strajk okupacyjny. Wkrótce do protestu przyłączają się inne zakłady Trójmiasta. Zawiązuje się Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, który reprezentować ma wszystkie strajkujące zakłady. MKS ogłasza 21 postulatów; najważniejszy z nich dotyczy powołania wolnych związków zawodowych. MKS domaga się rozmów z przedstawicielami władz centralnych.

 

Bogdan Borusewicz, działacz Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR” i Wolnych Związków Zawodowych (WZZ):

To była moja jednoosobowa decyzja. Z nikim jej nie konsultowałem. Wiedziałem, że muszę ją podjąć, choć była ryzykowna. Miałem świadomość, że jeśli strajk się nie uda lub dojdzie do rozlewu krwi, pójdę na długie lata do więzienia. Ale wyrzucają Walentynowicz, więc nie mam wyjścia. […]

Od 1 sierpnia mieszkałem poza domem i przygotowywałem ten strajk. Począwszy od spraw technicznych, po psychologiczne nastawienie grupy inicjującej. To były trzy osoby z Wolnych Związków: Bogdan Felski, Ludwik Prądzyński i Jerzy Borowczak – bardzo młodzi stoczniowcy.

[…] Zastanawiałem się, czy oni będą w stanie udźwignąć ciężar tego strajku. W końcu im powiedziałem, co było chyba decydującym argumentem: „Nie mam złudzeń, że po wyrzuceniu z pracy Anny Walentynowicz jesteście następni w kolejce. Tym strajkiem bronicie też własnej skóry”.

Gdańsk, początek sierpnia 1980

[Edmund Szczesiak, Borusewicz. Jak runął mur…, Warszawa 2005; Dzień jedności. Z Bogdanem Borusewiczem rozmawiał Jarosław Kurski, „Gazeta Wyborcza” nr 193/2000]

 

Gdańsk, sierpień 1980. Strajk w Stoczni Gdańskiej im Lenina. Anna Walentynowicz wśród robotników. Fot. Witold Górka / Ośrodek KARTA

 

Jerzy Borowczak, robotnik ze Stoczni Gdańskiej:

Z góry przewidywaliśmy, że kierować strajkiem ma Lechu [Wałęsa]. Bo go ludzie tu znają. [...] Wiedzieliśmy, że on dobrze przemawia, że ma dobry kontakt, przecież on tu na rocznicę Grudnia przemawiał. Jak on tutaj dawał czadu, wiara aż huczała! […]

[14 sierpnia] Przyszedłem do Stoczni o 4.15. Po rozwieszeniu plakatów przygotowałem sobie ulotki, miałem 500 sztuk i każdemu, kto wchodził do Stoczni, dawałem ulotkę, mówiąc: „Masz i czytaj! Dziś strajkuje cała Stocznia”.

Gdańsk

[Jerzy Borowczak, Człowiek rodzi się i żyje wolnym, „Tygodnik Solidarność” nr 20/1981; „Biuletyn Informacyjny” nr 6/1980]

 

Z ulotki podpisanej przez Komitet Założycielski WZZ i redakcję „Robotnika Wybrzeża”:

Anna Walentynowicz stała się niewygodna, bo swoim przykładem działała na innych. Stała się niewygodna, bo broniła innych i mogła zorganizować kolegów. Jest to stała tendencja władz, aby izolować tych, którzy mogli stać się przywódcami. Jeżeli nie potrafimy się temu przeciwstawić, nie będzie nikogo, kto wystąpi przeciw podwyżce norm, łamaniu BHP czy zmuszaniu do nadgodzin. Dlatego apelujemy, wystąpcie w obronie suwnicowej Anny Walentynowicz. Jeżeli tego nie uczynicie, wielu z Was może się znaleźć w podobnej sytuacji.

[Archiwum Opozycji Ośrodka KARTA]

 

Jerzy Borowczak:

Kiedy szedłem przez Stocznię, to […] na wyrost im mówię: „W-4 stoi, K-3 stoi! Chodźcie!”. A ja nic nie wiedziałem. […] I myślę, jak ja dojdę, a tam ludzie będą robić, to mnie chyba tu rozszarpią. […] Wyszliśmy zza zakrętu i zobaczyliśmy grupę ludzi z K-3. […]

Połączyliśmy siły i z transparentami zaczęliśmy łazić po Stoczni. Marsz kilkuset robotników trwał prawie dwie godziny. Po drodze dołączały kolejne wydziały. […]

Już nie widzieliśmy końca pochodu. Co kawałek właziłem gdzieś na słup, żeby zobaczyć, gdzie koniec. Wtedy już byliśmy pewni, że się uda. Ludzie wychodzili z ładowni, ze statków, na trapy, wysoko, widzieli nas i potem schodzili na dół. Tak że widzieliśmy – co chwila jest nas więcej.

Gdańsk, 14 sierpnia 1980

[Jerzy Borowczak, Człowiek rodzi się i żyje wolnym, „Tygodnik Solidarność” nr 20/1981; Major Bąbel miał rację…, „Gazeta Wyborcza” nr 31/2005]

 

Lech Wałęsa, były pracownik Stoczni Gdańskiej, działacz KSS „KOR” i WZZ:

Usłyszałem syreny jeszcze w domu, wiedziałem, że tam się zaczęło. […] Danuta w pierwszych dniach po porodzie nie czuła się zbyt mocno, to nasze szóste, dziewczynka, nie dawało jej spokoju. Przy drugiej bramie już się kotłowało, ale straż uważnie sprawdzała przepustki, a ja od lat nie miałem wstępu na stocznię. Skręciłem na prawo, w stronę pierwszej bramy i tam, między dwiema bramami, koło szkoły, jest gdzieś z boku taka mała uliczka, tam zaszedłem i przeskoczyłem przez mur.

Gdańsk, 14 sierpnia 1980

[Lech Wałęsa, Droga nadziei, Kraków 1990]

 

Jerzy Borowczak:

Weszliśmy na koparkę, którą zaraz otoczył tłum. Wygłosiliśmy przemówienie: „Musimy wybrać komitet strajkowy. Potrzebni są nam zaufani ludzie, którzy mają autorytet w brygadach. Niech się zgłaszają”. Wtedy zjawił się dyrektor ze swoją świtą. […] 

Dyrektor [Klemens] Gniech powiedział: „Komitet już macie, ja sobie tu z nimi pogadam, a wy idźcie do roboty na wydziały”. Myślałem, że już po strajku, że nas załatwił, cwaniak jeden. I wtedy z tej koparki zobaczyłem, jak od bramy kolejowej biegnie Lechu. Cały zziajany wpadł na koparkę, złapał mikrofon i krzyknął: „Poznaje mnie pan? Dziesięć lat pracowałem na Stoczni i czuję się nadal stoczniowcem, ponieważ mam mandat zaufania załogi. Już cztery lata jestem bez pracy”. A potem powiedział: „Zakładamy strajk okupacyjny”. […]

Siedem postulatów wtedy było. Najpierw to było zabezpieczenie, żeby nas nie ruszano za strajk. Było zrównanie zasiłków do MSW i WP. Przyjęcie Walentynowicz i Wałęsy. I było utworzenie [w Stoczni] Wolnych Związków Zawodowych, postawienie pomnika i podwyżka płac o 2 tysiące. Utworzenie wolnych związków to był najważniejszy punkt nasz, przecież myśmy wiedzieli, że jeżeli tego nie będzie, to niczego nie będzie.  

Gdańsk, 14 sierpnia 1980

[„Biuletyn Informacyjny” nr 6/1980; Major Bąbel miał rację, „Gazeta Wyborcza” nr 31/2005; Jerzy Borowczak, Człowiek rodzi się i żyje wolnym..., „Tygodnik Solidarność” nr 20/1981]

 

Gdańsk, sierpień 1980. Tablice z 21 postulatami strajkujących załóg wywieszone na bramie Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Fot. Ośrodek KARTA

Stanisław Kania, członek Biura Politycznego KC PZPR, na posiedzeniu:

Coraz więcej cech strajku powszechnego. […] Tow. [Tadeusz] Fiszbach ocenia sytuację jako niebezpieczną. W Stoczni pojawiają się głosy, że warto wyjść na ulicę, ale są też głosy sprzeciwiające się temu. Elementy kuroniowe nie prą w tym kierunku. [...] Nie ma jednak gwarancji, czy tak się nie stanie.

Warszawa, 15 sierpnia 1980

[Tajne dokumenty Biura Politycznego. PZPR a „Solidarność” 1980–1981, Londyn 1992]

 

Bogdan Borusewicz:

Walentynowicz przyjęta do pracy, Wałęsa też, jest zgoda na upamiętnienie ofiar Grudnia. I – po dłuższych targach – zgoda na podwyżkę, na 1500 złotych dla każdego. Wygląda na to, że za chwilę delegaci przegłosują zakończenie strajku. Siedzę przy Wałęsie, szarpię go za marynarkę i szepczę: „Przeciągaj! Przeciągaj!”. A on mi odpowiada, że nie jest w stanie. […]

Panowała ogólna radość, galimatias, Wałęsa przy mikrofonie. Dyrektor mówi: „Kończymy strajk”, a Lechu na to: „Tak, kończymy”. Poszło to od razu na cały zakład i dyrektor zaraz po tym zamknął radiowęzeł. Wszyscy wstali od stołu i wtedy wpadła na salę pani Henryka Krzywonos z MPK i skoczyła do Lecha z krzykiem: „Sprzedaliście nas! Teraz wszystkie małe zakłady jak pluskwy wyduszą!”. Wałęsa pyta, co robić. Mówię, że nie wiem, że to chyba koniec. Ręce mi już opadły. Więc Wałęsa ponownie chwycił mikrofon: „Kontynuujemy strajk solidarnościowy…”. Lecz radiowęzeł był już wyłączony. Wtedy kobiety – Ewa Ossowska, Alina Pienkowska i pani Ania [Walentynowicz] – pobiegły do bram, żeby zawracać ludzi do Stoczni.

Gdańsk, 16 sierpnia 1980

[Edmund Szczesiak, Borusewicz. Jak runął mur…, Warszawa 2005; Potrzebna jest wytrwałość. Wywiad z Bogdanem Borusewiczem, „Przegląd Polityczny” nr 9/1987]

 

Andrzej Gwiazda, członek WZZ i prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego:

Gdzieś po godzinie 22.00 wszyscy obecni przedstawiciele zakładów zasiedli w sali BHP i uchwalili, że tworzą Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Wybraliśmy prezydium. Ktoś zaproponował, żeby przewodniczącym został przewodniczący Komitetu Strajkowego Stoczni. Wałęsa wyraził zgodę i podziękował. […] Powołaliśmy komisję, która miała zebrać wszystkie postulaty z każdego zakładu i z nich wyłonić wspólne.

Gdańsk, 16 sierpnia 1980

[Janina Jankowska, Portrety niedokończone. Rozmowy z twórcami „Solidarności” 1980–1981, Warszawa 2004]

 

Bogdan Borusewicz:

Niedzielna msza święta rozładowała strach. Przyszły tłumy z miasta. To było olbrzymie wzmocnienie moralne dla tych, którzy zostali. Mamy poparcie, nie jesteśmy sami. Na bramie zawisł krzyż, święte obrazy, portret Papieża. To też istotne. […] Bo ludzie się bali, że wjadą czołgi. To była forma obrony.

Gdańsk, 17 sierpnia 1980

[Edmund Szczesiak, Borusewicz. Jak runął mur..., Warszawa 2005]

Gdańsk, 17 sierpnia 1980. Msza święta na terenie Stoczni Gdańskiej im. Lenina odprawiana przez ks. Henryka Jankowskiego. Fot. Witold Górka / Ośrodek KARTA

 

Edward Gierek, I Sekretarz KC PZPR, w przemówieniu radiowo-telewizyjnym:

Jest jednak naszym obowiązkiem stwierdzić z całą stanowczością, że żadne działania godzące w podstawy porządku politycznego i społecznego w Polsce nie mogą być tolerowane. […] Są granice, których nikomu przekroczyć nie wolno. Wyznacza je polska racja stanu. Poczucie odpowiedzialności za los Ojczyzny.

Warszawa, 18 sierpnia 1980

[Zapis wydarzeń. Gdańsk – Sierpień 1980. Dokumenty, Warszawa 2000]

 

Jacek Kuroń, działacz Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji:

Ten ruch próbuje ratować kraj, ale ratuje go przeciw władzom. Grozi więc nam to, że on te władze w pewnym momencie obali, bo to jest naturalny ciąg. A obalić tej władzy nie można, bo strzegą jej sowieckie czołgi. Musimy więc przejść po tej linie, zorganizować się przeciw władzy, a nie obalić ją. Ten szeroki ruch korporacyjny, ruch związków zawodowych […], te różne stowarzyszenia muszą wymuszać na władzy krok po kroku reformy prowadzące na stronę demokratyzacji.

Warszawa, 18 sierpnia 1980

[Katarzyna Madoń-Mitzner, Dni Solidarności, „Karta” nr 30/2000]

 

Z oświadczenia gdańskiego MKS-u:

Jesteśmy pierwszym autentycznym wolnym przedstawicielstwem rzesz pracowniczych w naszym kraju. Nakłada to na nas wielką odpowiedzialność wobec całego społeczeństwa. Naszym głównym celem jest utworzenie Wolnych Związków Zawodowych, niezależnych od PZPR i pracodawców, bowiem tylko wówczas prawa i interesy pracowników mogą być skutecznie bronione. […]

Oczekujemy więc na przyjazd władz centralnych. […] Walczymy o słuszną sprawę i zwyciężymy. Z każdym dniem jest nas coraz więcej, a od władz zależy jedynie wielkość społecznych kosztów zwłoki.  

Gdańsk, 19 sierpnia 1980

[Zapis wydarzeń. Gdańsk – Sierpień 1980. Dokumenty, Warszawa 2000]

 

Realizacja Ośrodka KARTA:

Kwerendy – zespół

Wybór i opracowanie – Szymon Majcherowicz

Ikonografia – Ewa Kwiecińska

Koordynacja – Agnieszka Dębska

Organizacja – Izabela Kotapska, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cykl „Preludium Wolności” jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowa. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Fundacji Ośrodka KARTA. Utwór powstał w ramach zlecania przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów zadań w zakresie wsparcia Polonii i Polaków za granicą w 2020 roku. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji i o posiadaczach praw.

 

Redakcja:
296 Nicholson St.,
Footscray VIC 3011
Australia
Tel. + 61 3 9362 0128
E-mail

Polecane Strony

Redakcja:
296 Nicholson St.,
Footscray VIC 3011
Australia
Tel. + 61 3 9362 0128
E-mail

© Tygodnik Polski 2020   |   Serwis Internetowy Sponsorowany przez Allwelt International   |   Admin